Podsumowanie tygodnia na rynkach (2026-07-10) - presja na złotego
Euro jest najdroższe od końca 2024 r., a dolar od maja ubiegłego roku. Złotemu najpierw zaszkodził wzrost napięcia geopolitycznego, a później gołębi przekaz prezesa NBP. Rynek zaczął brać pod uwagę, że obniżka stóp w Polsce może nastąpić wcześniej, niż dotąd zakładano.
Polski złoty wyraźnie traci na wartości. W piątek 10 lipca po południu kurs EUR/PLN zbliżył się do 4,35, osiągając najwyższy poziom od listopada 2024 r. Za dolara płacono 3,80 zł, najwięcej od maja ubiegłego roku. Frank szwajcarski kosztował ponad 4,71 zł, a funt przebił 5,10 zł. Presja na złotego pojawiła się jeszcze przed lipcowym posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej. W środę kurs EUR/PLN dotarł przejściowo poniżej 4,32.
Bezpośrednią przyczyną było pogorszenie nastrojów na światowych rynkach po ponownym wzroście napięcia na Bliskim Wschodzie. Informacje o eskalacji konfliktu podniosły ceny ropy o 5 proc. i skłoniły inwestorów do ograniczania zaangażowania w bardziej ryzykowne aktywa. Tracił nie tylko złoty, lecz także inne waluty Europy Środkowej, szczególnie węgierski forint.
W środę Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopę referencyjną NBP na poziomie 3,75 proc. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami i początkowo pozwoliła złotemu odrobić część strat. Sytuacja zmieniła się dzień później, podczas konferencji prezesa NBP. Adam Glapiński dopuścił możliwość złożenia po wakacjach wniosku o obniżkę stóp o 25 pkt bazowych. Członków RPP określił przy tym jako ostrożne gołębie, co rynek odczytał jako sygnał, że cięcie mogłoby nastąpić już we wrześniu.
Po tych słowach rentowności polskich obligacji spadły, a złoty ponownie zaczął się osłabiać. W czwartek euro podrożało o blisko 2 gr, a w piątek rano dołożyło kolejne 1,3 gr. Według analityków PKO BP, bezpośrednim impulsem do tego ruchu były właśnie bardziej gołębie sygnały płynące z RPP.
- Gołębie sygnały z RPP, sugerujące obniżkę stóp procentowych po wakacjach, wywołały zdecydowaną reakcję na krajowym rynku finansowym. Zapowiedź ta stała się bezpośrednim impulsem do spadku rentowności obligacji skarbowych oraz osłabienia polskiej waluty, windując kurs EURPLN w okolice poziomu 4,33. Dochodowości polskich papierów 2-letnich mają otwartą drogę do 3,95 proc., natomiast obligacji 10-letnich do 4,25 proc. Dopóki rynek nie ograniczy wycen skali zaostrzenia polityki pieniężnej przez EBC, a głównie Fed, złoty może z kolei pozostawać pod presją, tym bardziej że obraz trendów EURPLN i USDPLN wspiera ich dalsze zwyżki. Patrząc z perspektywy średnioterminowej, mimo dynamicznych zmian obserwowanych na rynku, można odnieść wrażenie, że inwestorzy wciąż nie zdyskontowali pełnej skali potencjalnego luzowania polityki pieniężnej w Polsce, jakiego należy spodziewać się w latach 2026-2027 - wskazywali ekonomiści PKO BP.
Reklama
Dla rynku walutowego znaczenie ma nie tylko poziom stóp, lecz także różnica między oprocentowaniem w Polsce i za granicą. Perspektywa łagodzenia polityki przez NBP zmniejsza atrakcyjność złotowych aktywów, szczególnie jeśli jednocześnie inwestorzy biorą pod uwagę utrzymywanie wysokich stóp lub ich podwyżki w Stanach Zjednoczonych i strefie euro.
Dodatkowym źródłem presji jest sytuacja techniczna na wykresie EUR/PLN. Kurs euro przebił okolice 4,30-4,31, które od marca stanowiły górną granicę trendu bocznego. Według komentatorów rynkowych przełamanie tego poziomu zwiększa ryzyko dalszego ruchu w kierunku 4,40. Nie oznacza to, że taki kurs musi zostać osiągnięty. Wybicie ponad dotychczasowy opór może jednak uruchamiać kolejne zlecenia kupna euro i zachęcać inwestorów do zabezpieczania się przed dalszym osłabieniem złotego.
- Złoty jeszcze przed tym sygnałem był trochę "na krawędzi", niebezpiecznie czając się pod strefą 4,30 na parze EURPLN. Warto tu wskazać na dwa czynniki. Głównym jest postawa nowego prezesa Fed, który wbrew pierwotnym oczekiwaniom zapowiada przywrócenie inflacji w USA do celu, co umacnia dolara i powoduje odpływ kapitału z rynków wschodzących (może nie gwałtowny, ale jednak zauważalny). Drugim są kwestie geopolityczne, a dokładnie coraz bardziej napięta sytuacja za naszą wschodnią granicą. Może na razie nie mają one wielkiego przełożenia na rynek, jednak mogą się dokładać jako czynnik odbierający złotemu nieco argumentów. Finalnie zatem mocny sygnał ze strony prezesa doprowadził do wybicia oporu 4,30 i szybkiego marszu powyżej 4,33. Otwiera to potencjał do dalszego osłabienia złotego, choć na ile będzie on wykorzystany zależy w dużej mierze od czynników globalnych (dalsze umocnienie dolara i ewentualny wzrost awersji do ryzyka). Tak czy owak, tarcza jaką był kanał utrzymujący EURPLN w wąskim, de-facto 10-groszwym przedziale, została przełamana - wskazuje dr Przemysław Kwiecień z XTB.
Gołębia interpretacja wypowiedzi prezesa NBP została jednak szybko zakwestionowana przez jednego z członków RPP. Henryk Wnorowski ocenił w piątek, że rozmowa o wrześniowej obniżce jest przedwczesna. Zwrócił uwagę, że scenariusz przedstawiony przez Adama Glapińskiego był obwarowany wieloma warunkami. Zdaniem Wnorowskiego, jeżeli w 2026 r. pojawi się przestrzeń do obniżenia stóp, prawdopodobnie będzie to tylko jedna decyzja. Na obecnym etapie sam miałby duży problem z poparciem takiego wniosku. Oznacza to, że w Radzie nadal nie ma pewności co do dalszego kierunku polityki pieniężnej. Rynek zareagował jednak na zmianę rozkładu ryzyka: wcześniej szybka obniżka po wakacjach wydawała się mało prawdopodobna, teraz stała się scenariuszem, którego nie można wykluczyć.
- Komentarze prezesa Glapińskiego były dość gołębie. Pomimo zrewidowania przez NBP w górę projekcji inflacji i podbicia cen ropy w tym tygodniu, poprzeczka dla łagodzenia polityki pieniężnej wydaje się zawieszona niżej, niż oczekiwał rynek. Nie można wykluczyć powrotu do redukcji stóp procentowych w tym roku, być może już po lecie, pod warunkiem, że nie będzie wadzić otoczenie zewnętrzne – w szczególności jakakolwiek dalsza eskalacja na Bliskim Wschodzie. Nie jest zaskoczeniem, że w kontekście powyższego pod presją znalazł się złoty - zauważa Roman Ziruk, starszy analityk Ebury.
Podobnego zdania są eksperci Pekao. - Naszym zdaniem – nie można zamykać oczu na wnioski z wczorajszej konferencji. Po wczorajszej konferencji wiemy, że Prezes NBP ma wyraźny apetyt na obniżki. Cięcie we wrześniu żadną miarą nie jest jednak przesądzone: trzeba podkreślić, że jeszcze przed wybuchem wojny w Iranie oczekiwaliśmy, że stopa referencyjna zejdzie w tym roku do poziomu 3,25 proc., ale przy inflacji wyraźnie poniżej celu (1,9 proc. r/r średniorocznie). Przy naszej obecnej prognozie CPI (2,7 proc. r/r średniorocznie) uważamy, że większe obniżki stóp jeszcze w tym roku mogłyby być przedwczesne – zwłaszcza że inflacja bazowa wciąż będzie oscylować wokół trzyprocentowych poziomów - wskazują.
W piątek poznaliśmy pełniejszy zestaw danych istotnych dla oceny dalszej polityki pieniężnej w Polsce. Po ostatniej decyzji RPP o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian, w tym stopy referencyjnej na poziomie 3,75 proc., zgodnie z oczekiwaniami rynku, oraz po konferencji prezesa NBP, opublikowana została lipcowa "Projekcja inflacji i wzrostu gospodarczego Narodowego Banku Polskiego" przygotowana na podstawie modelu NECMOD. W porównaniu z publikacją z marca, NBP wyraźnie podniósł ścieżkę inflacji w krótkim i średnim horyzoncie, jednocześnie lekko obniżając prognozę wzrostu gospodarczego na lata 2026-2027. Inflacja CPI w 2026 r. została zrewidowana z 2,3 do 2,9 proc., a w 2027 r. z 2,4 do 2,7 proc.. Dopiero w 2028 r. projekcja wskazuje na niższą dynamikę CPI niż w marcu, tj. 2,2 proc. wobec 2,3 proc. W przypadku PKB prognoza na 2026 r. została obniżona z 3,9 do 3,7 proc., a na 2027 r. z 2,9 do 2,8 proc., przy minimalnym podwyższeniu ścieżki na 2028 r. z 2,9 do 3 proc.
- Rewizja wzrostu gospodarczego w dół wynika przede wszystkim ze słabszego od wcześniejszych założeń popytu krajowego, w tym niższej dynamiki spożycia gospodarstw domowych oraz niższych nakładów brutto na środki trwałe. Czynnikiem wspierającym aktywność gospodarczą pozostanie napływ środków z KPO oraz wydatki związane z transformacją energetyczną. Natomiast w kierunku niższego wzrostu oddziaływać będzie podwyższona stopa oszczędności gospodarstw domowych, umiarkowane ożywienie w strefie euro, niższe wykorzystanie środków unijnych w dalszym horyzoncie projekcji oraz nieznacznie dodatni poziom realnej stopy procentowej przy założeniu niezmienionych stóp NBP - zauważa Łukasz Śliwka, zarządzający funduszami VIG / C-QUADRAT TFI.
W przypadku inflacji ekspert wskazuje, że najważniejszą zmianą względem marca jest przesunięcie akcentu z czynników dezinflacyjnych na ryzyka kosztowo-podażowe. W marcowej projekcji NBP wskazywał m.in. na obniżającą się dynamikę wynagrodzeń, ograniczony wzrost cen importu związany z konkurencją ze strony Chin oraz niższy wzrost cen żywności. W lipcu większe znaczenie przypisano wzrostowi cen importu, w szczególności paliw oraz usług transportowych i wypoczynkowych, a także dodatniej luce popytowej w 2026 r.
- Czynnikiem łagodzącym ścieżkę CPI w krótkim terminie pozostaje spadek dynamiki cen żywności, jednak w latach 2027-2028 zakłada się jej ponowne podwyższenie w związku z opóźnionym wpływem wyższych kosztów produkcji. Z punktu widzenia RPP lipcowa projekcja uzasadniałaby ostrożne nastawienie. Inflacja ma pozostać w przedziale odchyleń od celu, ale jej ścieżka na lata 2026-2027 została istotnie podniesiona, a źródła niepewności przesunęły się w stronę czynników zewnętrznych i podażowych. Główne obszary niepewności to konflikt na Bliskim Wschodzie, kształtowanie się cen ropy, gazu, nawozów i surowców rolnych, decyzje UE w zakresie polityki przemysłowej i handlowej, implementacji ETS2 oraz przyszła polityka fiskalna. W ocenie NBP rozkład ryzyk dla PKB jest zbliżony do symetrycznego, natomiast dla inflacji w 2028 r. przeważają ryzyka w górę - mówi Łukasz Śliwka.
SpaceX w Nasdaq-100
Spółka Elona Muska weszła we wtorek do indeksu Nasdaq-100, niespełna miesiąc po giełdowym debiucie. Było to możliwe dzięki zmianie zasad indeksu, zgodnie z którą największe nowe spółki mogą być do niego włączane szybciej niż wcześniej. Nasdaq-100 jest punktem odniesienia dla ponad 200 produktów inwestycyjnych zarządzających aktywami przekraczającymi 800 mld USD. Według szacunków J.P. Morgan samo wejście SpaceX do indeksu mogło wygenerować około 4,3 mld USD popytu ze strony funduszy pasywnych, które musiały dostosować skład portfeli.
Zobacz także: Analizy Live: Sprzedać wszystko?! SpaceX wchodzi do indeksu. Więcej ropy!
ETF-y jak wielki magnes
Wejście SpaceX do indeksu zbiegło się z publikacją danych pokazujących, jak wielką siłą stały się fundusze ETF. Produkty notowane w Stanach Zjednoczonych przyciągnęły w pierwszej połowie 2026 r. ponad 1 bln USD nowych środków. Po raz pierwszy w historii granica biliona dolarów została przekroczona już w pierwszym półroczu. W samym czerwcu napływy netto wyniosły 196 mld USD. Według State Street Investment Management cały 2026 r. może zakończyć się wynikiem około 2,3 bln USD, wyraźnie przekraczającym ubiegłoroczny rekord.
Zobacz także: Długi rosną, dla kogo żółta kartka? ETF-y jak wielki magnes. Czy złoto wyjdzie z dołka
Ropa ponownie przypomniała o inflacji
Napięcia na Bliskim Wschodzie nie zdołały zatrzymać popytu na akcje, ale wyraźnie wpłynęły na rynek surowców. Stany Zjednoczone i Iran ponownie wymieniły ataki, osłabiając kruche zawieszenie broni. Inwestorzy zaczęli ponownie wyceniać ryzyko utrudnień w transporcie przez cieśninę Ormuz. Ropa Brent zmierzała w piątek do tygodniowego wzrostu o 5 proc., największego od początku maja. Jej cena utrzymywała się w pobliżu 76 USD za baryłkę.
Zobacz także: Tańszy kredyt na jesień? W USA stopy będą wyżej? Ropa – co dalej? Miedź i KGHM
Fed pod wodzą Kevina Warsha
Opublikowany w tym tygodniu protokół z czerwcowego posiedzenia Fed pokazał, że członkowie amerykańskiego banku centralnego nadal obawiają się utrwalonej presji cenowej. Było to pierwsze posiedzenie pod przewodnictwem Kevina Warsha. Jego bardziej jastrzębi przekaz zwiększył oczekiwania, że kolejnym ruchem Fedu może być podwyżka, a nie obniżka stóp.
Złoto: banki centralne kupują, inwestorzy się wycofują
Ciekawie wygląda sytuacja na rynku złota. Kruszec osiągnął pod koniec stycznia rekordowe 5405 USD za uncję, a następnie do czerwca spadł w okolice 4002 USD. Na początku lipca był około 7 proc. pod kreską od początku roku. World Gold Council zakłada, że bez wyraźnej zmiany otoczenia makroekonomicznego złoto może w drugiej połowie roku poruszać się w przedziale około plus lub minus 5 proc. względem poziomu 4100 USD. Mocniejszy ruch w górę wymagałby ponownego pogorszenia sytuacji geopolitycznej, osłabienia dolara albo powrotu oczekiwań na obniżki stóp w USA. Jednocześnie utrzymuje się popyt banków centralnych. Od stycznia do maja kupiły one około 300 ton złota, z czego ponad 60 ton przypadło na NBP. Zakupy mają charakter strategiczny i nie muszą zależeć od krótkoterminowych zmian ceny. Inaczej zachowują się inwestorzy funduszowi. Fundusze złota i innych metali szlachetnych zanotowały ósmy z rzędu tydzień odpływów. Tym razem inwestorzy wycofali z nich 372 mln USD. Rozbieżność między zakupami banków centralnych a zachowaniem inwestorów finansowych dobrze pokazuje, dlaczego notowania kruszcu mogą pozostawać zmienne mimo mocnych fundamentów długoterminowych.
PPK szybko rosną, ale "przeciekają"
Na koniec 2025 r. w drugim i trzecim filarze zgromadzonych było 425,6 mld zł, o 118,1 mld zł więcej niż rok wcześniej. Aktywa PPK wzrosły w 2025 r. o 49 proc., do 45,1 mld zł, a na koniec maja 2026 r. osiągnęły 52,78 mld zł. Wartość programu nadal rośnie wraz z liczbą uczestników i regularnymi wpłatami pracowników, pracodawców oraz państwa. Dane KNF pokazały jednak, że w 2025 r. wartość zwrotów z PPK wzrosła o 41,4 proc., do 2,744 mld zł, a liczba zgłoszonych dyspozycji zwiększyła się do 921 tys. Kwota zwrotów odpowiadała ponad jednej czwartej wpłat dokonanych w ciągu roku. PFR Portal PPK zwrócił uwagę, że sam nominalny wzrost zwrotów nie musi świadczyć o pogorszeniu kondycji programu. W I kwartale 2026 r. wpłaty uczestników i pracodawców wzrosły do 3,63 mld zł, a wartość zwrotów do 833,9 mln zł. Relacja zwrotów do nowych wpłat zmniejszyła się więc z 27,6 proc. w IV kwartale 2025 r. do 23 proc. w pierwszych trzech miesiącach tego roku.
Private credit: problem zaczął się w dystrybucji
UBS, który wcześniej pomógł stworzyć produkt i sprzedał go swoim klientom, pod koniec 2025 r. zaczął zalecać najbardziej zaangażowanym inwestorom ograniczenie ekspozycji na prywatny dług. Ponieważ co najmniej 60 proc. kapitału funduszu pochodziło od klientów jednego banku, zmiana rekomendacji szybko uruchomiła falę żądań odkupu. W pierwszym kwartale inwestorzy chcieli wycofać ponad 40 proc. kapitału, ale fundusz zrealizował odkupy jedynie do przewidzianego limitu 5 proc. Nie wynikało to jeszcze z załamania jakości portfela – zdecydowana większość inwestycji była obsługiwana zgodnie z założeniami.
OFE straciły mniej niż GPW
Czerwcowa korekta na warszawskiej giełdzie przełożyła się na słabsze wyniki otwartych funduszy emerytalnych. OFE straciły średnio 0,7 proc., czyli mniej niż główne indeksy GPW, a ich aktywa zmniejszyły się o 3,5 mld zł, do 334,95 mld zł. Był to jednak nadal drugi najwyższy poziom w historii. Najlepiej poradził sobie PKO BP Bankowy OFE, który jako jedyny zakończył miesiąc niewielkim zyskiem. Na wyniki funduszy nadal ciążył także suwak: w czerwcu OFE przekazały do ZUS 1,37 mld zł, podczas gdy otrzymały niespełna 350 mln zł nowych składek. Mimo miesięcznej korekty od początku roku fundusze pozostawały na solidnym, 16,4-proc. plusie.
PPK: 160 proc. zysku na hipotetycznym rachunku
Osoba zarabiająca średnią krajową i oszczędzająca regularnie od grudnia 2019 r. miała na koniec czerwca 2026 r. na rachunku przeciętnie 32,6 tys. zł, podczas gdy z własnego wynagrodzenia sfinansowała około 12,5 tys. zł wraz z podatkiem od wpłat pracodawcy. Średnia stopa zwrotu liczona z perspektywy uczestnika wyniosła 160 proc. Tak wysoki wynik nie oznacza, że same fundusze PPK zarobiły 160 proc. Uwzględnia on także wpłaty pracodawcy i dopłaty państwa. Pomogła również dobra koniunktura w drugim kwartale: fundusze zdefiniowanej daty zyskały od 4,4 proc. w najbardziej zachowawczych strategiach do ponad 10 proc. w funduszach dla młodszych uczestników.
Co będzie ważne w przyszłym tygodniu?
Najważniejszym wydarzeniem makroekonomicznym będzie czerwcowa inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych, którą poznamy we wtorek. W środę opublikowany zostanie indeks cen producentów PPI, a w czwartek dane o sprzedaży detalicznej. Rynek będzie sprawdzał, czy wzrost cen ropy zaczął przenikać do szerszego koszyka dóbr i usług. Gorętsze dane mogłyby zwiększyć oczekiwania na kolejną podwyżkę stóp Fedu.
Dodatkowym źródłem zmienności będą pierwsze półroczne wystąpienia Kevina Warsha przed Kongresem w roli przewodniczącego Fedu. We wtorek wystąpi przed komisją Izby Reprezentantów, a w środę przed senacką komisją bankową. Inwestorzy będą analizowali jego wypowiedzi pod kątem oceny inflacji, perspektywy kolejnego ruchu stóp i ewentualnych zmian w sposobie komunikowania polityki pieniężnej.
Równolegle rozpocznie się sezon publikacji wyników za II kwartał. We wtorek raporty pokaże pięć spośród sześciu największych banków amerykańskich, w tym JPMorgan Chase i Goldman Sachs, a w środę Morgan Stanley. Wyniki banków powinny powiedzieć więcej o kondycji konsumentów, jakości kredytów i aktywności inwestorów. Oczekiwania są wysokie. Zyski spółek z S&P 500 mają wzrosnąć w II kwartale o 23,4 proc. rok do roku. W kolejnych dniach wyniki pokażą również BlackRock, Johnson & Johnson i Netflix. Dla sektora technologicznego kluczowe będą wyniki ASML w środę oraz TSMC w czwartek. TSMC jest najważniejszym producentem zaawansowanych układów dla Nvidii, Apple’a i innych globalnych firm technologicznych. Rynek będzie czekał przede wszystkim na informacje o popycie na chipy AI, możliwościach zwiększenia produkcji i planowanych nakładach inwestycyjnych.
W Azji uwagę przyciągną wtorkowe dane o chińskim handlu zagranicznym oraz środowy odczyt PKB za II kwartał. Ekonomiści oczekują spowolnienia wzrostu gospodarczego z 5 proc. do około 4,5 proc. rok do roku. Ważne będzie, czy eksport chipów i produktów technologicznych rekompensuje nadal słabą konsumpcję oraz problemy rynku nieruchomości.
W Polsce we wtorek NBP opublikuje majowy bilans płatniczy. W środę poznamy pełne dane o czerwcowej inflacji, której wstępny odczyt wyniósł 2,5 proc. rok do roku, a w czwartek czerwcową inflację bazową. Szczególnie ważne będą ceny usług i odpowiedź na pytanie, czy spadek inflacji jest wystarczająco trwały, aby jesienna obniżka stóp stała się realnym scenariuszem. W środę decyzję w sprawie stóp podejmie również Bank Kanady, który przedstawi nową projekcję wzrostu i inflacji.
Poza kalendarzem najważniejszym czynnikiem ryzyka pozostanie sytuacja między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Kolejna eskalacja i wzrost cen ropy mogą szybko przykryć nawet dobre dane oraz wyniki spółek.
10.07.2026
Źródło: Andrzej Tarnawczyk / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania