Podsumowanie tygodnia na rynkach (2026-08-28) – Nvidia rośnie, Fed ma problem
Ropa naftowa potaniała w tym tygodniu o ponad 5 proc., Nvidia pokazała wyniki znacznie lepsze niż przed rokiem, a Wall Street znów uwierzyła w AI. Tyle że inflacja PCE w USA pozostaje za wysoka, długoterminowe rentowności nie chcą spaść, a ostatnie słowo w tym tygodniu będzie należało do Fed.
W tym tygodniu wyraźnie zmniejszyła się premia za ryzyko geopolityczne w cenach ropy naftowej. W piątek rano baryłka Brent kosztowała 89,66 USD i była o 5,1 proc. tańsza niż tydzień wcześniej. WTI potaniała w tym czasie o 4,5 proc., do 83,21 USD. Inwestorzy zareagowali przede wszystkim na sygnały, że USA przesuwają ciężar z presji militarnej na sankcje gospodarcze, oraz na rozmowy Iranu i Omanu w sprawie utworzenia korytarza żeglugowego przez cieśninę Ormuz. Porozumienia jednak wciąż nie ma, a ruch statków pozostaje daleki od normalnego.
Reklama
Niższe ceny energii oznaczają mniejszą presję inflacyjną. Problem jednak w tym, że dane z USA pokazały, iż z samą inflacją Fed wciąż nie może czuć się komfortowo.
Zobacz także: Silna hossa… a zmienność za progiem? Łukasz Kałwak z Franklin Templeton Institute
Ropa odpuszcza, inflacja nie
Inflacja w USA mierzona indeksem PCE wyniosła w lipcu 3,7 proc. rok do roku, tyle samo co w czerwcu. Bazowy PCE, nieuwzględniający cen żywności i energii, wyniósł 3,3 proc. r/r i również nie zmienił się wobec poprzedniego miesiąca. W ujęciu miesięcznym oba indeksy wzrosły o 0,2 proc. Wyhamowały natomiast realne wydatki konsumpcyjne – po wzroście o 0,4 proc. w czerwcu w lipcu praktycznie się nie zmieniły.
Dane pozostawiają Fed w niewygodnym położeniu. Inflacja wciąż wyraźnie przekracza 2-proc. cel, a wzrost gospodarczy zwolnił: drugi szacunek PKB potwierdził, że w II kwartale amerykańska gospodarka rozwijała się w tempie 1,5 proc. w ujęciu annualizowanym, wobec 2,1 proc. w pierwszych trzech miesiącach roku. Obraz nie jest jednak jednoznacznie słaby. Konsumpcja w II kwartale przyspieszyła, a realny popyt krajowy sektora prywatnego pozostał mocny. Dopiero lipcowe dane pokazały wyraźne wyhamowanie realnych wydatków konsumentów.
Rynek nadal traktuje podwyżkę stóp już we wrześniu jako scenariusz mniej prawdopodobny, ale coraz poważniej liczy się z zacieśnieniem polityki pieniężnej w kolejnych miesiącach. W piątek kontrakty implikowały około 33–36 proc. prawdopodobieństwa podwyżki na wrześniowym posiedzeniu Fed i około 74 proc. szans na podwyżkę do grudnia. Długoterminowe rentowności pozostają przy tym na wysokich poziomach – dochodowość amerykańskich obligacji 30-letnich oscylowała w piątek wokół 5,2 proc.
Najważniejsze wydarzenie dnia dopiero jednak przed nami. W piątek o godz. 16 czasu polskiego przewodniczący Fed Kevin Warsh wystąpi na sympozjum w Jackson Hole. Inwestorzy będą szukać przede wszystkim wskazówek dotyczących funkcji reakcji Fed: jak bank centralny zamierza równoważyć utrzymującą się zbyt wysoką inflację z ryzykiem pogorszenia sytuacji na rynku pracy i spowolnienia wzrostu gospodarczego.
Zobacz także: NVIDIA rozdaje karty! AI pod presją, a Ameryka hamuje | Analizy LIVE
Nvidia kupiła Wall Street trochę spokoju
Jeżeli rynek potrzebował dowodu, że boom inwestycyjny związany ze sztuczną inteligencją jeszcze się nie skończył, Nvidia go dostarczyła. Przychody spółki w II kwartale roku fiskalnego 2027 wyniosły 96,2 mld USD – o 106 proc. więcej niż rok wcześniej. Sam segment centrów danych wygenerował 89 mld USD przychodów, notując wzrost o 117 proc. Zysk netto według standardów GAAP sięgnął 59,7 mld USD i był o 126 proc. wyższy niż przed rokiem. Na kolejny kwartał Nvidia prognozuje 108 mld USD przychodów, z możliwością odchylenia o 2 proc. Prognoza nie uwzględnia przychodów ze sprzedaży mocy obliczeniowej dla centrów danych w Chinach. Czwartkowa reakcja Wall Street była zdecydowanie pozytywna. Akcje Nvidii podrożały o 8,7 proc., Nasdaq zyskał 1,57 proc., a S&P 500 0,72 proc. Indeks spółek półprzewodnikowych wzrósł o 2,3 proc., a sektor technologiczny S&P 500 aż o 3,4 proc.
Wyniki i prognozy Nvidii zmniejszyły obawy, że popyt na infrastrukturę AI może wkrótce gwałtownie wyhamować. Spółka twierdzi wręcz, że popyt nadal przyspiesza, choć jednocześnie wskazuje na ograniczenia podażowe, m.in. niedobory komponentów pamięciowych. Druga strona boomu AI to jednak coraz większe koszty jego finansowania. Wcześniej w sierpniu Nvidia podpisała z Apollo, BlackRockiem, Blackstone'em, Brookfieldem, Goldman Sachs i KKR memoranda dotyczące utworzenia platform finansowania infrastruktury obliczeniowej. Mają one z czasem zmobilizować ponad 500 mld USD kapitału zewnętrznego na rozwój infrastruktury AI. Jednocześnie w czwartek Wall Street Journal podał, że Nvidia wstrzymała część umów w ramach odrębnego programu, który miał ułatwiać mniejszym dostawcom chmury AI finansowanie zakupu jej chipów. Według gazety ruch nastąpił w atmosferze rosnących obaw inwestorów o skalę reinwestycji i konstrukcję części transakcji.
Narracja AI pozostaje więc bardzo mocna, ale wraz ze wzrostem skali inwestycji coraz ważniejsze staje się pytanie nie tylko o tempo wzrostu popytu, lecz również o to, kto i na jakich warunkach sfinansuje kolejne setki miliardów dolarów potrzebnych do rozbudowy infrastruktury.
Czytaj także: Złoto mocno odbija. Fundusze zarobiły w miesiąc kilkanaście procent
Złoto i bitcoin w górę
Obawy o stan amerykańskich finansów publicznych i wysokie koszty obsługi długu zderzyły się z decyzją Departamentu Skarbu o zwiększeniu skali odkupu długoterminowych obligacji. Od września maksymalna wartość pojedynczych operacji w segmentach 10-20 i 20-30 lat wzrośnie z 2 mld do co najmniej 4 mld USD. Oficjalnie Departament Skarbu USA uzasadnia ten ruch potrzebą wsparcia płynności rynku, ale inwestorzy odebrali go również jako próbę powstrzymania wzrostu długoterminowych rentowności.
Czytaj także: Bessent chce uciszyć rynek obligacji. To błąd
To ożywiło dyskusję o tzw. debasement trade. Jeżeli wzrost rentowności zostaje ograniczony poprzez interwencje na rynku obligacji, obawy dotyczące ogromnego zadłużenia i polityki fiskalnej mogą znaleźć ujście gdzie indziej – przede wszystkim w słabszym dolarze. Na takim otoczeniu korzystają aktywa postrzegane jako alternatywa dla amerykańskiej waluty, m.in. złoto i bitcoin.
Bitcoin we wtorek przekroczył 81 tys. USD i znalazł się najwyżej od połowy maja. W pewnym momencie jego sierpniowa zwyżka przekraczała 28 proc. Kryptowalucie sprzyjały również oczekiwania na bardziej przejrzyste regulacje rynku cyfrowych aktywów w USA. Mocne pozostaje także złoto. We wtorek cena kruszcu wzrosła do 4696 USD za uncję, najwyższego poziomu od ponad trzech miesięcy. W piątek przed południem złoto kosztowało około 4607 USD za uncję.
Spadek cen ropy ogranicza część bezpośredniej presji inflacyjnej, ale nie usunął obaw dotyczących amerykańskich finansów publicznych i długiego końca rynku obligacji. Wysokie potrzeby pożyczkowe USA, poziom rentowności oraz sposób, w jaki Departament Skarbu próbuje poprawić funkcjonowanie rynku długu, pozostają jednym z ważnych tematów dla inwestorów przed wejściem w jesień.
Zobacz także: BTC i złoto ożyły! GPW do rozwiniętych! Co pokaże NVIDIA? Czy szef Fed ruszy rynkami?
Rentowność obligacji niemal 6 proc.
Z polskiej gospodarki napłynęły w tym tygodniu całkiem dobre informacje. Sprzedaż detaliczna w cenach stałych była w lipcu o 3,9 proc. wyższa niż przed rokiem. W ujęciu nieodsezonowanym wzrosła również o 2,2 proc. wobec czerwca, natomiast po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych spadła o 0,3 proc. miesiąc do miesiąca. W okresie od stycznia do lipca sprzedaż była o 3,7 proc. większa niż rok wcześniej.
WIG20 rozpoczął tydzień w pobliżu 4000 pkt, a w środę zamknął sesję na poziomie 4038,12 pkt. W czwartek spadł jednak o 1,94 proc., do 3959,63 pkt. Przecena miała szeroki charakter: potaniało 19 z 20 spółek tworzących WIG20, a indeks WIG-Banki stracił 2,71 proc. Jednocześnie osłabiał się złoty. Analitycy DM BOŚ wiązali ten ruch z szerszą awersją do polskich aktywów i wzrostem obaw geopolitycznych dotyczących sytuacji w regionie. Czwartkowy spadek pogorszył również techniczny obraz WIG20, który po wcześniejszej próbie dalszego wzrostu ponownie znalazł się poniżej 4000 pkt. W piątek rano część strat była odrabiana.
Wysokie pozostają także rentowności polskiego długu. W piątek dochodowość obligacji 10-letnich dochodziła do 6 proc. (po raz drugi w tym roku, wcześniej przebiła ten poziom w połowie maja). Otoczenie dla długiego końca krzywej pozostaje wymagające zarówno ze względu na wysokie rentowności na największych rynkach obligacji, jak i sytuację polskich finansów publicznych. Ten drugi czynnik ponownie znalazł się w centrum uwagi w piątek. Rząd przyjął projekt budżetu na 2027 r., w którym deficyt budżetu państwa zaplanowano na 282,6 mld zł. Potrzeby pożyczkowe mają wynieść 565 mld zł, a koszty obsługi długu 107 mld zł – o 17 mld zł więcej niż w tym roku. Kilka dni wcześniej Fitch utrzymał rating Polski na poziomie A- z perspektywą negatywną, wskazując m.in. na utrzymujące się wysokie deficyty i szybko rosnący dług.
Dla funduszy obligacyjnych o dłuższym duration, zachowanie długiego końca krzywej pozostaje jednym z najważniejszych czynników kształtujących wyniki. Wzrost rentowności oznacza bowiem spadek cen obligacji, a im większe duration portfela, tym silniejsza jest jego reakcja na taki ruch.
Wieści z rynku
- TFI zarobiły w pierwszym półroczu 763 mln zł netto, niemal 46 proc. więcej niż rok wcześniej. Rekordowe aktywa pomagają, rośnie także zysk generowany na każdy miliard zarządzanych pieniędzy.
- Komisja Europejska ruszyła z pracami nad szczegółowymi zasadami „value for money” dla funduszy i innych produktów inwestycyjnych. ESMA ma opracować metodologię tworzenia grup porównawczych kosztów i wyników oraz identyfikowania produktów odstających od rynku.
- Do polskich funduszy obligacji nadal płyną miliardy, choć tegoroczne stopy zwrotu są na razie wyraźnie mniej efektowne niż w kilku poprzednich latach. Szczególnie wymagające pozostaje otoczenie dla części strategii o długim duration.
- PKO wraca z listami zastawnymi dla detalistów. Zapisy na nową serię hipotecznych listów zastawnych PKO Banku Hipotecznego rozpoczną się 1 września 2026 roku i mają potrwać do 18 września, chyba że wcześniej wyczerpie się dostępna pula. Bank chce pozyskać od inwestorów od 500 mln zł do 1 mld zł.
- PKO TFI rozszerza ofertę produktową o subfundusze denominowane w euro i dolarze amerykańskim. Nowości to cztery subfundusze PKO Parasolowy - FIO: dwa oparte o rynek obligacji oraz dwa o rynek akcji. Oferta jest skierowana przede wszystkim do klientów posiadających oszczędności lub rezerwy w walutach obcych, otrzymujących wynagrodzenie lub planujących przyszłe wydatki w tych walutach, a także inwestorów zainteresowanych ekspozycją na rynki obligacji i akcji w strefie euro oraz w Stanach Zjednoczonych.
Co będzie ważne w przyszłym tygodniu?
Wrzesień zacznie się od ważnych danych. W poniedziałek GUS opublikuje pierwszy regularny szacunek polskiego PKB za II kwartał wraz ze strukturą wzrostu. Szybki odczyt pokazał wzrost gospodarki o 3,8 proc. rok do roku i o 0,9 proc. kwartał do kwartału po wyrównaniu sezonowym. Teraz dowiemy się przede wszystkim, jak zachowywały się konsumpcja i inwestycje oraz jaki był ich wkład we wzrost PKB.
Tego samego dnia poznamy również wstępny odczyt polskiej inflacji za sierpień. W lipcu CPI wyniósł 3,0 proc. rok do roku, dlatego najnowsze dane będą ważne dla oczekiwań dotyczących dalszych decyzji RPP, a także dla rynku obligacji i złotego.
We wtorek uwagę przyciągnie wstępny odczyt sierpniowej inflacji w strefie euro. Ekonomiści ankietowani przez Reutersa oczekują jej przyspieszenia do 3,3 proc. rok do roku, z 2,9 proc. w lipcu. Rynek w dużej mierze zakłada już podwyżkę stóp przez EBC na wrześniowym posiedzeniu, dlatego znaczenie będzie miał nie tylko sam główny wskaźnik HICP, ale także inflacja bazowa i to, co dane powiedzą o dalszej ścieżce stóp po wrześniu.
Najważniejsza publikacja ze Stanów Zjednoczonych pojawi się w piątek. Raport z rynku pracy za sierpień będzie szczególnie istotny po niespodziewanym spadku zatrudnienia o 23 tys. w lipcu. Konsensus ankiety Reutersa zakłada obecnie wzrost liczby miejsc pracy poza rolnictwem o około 45 tys. i wzrost stopy bezrobocia z 4,1 do 4,2 proc. Mocniejszy raport zwiększyłby argumenty za podwyżką stóp przez Fed, natomiast kolejny słaby odczyt postawiłby bank centralny przed coraz trudniejszym wyborem między utrzymującą się zbyt wysoką inflacją a oznakami osłabienia rynku pracy.
Dla sektora technologicznego kolejnym sprawdzianem będą wyniki Broadcomu, które spółka opublikuje w środę po zamknięciu Wall Street. Po bardzo mocnych wynikach Nvidii inwestorzy będą szukać kolejnego potwierdzenia siły popytu związanego z inwestycjami w infrastrukturę AI.
Ważnym globalnym czynnikiem ryzyka pozostanie także sytuacja w cieśninie Ormuz. Dalszy przebieg negocjacji może szybko przekładać się nie tylko na ceny energii, ale także na oczekiwania inflacyjne i wyceny stóp procentowych.
Dane rynkowe obejmują czwartkowe zamknięcie w USA i piątkowy poranek w Europie.
28.08.2026
Źródło: Rawpixel.com / Shutterstock.com


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania