Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

Ropa najwyżej od dwóch lat – co przyniosą kolejne miesiące?

08.11.2017 | Katarzyna Czupa
Przyczyną zwyżki jest perspektywa przedłużenia limitów wydobycia oraz niepokoje polityczne na Bliskim Wschodzie. Kontynuacja wzrostów jest prawdopodobna, lecz namieszać mogą Stany Zjednoczone

Listopad przyniósł historyczny moment na rynku ropy naftowej. Po przeszło dwóch latach cena surowca przekroczyła poziom 60 dolarów za baryłkę. Obecnie, za ropę typu brent inwestorzy płacą ok. 64 dolarów.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Zdaniem Pawła Grubiaka, prezesa zarządu i doradcy inwestycyjnego w Superfund TFI, ostatnie wzrosty cen ropy naftowej można uzasadnić fundamentalnie – mogą one być grą inwestorów pod możliwe przedłużenie porozumienia dot. limitów produkcji ropy naftowej w krajach OPEC i non-OPEC.

W poniedziałek swoje poparcie dla przedłużenia porozumienia wyraził minister do spraw ropy naftowej Nigerii, Emmanuel Ibe Kachikwu. Nigeria, która jest członkiem kartelu OPEC, została jako jeden z nielicznych krajów wyłączona z dotychczasowych zobowiązań, czego główną przyczyną jest trudna sytuacja polityczno-gospodarcza tego kraju. Jednak w ostatnich miesiącach ze strony krajów OPEC pojawiały się sugestie, że Nigeria powinna dołączyć do porozumienia, gdyż wzrost produkcji ropy naftowej w tym kraju zmniejsza efektywność działań pozostałych państw OPEC – mówi.

Co więcej, w ostatnich dniach miały miejsce rozmowy między Aleksandrem Novakiem, rosyjskim ministrem energii, a królem Arabii Saudyjskiej Salmanem. Po spotkaniu Aleksander Novak poinformował, że w razie potrzeby porozumienie państw OPEC oraz innych krajów eksportujących ropę naftową, może być przedłużone. Według obecnych ustaleń ograniczenia w wydobyciu obowiązują do marca 2018 r. Kwestia przedłużenia porozumienia będzie omawiana podczas spotkania OPEC, zaplanowanego na koniec listopada br.


Źródło: Quercus TFI.

Jak wskazuje Paweł Grubiak, ostatnie dni przyniosły także nowe niepokoje polityczne dotyczące rejonu Bliskiego Wschodu.

Uwagę inwestorów (i nie tylko) przyciąga seria aresztowań w Arabii Saudyjskiej, która dotyka m.in. polityków oraz inwestorów. Jest ona teoretycznie wywołana działaniami antykorupcyjnymi ogłoszonymi przez księcia Mohameda bin Salmana, ale zagraniczni obserwatorzy obawiają się, że aresztowania są elementem gry politycznej i mogą doprowadzić do chaosu w tym kraju – wyjaśnia.

Cena surowca stale rośnie od połowy czerwca br. Optymizm inwestorów nie osłabł nawet mimo tego, że na lipcowym spotkaniu przedstawiciele OPEC nie zdecydowali się na zaostrzenie limitów wydobycia. Wskazuje się, że obecne działania przynoszą wymierne efekty – w okresie od stycznia do września zapasy surowca spadły o 70 mln baryłek (-28%). Inwestorom pomagały także napięcia między Turcją a irackimi Kurdami. W odpowiedzi na organizację referendum niepodległościowego w regionie Kurdystanu tureckie władze zagroziły nałożeniem restrykcji w zakresie handlu surowcem pochodzącym z tej części Iraku.

Mimo ostatnich wzrostów trudno wskazać w jakim kierunku podąży rynek ropy w nadchodzących miesiącach.  Zdaniem Tomasza Hońdo, starszego analityka w Quercus TFI, z punktu widzenia analizy technicznej prawdopodobna jest kontynuacja wzrostów.

We wrześniu rozważaliśmy możliwe scenariusze na rynku ropy naftowej. (..) Na wykresie widać było ukształtowaną w pełni formację „odwróconej głowy z ramionami”, która zgodnie z książkowymi schematami mogła zapowiadać ruch zwyżkowy nawet w okolicę 90 USD za baryłkę. (…) Co więcej, w ostatnim czasie notowania ropy podążały niemal idealnie ścieżką z 2009 roku (poprzednie cykliczne odbicie od wieloletnich dołków), co mogło zapowiadać kontynuację zwyżki – wskazuje.

Zdaniem Tomasza Hońdo, oba scenariusze zdają się być aktualne. Jak mówi, kontynuacja wzrostów na rynku ropy dałaby mocny impuls inflacyjny na świecie, który mógłby przyspieszyć zaostrzanie polityki monetarnej przez banki centralne w 2018 roku.

Pytanie tylko czy skoro wiara funduszy hedgingowych w ten scenariusz jest tak jednomyślna, to czy po drodze nie zdarzy się coś, co mogłoby tę wiarę nieco zachwiać, tak jak to zdarzało się już kilkakrotnie w przeszłości – dodaje.

Zastanawiając się nad przyszłością rynku ropy nie należy zapominać o roli Stanów Zjednoczonych. W sytuacji wzrostu cen pojawia się bodziec zachęcający  amerykańskie przedsiębiorstwa do zwiększenia wydobycia. Wyższa podaż prowadzi z kolei o wzrostu presji na spadek cen surowca.

Katarzyna Czupa
Analizy Online

TAGI:

cena ropyfundusze rynku surowców pozostałefundusze surowcoweOPECPaweł GrubiakQuercus TFIropa naftowaSuperfund TFITomasz Hońdo

zobacz także

↑ na górę