Credit Agricole podnosi prognozę inflacji na 2026 rok z 2,2% do... 3,9%
Kolejny bank obniża prognozy wzrostu PKB polskiej (i nie tylko) gospodarki i podnosi, i to znacząco, prognozę inflacji. W najnowszej "Makromapie" ekonomiści Credit Agricole nie tylko dają wyraz obawie, że średnioroczna inflacja przekroczy dopuszczalne odchylenie od celu NBP, ale w razie kontynuacji konfliktu w Iranie widzą ryzyko dalszych rewizji.
Jeszcze miesiąc temu zdaniem ekonomistów banku Credit Agricole (zespołowi przewodzi dr Jakub Borowski) inflacja w 2026 roku miała średnio wynieść 2,2% (dziś wiemy już, że w styczniu i w lutym wyniosła 2,1% rok do roku), zaś w przyszłym roku 3,0%. Polska gospodarka miała natomiast urosnąć o 3,6% w br. oraz o 3,0% w 2027.
Trzy tygodnie wojny w Iranie, dewastacja infrastruktury energetycznej i nieznana perspektywa zakończenia konfliktu wywróciły te przewidywania do góry nogami.
– Przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie zakładaliśmy, że inflacja CPI w Polsce pozostanie w latach 2026–2027 relatywnie blisko celu NBP. Obecnie zrewidowaliśmy tę ścieżkę wyraźnie w górę i oczekujemy, że średnioroczna inflacja wyniesie 3,9% r/r w 2026 r. oraz 3,6% w 2027 r. Inflacja zacznie szybko rosnąć, począwszy od marca z poziomu 3,1% r/r osiągając 5,1% w grudniu – czytamy w najnowszej "Makromapie".
Reklama
Oznacza to przesunięcie ścieżki inflacji w górę aż o 1,7 punktu procentowego oraz o 0,6 punktu na 2027 rok. To jednak nie koniec.
– Gdyby w tym tygodniu ceny ropy wzrosły istotnie i utrzymały się na takim podwyższonym poziomie, to inflacja ukształtowałaby się jeszcze wyżej niż w naszym zrewidowanym scenariuszu – piszą ekonomiści Credit Agricole.
Jak wyjaśniają, głównym źródłem obecnej rewizji są paliwa, których dynamika po wcześniejszych spadkach przechodzi do silnie dodatnich poziomów i w połowie 2026 r. przekroczy 30% r/r, podbijając inflację bezpośrednio i pośrednio przez koszty transportu i produkcji.
Jednocześnie w drugiej połowie 2026 r. coraz wyraźniej narastać może także presja ze strony cen żywności.
– Uważamy, że wojna w Iranie i blokada cieśniny Ormuz będą oddziaływały na dynamikę cen żywności i napojów bezalkoholowych przede wszystkim poprzez wyższe ceny nośników energii, podczas gdy znaczenie potencjalnie niższego popytu na żywność z regionu Bliskiego Wschodu będzie naszym zdaniem ograniczone (przeważającą część eksportu
żywności do krajów Zatoki Perskiej można dostarczyć poprzez porty Arabii Saudyjskiej na Morzu Czerwonym) – piszą eksperci. – Wyższe ceny nośników energii będą oddziaływać na ceny żywności poprzez trzy kanały: wzrost bieżących kosztów produkcji i logistyki, większy popyt na część surowców rolnych ze względu na możliwość wykorzystania ich do produkcji biopaliw oraz opóźniony efekt związany z wyższymi kosztami nawozów.
Przypominają oni, że badania naukowe nt. transmisji cen wskazują, że wzrost cen ropy naftowej i gazu ziemnego działa na ceny żywności z opóźnieniem i szczyt tego wpływu osiągany jest w okresie ok. 12-15 miesięcy od wystąpienia szoku. Z tego powodu uważają, że dynamika cen żywności i napojów bezalkoholowych osiągnie swój szczyt w II kw. 2027 r. na poziomie ok. 8,6%, po czym zacznie się stopniowo obniżać. W efekcie średniorocznie w 2027 r. wyniesie ona 7,8% wobec 3,4% w 2026 r.
Jednak w przypadku szybkiego wygaśnięcia szoku jego ostateczny wpływ na dynamikę cen żywności i napojów bezalkoholowych może być niższy, dzięki zabezpieczaniu się firm z sektora rolno-spożywczego przed wzrostem cen poprzez kontrakty terminowe.
– W 2027 r. oczekujemy stopniowego wygaszania impulsu paliwowego i oddziaływania efektów wysokiej bazy, co pozwoli stopniowo obniżyć inflację do 2,7% w grudniu, jednak dezinflacja będzie wolniejsza, niż wcześniej zakładaliśmy ze względu na utrzymującą się wysoką dynamikę cen żywności i tylko stopniowy spadek inflacji bazowej – dodają.
Stopy jeszcze spadną, ale nie w tym roku
Ekonomiści Credit Agricole dotychczas zakładali, że RPP będzie kontynuować cykl łagodzenia polityki pieniężnej w II kw. br. i sprowadzi stopę referencyjną do 3,50%.
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i związane z nią przesunięcie ścieżki inflacji wyraźnie w górę oznaczają jednak ich zdaniem, że przestrzeń do dalszych obniżek stóp w najbliższych kwartałach istotnie się zmniejszyła. Taka ocena jest spójna z wypowiedziami niektórych członków RPP.
– W naszej ocenie Rada pozostanie ostrożna tak długo, jak inflacja będzie utrzymywać się powyżej górnej granicy dopuszczalnych odchyleń inflacji od celu NBP – przewidują. – W efekcie przesuwamy moment kolejnej obniżki stóp procentowych o 25 pb. na II kw. 2027 r. Jednocześnie nie zmieniamy docelowego poziomu stóp procentowych, który naszym zdaniem nadal wynosi 3,50%. Zakładamy jedynie, że zostanie on osiągnięty później, niż oczekiwaliśmy przed materializacją szoku.
PKB wzrośnie, ale słabiej
W drugą stronę konflikt w Zatoce Perskiej i wyższe ceny ropy zadziałają na dynamikę PKB, osłabiając ją. We wcześniejszym scenariuszu, sprzed eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, ekonomiści CA zakładali kontynuację ożywienia gospodarczego w Polsce, z tempem wzrostu PKB na poziomie ok. 3,6% w 2026 r. i jego spowolnieniem do 3,0% w 2027 r. Taki obraz wynikał z oczekiwanego utrzymania silnego popytu krajowego, w którym główną rolę miała nadal odgrywać konsumpcja prywatna, wspierana przez dodatni wzrost realnych dochodów gospodarstw domowych, przy jednoczesnym wyraźnym przyspieszeniu inwestycji w związku z kulminacją absorpcji środków unijnych w ramach KPO i Funduszu Spójności.
– Zakładaliśmy również, że otoczenie zewnętrzne stanie się nieco bardziej wspierające wraz z umiarkowanym ożywieniem w strefie euro, choć wkład eksportu netto do wzrostu miał pozostać ograniczony ze względu na relatywnie szybki wzrost importu towarzyszący silnemu popytowi krajowemu – wyjaśniają specjaliści. – Eskalacja konfliktu wymaga jednak korekty tego scenariusza: wyższe ceny energii i transportu, wolniejszy wzrost realnych dochodów, większa ostrożność inwestycyjna firm oraz wzrost globalnej awersji do ryzyka będą w najbliższych kwartałach oddziaływać w kierunku nieco wolniejszego wzrostu.
Jednocześnie skala rewizji pozostaje ograniczona, ponieważ zakładają, że gospodarstwa domowe będą wygładzać ścieżkę konsumpcji, a przyspieszenie inwestycji publicznych współfinansowanych ze środków unijnych będzie amortyzować negatywny wpływ szoku. W efekcie obniżyli oni prognozę wzrostu PKB w Polsce w 2026 r. do 3,3% (o 0,3 pkt proc.), pozostawiając jednocześnie prognozę na 2027 r. bez zmian na poziomie 3,0%.
24.03.2026
Źródło: thatkasem14 / Shutterstock.com




Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania