Tego raczej nikt się nie spodziewał. Podsumowanie tygodnia na rynkach (2020-12-18)
To był bardzo emocjonujący tydzień. Inwestorzy wpadli w cyberpanikę i zdetronizowali króla GPW, polski przemysł okazał się odporny na koronawirusa, a NBP wprowadził rynek w konsternację, strzelając z armaty prosto w złotego.
Tym razem będzie przewrotnie, bo tydzień zaczniemy opisywać od końca. W piątek NBP zdecydował się bowiem na pierwszą od dekady interwencję walutową - dowiedział się PAP. Celem nie była jednak obrona złotego przed deprecjacją, co banki centralne zwykle chcą osiągnąć, podejmując na tego typu działania. NBP interweniował, bo chciał polską walutę... osłabić. Dlaczego? Bo w obliczu pandemii koronawirusa gospodarka potrzebuje wsparcia. Eksperci mają jednak wątpliwości, czy tego rodzaju pomoc przyniesie pożądany efekt. Rezultat widać było jednak w notowaniach złotego, który w piątek popołudniu osłabiał się do euro o 1,7 proc.
Reklama
- RPP w protokole po posiedzeniu już kilkukrotnie zwracała uwagę na „brak wyraźnego i trwalszego dostosowania kursu złotego do globalnego wstrząsu wywołanego pandemią". Wygląda na to, że dziś bank postanowił „pomóc” w dostosowaniu kursu. Wątpię jednak, aby taka polityka była skuteczna. Jeśli na rynkach zewnętrznych podtrzymają się pozytywne nastroje i apetyt na ryzyko wywołany oczekiwaniami szybszego ożywienia gospodarczego w 2021 r. Osłabiony złoty jest tak naprawdę zaproszeniem inwestorów do wejścia na polski rynek po niższej, bardziej atrakcyjnej cenie. Jedyną rzeczą, którą takimi działaniami można trwale osłabić, to wiarygodność NBP - uważa Konrad Białas, analityk TMS Brokers.
Powtarzam: od wielu miesięcy RPP mówi, że słabszy złoty pomógłby gospodarce. Interwencja trendu nie zatrzyma, ale tempo umocnienia PLN spowolni. Mam neutralne podejście do tego ruchu. Z mojej strony koniec.
— Piotr Kuczyński (@P_W_Kuczynski) December 18, 2020
Jerzy Żyżyński, członek RPP wskazuje, że słaby złoty stwarza korzystniejsze warunki dla eksportu, który z kolei ma odciążyć wsparcie gospodarki ze strony luzowania ilościowego przez bank centralny.
- Pamiętajmy, że gospodarka potrzebuje pieniądza. By trochę odciążyć wsparcie gospodarki ze strony luzowania ilościowego przez bank centralny można uznać za korzystne, by eksport zarabiał. Wobec tego lekkie osłabienie złotego byłoby pożądane, choć raczej mówimy nie tyle o osłabieniu, co powrocie do tych poziomów, które były obserwowane jakiś czas temu, czyli ok. 4,50 za euro - wskazuje członek RPP w rozmowie z PAP.
Wg PAP NBP interweniował na FX, €/PLN wzrósł do 4,51 z 4,44. To wyraz komunikowanych wcześniej preferencji dla słabego PLN, NBP jest konsekwentnie najbardziej łagodnie nastawiony w regionie (CNB w 21' nawet 2x podwyżki). Interwencja na niepłynnym rynku by zwiększyć efekt. (1/3)
— ING Economics Poland (@ING_EconomicsPL) December 18, 2020
- Sens i moment interwencji mocno zastanawia. Przecież w ostatnich miesiącach kurs pary walutowej EUR/PLN bywał już niżej. W dodatku aktualnie silnie rosną ceny surowców, które Polska generalnie musi importować, co raczej nie pomoże gospodarce. Eksport i tak jest silny, notujemy rekordowe nadwyżki handlowe, więc kurs waluty raczej nie jest problemem dla eksporterów. Zresztą ostatnie odczyty ekonomiczne, np. zmiana produkcji przemysłowej rok do roku w wysokości 5,4 proc. zaskakują pozytywnie. Przyjęty budżet unijny wraz z funduszem odbudowy zapewni Polsce jeszcze większe dotacje niż wynosiły do tej pory - oceniają eksperci MM Prime TFI.
Ostatni raz na interwencję walutową zdecydował się NBP w kwietniu 2010 roku. Wtedy celem było powstrzymanie wzrostu zadłużenia powyżej granic konstytucyjnych. Warto jednak pamiętać, że efektem ubocznym tego typu działań może być wyższa inflacja. A jeśli juz o inflacji mowa, to w tym tygodniu Eurostat podał, że Polska pod tym względem jest liderem w Europie.
Inflacja w PL według EUROSTAT najwyższa w UE. 3,7% r/r. Na Węgrzech i w Czechach o punkt proc. niżej. Średnio w UE to blisko "zera".
— Sławomir Dudek (@DudSlaw) December 17, 2020
Problem w tym, że depozyty w PL są oprocentowane na "zero". Inflacja zjada ich siłę nabywczą.
Ukryta redystrybucja dochodów. Większe nierówności. pic.twitter.com/XNTWhKvQzv
Na szczęście jest też dobra wiadomość. Okazuje się bowiem, że polski przemysł jest odporny na koronawirusa. Nie tylko zaskoczył swoją siłą mimo pandemicznego otoczenia, ale też osiągnął zupełnie przyzwoity rezultat nawet jak na standardowe otoczenie rynkowe.
W listopadzie produkcja przemysłowa w górę aż o 5,4% r/r. Produkcja była ok. 2,5% wyższa niż w lutym i powyżej trendu sprzed pandemii. Najbliższe tygodnie to zaostrzenie restrykcji epidemicznych, ale przemysłu to bezpośrednio nie dotyka w krótkim terminie. Przed nami szczepienia. pic.twitter.com/6n31nLsIYv
— Analizy Pekao (@Pekao_Analizy) December 18, 2020
Ze szczepieniami ruszyły Stany Zjednoczone, tymczasem Niemcy znów wprowadziły lockdown, bo krzywa zachorowań na koronawirusa nie spada. Narodową kwarantannę zapowiedział też polski rząd. Ale kontratak ze strony koronawirusa już nie jest dla inwestorów powodem do paniki. Tę wywołał natomiast nieudany debiut nowej gry CD Projektu. "Cyberpunk" został oddany do sprzedaży 10 grudnia. I gdy tylko pojawiły się pierwsze recenzje, okazało się, że gra jest pełna błędów. To był cios dla giełdowych graczy, którzy napędzali notowania spółki, licząc na to, że CD Projekt powtórzy sukces "Wiedźmina". Wystarczy powiedzieć, że w marcu 2018 roku spółka przebojem wdarła się do indeksu blue chipów, dystansując kapitalizacją największe spółki skarbu państwa. Nieudany debiut zdetronizował jednak króla GPW, bo inwestorzy zarządzili ewakuację z akcjonariatu, powodując przecenę akcji o ponad 30 proc. Ale po jednym dniu względnego spokoju, kiedy kurs wybił się powyżej 300 zł, wydawało się, że najgorsze CD Projekt ma już za sobą. Nic z tych rzeczy. W piątek rano pojawiła się bowiem informacja o wycofaniu "Cyberpunka" z PlayStation Store.
- Na wielu wymiarach jest to tragiczna dla CD Projektu informacja. Nie dość, że zmniejszy to przychody ze sprzedaży, to upada legenda CD Projektu jako polskiej spółki, która zawsze dowozi projekt i produkty wysokiej jakości - stwierdził w rozmowie z PAP Szymon Nowak, analityk BM BNP Paribas.
W piątek notowania CD Projekt zniżkowały o 12 proc., do 271 zł, choć w ciągu dnia spadki przekraczały nawet 20 proc., a dzienne minimum wyznaczone zostało w okolicy 242 zł. WIG20 zniżkował przez większość z ostatnich 5 sesji, to w ujęciu tygodniowym nadal jest 0,1 proc. na plusie. W piątek na GPW zadebiutowało natomiast PCF Group - również producent gier. Notowania wzrosły o około 50 proc. osiągając cenę 74,98 zł.
18.12.2020
Źródło: michal gabriel / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania