Prognozy PKB i inflacji (lipiec 2026): inflacja w dół, PKB w górę
Polska gospodarka ma w 2026 roku urosnąć o około 3,5%, a średnioroczna inflacja powinna znaleźć się nieznacznie poniżej 3%. Tak wynika z lipcowego zestawienia prognoz banków i projekcji NBP. W porównaniu z wcześniejszymi przewidywaniami ekonomiści niewiele (na plus) zmienili po stronie PKB, za to wyraźnie złagodzili część scenariuszy inflacyjnych.
Prosta średnia prognoz siedmiu instytucji wskazuje, że polski PKB zwiększy się w 2026 roku o 3,5%, a średnioroczna inflacja CPI wyniesie 2,91%. W 2027 roku wzrost gospodarczy ma zwolnić do 2,97%, natomiast inflacja obniżyć się do 2,85%. Średnie na 2027 rok obejmują sześć prognoz, ponieważ Bank Millennium nie przedstawił w analizowanym materiale liczbowych przewidywań na ten okres.
W 2026 roku wzrost nadal będzie wspierany przez konsumpcję i inwestycje, w tym projekty finansowane ze środków europejskich. Rok później impuls inwestycyjny powinien osłabnąć, ale żaden z uwzględnionych banków nie zakłada gwałtownego pogorszenia koniunktury.
Prognozy PKB skupione wokół 3,5%
Różnice między prognozami wzrostu na 2026 rok są stosunkowo niewielkie. Najbardziej optymistyczny jest Narodowy Bank Polski, który oczekuje wzrostu PKB o 3,7%. Bank Millennium prognozuje 3,6%, natomiast Pekao, PKO BP i Alior Bank po 3,5%. ING Bank Śląski zakłada wzrost o 3,4%, a Credit Agricole o 3,3%.
W porównaniu z poprzednimi rundami prognostycznymi banki komercyjne nie wprowadziły dużych zmian. Pekao pozostawił prognozy wzrostu na poziomie 3,5% w 2026 roku i 2,9% w 2027 roku. Ekonomiści banku szacują wprawdzie, że w drugim kwartale dynamika PKB przyspieszyła do około 3,8% rok do roku, ale uznali tę poprawę za zbyt małą, aby zmieniać prognozy na cały rok.
PKO BP także utrzymał prognozę wzrostu na 2026 rok na poziomie 3,5%. Bank ocenia, że gospodarka pozostaje na ścieżce szybkiego rozwoju, a szok związany z sytuacją na Bliskim Wschodzie okazał się mniejszy, niż początkowo się obawiano. Wzrost mają podtrzymywać ożywienie inwestycji oraz stabilnie rosnąca konsumpcja. Na 2027 rok PKO BP prognozuje dynamikę PKB na poziomie 2,8%.
Reklama
ING Bank Śląski utrzymał przewidywania dotyczące wzrostu gospodarczego: nadal oczekuje wzrostu PKB o 3,4% w 2026 roku i 3,2% w 2027 roku. Ekonomiści banku podkreślają, że zaawansowany cykl inwestycji publicznych zwiększa odporność gospodarki na szoki zewnętrzne, choć słabe otoczenie gospodarcze w strefie euro pozostaje czynnikiem ograniczającym wzrost.
Nieco ostrożniejszy niż kilka miesięcy wcześniej jest Bank Millennium. Pod koniec marca bank wskazywał na możliwość wzrostu PKB o 3,8% w 2026 roku, podczas gdy w lipcowym zestawieniu prognoza wynosi już 3,6%.
Większą korektę względem poprzedniej rundy wprowadził NBP. W centralnej ścieżce lipcowej projekcji bank centralny obniżył prognozę wzrostu PKB w 2026 roku z 3,9% do 3,7%, a w 2027 roku z 2,9% do 2,8%.
Gospodarkę nadal ma wspierać kulminacja wykorzystania środków unijnych, w tym funduszy z Krajowego Planu Odbudowy. Korzystny wpływ inwestycji będzie jednak częściowo równoważony przez wyższe ceny energii, zwiększone koszty działalności przedsiębiorstw oraz słabszy wzrost realnych dochodów gospodarstw domowych.
Średnia prognoza wzrostu PKB na 2027 rok wynosi niespełna 3%. Najbardziej optymistyczny jest ING z wynikiem 3,2%, a następnie Alior Bank z prognozą 3,1% i Credit Agricole z 3,0%. Pekao oczekuje wzrostu o 2,9%, natomiast PKO BP i NBP po 2,8%.
Spowolnienie nie ma wynikać z załamania popytu konsumpcyjnego, lecz przede wszystkim ze słabszego wkładu inwestycji. W 2026 roku przypada kulminacja wykorzystywania środków z KPO. W kolejnym roku znaczenie tego impulsu zmaleje, a wysoka baza z 2026 roku będzie ograniczać roczną dynamikę nakładów.
W podobnym kierunku będzie działać rozłożenie wydatków związanych z obronnością i programem SAFE. Część projektów po okresie zwiększonych zamówień i płatności przejdzie do dłuższej fazy realizacji. Prognozowane obniżenie wzrostu do około 3% nie oznacza więc zasadniczego odwrócenia koniunktury, ale raczej powrót do tempa bliższego potencjalnemu.
Największe zmiany dotyczą inflacji
Znacznie więcej wydarzyło się po stronie prognoz cen. Jeszcze wiosną część ekonomistów obawiała się, że wzrost cen ropy i paliw wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie mocno podbije inflację i uruchomi efekty drugiej rundy. Majowe i czerwcowe dane okazały się jednak łagodniejsze od przewidywań.
Najniższą prognozę inflacji na 2026 rok przedstawił Pekao – 2,7%. To o 0,3 pkt proc. mniej niż w poprzednim, czerwcowym scenariuszu. Prognoza na 2027 rok została natomiast obniżona z 2,9% do 2,7%.
Bank tłumaczy rewizję dwoma kolejnymi odczytami CPI niższymi od oczekiwań oraz słabszym przełożeniem wzrostu cen paliw na pozostałe ceny w gospodarce. Ekonomiści Pekao przewidują, że w drugiej połowie 2026 roku inflacja będzie się przeważnie mieścić w przedziale 2,5–3,0% rok do roku. Jednocześnie inflacja bazowa ma utrzymywać się w pobliżu 3%, co ogranicza przestrzeń do szybkich obniżek stóp procentowych.
Duża zmiana nastąpiła również w prognozach ING. W maju bank zakładał, że średnioroczna inflacja wyniesie 3,5% w 2026 roku i 2,9% w 2027 roku. W lipcowym materiale krajowego zespołu prognozy te wynoszą już odpowiednio 2,8% i 2,5%. To jedna z największych rewizji w dół w całym zestawieniu. Majowy scenariusz powstawał przy znacznie wyższych założeniach dotyczących cen energii.
Credit Agricole prognozuje inflację na poziomie 2,8% w 2026 roku i 3,3% w 2027 roku. W porównaniu z wcześniejszym scenariuszem oznacza to obniżenie oczekiwań, choć bank nadal przewiduje wyraźne przyspieszenie dynamiki cen w kolejnym roku. Czerwcowy spadek CPI do 2,5% był dla ekonomistów Credit Agricole pozytywnym zaskoczeniem, zwłaszcza ze względu na spadek cen żywności.
Najwyższą prognozę inflacji na 2026 rok ma PKO BP – 3,2%. Jest ona jednak o 0,1 pkt proc. niższa od majowej prognozy banku.
Warto przypomnieć, że w maju PKO BP podniósł przewidywania CPI z 2,8% do 3,3%, reagując na wzrost cen paliw i ryzyko pogorszenia sytuacji na rynku żywności. Najnowsza prognoza cofa więc niewielką część tej korekty, ale nadal pozostaje wyraźnie wyższa niż na początku wiosny.
Ekonomiści PKO BP oceniają obecnie, że zakończenie programu obniżającego podatki od paliw podbije inflację tylko nieznacznie i przejściowo. Nie dostrzegają też silnych efektów drugiej rundy ani presji płacowej, która mogłaby utrwalić wzrost cen. Na 2027 rok bank prognozuje inflację na poziomie 2,8%.
NBP podnosi inflację, choć banki ją obniżają
Na tle banków komercyjnych wyróżnia się NBP, który w lipcu podniósł prognozowaną ścieżkę inflacji. Centralna projekcja zakłada CPI na poziomie 2,9% w 2026 roku i 2,7% w 2027 roku, wobec odpowiednio 2,3% i 2,4% w projekcji marcowej.
Nie oznacza to jednak, że oceny NBP i banków komercyjnych zmierzają w przeciwnych kierunkach. Różnica wynika przede wszystkim z punktu odniesienia. Marcowa projekcja NBP powstała przed pełnym uwzględnieniem skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie, natomiast część banków komercyjnych porównuje lipcowe prognozy z bardziej pesymistycznymi scenariuszami przygotowanymi już po wzroście cen ropy.
Dodatkowo termin odcięcia danych w projekcji NBP przypadł na 17 czerwca, przed późniejszym spadkiem cen surowców oraz częścią korzystniejszych danych inflacyjnych.
Lipcowe prognozy pokazują gospodarkę, która w 2026 roku nadal powinna rozwijać się w solidnym tempie, a następnie łagodnie zwolnić. Konsensus wzrostu skupiony wokół 3,5% jest stabilny, mimo wcześniejszych obaw o konsekwencje wzrostu cen energii i pogorszenia koniunktury za granicą.
Jeszcze wyraźniej poprawił się krótkoterminowy obraz inflacji. Większość prognoz na 2026 rok mieści się w przedziale od 2,7% do 3,2%, a więc w pobliżu celu inflacyjnego NBP. Nie oznacza to jednak automatycznie szybkiego powrotu do obniżek stóp procentowych. Inflacja bazowa nadal oscyluje wokół 3%, a ceny energii pozostają silnie uzależnione od sytuacji geopolitycznej.
03.08.2026
Źródło: Light Benders Visuals/ Shutterstock.com




Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania