Banki centralne szykują się na podwyżki stóp
Wojna na Bliskim Wschodzie podbiła ceny energii i inflacyjne ryzyka, a jastrzębi zwrot EBC i Banku Anglii wywołał przecenę obligacji oraz gwałtowną zmianę oczekiwań wobec polityki pieniężnej. Coraz realniejszy staje się scenariusz podwyżek stóp w Europie.
Wojna na Bliskim Wschodzie w kilka dni wywróciła tegoroczny scenariusz dla stóp procentowych. Europejski Bank Centralny i Bank Anglii wprawdzie pozostawiły koszt pieniądza bez zmian, ale marcowe komunikaty i wypowiedzi decydentów wyraźnie zaostrzyły ton. Rynek wycenia już nawet trzy podwyżki stóp EBC w tym roku. Dla rynku obligacji to może być sygnał, że okres "spokoju" właśnie się kończy.
Reklama
- Wprawdzie ani BoE, ani EBC nie podwyższyły stóp procentowych, ale wyraźny jastrzębi skręt obu banków wstrząsnął rynkami. Rentowności krótkoterminowych papierów skarbowych w Europie sensu largo wzrosły nawet o 30 pb, a krzywe dochodowości wyceniają już 2-3 podwyżki stóp procentowych w tym roku – zauważają eksperci Pekao. - To nie pierwszy raz, kiedy Bank Anglii wycina rynkom takiego psikusa – BoE był pierwszym bankiem centralnym w kraju rozwiniętym, który w latach 2021-22 skręcił w jastrzębią stronę. Częściowo wynika to z charakteru mandatu tego banku centralnego – BoE przejmuje się wyłącznie inflacją i jest pod tym względem bardziej restrykcyjny niż inne banki centralne o podobnym mandacie – przypominają.
Czytaj także: Fed zostawił stopy bez zmian. Ostrożny Powell i nowy dot plot
Bank Anglii w komunikacie wprost podkreślił ryzyko efektów drugiej rundy w płacach i cenach. BoE ocenia, że w najbliższych kwartałach inflacja CPI może znaleźć się w przedziale 3-3,5 proc., a przedłużający się szok energetyczny wymagałby bardziej restrykcyjnej polityki.
EBC 19 marca utrzymał stopy bez zmian, ale jednocześnie również przyznał, że wojna na Bliskim Wschodzie istotnie zwiększyła niepewność, tworząc ryzyka w górę dla inflacji i w dół dla wzrostu. W bazowym scenariuszu inflacja HICP w strefie euro ma wynieść średnio 2,6 proc. w 2026 r., wobec 1,9 proc. prognozowanych jeszcze w grudniu, a wzrost PKB spowolnić do 0,9 proc. Członek Rady Prezesów EBC Gabriel Makhlouf stwierdził, że dobrze rozumie rynkowe zakłady na dwie podwyżki stóp w tym roku, a kwietniowe posiedzenie określił jako "spotkanie na żywo". Jeszcze ostrzej zabrzmiał Joachim Nagel, który ocenił, że jeśli średnioterminowe perspektywy inflacji dalej się pogorszą, bardziej restrykcyjne nastawienie polityki pieniężnej prawdopodobnie będzie konieczne, a ruch już w kwietniu trzeba będzie rozważyć. Równolegle banki inwestycyjne zaczęły przesuwać swoje prognozy w stronę podwyżek EBC już od wiosny.
- EBC dał dość jasny sygnał, że inflacja może być problemem średnioterminowym. Przez większość konferencji prasowej Christine Lagarde unikała niewymuszonych błędów, ale najważniejsze były słowa wypowiedziane na końcu. Lagarde powiedziała bowiem, że aktualne prognozy EBC – z inflacją powyżej celu! – zostały przygotowane przy założeniu podwyżek stóp (ok. 50 pb). Biorąc pod uwagę kontekst tej uwagi, trudno uznać to za przypadek lub przejęzyczenie. EBC chciał to przekazać rynkom i obserwatorom europejskiej polityki pieniężnej. Wisienką na torcie były dawno niewidziane przecieki z EBC („ECB sources”), w myśl których bank mógłby podnieść stopy procentowe już w kwietniu – zauważają ekonomiści Pekao.
Według Bloomberga kontrakty swapowe zaczęły implikować już 79 pb. zacieśnienia EBC do końca roku, czyli pełne wycenienie trzech ruchów po 25 pb., a prawdopodobieństwo pierwszej podwyżki w kwietniu wzrosło do 75 proc. Dzień wcześniej rynek w pełni wyceniał dwie podwyżki i wyraźnej szansie na trzecią. To najlepiej pokazuje, jak szybko rynek przeszedł od narracji o cięciach do narracji o walce z nowym impulsem inflacyjnym.
Po doświadczeniach z lat 2021-2022 banki centralne boją się dziś przede wszystkim utrwalenia oczekiwań inflacyjnych i efektów drugiej rundy. BoE pisze wprost, że nie może wpływać na globalne ceny energii, ale musi dopilnować, by dostosowanie gospodarki do tego szoku było zgodne z celem 2 proc. EBC używa bardzo podobnego języka, akcentując determinację w sprowadzeniu inflacji do celu w średnim terminie.
- W obecnym epizodzie banki centralne są wyraźnie bardziej jastrzębie niż wskazywałaby na to prosta heurystyka z podręczników makroekonomii. Dla Europy wojna w Zatoce stanowi negatywny szok podażowy – tak klasyczny, jak to tylko możliwe. Dodajmy, negatywny dla wzrostu gospodarczego i samoograniczający się z uwagi na osłabienie konsumpcji i inwestycji (co jasno pokazują wariantowe projekcje EBC). Tymczasem reakcja banków centralnych jest niemal natychmiastowa i jastrzębia. Dlaczego? Częściowo wynika to z chęci powtórzenia ostatniej bitwy. Powszechne jest przekonanie, że w latach 2021-22 banki centralne popełniły błędy i dopuściły do zbyt dużego wzrostu inflacji, reagując zbyt późno i zbyt późno identyfikując naturę szoku makroekonomicznego. Konsekwencją jest nierealizowanie celu inflacyjnego przez cztery lata z rzędu – obecne wydarzenia przedłużą tę serię do pięciu lat – wskazują ekonomiści Pekao. - Banki centralne mają więc niską tolerancję na przestrzelenie celu i boją się kolejnej porażki, w tym wizerunkowej. Jednocześnie, sytuacja gospodarcza jest oceniana na tyle dobrze, że można sobie na to pozwolić. Słowem, banki centralne chcą najpierw strzelać, a potem pytać po co – dodają.
Ich zdaniem należy spodziewać się, że stopy EBC wzrosną w tym roku o 50 pb., w czerwcu i lipcu.
20.03.2026
Źródło: Creativa Images / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania