Grypa na giełdach. Jak ją przechodzą fundusze?
07.02.2018 | Wojciech Kiermacz
Źródło: Anna Grigorjeva / shutterstock.com
Korekta to normalne i pożądane zjawisko na rynkach kapitałowych. Jednak ta z ostatnich dni szczególnie przykuła uwagę, bo przyszła po rekordowych wzrostach na Wall Street. Sprawdziliśmy, które fundusze przeszły „grypę” najgorzej

Styczeń dla amerykańskiej giełdy był pod wieloma względami rekordowy. Indeks S&P 500 (500 największych spółek notowanych na giełdzie) zwyżkował o +5,6% – najwięcej w tym wieku. To był również 15 miesiąc z rzędu, gdy ten indeks rósł (z wyjątkiem marca, gdy praktycznie nie zmienił swojej wartości). Mało tego, liczba dni bez korekty przekraczającej 4% dobiła do niemal 6,5 lat, co nie zdarzyło się od czasu hossy w latach 90. ubiegłego wieku. Notowania wielu amerykańskich spółek rosły w styczniu bez specjalnego powodu, a z kulminacją mieliśmy do czynienia pod koniec stycznia. Jednak, jak zauważa wielu analityków, to potrzebna korekta:
 
Zdrowe spadki są jak najbardziej wskazane. Nie ma podstaw do końca hossy i przerodzenia się obecnych wydarzeń w jakiś krach – mówi w rozmowie z Business Insider Polska Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 15 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

Z kolei Tomasz Hońdo z Quercus TFI wskazuje, że mimo prawie 8-proc. spadku (licząc od szczytu 26 stycznia) S&P 500 znalazł się na poziomie najniższym „zaledwie” od dwóch miesięcy.

Z punktu widzenia analizy technicznej S&P 500 powrócił do linii trendu wzrostowego. Kluczowym celem będzie utrzymanie się indeksu powyżej tego technicznego wsparcia – tłumaczy starszy analityk Quercus TFI.


Oczywiście przecena na Wall Street znalazła swoje odzwierciedlenie w notowaniach funduszy inwestycyjnych. Według danych na 5 lutego (poniedziałek) na około 600 funduszy otwartych (FIO i SFIO) notowania ponad 400 były niższe niż dzień wcześniej. Korekta najgorzej obeszła się z funduszami akcji zagranicznych rynków rozwiniętych, zwłaszcza amerykańskich. Trzeba jednak zauważyć, że spadek notowań w przeważającej mierze był mniejszy niż przecena samego indeksu amerykańskiej giełdy.


Warto pamiętać o istotnym czynniku, który ma jeszcze wpływ na wyniki naszych portfeli, a więc ryzyka walutowego. Nabrał on znaczenia zwłaszcza w ostatnim czasie, gdy obserwowaliśmy długotrwałe osłabianie się dolara w stosunku do innych walut, w tym polskiego złotego. Dość powiedzieć, że S&P 500 wzrósł w 2017 roku o prawie +20%, a notowany na warszawskiej giełdzie ETF na ten indeks zaledwie o … +1,8%. Analogicznie, polskie fundusze akcji amerykańskich wyceniane w polskim złotym również nie wzrosły w sposób tak spektakularny jak sam indeks. Jednak dla odmiany 5 lutego dolar umocnił się w stosunku do krajowej waluty, co akurat w przypadku obserwowanej korekty nieco zamortyzowało straty funduszy akcji amerykańskich i zagranicznych wycenianych w złotym (średnio o ok. 0,1 – 0,2 pkt. proc.).

Spójrzmy jeszcze na zestawienie dziennych stóp zwrotu z 6 lutego, gdy fala przeceny z USA przelała się na inne parkiety, w tym polski. W końcu „gdy USA kicha, świat łapie grypę”.


Jak widać, najmocniej ucierpiały fundusze akcji polskich. Nie najlepiej przeszły „chorobę” fundusze mieszane, zwłaszcza aktywnej alokacji i zrównoważone, które zwyczajowo więcej środków ulokowane mają w akcjach niż fundusze stabilnego wzrostu.

Wygląda jednak na to, że amerykańska giełda wraca ze „zwolnienia chorobowego”. Już we wtorek, choć zaczęło się od spadków, indeks S&P 500 ostatecznie zakończył sesję o +1,7% wyżej niż dzień wcześniej. W efekcie, ci bardziej impulsywni inwestorzy nie zdążyli odczuć skutków korekty na wynikach swoich portfeli funduszy do czasu aż było po wszystkim – ich notowania zwyczajowo podawane są jedno- lub dwudniowym opóźnieniem. I dobrze, bo inwestowanie poprzez fundusze to maraton, a nie sprint.

Wojciech Kiermacz
Analizy Online


TAGI:

porównanie funduszyS&P 500USA

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2018

↑ na górę