Fundusznie opublikowałjeszcze strukturyaktywów9 copyikonaikonacheckrxFill 1filmIconinfografikaIconwywiadIconGroup 2!!whitesvg/lupaWhitewhitesvg/megafonWhiteGroup 3Page 1GroupGrouplocationcheckBigKontaktGroup 4Fill 1Group 2GroupDO GÓRYWfGroup 8iGroup 3rvxGroup 9

KupFundusz.pl

Odkryj naszą platformę do inwestowania w fundusze. Bez opłat manipulacyjnych!

Content 700x200
Content 300x250

Reklama

Notowania - Fundusze Inwestycyjne Otwarte Porównywarka funduszy i ETF-ów

Inflacja, stagflacja i hiperinflacja

Niska inflacja, czyli wzrost cen w gospodarce poniżej 3%, jest zjawiskiem pożądanym. Taka inflacja działa w gospodarce jak olej w silniku.

Różne obszary gospodarki dzięki inflacji mają „smarowanie”, rząd ma nieco wyższe dochody, bo podatki w większości zależą od wartości nominalnych, nie realnych, firmy mogą dostosowywać zmiany cen do rzeczywistych potrzeb, bo lekka dynamika wzrostowa cen pozwala takie ruchy wykonywać bez protestu klientów.

Reklama

Stagflacja to z kolei wzrost cen w gospodarce przy równoczesnym spadku gospodarczej aktywności. Pojawia się stosunkowo rzadko i szybko przemija, chyba że wzrost cen ma pochodzenie zewnętrzne, a gospodarka nie potrafi sobie z nim poradzić.

Zapisz się na Newsletter
Bądźmy w kontakcie! Prosto na Twojego maila będziemy wysyłać skrót najważniejszych informacji ze świata finansów, powiadomienia o nowościach rynkowych, najnowsze oceny i raporty oraz codzienne notowania wybranych przez Ciebie funduszy inwestycyjnych.
Newsletter

Hiperinflacja to natomiast inflacja przekraczająca 50, 100, a nawet kilka tysięcy procent w ujęciu rocznym i praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie gospodarki, choć poprawniej jest powiedzieć, że hiperinflacja jest objawem rozkładu gospodarki. Po drodze do hiperinflacji mamy jeszcze inflację galopującą, gdy ceny rosną o ponad 20%, co powoduje zaburzenia w gospodarce, ale nie oznacza jej załamania.

W obecnej sytuacje w Polsce i w USA mamy podobne wyzwania z punktu widzenia banku centralnego, z jednym zastrzeżeniem: NBP będzie znacznie trudniej zapanować nad inflacją niż Fed. W obu krajach inflacja jest pochodną zarówno zmian cen surowców, zaburzonych łańcuchów dostaw, zbyt ciasnego rynku pracy i gigantycznych wydatków rządowych, które pchnęły popyt na poziomy trudne do wyobrażenia przed pandemią, ale główna różnica polega na tym, że popyt na dolara nadal rośnie, a na złotego niekoniecznie. Silny dolar to naturalne zmniejszenie presji inflacyjnej w USA i zwiększenie jej w innych krajach, choćby dlatego, że większość surowców strategicznych wyceniana jest w dolarze.

Tegoroczne spadki cen obligacji i akcji oraz umocnienie dolara, to w znacznym stopniu skutek oczekiwań na bardzo ostre zacieśnienie polityki monetarnej przez Fed (i inne banki centralne). Oczywiście główna przyczyna wprowadzenia takiej polityki to inflacja i warto odpowiedzieć na pytanie, czy Fed jest w stanie inflację powstrzymać?

Przekonanie o nieograniczonej mocy sprawczej banków centralnych jest dziś dość powszechne, ale banki centralne mają swoje ograniczenia. Próby wyjścia poza te ograniczenia sprawiły, że dziś mierzymy się z problemami inflacji i paniczną wyprzedażą obligacji. Wynika to z tego, że skup aktywów sprawił, że rentowności obligacji zostały sztucznie obniżone, a teraz, gdy zaczęła rosnąć inflacja, bank centralny nie może nadal kupować obligacji, bo zwiększy ilość pieniądza w gospodarce, co podwyższa inflację. Ale przede wszystkim w ten sposób podkopie swoją wiarygodność. To oznacza, że banki centralne muszą przestać kupować obligacje i podnieść stopy procentowe w sytuacji, gdy po latach degenerowania rynku przez nie same, gwałtowny wzrost stóp i rentowności może zachwiać całą gospodarką.

Żyjemy w czasach, w których wzrost gospodarczy stał się mantrą dla polityków. Banki centralne za wszelką cenę nie chcą dopuścić do recesji, politycy zadłużają kraje na potęgę, fundując „darmowe lunche” i podejmując ciąg absurdalnych decyzji (jeśli za kryterium oceny weźmiemy długoterminowy wzrost gospodarczy), który ma im zapewnić ponowną wygraną w wyborach. A przy tym jeszcze majstrują w gospodarce, realizując pomysł zeroemisyjności bez jakichkolwiek studiów wykonalności tego pomysłu.

Dzięki takim działaniom gospodarka światowa została rozchwiana w stopniu, który sprawia, że samoistny powrót na ścieżkę spokojnego wzrostu wydaje się coraz mniej prawdopodobny. W skali świata mamy obecnie zaburzenia produkcji i transportu, gwałtowny wzrost cen energii i paliw, który będzie przekładał się na dalszy wzrost cen żywności i większości produktów. To z kolei wymusi wzrost wynagrodzeń.

Zaostrzanie polityki monetarnej przez banki centralne nie rozwiąże problemu inflacji, jeżeli politycy nadal będą realizowali swoje utopijne idee związane z zieloną rewolucją, polityką zerocovid realizowaną w Chinach i transferowaniem pieniędzy na konsumpcję. Odpowiedni miks polityki fiskalnej i monetarnej to jest coś, co jest potrzebne do uporania się z inflacją, a na razie nie widzę działań polityków, które pozwoliłyby z optymizmem myśleć o spadku inflacji w perspektywie roku.

Poza poczynaniami polityków mamy jeszcze wojnę Rosji z Ukrainą, która trwa już ponad dwa miesiące i nikt nie wie, jak długo jeszcze potrwa. Rosjanie w porównaniu z początkowym okresem działań zbrojnych zmienili taktykę. Dziś jest to wojna na wyniszczenie i narodu ukraińskiego i infrastruktury. To również oznacza, że konflikt ten szybko się nie zakończy, nawet jeżeli jakimś cudem zakończyłyby się działania zbrojne. Dla gospodarki światowej to kolejne problemy ze źródłami energii, a więc potencjalnie wzrost ich cen.

Mamy więc zaburzone łańcuchy dostaw, wzrost cen surowców, ciasny rynek pracy i presję na wzrost wynagrodzeń, a równocześnie tarcze antyinflacyjne, które zwiększają dochody gospodarstw domowych, w Polsce dodatkowo wymuszony administracyjnie wzrost minimalnego wynagrodzenia i niekontrolowane wydatki rządowe, które są proinflacyjne. Przy takiej mieszance trudno oczekiwać, że zacieśnienie polityki monetarnej w Polsce wystarczy do wywołana spadku inflacji, a nawet jeżeli w końcu gospodarka zacznie zwalniać, to i tak ceny mogą rosnąć jeszcze przez kilka kwartałów w tempie powyżej 10%.

Politycy zamiast dbać o sondaże wyborcze powinni zacząć działać wspierając działania banków centralnych. To, czego w tej chwili potrzebuje gospodarka światowa, to schłodzenie popytu przy równoczesnym utrzymaniu inwestycji w sektorach mocno dotkniętych lockdownami i ograniczenie transferów socjalnych, a nie wprowadzanie tarcz antyinflacyjnych. Ścieżka dla właściwych działań jest bardzo wąska i kolejne błędne decyzje mogą, zwłaszcza w Polsce, zamienić inflację w galopującą inflację. Jeszcze kilka miesięcy temu taki scenariusz dla polskiej gospodarki wydawał mi się mało prawdopodobny, dziś już nie mogę go wykluczyć.

Jeżeli do czerwca inflacja w Polsce (w USA również) nie zacznie hamować, to obawiam się, że panika na rynku długoterminowych obligacji o stałym oprocentowaniu jeszcze wzrośnie. Krótkoterminowe obligacje i obligacje o zmiennym oprocentowaniu będą już zarabiać, ale długoterminowe obligacje mogą nadal przynosić straty. Jeżeli inwestorzy przestaną wierzyć, że inflacja jest do opanowania w szybkim tempie, to zaczną oczekiwać, że stopy wzrosną jeszcze bardziej, niż obecnie wycenia rynek. Kolejne pomysły rządu, by chronić konsumentów przed wzrostem cen, a kredytobiorców przed wzrostem rat kredytowych, mogą zakończyć się rozkręceniem inflacji do takiego stopnia, że RPP będzie musiała podnieść stopy procentowe powyżej poziomu inflacji, a ona dziś w Polsce wynosi 12,3%.

Jeżeli inflacja nie zostanie zatrzymana to czeka nas scenariusz, który przerabialiśmy w latach 90. Ucieczka do dolara. I to jest ta przewaga gospodarki amerykańskiej, która czyni różnicę. W sytuacji kryzysowej dolar nadal jest bezpieczną przystanią. Silniejszy dolar to naturalne osłabienie amerykańskiej gospodarki i równocześnie zmniejszenie presji inflacyjnej. Żaden kraj na świecie nie ma tak uprzywilejowanej pozycji jak USA. Mam nadzieję, że RPP i polscy politycy wezmą pod uwagę, że nie jesteśmy Stanami Zjednoczonymi i galopująca inflacja w Polsce będzie oznaczała, wcześniej czy później, ale jednak recesję.

Tylko u nas

05.05.2022

Inflacja, stagflacja i hiperinflacja

Źródło: Poliorketes / Shutterstock.com

Napisz komentarz

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Przejdź do logowania

Wszystkie komentarze (0)

Polecamy

Jak rozliczyć podatek z funduszy inwestycyjnych
Reklama
Ranking funduszy inwestycyjnych kwiecień 2026
Reklama
Dbamy o twoją prywatność
Strona Analizy.pl używa plików cookies i przetwarza dane w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu i poprawy jakości świadczonych usług oraz w celach analitycznych, statystycznych i marketingowych. Szanujemy Twoją prywatność, dlatego używamy plików cookies tylko za Twoją zgodą. Wybierz Ustawienia, aby zapoznać się ze szczegółami i zarządzać opcjami. Możesz dostosować swoje preferencje w każdym momencie na stronie Ustawienia prywatności. Aby uzyskać więcej informacji zapoznaj się z naszą Polityką prywatności.

Rozdzielczość Twojego urządzenia jest zbyt niska.
Obróć ekran lub powiększ okno przeglądarki.