ETF-y mnożą się na potęgę
Amerykański rynek ETF-ów bije rekordy nie tylko pod względem napływów, lecz także liczby nowych produktów. Do połowy lipca zadebiutowały 1084 fundusze, niemal tyle co w całym 2025 roku. Wśród nowości coraz mniej jest prostych indeksowych produktów, a coraz więcej lewarowanych zakładów na pojedyncze akcje. W Polsce ETF-ów także przybywa.
Do połowy lipca na amerykańskich giełdach zadebiutowały 1084 nowe ETF-y – wynika z danych Morningstar. To niewiele mniej niż 1161 funduszy uruchomionych w całym rekordowym 2025 roku. Jeżeli obecne tempo się utrzyma, ubiegłoroczny wynik zostanie pobity jeszcze w czasie wakacji.
Reklama
Skala zjawiska jest widoczna również w danych globalnych. Według ETFGI do końca maja 336 dostawców wprowadziło na 33 giełdy łącznie 1397 nowych produktów ETF. Najwięcej pojawiło się w Stanach Zjednoczonych. W regionie Azji i Pacyfiku z wyłączeniem Japonii zadebiutowało 377 produktów, a w Europie 267. Każdy z głównych regionów ustanowił rekord liczby nowych funduszy.
Na koniec czerwca na świecie działały 17 404 ETF-y zarządzające aktywami o wartości 23,09 bln dolarów. Od początku roku inwestorzy wpłacili do nich netto 1,33 bln dolarów. W samych Stanach Zjednoczonych funkcjonowały 5463 ETF-y należące do 491 dostawców, a ich aktywa sięgały 15,78 bln dolarów. Napływy netto przekroczyły w pierwszym półroczu 1 bln dolarów. Nie jest to zatem wyłącznie boom produkcyjny. Za rosnącą podażą stoi także rekordowy popyt.
Szczególnie szybko rośnie segment ETF-ów aktywnych. Z najnowszych danych ETFGI wynika, że na koniec czerwca działały 5524 takie fundusze, zarządzające 2,56 bln dolarów. Od początku roku pozyskały one netto 500,88 mld dolarów. Aktywne ETF-y odpowiadały więc za około 11 proc. aktywów całej globalnej branży, ale zgarnęły prawie 38 proc. jej tegorocznych napływów.
Na koniec czerwca iShares, Vanguard i State Street zarządzały łącznie 11,12 bln dolarów, czyli 70,5 proc. aktywów amerykańskich ETF-ów. Do tej trójki trafiło również 53,9 proc. wszystkich tegorocznych napływów netto. Nowe produkty powstają więc masowo, ale znaczną część kapitału wciąż przyciągają największe fundusze należące do najbardziej rozpoznawalnych firm.
Znaczenie ma nie tylko marka. Duży ETF może funkcjonować przy bardzo niskiej opłacie, ponieważ nawet kilka punktów bazowych naliczanych od setek miliardów dolarów przynosi istotne przychody. Mały produkt ma znacznie trudniejszą sytuację. Fundusz z aktywami wynoszącymi 25 mln dolarów i opłatą na poziomie 0,20 proc. generuje jedynie 50 tys. dolarów rocznego przychodu brutto. Przy opłacie wynoszącej 0,50 proc. byłoby to 125 tys. dolarów. Z tej kwoty trzeba pokryć między innymi koszty administracji, obsługi prawnej, notowania, licencji indeksowej, zarządzania portfelem, animatorów i dystrybucji.
Nie istnieje jeden uniwersalny próg rentowności. Fundusze korzystające ze wspólnej infrastruktury mogą działać taniej, natomiast produkty oparte na instrumentach pochodnych albo nietypowych indeksach mogą pobierać wyższe opłaty. Dane o likwidacjach pokazują jednak, że wielkość aktywów ma znaczenie. W 2025 roku zamknięto rekordowe 146 aktywnych ETF-ów oraz 86 funduszy pasywnych. Większość likwidowanych produktów zarządzała kwotami nieprzekraczającymi 25 mln dolarów. Jednocześnie uruchomiono prawie tysiąc aktywnych ETF-ów, wobec zaledwie 150 nowych funduszy pasywnych.
Najbardziej kontrowersyjnym elementem obecnej fali debiutów są fundusze zapewniające lewarowaną ekspozycję na pojedyncze akcje. Prawie jedna czwarta ETF-ów uruchomionych w USA w 2026 roku należała do kategorii lewarowanych funduszy na jedną spółkę. W 2025 roku stanowiły one około 20 proc. nowych produktów, a w 2024 roku zaledwie 4 proc.
Wśród nowych ETF-ów przybywa również produktów typu defined outcome lub buffer ETF. Wykorzystują one opcje, aby ograniczyć określoną część strat w zamian za ograniczenie maksymalnego zysku. Przykładowo fundusz może amortyzować pierwsze 10 lub 15 proc. spadku indeksu w ciągu rocznego okresu, ale jednocześnie ustalać maksymalną stopę zwrotu, którą inwestor może osiągnąć.
Rosnąca konkurencja może przynosić inwestorom realne korzyści. Dobrym przykładem jest rynek funduszy na Nasdaq-100. Przez lata amerykańska oferta była zdominowana przez produkty Invesco. W 2026 roku własne ETF-y śledzące ten indeks uruchomiły State Street i BlackRock. State Street SPDR Portfolio Nasdaq 100 ETF pobiera 0,10 proc. rocznie. Nowy iShares Nasdaq 100 ETF ma opłatę brutto wynoszącą 0,12 proc., czasowo obniżoną do 0,10 proc. Dla porównania opłata w największym funduszu QQQ wynosi 0,18 proc.
Polski inwestor również wchodzi do ETF-owego supermarketu
Krajowy rynek rośnie wprawdzie z dużo niższej bazy, ale popyt przyspiesza na tyle szybko, że zagraniczni emitenci coraz wyraźniej uwzględniają Polskę w swoich planach dystrybucyjnych. Na koniec czerwca 2026 roku polscy inwestorzy mieli ulokowane w ETF-ach i innych produktach notowanych na giełdzie 19,6 mld zł, o 52 proc. więcej niż na koniec 2025 roku. Napływy netto w pierwszym półroczu sięgnęły rekordowych 4,6 mld zł i już przewyższyły wynik z całego poprzedniego roku. W samym drugim kwartale 90 proc. nowego kapitału trafiło do ETF-ów akcyjnych.
Na razie Polacy najchętniej wybierają szeroko zdywersyfikowane fundusze globalne. Wśród dziesięciu największych ETF-ów w ich portfelach cztery zapewniały szeroką ekspozycję na światowe rynki akcji. Najwięcej aktywów zgromadzili w produktach iShares i Vanguard, natomiast największym krajowym dostawcą pozostawała Beta ETF.
Równolegle poszerza się oferta dostępna bezpośrednio na warszawskiej giełdzie. Od początku 2025 roku do marca 2026 roku liczba notowanych na GPW produktów ETF, ETC i ETN podwoiła się do 28, a wartość obrotów w pierwszym kwartale wzrosła o 194 proc. rok do roku. W kolejnych miesiącach na GPW pojawiły się następne produkty, między innymi osiem funduszy HANetf związanych z obronnością, dronami, odbudową Ukrainy, uranem, miedzią i infrastrukturą energetyczną.
Zagraniczne firmy coraz częściej rejestrują również swoje fundusze do dystrybucji w Polsce. W 2026 roku zrobiły to między innymi State Street i Franklin Templeton. Rejestracja oraz przygotowanie dokumentacji w języku polskim ułatwiają promocję i dystrybucję produktów wśród krajowych klientów.
W Unii Europejskiej sprzedaż produktów inwestycyjnych klientom detalicznym wymaga udostępnienia dokumentu KID, opisującego między innymi ryzyko, koszty i możliwe scenariusze wyników. Dlatego do polskich domów maklerskich częściej trafiają europejskie ETF-y zgodne ze standardem UCITS niż ich amerykańskie odpowiedniki. Mechanizm transmisji trendów działa jednak szybko. Jeżeli określona strategia odniesie sukces w USA, emitenci często przygotowują jej odpowiednik w formule UCITS. Rekordowy wysyp produktów za oceanem zapowiada więc również coraz większą liczbę funduszy, spośród których będą wybierać klienci polskich brokerów.
27.07.2026
Źródło: Bankrx / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania