Euforia na rynkach. Ile z tego pozostanie?
Inwestorzy euforycznie zareagowali na możliwość deeskalacji wojny z Iranem po słowach Donalda Trumpa, że konflikt w Zatoce Perskiej może zakończyć się w ciągu dwóch-trzech tygodni. Problem w tym, że prezydent USA nie pierwszy raz wyznacza dwutygodniowe terminy, których potem nie dotrzymuje.
Przez większą część marca rynki żyły wojną z Iranem, zamknięciem cieśniny Ormuz, skokiem cen energii i obawą, że droższa ropa zablokuje cięcia stóp procentowych, a w skrajnym scenariuszu wymusi nawet ich podwyżki. Po słowach Donalda Trumpa, że amerykańska operacja może zakończyć się w ciągu dwóch-trzech tygodni, nastąpiło gwałtowne odreagowanie.
Reklama
We wtorek 31 marca S&P 500 wzrósł o 2,9 proc., a Nasdaq o 3,8 proc. Następnego dnia ten ruch przeniósł się do Azji i Europy. Japoński Nikkei 225 podskoczył o ponad o 5 proc., a koreański KOSPI aż o 9 proc. Szczególnie mocne były sektory najbardziej wrażliwe na koszt energii i koniunkturę (podróże, przemysł, banki), a relatywnie słabsza była energetyka, bo spadek ropy poniżej 100 USD za baryłkę obniża atrakcyjność spółek paliwowych. Polski WIG20 na otwarciu zyskiwał niecałe 2 proc. i w trakcie porannej części sesji utrzymywał tę dynamikę.
Skoro ropa spada, maleje ryzyko wtórnej fali inflacji, więc można znów wyceniać łagodniejszą politykę banków centralnych. W efekcie spadały też rentowności obligacji. Amerykańskie 2-latki i 10-latki zniżkowały do odpowiednio ok. 3,73 proc. i 4,26 proc. Niemieckie Bundy spadły do 2,94 proc., a rentowność polskich obligacji skarbowych 10-letnich obniżyła się do 5,74 z poziomu ponad 5,9 proc. dzień wcześniej. W marcu było jednak kilka podobnych spadków rentowności.
Trump zasugerował, że USA mogą zakończyć swoje zaangażowanie w wojnie z Iranem w ciągu dwóch-trzech tygodni, a ewentualne porozumienie z Teheranem byłoby pożądane, lecz nie jest warunkiem koniecznym do wygaszenia konfliktu. Biały Dom daje do zrozumienia, że zasadnicze cele militarne zostały w dużej mierze osiągnięte, a odpowiedzialność za dalsze uporządkowanie sytuacji w regionie, zwłaszcza wokół Cieśniny Ormuz, mogłaby zostać częściowo przerzucona na inne państwa.
Problem polega na tym, że Trump nie pierwszy raz wyznacza krótkie, dwutygodniowe horyzonty, których później nie dotrzymuje. Co więcej, równolegle z sygnałami o możliwym końcu wojny Stany Zjednoczone wzmacniają obecność wojskową w regionie, zachowując pełną możliwość dalszej eskalacji. Na razie mamy więc raczej próbę odzyskania kontroli nad narracją niż dowód, że konflikt został faktycznie politycznie domknięty.
Wątpliwości dotyczą także samej ścieżki deeskalacji. Przedstawiciele administracji USA nie wskazali wprost, z kim prowadzą rozmowy po stronie irańskiej. Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi przyznał, że otrzymał wiadomości od amerykańskiego wysłannika ds. Bliskiego Wschodu, ale zaznaczył, że formalne negocjacje się nie toczą. Teheran podtrzymuje też własne warunki, w tym kwestię suwerenności nad Cieśniną Ormuz.
Eksperci zauważają, że nawet jeśli wojna zakończy się w horyzoncie wskazywanym przez Trumpa, nie oznacza to szybkiej normalizacji sytuacji energetycznej. Część infrastruktury została uszkodzona, a kwestia bezpieczeństwa żeglugi przez Ormuz pozostaje otwarta.
"The Wall Street Journal" donosił, że Zjednoczone Emiraty Arabskie wezwały USA oraz państwa dysponujące potencjałem wojskowym w Europie i Azji do utworzenia koalicji, która siłą odblokowałaby szlak wodny. To zresztą jedyne państwo arabskie Zatoki, które zadeklarowało udział w siłach morskich mających próbować odblokować Ormuz lub eskortować statki. Bahrajn pracuje nad rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ, która mogłaby dać mandat takiej misji. W tym czasie Chiny i Pakistan apelują o natychmiastowe zawieszenie broni i zapewnienie bezpieczeństwa żegludze.
Bloomberg zauważa, że wojna rozpoczęta przez Trumpa i Izrael wymknęła się już częściowo spod jego kontroli, co może zaszkodzić perspektywom Republikanów przed wyborami środka kadencji. Krytycy twierdzą, że USA nie doszacowały skali zakłóceń w przepływie energii. Trump starał się rozdzielić zagrożenie stwarzane przez Iran od wpływu samej wojny na żeglugę i przerzucić odpowiedzialność na państwa bardziej uzależnione od energii z Bliskiego Wschodu.
01.04.2026
Źródło: Dmitry Molchanov / Shutterstock.com




Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania