A. Glapiński: nie wykluczam, że po wakacjach złożę wniosek o obniżkę stóp
Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy procentowe bez zmian, a prezes NBP Adam Glapiński przekonywał, że była to decyzja zgodna z danymi i oczekiwaniami rynku. "Nastroje w Radzie są ostrożnie gołębie, ja jestem mniej ostrożny". W przekonaniu prezesa NBP do połowy przyszłego roku powinniśmy zobaczyć obniżkę stóp, o ile nie zmienią się warunki.
Po lipcowym posiedzeniu stopa referencyjna NBP pozostała na poziomie 3,75%, lombardowa na poziomie 4,25%, depozytowa 3,25%, redyskontowa 3,80%, a dyskontowa 3,85%. To oznacza kontynuację pauzy po marcowej obniżce stóp. Sama decyzja nie była zaskoczeniem dla rynku, ale konferencja Adama Glapińskiego była ważna z punktu widzenia oceny, czy RPP może w najbliższych miesiącach wrócić do luzowania polityki pieniężnej.
Reklama
Prezes NBP podkreślał, że decyzja o utrzymaniu kosztu pieniądza wynikała z „racjonalnych przesłanek makroekonomicznych”. Najmocniejszym argumentem była inflacja. Według najnowszych danych CPI w czerwcu obniżył się do 2,5% rok do roku, czyli dokładnie do środka celu inflacyjnego NBP. Glapiński ocenił, że to potwierdza słuszność dotychczasowego poziomu stóp procentowych.
Nie oznacza to jednak automatycznego otwarcia drogi do szybkich obniżek. Z wypowiedzi prezesa NBP i komunikacji RPP wynika raczej strategia czekania na kolejne dane. Bank centralny może uznać, że inflacja jest obecnie pod kontrolą, ale jednocześnie nie chce zbyt wcześnie poluzować polityki pieniężnej, jeśli w kolejnych kwartałach pojawiłyby się nowe impulsy cenowe.
– Nastroje w Radzie nazwałbym ostrożnie gołębimi – odpowiedział przewodniczący RPP pytany przez dziennikarzy o nastroje w łonie tego gremium. – Ja osobiście jestem mniej ostrożnym gołębiem i widzę przestrzeń do obniżki stóp jeszcze w tym roku, ale RPP skada się z 10 członków. Sądzę, że do połowy 2027 roku większość moich kolegów wyzbędzie się wątpliwości i będzie szansa na obniżkę stóp. Jeśli uwarunkowania się nie zmienią, to nie wykluczam, że złożę po wakacjach wniosek o obniżkę stóp o 25 punktów bazowych.
Ważnym elementem konferencji była lipcowa projekcja NBP. Przy założeniu niezmienionych stóp procentowych inflacja CPI ma znaleźć się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 2,4–3,3% w 2026 roku, 1,5–4,0% w 2027 roku oraz 0,8–3,9% w 2028 roku. To scenariusz zasadniczo spójny z celem inflacyjnym, ale z dość szerokim przedziałem niepewności, szczególnie w latach 2027–2028.
Z punktu widzenia RPP istotne jest również to, że projekcja PKB nie pokazuje recesyjnego obrazu gospodarki. Według NBP wzrost PKB ma znaleźć się w przedziale 3,0–4,4% w 2026 roku, 1,8–3,7% w 2027 roku oraz 1,9–4,1% w 2028 roku. To oznacza, że Rada nie musi obecnie ratować gospodarki gwałtownym luzowaniem polityki pieniężnej.
Główne ryzyka dla inflacji pozostają podobne jak w poprzednich miesiącach. Przewodniczący RPP wskazuje na cztery z nich: kształt polityki fiskalnej, dynamikę płac, tempo aktywności gospodarczej oraz ceny surowców i inflację na świecie w warunkach zmiennej sytuacji geopolitycznej. To właśnie te czynniki będą decydowały o tym, czy obecny poziom stóp zostanie utrzymany na dłużej, czy też Rada wróci do dyskusji o obniżkach.
Reklama
Dla rynku oznacza to, że najbliższe miesiące będą okresem obserwacji danych o inflacji, płacach, koniunkturze i polityce fiskalnej. Dopiero ich układ może przesądzić, czy marcowa obniżka była ostatnim ruchem w cyklu, czy tylko przerwą przed dalszym luzowaniem.
09.07.2026
Źródło: Shutterstock



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania