Quercus TFI: Jak inwestować w 2019 i 2020 roku?

11.04.2019 | Anna Zalewska
Prawdopodobnie mamy do czynienia z klasycznym końcem cyklu koniunkturalnego. Czy i kiedy czeka nas recesja?

– Różne wskaźniki sygnalizują, że możemy spodziewać się recesji w okresie od 18 do 78 tygodni, w zależności od rozpatrywanego wskaźnika – mówił Jarosław Jamka, wiceprezes Quercus TFI, podczas konferencji inwestycyjnej Quercus TFI. Dla przykładu jednym ze wskaźników dobrze prognozujących zbliżające się recesje jest zakończenie cyklu podwyżek FED, a następnie tzw. „pauza”. – Jeżeli założymy,  że w grudniu 2018 roku FED podniósł stopę ostatni raz w tym cyklu, to do recesji zostało około 9 miesięcy – mówił Jamka. – Jeśli nie dojdzie do kolejnej większej korekty na rynku amerykańskim (jak w styczniu i grudniu 2018), to pewnie mamy do czynienia z klasycznym końcem cyklu, gdzie od momentu odwrócenia się krzywej rentowności do recesji mija od 31 do 100 tygodni – dodaje.
Historycznie zdarzały się też sytuacje, w których po przerwie w podwyżkach stóp, FED wracał do kolejnych podwyżek – wtedy koniec cyklu był odłożony na później. – Niemniej dzisiaj będzie trudniej o powrót do wzrostów, niż w poprzednich takich sytuacjach, które miały miejsce w latach 1994, 1998, 2016 – uważa Jamka. 

W tej sytuacji powstaje pytanie „Co dalej z akcjami?”. Zdaniem Jamki, po klasycznych korektach rynek zawsze odreagowuje, a obecne odbicie na rynku jest na tyle mocne, że można powiedzieć, że rynek „nie gra klasycznego rynku niedźwiedzia”. Scenariusz „pośredni” zakłada, że do „górki” na S&P 500 pozostało 6 miesięcy. Historycznie w tym okresie indeks rósł jeszcze o ok. 14%, potem mieliśmy już klasyczny rynek niedźwiedzia.

A co czeka rynek długu w USA? - Jeśli nie będzie większej korekty na rynku akcji, to rynek długu skarbowego w USA powinien dyskontować na bieżąco poprawę lub pogarszanie się danych makro - uważa Jamka. Rentowności 10-latek powinny poruszać się w przedziale od 2,2% do 2,55%, w zależności od oceny aktualnych danych makro. Pewnie możemy liczyć na jakąś poprawę tych danych w II-III kwartale, niemniej ten boczny trend może potrwać do 3 kwartałów. Dopiero spadek rentowności 10-latek i 2-latek poniżej 2,1% oznaczały, że rynek długu jest pewien szybkich obniżek stóp przez FED i ewentualnego wejścia w recesję.

Scenariusz pozytywny, czyli „wyjście górką” z obecnego spowolnienia (jak w 1998 roku) i powrót do podwyżek stóp przez FED też jest możliwy, ale mało prawdopodobny.

Scenariusz negatywny to większa korekta w najbliższym czasie. Wówczas prawdopodobieństwo szybkiego wejścia w recesję gwałtownie by wzrosło. Trzecia tej wielkości korekta (po styczniu i grudniu 2018) oznaczałaby najprawdopodobniej szybkie obniżki stóp przez FED, ale też ryzyko paniki na rynku akcji i bessę.

Zdaniem Jarosława Jamki, dziś bardzo dobrze wygląda złoto, zarówno od strony fundamentalnej, technicznej, jak i sentymentalnej. - Ostatnie 7 lat było rozczarowujące dla inwestorów, ale teraz jest najlepszy moment na zakup złotego kruszcu – uważa. – Brakuje jedynie powrotu mody na złoto – dodaje. Jeśli nie wróci moda na złoto, to zdaniem Jamki można liczyć na 2-10% wzrostów. Ale jeśli moda wróci, to skala zwyżek powinna być wysoka.

Podczas konferencji o perspektywach dla polskiego rynku wypowiedział się Tomasz Hońdo, starszy analityk w Quercus TFI. Jego zdaniem, mimo tego, że jesteśmy w końcówce cyklu koniunkturalnego, mieliśmy odwrócenie krzywej rentowności, to rynek zachowuje się tak, jakby miał apetyt na dalsze wzrosty. – WIG zaatakował opory, powinien więc wyjść na nowe szczyty, a nawet rekordy, a jest do nich niedaleko – powiedział Hońdo. Za dalszymi wzrostami przemawiają niskie wyceny spółek (w grudniu mediana P/E wyniosła 9,3, po ostatnich wzrostach sięgnęła 10,8, ale to wciąż nisko). – Jeśli to nie jest recesja, to jest szansa jeszcze na niewielką falę kończącą duży cykl, wtedy przyjdzie czas na dużą bessę – uważa. – Czysto mechaniczne podejście pokazuje, że jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, to rekord na WIG-u może pojawić się w ciągu kilkunastu miesięcy – dodaje.

W najbliższym czasie lepiej powinny zachowywać się mniejsze spółki – uważa z kolei Bartłomiej Cendecki, zarządający funduszami w Quercus TFI. – Ostatnie 2,5 roku to permanentna słabość małych spółek względem do dużych, tak długa słabość nie miała jeszcze miejsca w historii  mówi. Tymczasem wiele za nimi przemawia, w tym spodziewane rekordowe yieldy na poziomie 8-10, a nawet kilkunastu procent. – Generalnie ta klasa aktywów jest bardzo tania i mimo 15% odbicia od początku roku, jest dużo miejsca na dalsze wzrosty – dodaje Cendecki. Jego zdaniem nawet, gdyby doszło do korekty, to mniejsze spółki powinny przejść przez nią z suchą nogą. Małym spółkom może też sprzyjać wprowadzenie PPK – choć napływy do tej części rynku nie będą duże, to i tak wystarczające, by ją rozruszać.

/az

TAGI:

Quercus TFI

Popularne


zobacz także

↑ na górę