UE może rozważyć utworzenie "Koalicji chętnych"
UE mogłaby rozważyć utworzenie „Koalicji chętnych” i nie czekać, aż wszystkie państwa członkowskie zgodzą się na unię rynków kapitałowych - powiedziała Maria Luis Albuquerque, nowa komisarz ds. usług finansowych.
W Europie mamy obecnie około 11 bilionów euro zdeponowanych na rachunkach bankowych. Nawet jeśli tylko niewielka część tej sumy trafiłaby na rynki kapitałowe, zwłaszcza akcyjne, mogłoby to znacząco poprawić możliwości finansowania firm - zauważyła Maria Luis Albuquerque, nowa komisarz ds. usług finansowych. W swoim pierwszym wywiadzie po objęciu stanowiska Albuquerque wskazała, że - zamiast czekać na zgodę wszystkich 27 państw członkowskich - Unia Europejska może zrobić postęp w sprawie unii rynków kapitałowych z pomocą "koalicji chętnych" i w ten sposób pozyskać finansowania na prawie bilionową lukę inwestycyjną.
Reklama
- Czy będziemy czekać, aż każdy kraj samodzielnie rozwinie swój rynek kapitałowy? To się nie wydarzyło - wskazała. Zaznaczyła, że najlepiej byłoby, gdyby wszystkie państwa członkowskie wzięły udział w tej inicjatywie, ale w przypadku trudności z osiągnięciem konsensusu jest otwarta na inne rozwiązania.
- "Koalicja chętnych" mogłaby skupić się na obszarach takich jak rozwój rynku inwestycji detalicznych czy ujednolicenie zasad podatkowych dotyczących inwestycji transgranicznych. Nie chcę wyprzedzać tych dyskusji. Chodzi mi o to, że możemy przyjrzeć się takim rozwiązaniom - dodała.
Czytaj także: UE szykuje przepisy, które zmienią zasady gry na polskim rynku kapitałowym
Jak zauważa Bloomberg, Unia Europejska już od dekady dąży do pełnej jednomyślności w sprawie znoszenia barier krajowych i budowy wspólnego rynku kapitałowego, zapewniającego finansowanie dla firm i zyski dla oszczędzających. Proces ten raczkuje, bo państwa członkowskie nie mogą dojść do porozumienia w kwestiach takich jak wspólny nadzór czy podatki.
Tymczasem politycy alarmują, że unia rynków kapitałowych jest coraz pilniejsza w obliczu globalnych wyzwań gospodarczych i rosnącej konkurencji ze strony Stanów Zjednoczonych i Chin. Mario Draghi, były szef EBC ostrzegł w swoim raporcie, że bez radykalnych zmian UE grozi dalsze osłabienie gospodarcze i strukturalne pogorszenie konkurencyjności. O tym przed rokiem mówił też w wywiadzie dla analizy.pl minister finansów Andrzej Domański:
Relacja kapitalizacji giełd europejskich do europejskiego PKB jest bardzo niska, dużo niższa niż np. w Stanach Zjednoczonych. Co więcej, rośnie liczba firm w Europie, które wybierają na rynek notowań swoich akcji giełdę w Nowym Jorku. Jest to bardzo negatywna i alarmująca tendencja. Trzeba stworzyć odpowiednie warunki podatkowe i zachęty, aby firmy chciały być notowane na giełdzie. Są spółki, na których szczególnie nam zależy. Jako Europa musimy inwestować 700 mld euro rocznie w zieloną transformację. Z kolei jeżeli chcemy zmniejszać różnicę w poziomie digitalizacji gospodarki europejskiej a chociażby chińskiej, to mówimy o inwestycjach rzędu 120-150 mld euro w skali roku. I jest oczywiste, że te inwestycje muszą być finansowane przez efektywnie działające rynki kapitałowe.
Bloomberg wskazuje, że duże kraje, w tym Francja i Hiszpania, już wcześniej forsowały rozwiązania oparte na "koalicji mniejszych grup", próbując w ten sposób przełamać impas. Równocześnie jednak propozycje łączenia sił przez największe gospodarki UE wywołały niepokój wśród mniejszych państw członkowskich, które obawiają się, że konsolidacja może odciągnąć płynność z ich - mniej rozwiniętych - rynków kapitałowych.
Dodatkowe różnice pojawiają się w kwestii regulacji finansowych. Podczas gdy w USA administracja Trumpa stawia na deregulację, w UE rośnie presja na ich zaostrzenie. Francja, Niemcy i Włochy apelują o rewizję przepisów, obawiając się, że nadmierne regulacje osłabią konkurencyjność europejskich instytucji.
29.01.2025
Źródło: Oleg Elkov / Shuterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania