Prognozy PKB i inflacji (kwiecień 2026)
Kwietniowe prognozy makroekonomiczne przyniosły lekkie pogorszenie perspektyw polskiej gospodarki. Z jednym wyjątkiem: tegoroczna inflacja ma być minimalnie niższa, niż szacowano w marcu. To głównie efekt złagodzenia nieco panicznych rewizji z ubiegłego miesiąca i wprowadzenia przez rząd programu CPN, który odsunął w czasie skutki droższych paliw.
Prognozy PKB
W kwietniu zniknęła z rynku ostatnia prognoza przewidująca 4-proc. wzrost PKB w 2026 roku. Powody to wojna w Zatoce i spowodowane nią niższa konsumpcja prywatna i eksport oraz mroźna zima (niższe inwestycje). Jej autorzy, ekonomiści banku Pekao obniżyli ją jednak nieznacznie.
– Spodziewamy się, że PKB w 2026 r. wzrośnie o 3,8% a w 2027 r. o 3,6% (wcześniej 4,0% i 3,8%). W obecnych warunkach każda prognoza jest jednak bardziej prowizoryczna niż zwykle, dlatego liczymy się z dalszymi cięciami prognoz wzrostu w reakcji na dane lub eskalację w Zatoce Perskiej – napisali w "MakroKompasie" z 9 kwietnia.
To i tak najwyższa predykcja na bieżący rok. Równie wysoką może się pochwalić tylko Erste Group, która wchłonęła Santander Bank Polska; obie instytucje jeszcze przed połączeniem ujednoliciły prognozy.Według nich polska gospodarka urośnie w tym roku o 3,8%, zaś w przyszłym o 2,9%. To odpowiednio o 0,1 i 0,2 pkt proc. mniej, niż sądzono wcześniej.
Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego polski PKB ma wzrosnąć o 3,3% w 2026 r., a następnie spowolnić do 2,4% w 2027 r. Jeszcze styczniowym raporcie MFW zakładał dla Polski 3,5% wzrostu w 2026 r. i 2,7% w 2027 r. Jednak w październikowym wydaniu World Economic Outlook dynamika PKB w 2026 roku miała być niższa niż w obecnej wersji i wynieść 3,1%.
Reklama
Alior Bank z kolei zrewidował swoje prognozy makroekonomiczne w reakcji na szok energetyczny związany z wojną na Bliskim Wschodzie.
– Mimo solidnego wzrostu PKB w 4Q’25 (4,0% r/r) i silniejszej od oczekiwań konsumpcji prywatnej, struktura wzrostu okazała się mniej korzystna. Inwestycje rozczarowały, a ich ożywienie w 2026 będzie wolniejsze, mimo wsparcia ze środków KPO – czytamy w kwietniowym "Makrowizjerze". – W konsekwencji obniżamy prognozę wzrostu PKB w 2026 z 3,8% do 3,7%, przy narastających ryzykach w dół wynikających z podwyższonych kosztów energii, słabszych nastrojów i możliwego przyhamowania popytu.
W kwietniu poznaliśmy także rządowe "Wieloletnie założenia makroekonomiczne na lata 2026-2030" oraz "Sprawozdanie z wdrażania średniookresowego planu budżetowo-strukturalnego na lata 2025-2028". Ministerstwo finansów i gospodarki zakłada, że w 2026 r. realny wzrost PKB w Polsce utrzyma się na wysokim poziomie wynoszącym 3,6%, czyli tyle samo co w roku poprzednim. Ma to wynikać przede wszystkim przede wszystkim z wyższej dynamiki nakładów brutto na środki trwałe, wynoszącej 6,0%. Inwestycje mają być stymulowane wykorzystaniem środków z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) oraz m.in.wydatkami realizowanymi w ramach programu Port Polska a także wsparciem projektu budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.
Warto zwrócić uwagę, że sami autorzy założeń zastrzegają, że plany zostały przygotowane według założeń na koniec lutego, zatem bez uwzględnienia wpływu wojny na Bliskim Wschodzie.
– Konflikt ten oddziałuje negatywnie na gospodarkę zarówno poprzez kanał cenowo-kosztowy, związany ze wzrostem cen ropy naftowej i gazu ziemnego (a w efekcie paliw oraz kosztów logistycznych), jak i poprzez kanał popytowy, ze względu na wzrost niepewności, która może przełożyć się na niższe (względem prezentowanego scenariusza) wydatki konsumpcyjne i inwestycje w Polsce oraz na rynkach eksportowych – piszą autorzy. – Oprócz czynników bezpośrednio wpływających na polską gospodarkę, wynikających ze wzrostu cen surowców i ich pochodnych, słabsza koniunktura u głównych partnerów handlowych dodatkowo może przyczynić się do obniżenia prognoz wzrostu PKB.
Średnia prognoz wzrostu PKB na 2026 rok z kwietnia jest jednak niewiele niższa od przewidywanej przez rząd i wynosi nieco ponad 3,5%. To o 0,2 pkt proc. mniej, niż na koniec marca.
W przypadku roku 2027 różnica jest o połowę mniejsza, ale też jeszcze nie wszystkie instytucje publikują swoje przewidywania na kolejny rok, a predykcja obarczona jest większym błędem. Tempo wzrostu PKB ma jednak spowolnić; średnia prognoz wynosi 2,9%.
Prognozy inflacji
Prognozy inflacji na 2026 rok zostały nieco stonowane wobec tych z marca. W opinii ekonomistów tempo wzrostu cen mocniej przyspieszy w przyszłym roku i wyniesie 3,2% wobec 2,9% w br.
Wspólnym mianownikiem większości aktualizacji jest szok paliwowo-energetyczny oraz ostrożniejsze założenia dotyczące ścieżki stóp procentowych.
Pekao podniosło prognozę CPI na 2026 r. z 2,1% do 2,7%, a na 2027 r. z 2,3% do 2,5%.
– Na razie wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na inflację konsumencką jest bezpośrednio widoczny głównie w cenach paliw. Podobnie będzie w kwietniu – ze względu na wprowadzenie programu CPN. Pozostałe komponenty koszyka nie zareagowały dotychczas na szok energetyczny, a inflacja bazowa pozostaje stabilna – czytamy w "MakroKompasie". – W scenariuszu przedłużającego się kryzysu paliwowego należy brać pod uwagę efekty drugiej rundy, które stopniowo będą przenikać do innych kategorii dóbr i usług. Jednakże obecny charakter (dominujący wpływ paliw, przy mniejszym oddziaływaniu innych nośników energii) oraz skala obecnego szoku będą miały nieporównywalnie mniejszy wpływ na inflację niż w latach 2022-23.
Ekonomiści drugiego co do wielkości polskiego banku przewidywali wówczas, że marcowy odczyt na poziomie 3,0% może być lokalnym maksimum; prognoza została opublikowana 9 kwietnia, trzy tygodnie przed wstępnym szacunkiem GUS-u za kwiecień w wysokości 3,2%. Odczyt ten może zostać jednak jeszcze zrewidowany.
W grupie relatywnie umiarkowanych prognoz znajdują się PKO BP i Erste Group. PKO BP zakłada CPI na poziomie 2,8% w 2026 r., argumentując, że rządowe działania osłonowe powinny ograniczyć wzrost cen w kolejnych miesiącach, a presja popytowa pozostaje słaba. Erste Group prognozuje dla Polski inflację średnioroczną na poziomie 2,8% w 2026 r. i 3,0% w 2027 r., czyli podnosi ścieżkę wobec marcowej prognozy; w krótkim komentarzu zwraca uwagę, że „fuel prices remain high”, co może utrzymywać inflację headline na podwyższonym poziomie.
Bardziej ostrożny, czyli bardziej „inflacyjny”, obraz pokazują mBank, Alior Bank, MFW i Credit Agricole. W przypadku mBanku prognoza CPI na 2026 r. wynosi 3,0%; to więcej niż w poprzednim wydaniu "Monthly Check Pulse" (2,7%), ale wyraźnie mniej niż w rewizji prognoz z 23 marca, gdy ekonomiści mBanku widzieli średnią tegoroczną inflację (3,8%) powyżej górnego ograniczenia pasma odchyleń od celu inflacyjnego.
Alior Bank podniósł średnioroczną inflację na 2026 r. również do 3,0% z 2,6%. MFW widzi inflację w Polsce na poziomie 3,3% zarówno w 2026, jak i 2027 r., natomiast Credit Agricole jest najbardziej pesymistyczne dla 2027 r.: po rewizji zakłada 3,2% w 2026 r. i 3,9% w 2027 r. To znów prognozy, które mocno różnią się od tych z końca marca; wówczas ekonomiści francuskiego banku obawiali się wzrostu cen w br. nawet podchodzącego pod 4% (3,9%), natomiast po tym skoku szacowali inflację w 2027 roku na 3,6%.
Na tym tle prognoza Ministerstwa Finansów jest wyraźnie niższa: w Wieloletnich założeniach makroekonomicznych przyjęto średnioroczny CPI po 2,5% w 2026 i 2027 r. Trzeba jednak ponownie zaznaczyć, że scenariusz MF nie uwzględnia jeszcze konsekwencji wojny na Bliskim Wschodzie; resort sam wskazuje, że ewentualne skutki mogą zostać uwzględnione w lipcowej aktualizacji.
04.05.2026
Źródło: Sandwish / Shutterstock.com




Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania