Private credit w USA znów zatrzymał inwestorów przy bramce
Fundusz może pokazywać dwucyfrową roczną stopę zwrotu i jednocześnie nie wypłacić inwestorom wszystkich pieniędzy wtedy, gdy chcą je odzyskać. Fundusz private credit Aresa znów ograniczył wykupy do 5 proc. Inwestorzy chcieli wycofać w II kwartale 14,4 proc.
Inwestorzy Ares Strategic Income Fund, flagowego funduszu private credit Aresa o aktywach 22,6 mld USD, zgłosili w II kwartale 2026 r. żądania wykupu odpowiadające 14,4 proc. udziałów. Kwartał wcześniej było to 11,6 proc. Fundusz ograniczył wypłaty do 5 proc. udziałów, czyli do standardowego limitu stosowanego w tego typu niepublicznie notowanych wehikułach.
Reklama
Ares podkreśla, że większość żądań pochodziła od niewielkiej grupy inwestorów spoza USA - głównie instytucji i family offices - a nie od szerokiej bazy amerykańskich zamożnych klientów. Zgłoszenia z amerykańskiego kanału private wealth odpowiadały tylko za 2,4 proc. udziałów i spadły o 35 proc. względem poprzedniego kwartału. Fundusz podał też, że jednostki klasy I osiągnęły od startu annualizowaną stopę zwrotu 10,27 proc., lepszą od szerokiego rynku kredytów lewarowanych.
Private credit polega na finansowaniu firm poza rynkiem publicznym. Fundusze udzielają pożyczek, często szytych na miarę, negocjowanych bezpośrednio z kredytobiorcą. Takie aktywa nie są notowane codziennie na giełdzie i nie da się ich sprzedać tak łatwo jak obligacji skarbowych, akcji czy jednostek ETF-u. Gdy inwestorzy składają duże żądania wykupu, zarządzający nie może po prostu kliknąć "przedaj portfel" i wypłacić gotówkę następnego dnia.
Na Analizy.pl pisaliśmy już, że napięcie pojawia się wraz z "demokratyzacją" private credit. Instytucje zwykle akceptują wieloletni horyzont i brak bieżącej płynności. Klient zamożny, nawet jeśli formalnie spełnia kryteria inwestora profesjonalnego lub kwalifikowanego, często mentalnie traktuje kwartalne okno wykupu jak prawo do wyjścia. A to nie jest to samo.
Ares nie jest odosobnionym przypadkiem. Kilka dni wcześniej Reuters podał, że Apollo Debt Solutions, fundusz private credit Apollo o aktywach 26 mld USD, również ograniczył wykupy do 5 proc. udziałów po tym, jak inwestorzy zgłosili chęć wycofania 16,8 proc.
Wcześniej podobne napięcia pojawiały się w funduszach Blackstone, Blue Owl, Morgan Stanley czy BlackRock/HPS. Na Analizy.pl opisywaliśmy już przypadek Blue Owl Credit Income Corp., któremu Moody’s obniżył perspektywę ratingową ze stabilnej do negatywnej. W I kwartale inwestorzy zgłosili tam żądania wykupu odpowiadające 21,9 proc. udziałów, ale zgodnie z mechanizmem fundusz zrealizował tylko 5 proc. Moody’s obniżył też perspektywę dla całego amerykańskiego sektora BDC.
Jednym z głównych wniosków z ostatnich miesięcy jest to, że część produktów private credit sprzedawano pod hasłem atrakcyjnego dochodu i niższej zmienności, ale zbyt mało uwagi poświęcano realnym ograniczeniom płynności. Przedstawiciele Apollo i Blue Owl zwracali uwagę na problem komunikacji w dystrybucji. Chodzi o to, że inwestorom zamożnym czasem zbyt słabo tłumaczono, iż z funduszu inwestującego w niepubliczne pożyczki nie da się wyjść tak łatwo jak z funduszu obligacji notowanych na rynku publicznym.
Presja płynnościowa nie wzięła się znikąd. Część inwestorów obawia się jakości portfeli private credit, zwłaszcza ekspozycji na spółki software’owe, które w ostatnich latach szeroko korzystały z finansowania pozabankowego. Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji część modeli biznesowych firm technologicznych jest mocniej kwestionowana, a inwestorzy zaczęli uważniej patrzeć na wyceny pożyczek, odpisy i kategorie non-accrual.
26.06.2026
Źródło: gopixa / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania