Czy warto czekać na lepsze czasy?
„Wojny, droga ropa, niepewność – to nie jest dobry czas na inwestowanie, a już na pewno nie w akcje” – podobne myśli przychodzą wielu osobom zastawiającym się, jak dziś ulokować swoje oszczędności. Jednak kiedy spojrzymy wstecz, okazuje się, że czekanie na lepsze czasy może nie być najlepszą strategią.
W ciągu ostatnich dwóch dekad rynki finansowe mierzyły się z wieloma negatywnymi wydarzeniami:
- globalny kryzys finansowy (2007),
- kryzys zadłużenia w strefie euro (2010-2012),
- zacieśnianie polityki pieniężnej w USA, pierwsze wojny handlowe (2018),
- kryzys covidowy (2020),
- wojna na Ukrainie, skok inflacji i skokowe podwyżki stóp procentowych (2022),
- kolejna fala wojen handlowych (2025),
- które przekładały się na 20-procentowe i większe spadki indeksów akcyjnych.
Mimo tego w ciągu 20 lat kalendarzowych:
- indeks akcji amerykańskich S&P 500 TR wzrósł o 712% (ok. 11% średniorocznie),
- indeks akcji europejskich STOXX Europe 600 GR wzrósł o 272% (ok. 6,8% średniorocznie),
- indeks akcji polskich WIG wzrósł o 229% (ok. 6,15% średniorocznie).
Na wykresie poniżej widać również, że lokaty terminowe ze stopą zwrotu w wysokości 60% nie zapewniły ochrony oszczędności przed inflacją, która wyniosła w tym okresie aż 97%. Mało zmienne fundusze papierów dłużnych polskich skarbowych (krótkoterminowych) ze stopą zwrotu 91% okazały się lepszym narzędziem, jednak nie wystarczyły do wyraźnego pokonania inflacji. Tę rolę zdecydowanie lepiej spełniły rynki akcji.
Nikt nie wie, co przyniosą kolejne miesiące, lata i dekady i jak przełożą się na rynki finansowe. Nie ma też jednego słusznego instrumentu do pomnażania środków odpowiedniego dla wszystkich. Natomiast dobrą praktyką, zwłaszcza w przypadku gromadzenia środków na dodatkową emeryturę czy przyszłość dzieci, może być korzystanie z kilku rozwiązań, w tym inwestycji akcyjnych.
Aby zwiększyć szanse na sukces warto przy tym pamiętać o kilku złotych zasadach:
- dywersyfikacji geograficznej, czyli rozdzielaniu inwestycji między instrumenty notowane w Polsce, Europie Zachodniej, Stanach Zjednoczonych czy na rynkach wschodzących, ponieważ nigdy nie wiadomo, który rynek w przyszłości zachowa się najlepiej, a który najsłabiej;
- stopniowym rozpoczynaniu inwestycji, aby zmniejszyć ryzyko zainwestowania „na górce”;
- trzymaniu się odpowiedniego horyzontu inwestycyjnego, co pozwoli ograniczyć negatywny wpływ strachu w przypadku rynkowych zawirowań. Dzięki temu zmniejszamy ryzyko wyjścia z inwestycji „w dołku” i nieuczestniczenia w następującym potem wzroście.
W ich stosowaniu z powodzeniem mogą pomóc takie rozwiązania jak PKO Inwestomat, Akcjomat czy Autolokacja.
Zapraszamy!
Michał Ziętal
Dyrektor ds. Komunikacji Inwestycyjnej i Analiz
PKO TFI
07.04.2026
Źródło: Photo Smoothies / Shutterstock.com
Artykuł sponsorowany

