Niezwykle prosta metoda wyboru funduszu
30.12.2015 | Marcin Różowski
Końcówka roku to najczęściej czas podsumowań, ale spokojna atmosfera świąt może posłużyć również jako punkt wyjścia do noworocznych postanowień. Dla każdego inwestora może to być dobry moment na to, by przemyśleć swoją strategię na nadchodzące 12 miesięcy

To skomplikowane zadanie, ponieważ oprócz struktury nowego-starego portfela trzeba również wziąć pod uwagę, jakie fundusze powinny wejść w jego skład. Szczęśliwie inwestor nie jest pozostawiony sam sobie – w serwisie analizy.pl dostępne są zarówno ratingi, jak i rankingi funduszy, które mogą pomóc w identyfikacji ponadprzeciętnych produktów.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 13 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

Taką teoretycznie najprostszą strategią byłoby skonstruowanie portfela  z tych rozwiązań, które otrzymały najwyższe oceny ratingowe, nadawane przez naszych analityków. Brak zbędnych komplikacji przy takim podejściu z pewnością zachęca, jednak z kilku powodów nie musi być to najlepsze wyjście. Podstawowy problem jest taki, że nasze oceny nadawane są w horyzoncie długoterminowym, co np. dla funduszy akcji może oznaczać kilka lat. Tymczasem nawet najwyżej ocenione produkty miewają okresy słabości, czasem nawet liczone w miesiącach. Dlatego inwestor może potrzebować dodatkowego filtra, który pomógłby mu w identyfikacji tych produktów, które wygrywają z rynkiem. Odpowiednim narzędziem mogą być wspomniane wcześniej rankingi funduszy, tworzone na bazie wskaźnika efektywności information ratio. Wskazuje on, jak dobrze na tle konkurencji (przy uwzględnieniu ryzyka) radził sobie produkt w danym horyzoncie czasowym.

Żeby sprawdzić, jakie rezultaty daje połączenie tych dwóch metod, postanowiliśmy odbyć małą podróż w czasie. Sprawdziliśmy, jak w 2015 roku poradziłyby sobie portfele stworzone dokładnie rok temu. Metoda ich konstrukcji jest prosta i opiera się na dwóch filarach. Pierwszy z nich – wybieramy produkty o najwyższych ocenach ratingowych (4 i 5 gwiazdek) w danej grupie porównawczej. Drugi – do dalszych obliczeń wybieramy te z nich, które posiadają odpowiednio wysoką sumę ocen rankingowych (zobrazowane w dalszych tabelach). Maksymalnie może ona wynosić 10, natomiast próg minimalny ustanowiliśmy na poziomie 7. Dlaczego 7? Ponieważ aby osiągnąć taki wynik, produkt w co najmniej jednym okresie musi mieć wysoką ocenę, a o to właśnie w tym przypadku chodzi. Do porównań wybraliśmy 3 najbardziej liczne i klasyczne grupy funduszy – akcji polskich uniwersalnych, dłużnych polskich uniwersalnych oraz gotówkowych i pieniężnych uniwersalnych. Aby lepiej zilustrować zagadnienie, posłużmy się przykładem:


W tabeli zawarliśmy wszystkie fundusze z grupy akcji polskich uniwersalnych, które na koniec 2014 roku legitymowały się oceną na poziomie 4 gwiazdek lub wyższą – a więc spełniają warunek nr 1. Nie uwzględniliśmy jednak tych, które otrzymały adekwatną ocenę w ciągu roku (Jak np. NN Akcji w lutym 2015 roku). Kolorem zaznaczyliśmy również te, które których sumaryczna ocena rankingowa wynosiła 7 lub więcej. Sumaryczne wyniki benchmarków oraz hipotetycznych portfeli zostały zawarte w dolnej części tabeli.

Przede wszystkim warto zauważyć, że tworząc portfel tylko z najwyżej zratingowanych funduszy (każdy o równym udziale), bez dodatkowych warunków, osiągnęlibyśmy stopę zwrotu na poziomie -4,8%. Chociaż ujemna, to istotnie lepsza od średniej dla grupy (-6,4%), o indeksie WIG nie wspominając (-9,4%). Po nałożeniu dodatkowego warunku, wynik ulega poprawie o +0,6 pkt proc. Teoretycznie nie jest to bardzo dużo, ale w długim terminie nawet tak niewielkie przewagi składają się na sukces inwestora. Co więcej, aby uzyskać taką premię – stanowiącą de facto półroczny wynik funduszy pieniężnych – wystarczy sprawdzić rankingi odpowiednich funduszy na początku roku, co realnie nie powinno zająć więcej niż 5 minut. Warto też zwrócić uwagę na sytuację, gdybyśmy zaostrzyli zaproponowany warunek, tj. suma rankingowa musiałaby wynosić co najmniej 8. W 2015 dało to już bardzo dużą przewagę, ponieważ tak skonstruowany portfel stracił zaledwie – 1,2%. To znakomity rezultat, ale trzeba pamiętać o tym, że mógł to być tylko „efekt 2015 roku”, a nie żadna głębsza zależność. Dodatkowo dobierając tylko 3 fundusze do portfela (bo tyle spełniało ten warunek na koniec 2014 r.) nie zdywersyfikujemy go zbyt głęboko, co może być problematyczne w sytuacji słabości jednego z nich. 


Chociaż nie był to szczególnie dobry rok na rynku długu skarbowego, to większość z wysoko ocenionych funduszy wyszła z niego obronną ręką. I tak tworząc portfel z wysoko ocenionych produktów, osiągnęlibyśmy wynik na poziomie +0,9%, tj. o +0,6 pkt proc. lepszy od przeciętnego w grupie. Biorąc pod uwagę nominalne wyniki, jest to znaczna przewaga nad resztą stawki. Ten wynik ulega dalszej poprawie, gdy nałożymy na portfel nasz „filtr” i uwzględnimy w nim tylko fundusze o sumie rankingów 7 lub wyższej. Wynosi on wtedy aż +1,3%, czyli jest lepszy od indeksu IROS o +0,2 pkt proc. Teoretycznie nie jest to duża różnica, ale na polskim rynku zdarza się rzadziej, niż np. bicie indeksu WIG przez fundusze akcji. Co ciekawe, dalsze zaostrzenie warunków (suma rankingów 8 lub wyższa) prowadzi do pogorszenia wyników, do poziomu zaledwie +0,4%, przy zaledwie dwóch produktach w portfelu. Wystarczyła gorsza passa jednego z nich, by całościowo inwestycja ucierpiała, co podkreśla korzyści z dywersyfikacji.


Podobnie jak wcześniej, portfel wysoko zratingowanych funduszy gotówkowych i pieniężnych pobił przeciętny wynik w grupie, tym razem o +0,3 pkt proc. Niewiele w kategoriach nominalnych, ale relatywnie bardzo dużo. W przypadku tego typu rozwiązań dołożenie standardowego filtra nie zmieniało wyniku, ponieważ wszystkie wyróżnione przez nas produkty i tak go spełniały. Z kolei w przypadku jego dalszego zaostrzenia, do sumy 9 lub więcej, wynik poprawiał się o kolejne +0,2 pkt proc. Jednak portfel liczyłby tylko dwa produkty, co samo w sobie nie jest wskazane.

Jak widać, metoda jest ekstremalnie prosta, a wielu przypadkach przynosi zaskakująco dobre efekty, szczególnie że wkład pracy jest znikomy. Warto jednak w tym miejscu zwrócić uwagę na wadę tego typu strategii. Otóż eliminuje ona potencjalnie dobre rozwiązania, które mogły mieć tzw. „gorszy rok”, ale w kolejnym wróciły już do formy. Faktycznie, w 2015 roku kilka wysoko ocenionych przez nas rozwiązań zaliczyło odbicie, stając się liderami swoich grup porównawczych. Dotyczyło to m.in. grupy mieszanych stabilnego wzrostu, gdzie silny okazał się Noble Fund Stabilnego Wzrostu Plus. Pomimo to, strategia na 3 najważniejszych na polskim rynku grupach funduszy dała niezłe wyniki, co pozwala z optymizmem patrzeć w rok kolejny.

Marcin Różowski
Analizy Online

TAGI:

fundusze akcji polskichfundusze dłużne skarbowefundusze pieniężne i gotówkowerankingratingi i analizy funduszy

Popularne


zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę