Obligacje? To zależy które
Obligacje coraz trudniej traktować jako jedną klasę aktywów. Po szoku energetycznym i zmianie oczekiwań wobec polityki banków centralnych kluczowe stają się selekcja, duration, jakość kredytowa i region. Franklin Templeton wskazuje, gdzie na rynku długu wciąż widać potencjał.
Nie ma czegoś takiego jak „obligacje” – przekonują eksperci Franklin Templeton w najnowszym „Nawigatorze Rynków Obligacyjnych”. Ich zdaniem inwestorzy powinni dziś znacznie precyzyjniej patrzeć na rynek długu, bo poszczególne jego segmenty zachowują się zupełnie inaczej.
Od czasu pandemii część obligacji, wcześniej postrzeganych jako bezpieczna przystań i naturalny stabilizator portfela, przestała w pełni pełnić tę funkcję. Powodem był wzrost korelacji między akcjami a obligacjami, szczególnie w okresach gwałtownego wzrostu rentowności. Oznacza to, że nie wystarczy już ogólna ekspozycja na „obligacje”. Liczy się to, co konkretnie znajduje się w portfelu.
Franklin Templeton zwraca uwagę, że długoterminowe obligacje skarbowe USA nadal pozostają wyraźnie poniżej szczytów z 2020 r. Jednocześnie krótkoterminowy dług amerykański, obligacje high yield czy dług rynków wschodzących są w kilkuletnich trendach wzrostowych, a ich wyceny już wcześniej przekroczyły maksima z 2021 r. To pokazuje, jak duże znaczenie ma dziś analiza rynku sektor po sektorze.
Szok energetyczny zmienił układ sił
Najważniejszym wydarzeniem ostatnich miesięcy na globalnym rynku długu był szok podażowy na rynku energii związany z zablokowaniem cieśniny Ormuz. Taki scenariusz zmienia funkcję reakcji banków centralnych: jednocześnie obniża perspektywy wzrostu gospodarczego i podbija presję cenową. Dla banków centralnych to trudna kombinacja, bo luzowanie polityki pieniężnej może być trudniejsze do uzasadnienia przy podwyższonym ryzyku inflacyjnym.
Rynek wchodził w ten rok z oczekiwaniem kontynuacji obniżek stóp procentowych albo przynajmniej dłuższej pauzy w cyklu zmian stóp, zwłaszcza w przypadku Europejskiego Banku Centralnego. Ostatnie miesiące przyniosły jednak rewizję tych założeń. Inwestorzy zakładają obecnie utrzymanie stóp przez Fed, przy jednoczesnym przesunięciu retoryki w bardziej jastrzębią stronę. W przypadku EBC i Banku Japonii rynek zaczął natomiast wyceniać możliwość podwyżek stóp jeszcze w tym roku.
Reklama
W USA krótsza duracja zamiast zakładu na szybki spadek rentowności
W odniesieniu do amerykańskich obligacji skarbowych Franklin Templeton zachowuje ostrożność wobec długiego końca krzywej. Podwójny mandat Fed - obejmujący inflację i rynek pracy - daje bankowi centralnemu przestrzeń do cierpliwości. Jednocześnie odporność gospodarki USA, inflacja pozostająca powyżej celu oraz możliwość podwyżek stóp w Europie lub Japonii ograniczają przestrzeń do szybkiego spadku długoterminowych rentowności.
Dlatego w portfelach obligacyjnych Franklin Templeton preferuje krótką i średnią część krzywej dochodowości. Wydłużenie duration byłoby uzasadnione dopiero wtedy, gdyby rentowności obligacji długoterminowych wzrosły do poziomów, które zaczęłyby istotnie ograniczać wzrost gospodarczy.
To ważny sygnał dla inwestorów, którzy po mocnym wzroście rentowności mogli automatycznie zakładać, że długie obligacje skarbowe stały się już atrakcyjnym zakładem na przyszłe obniżki stóp. Według Franklin Templeton taki scenariusz nie jest jeszcze przesądzony.
- Biorąc pod uwagę odporność gospodarki USA, inflację przewyższającą poziom docelowy oraz możliwość podwyżek stóp procentowych w Europie lub w Japonii, nie oczekujemy spadku długoterminowych rentowności w najbliższym czasie. Jeśli chodzi o durację, preferujemy zatem krótką i średnią część krzywej dochodowości. Jesteśmy skłonni wydłużyć durację wyłącznie w przypadku, gdy rentowności obligacji długoterminowych wzrosną do poziomów, które zaczynają istotnie ograniczać wzrost gospodarczy – wskazuje Łukasz Łabędzki, starszy analityk inwestycyjny Franklin Templeton Institute.
Ryzyko kredytowe daje dochód, ale mniej miejsca na wzrost cen
Neutralne podejście eksperci Franklin Templeton prezentują wobec obligacji korporacyjnych z rynków rozwiniętych. Nawet w okresie największych zawirowań pod koniec marca spready kredytowe nie osiągnęły ekstremalnych poziomów, a następnie ponownie się zawęziły. To oznacza, że rynek kredytowy wciąż oferuje atrakcyjny dochód bieżący, ale daje ograniczone możliwości wzrostu cen.
W segmencie high yield Franklin Templeton preferuje obligacje wyższej jakości. Atutem obligacji wysokodochodowych pozostaje atrakcyjna rentowność oraz krótsza duracja, która lepiej wpisuje się w obecne otoczenie rynkowe. Regionalnie eksperci wolą rynek amerykański niż europejski.
Rynki wschodzące nadal wyglądają atrakcyjnie
Najbardziej konstruktywne podejście Franklin Templeton utrzymuje wobec długu rynków wschodzących. Według autorów raportu ten segment oferuje atrakcyjniejsze możliwości inwestycyjne niż wiele innych części rynku instrumentów o stałym dochodzie. Szczególnie preferowane są obligacje denominowane w walutach lokalnych, ponieważ Franklin Templeton zakłada stabilnego lub słabszego dolara amerykańskiego.
Regionalnie wyróżnia się Ameryka Łacińska, a w szczególności Brazylia. Argumentem są wciąż atrakcyjne rentowności nominalne i realne.
- W obrębie instrumentów dłużnych rynków wschodzących preferujemy te denominowane w walutach lokalnych, ponieważ oczekujemy stabilnego lub słabszego dolara amerykańskiego. W ujęciu regionalnym preferujemy Amerykę Łacińską (w szczególności Brazylię), ze względu na wciąż atrakcyjne rentowności nominalne i realne – zaznacza Łukasz Łabędzki.
W Europie lepiej stawiać na rdzeń niż peryferia
W przypadku europejskich obligacji rządowych Franklin Templeton utrzymuje neutralne podejście. Eksperci od dłuższego czasu wskazywali, że stopa depozytowa EBC na poziomie 2 proc. może być dolnym punktem cyklu cięć. Szok podażowy w sektorze energii dodatkowo stworzył presję w kierunku podwyżek stóp. Jednocześnie Franklin Templeton nie zakłada agresywnego zacieśniania polityki przez EBC, bo warunki makroekonomiczne w strefie euro i na świecie są inne niż w latach 2022–2023.
- Nie jesteśmy przekonani, że EBC będzie agresywnie podnosić stopy procentowe, ponieważ warunki makroekonomiczne w strefie euro, jak i na świecie są dziś inne niż w latach 2022-2023. Podwyższona niepewność przyczyniła się jednak do gwałtownego wzrostu rentowności Bundów, do poziomów, które naszym zdaniem wyznaczają nowy, wyższy przedział wahań. Wzrost kosztów finansowania długu publicznego i korporacyjnego, w połączeniu z wysokimi cenami energii i ich negatywnym wpływem na wzrost gospodarczy, wywiera presję na wzrost spreadów – zauważa Łukasz Łabędzki.
Dlatego w Europie Franklin Templeton preferuje obligacje państw rdzenia, zwłaszcza niemieckie Bundy, względem włoskich BTP.
18.05.2026
Źródło: Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania