Fundusznie opublikowałjeszcze strukturyaktywów9 copyikonaikonacheckrxFill 1filmIconinfografikaIconwywiadIconGroup 2!!whitesvg/lupaWhitewhitesvg/megafonWhiteGroup 3Page 1GroupGrouplocationcheckBigKontaktGroup 4Fill 1Group 2GroupDO GÓRYWfGroup 8iGroup 3rvxGroup 9

KupFundusz.pl

Odkryj naszą platformę do inwestowania w fundusze. Bez opłat manipulacyjnych!

Content 700x200
Content 300x250

Reklama

Notowania - Fundusze Inwestycyjne Otwarte Porównywarka funduszy i ETF-ów

Inwestuj albo… zaakceptuj utratę wartości pieniądza w czasie

Inwestowanie nie jest wyłącznie sposobem na pomnażanie majątku. Coraz częściej staje się koniecznością dla każdego, kto chce zachować siłę nabywczą swoich pieniędzy.

W tle konfliktu na linii USA – Iran, na rynki wróciła obawa związana ze wzrostem cen i inflacją. Dane o inflacji w Polsce w kwietniu pokazały jej wzrost do 3,2%, z 2,1% jeszcze w lutym bieżącego roku. Drugi miesiąc z rzędu wzrosła również inflacja konsumencka w USA, która wyniosła 3,8%. Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają dane o inflacji producenckiej w USA. Tutaj wskaźnik inflacji wzrósł w kwietniu aż do poziomu 6%. Dane te wprowadziły pewną nerwowość na rynkach, jednak póki co nie spowodowały znaczących zmian w wycenach podstawowych aktywów. Choć z pewnością z coraz większym niepokojem inwestorzy na całym świecie spoglądają na rosnące rentowności obligacji, co przy skali zadłużenia niektórych krajów może budzić obawy o możliwość utrzymania finansowania gospodarek poprzez zaciąganie kolejnych długów.

Na wskaźniki inflacji oraz rosnące rentowności spoglądają szczególnie inwestorzy z rynków akcji. Wzrost inflacji zwiększa presję na  wzrost stóp procentowych, zaś wzrost stóp procentowych teoretycznie jest zjawiskiem niekorzystnym dla rynku akcji, gdyż z jednej strony przedsiębiorstwa finansujące się długiem muszą ponosić wyższe koszty zadłużenia, zaś z drugiej strony instrumenty mniej ryzykowne niż akcje, czyli obligacje stają się bardziej atrakcyjne, w wyniku tendencji wzrostowej ich rentowności (co jednocześnie obniża atrakcyjność instrumentów, jakimi są akcje).

Nie oznacza to jednak wcale, że w związku z tym na rynkach akcji musi (choć oczywiście może) wystąpić jakieś natychmiastowe i proste dostosowanie wycen do zmieniającej się rzeczywistości (choć oczywiście w nieco dłuższym terminie rośnie ryzyko takiego dostosowania). Na podstawie obserwacji koniunktury na rynkach akcji, szczególnie w ostatnich latach, obraz tego, jak inflacja wpływa na wyceny akcji, wcale nie jest zerojedynkowy i jednoznaczny, a dodatkowo ważnym czynnikiem jest tutaj czas i okres, w jakim rozpatrujemy ten wpływ. Są przykłady z ostatnich lat takich rynków jak Argentyna, czy Turcja, gdzie „szalała” naprawdę wysoka inflacja, a jednocześnie rynki akcji bardzo szybko zyskiwały na wartości, co pokazuje, że wzrost inflacji może być wręcz czynnikiem sprzyjającym wzrostom na rynku akcji. Wszak wraz ze wzrostem inflacji rosną możliwości dla biznesów do zwiększania marż. Ponadto z zasady wzrost inflacji jest również powiązany ze wzrostem podaży pieniądza. A zatem teoretycznie (choć to dość duże uproszczenie) przy niezmienionych zupełnie warunkach funkcjonowania każdego przedsiębiorstwa, żeby jego realna wartość pozostała niezmienna w czasie, jego wartość nominalna powinna urosnąć z samego faktu wzrostu podaży pieniądza (o procentową wielkość wzrostu podaży pieniądza).

I w tym momencie docieramy do sedna problemu naszych czasów – „inwestuj albo…zaakceptuj utratę wartości pieniądza w czasie”. Jeszcze kilkanaście lat temu wielu ludzi wierzyło, że trzymanie pieniędzy na koncie oszczędnościowym, czy lokatach to rozsądna i przede wszystkim zabezpieczająca przed utratą wartości pieniądza w czasie, strategia. Dziś coraz więcej osób rozumie brutalną prawdę: samo oszczędzanie nie wystarcza. Jeśli pieniądz traci wartość szybciej, niż rosną nasze oszczędności, realnie stajemy się biedniejsi – nawet jeśli liczba zer na koncie rośnie.

Klucz do zrozumienia tego procesu tkwi w dwóch pojęciach: inflacji oraz podaży pieniądza.

Reklama

Czym właściwie jest inflacja?

Inflacja to wzrost cen dóbr i usług w gospodarce. Oznacza to, że za tę samą kwotę możemy kupić mniej niż wcześniej. Jeśli dziś chleb kosztuje 5 zł, a za rok 6 zł, siła nabywcza pieniądza spadła. Inflacja działa jak niewidzialny podatek. Nie trzeba go uchwalać w parlamencie – wystarczy, że wartość pieniądza maleje.

W praktyce oznacza to, że:

  • 100 000 zł trzymane przez lata bez inwestowania traci realną wartość,
  • wynagrodzenie rosnące wolniej niż inflacja oznacza realny spadek dochodów,
  • gotówka staje się aktywem generującym realną (ale oczywiście nie nominalną) stratę w długim terminie.

Podaż pieniądza – paliwo dla inflacji

Drugim elementem układanki jest podaż pieniądza, czyli ilość pieniędzy znajdujących się w gospodarce. Gdy banki centralne i system finansowy zwiększają ilość pieniądza szybciej niż rośnie produkcja dóbr i usług, naturalną konsekwencją jest presja inflacyjna.

Współczesny system finansowy, szczególnie po kryzysie finansowym w 2008 roku, opiera się na ciągłym zwiększaniu podaży pieniądza. Dzieje się to poprzez:

  • obniżanie stóp procentowych,
  • kredyt bankowy,
  • programy skupu aktywów przez banki centralne,
  • finansowanie długu publicznego.

W efekcie pieniądz z czasem niemal zawsze traci część swojej wartości.

Świetnym przykładem dla zobrazowania występujących tutaj pewnych zależności jest przykład z czasów pandemii. W tym okresie najlepiej było widać jak realnie gotówka stała się aktywem generującym stratę. Stopy procentowe były bliskie zeru, zaś bezprecedensowe działania rządów i banków centralnych w związku z kryzysem pandemicznym, doprowadziły do szybkiego i dynamicznego wzrostu podaży pieniądza. W USA podaż pieniądza M2  okresie styczeń 2020 – styczeń 2022 wzrosła o 40%. Z tej perspektywy nie dziwi zaś fakt, że zaraz po szybkich i gwałtownych spadkach indeksów giełdowych w USA na początku 2020 roku, indeksy równie szybko odrobiły straty, zaś do stycznia 2022 roku wspięły się na nowe szczyty, a okres od marca 2020 roku do stycznia 2022 roku był jednym z najdynamiczniejszych okresów wzrostów w historii Wall Street. Sam indeks S&P500 wzrósł w tym czasie o ponad 100%. Z dzisiejszej perspektywy nie jest to już takim zaskoczeniem, jeśli ten wzrost przyrównamy do znaczącego jednak wzrostu podaży pieniądza w tym samym czasie.

Ostatni konflikt na linii USA – Iran doprowadził do spadków indeksów na Wall Street o około 10%. Jednak od końca marca amerykańskie indeksy giełdowe odrobiły z nawiązką spadki i „zameldowały się” na nowych szczytach. I to w rzadko spotykanym tempie (jako na ciekawostkę można zwrócić uwagę, że tempo i skala wzrostów indeksów giełdowych w USA od końca marca br. przypomina tempo i skalę wzrostów cen złota w styczniu br.)

W tym momencie wypada zadać pytanie: No dobrze, ale jak to wygląda na tle podaży pieniądza w ostatnich latach?

Globalna podaż pieniądza w okresie 2021-2026

podaż pieniądza

Źródło: Otavio Costa, Azuria Capital

Okazuje się, że po pierwsze wojna na linii USA – Iran nie jest prawdopodobnie jedyną przyczyną wzrostu inflacji w ostatnim czasie, a po drugie kontynuacja wzrostów na Wall Street ma poparcie w danych o globalnej podaży pieniądza. Co prawda podaż pieniądza M2 w USA przez ostatnie dwa lata wzrosła o około 10% (ale oczywiście zanotowała kolejny rekord), ale jeśli już chodzi o globalną podaż pieniądza, to przez ostatnie dwa lata wzrosła ona o około 16%. Przy czym w ostatnim czasie dynamika wyraźnie przyspieszyła po okresie od około 2022 do połowy 2024, kiedy globalna podaż pieniądza była mniej więcej na tym samym poziomie (pomijając wyraźny spadek w 2022 roku, który zbiegł się również ze spadkami indeksów giełdowych w tamtym czasie). Oczywiście nie tłumaczy i nie może tłumaczyć to skali oraz dynamiki ostatnich wzrostów (które wystąpiły w okresie zaledwie 1,5 miesiąca) na Wall Street, niemniej jednak co do pewnych występujących tendencji i współzależności można się tutaj zgodzić.

Zapisz się na Newsletter
Bądźmy w kontakcie! Prosto na Twojego maila będziemy wysyłać skrót najważniejszych informacji ze świata finansów, powiadomienia o nowościach rynkowych, najnowsze oceny i raporty oraz codzienne notowania wybranych przez Ciebie funduszy inwestycyjnych.
Newsletter

Dlaczego nieinwestowanie jest również ryzykowne?

Wiele osób postrzega inwestowanie jako ryzyko, a gotówkę jako bezpieczeństwo. I tak w istocie jest. Bowiem inwestowanie wiąże się nieodłącznie z ryzykiem straty, zaś trzymając gotówkę nominalnie straty przecież nie poniesiemy.  Problem polega na tym, że w świecie inflacji brak inwestowania również jest ryzykiem – tylko bardziej ukrytym. Załóżmy inflację na poziomie 6% rocznie. Po 10 latach siła nabywcza pieniądza spada dramatycznie. Kwota 100 000 zł po 10 latach ma siłę nabywczą około 55 000 zł, zaś po 20 latach to już tylko około 30 000 zł w dzisiejszych pieniądzach. To oznacza, że w długim horyzoncie czasowym osoba „bezpiecznie” trzymająca gotówkę może stracić większość realnego majątku bez wykonania żadnego błędu.

Jak różne aktywa reagują na inflację?

Nie wszystkie aktywa zachowują się tak samo w środowisku rosnącej podaży pieniądza i inflacji. Jednak niestety gotówka i lokaty w długim terminie są z reguły największymi przegranymi w walce z inflacją. Lokaty bankowe rzadko oferują realnie dodatnie oprocentowanie po uwzględnieniu inflacji, podatku od zysków kapitałowych i wzrostu kosztów życia. Zaś nominalny zysk nie oznacza realnego wzrostu majątku. Obligacje o stałym oprocentowaniu również cierpią podczas wysokiej inflacji. Inwestor otrzymuje określony kupon, ale siła nabywcza tych pieniędzy spada. Dlatego w okresach wysokiej inflacji ceny obligacji często spadają, inwestorzy wymagają wyższych rentowności, stare emisje tracą atrakcyjność. Wyjątkiem jednak tutaj bywają obligacje indeksowane inflacją, które pozwalają zachować wartość pieniądza w czasie (choć oczywiście w stosunku do ogólnego wskaźnika inflacji w gospodarce, zaś nie w stosunku do indywidualnie postrzeganego i odczuwanego wzrostu cen).

Nieruchomości często korzystają z inflacji, ponieważ rosną koszty budowy, zwiększa się wartość gruntów (których jest skończona ilość i nie da się ich „dodrukować”), czynsze mogą być indeksowane inflacją. Jednak z drugiej strony nie należy zapominać, że jednocześnie rynek nieruchomości jest silnie zależny od stóp procentowych, dostępności kredytu i sytuacji demograficznej. Złoto od wieków pełni funkcję magazynu wartości.

W czasach wysokiej inflacji, kryzysów walutowych, utraty zaufania do systemu finansowego, inwestorzy często uciekają właśnie do metali szlachetnych. Złoto nie generuje przepływów pieniężnych jak akcje czy nieruchomości, ale bywa zabezpieczeniem przed utratą siły nabywczej walut fiducjarnych. Pojawienie się Bitcoina zmieniło debatę o podaży pieniądza. W przeciwieństwie do walut fiducjarnych Bitcoin posiada ograniczoną podaż. Stąd pewnie dlatego w erze wzrostu podaży pieniądza fiducjarnego dla wielu inwestorów stał się on cyfrową alternatywą dla złota i aktywem odpornym na „dodruk” pieniądza. Jednak kryptowaluty pozostają bardzo zmienne i spekulacyjne. Mogą oferować ogromne stopy zwrotu, ale również gwałtowne spadki.

Akcje reprezentują realne przedsiębiorstwa. Firmy mogą podnosić ceny produktów, zwiększać przychody nominalne, korzystać ze wzrostu gospodarczego i wzrostu podaży pieniądza. Dlatego długoterminowo rynek akcji często przewyższa inflację. Nie oznacza to jednak braku ryzyka. W krótkim terminie akcje mogą mocno spadać, reagować na stopy procentowe, doświadczać kryzysów płynności. Mimo to historycznie akcje należą do najlepszych narzędzi ochrony kapitału przed utratą wartości pieniądza w czasie (choć bardziej w dłuższym niż krótszym terminie). Przy czym w tym miejscu należy zrobić pewną dygresję i zwrócić uwagę na fakt, że można powiedzieć, iż bardziej „bezpieczna” dla rynków akcji jest inflacja jednocyfrowa, najlepiej nie przekraczająca 5-6% rocznie. Powyżej tych wartości z rynkiem akcji może być związany jeden, ale bardzo ważny problem. Zbyt wysoka inflacja może być równie dobrze „zabójcza” dla rynków akcji (szczególnie w krótkim terminie). Dlatego, że wysoka inflacja i zbyt dynamiczny wzrost podaży pieniądza zmienia kierunek przepływu kapitałów. Na przykład, jeśli inflacja skacze do wartości dwucyfrowych i jednocześnie rentowności obligacji zbliżają się również do wartości bliskich dwucyfrowym, okazuje się, że na obligacjach, czyli mniej ryzykownych instrumentach od akcji, można osiągać podobne stopy zwrotu (co historycznie na rynku akcji).

A zatem pojawia się oczywiste pytanie – to po co ryzykować? I w takim właśnie momencie następuje zmiana kierunku przepływu kapitału, która w krótkim terminie może „zabrać” dość sporo z wycen na rynku akcji. Nie ma potrzeby ryzykować i inwestować na rynku akcji po to, żeby osiągać stopy zwrotu rzędu 8-12% rocznie (historycznie taka jest średnia stopa zwrotu z indeksów giełdowych w USA), skoro podobne (albo zbliżone) stopy zwrotu można osiągać na mniej ryzykownych instrumentach typu obligacje. W takich sytuacjach alternatywa do rynku akcji, jakim są obligacje, staje się dużo bardziej atrakcyjna, co w konsekwencji może doprowadzić do przeceny i odpowiedniego dostosowania wycen na rynku akcji, do nowej rzeczywistości. I znów można tutaj przywołać czas z okresu pandemii oraz zaraz po nim. Poza wieloma innymi czynnikami, jak chociażby zwykłe przegrzanie koniunktury giełdowej w krótkim terminie, spadki indeksów giełdowych w 2022 roku w USA były między innymi wynikiem rosnącej od pewnego czasu inflacji, co przełożyło się na wzrosty poziomu stóp procentowych (i dodatnich tzw. realnych stóp procentowych) oraz na wzrost rentowności obligacji, które stały się znów dla wielu inwestorów atrakcyjną alternatywą.     

Największym kosztem może być bezczynność

W inwestowaniu liczy się nie tylko nominalny zysk, ale przede wszystkim realna stopa zwrotu. Jeśli inwestycja daje 8% rocznie, przy inflacji 6%, to realny wzrost majątku wynosi zaledwie około 2%. To właśnie dlatego wysoka inflacja zmienia zasady gry i zmusza ludzi do szukania aktywów chroniących kapitał. W świecie stale rosnącej podaży pieniądza największym zagrożeniem nie zawsze jest zła inwestycja. Często jest nim brak jakiejkolwiek strategii. Osoby nieinwestujące finansują inflację własnym majątkiem,  tracą siłę nabywczą oszczędności i oddalają się od możliwości budowania kapitału. Tymczasem właściciele aktywów korzystają ze wzrostu cen aktywów, uczestniczą w ekspansji gospodarczej, mają szansę utrzymać lub zwiększyć realną wartość majątku (choć oczywiście teoretycznie przy większym ryzyku ewentualnego spadku tej wartości).

Podsumowanie

Inflacja i wzrost podaży pieniądza nie są chwilowym zjawiskiem – to fundament współczesnego systemu finansowego. Przynajmniej tak póki co jest (oczywiście jest wielce prawdopodobne – bo na rynkach finansowych nic nie jest pewne w 100% – że w przypadku zmiany tendencji i wejścia systemu finansowego w okres spadku podaży pieniądza, nastąpić może zmiana „zasad gry”). W takim środowisku gotówka przestaje być neutralnym magazynem wartości. Dlatego inwestowanie nie jest już wyłącznie sposobem na pomnażanie majątku. Coraz częściej staje się koniecznością dla każdego, kto chce zachować siłę nabywczą swoich pieniędzy. W długim terminie wybór jest dość jasny: albo inwestujesz, albo godzisz się z tym, że Twój pieniądz będzie wart coraz mniej.

Tylko u nas

19.05.2026

inflacja

Źródło: eamesBot / Shutterstock.com

Napisz komentarz

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Przejdź do logowania

Wszystkie komentarze (0)

Polecamy

Jak rozliczyć podatek z funduszy inwestycyjnych
Reklama
Ranking funduszy inwestycyjnych maj 2026
Reklama
Dbamy o twoją prywatność
Strona Analizy.pl używa plików cookies i przetwarza dane w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu i poprawy jakości świadczonych usług oraz w celach analitycznych, statystycznych i marketingowych. Szanujemy Twoją prywatność, dlatego używamy plików cookies tylko za Twoją zgodą. Wybierz Ustawienia, aby zapoznać się ze szczegółami i zarządzać opcjami. Możesz dostosować swoje preferencje w każdym momencie na stronie Ustawienia prywatności. Aby uzyskać więcej informacji zapoznaj się z naszą Polityką prywatności.

Rozdzielczość Twojego urządzenia jest zbyt niska.
Obróć ekran lub powiększ okno przeglądarki.