Inwestując za granicą zwróć uwagę na opłaty

Katarzyna Czupa
Już około 300 funduszy krajowych TFI daje nam możliwość inwestowania na rynkach zagranicznych. Mniej więcej co czwarty działa w formule master-feeder. Sprawdzamy czy ta formuła oznacza niższe koszty

Przy wyborze funduszu inwestycyjnego kierujemy się przede wszystkim osiąganymi stopami zwrotu. Jednak powinniśmy zwrócić również na opłaty za zarządzanie – według różnych badań to właśnie one mają największy wpływ na wynik w długim terminie. Przy efektywnie działających rynkach bilans decyzji dobrych i złych versus benchmark wychodzi bowiem zwykle na zero, a wysokie koszty zarządzania kapitałem stanowią poważne obciążenie dla wyniku.
 
Jeśli chodzi o produkty dające ekspozycję na rynki zagraniczne, intuicja podpowiada, że tańsze powinny być fundusze działające w formule master-feeder. Kapitał zgromadzony w ramach tych rozwiązań jest inwestowany nie bezpośrednio w aktywa bazowe, lecz w tytuły uczestnictwa jednego funduszu zagranicznego oferowanego przez globalne firmy zarządzające aktywami. Fundusz lokalny (feeder) niejako „dokarmia” fundusz zagraniczny (master) środkami zgromadzonymi na polskim rynku. Taka konstrukcja jest zdecydowanie mniej wymagająca jeśli chodzi o zarządzanie funduszem – portfel składa się jedynie z jednego aktywa bazowego i ewentualnego zabezpieczenia walutowego. Co do zasady, produkty działające w formule master-feeder powinny być więc tańsze od konkurentów.  

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Biorąc pod uwagę opłaty statutowe, w większości przypadków rzeczywiście tak jest. W segmencie funduszy akcji zagranicznych dobrym przykładem są produkty skupiające się odpowiednio na papierach notowanych w Europie Zachodniej. Średnia wysokość opłaty stałej za zarządzanie pobieranej przez master-feedery wynosi 2,35%, podczas gdy w przypadku funduszy lokujących kapitał bezpośrednio wynosi 3,4%. Sytuacja wygląda podobnie jeśli chodzi o produkty dłużne. Średnie koszty zarządzania kapitału master-feederów są niższe w przypadku funduszy dłużnych globalnych korporacyjnych oraz high yield.

(Sprawdź też KIID – klucz, który otwiera wiele zamków)

Opłaty „statutowe” nie dają jednak pełni obrazu, ponieważ pomijają koszty zarządzania funduszy źródłowych. Dlatego warto sprawdzić tzw. opłaty bieżące. Możemy je znaleźć w KIID-ach poszczególnych funduszy (ang. Key Investor Information Dokument). Opłata pokazuje jak wygląda realna wysokość kosztów jakie ponosi fundusz w danym roku kalendarzowym – wartość ta ma więc charakter historyczny i może różnić się pomiędzy poszczególnymi okresami. Z punktu widzenia master-feederów ważne jest, że opłata bieżąca, w przeciwieństwie do statutowej, uwzględnia koszty inwestycji w fundusze bazowe.

Jeśli ponownie przeprowadzimy analizę kosztów tym razem opierając się na opłatach bieżących (biorących pod uwagę opłatę za zarządzanie funduszem oraz samymi funduszami bazowymi), okazuje się, że przewaga master-feederów nad pozostałymi funduszami topnieje. Koszty w ujęciu realnym są bowiem często wyższe niż te statutowe i czasem przekraczają nawet opłaty bieżące funduszy inwestujących w sposób bezpośredni. W teorii różnica nie powinna być znaczna – opłaty za zarządzanie funduszy zagranicznych są generalnie niższe niż ich polskich odpowiedników. Ponadto, inwestorzy instytucjonalni, w tym towarzystwa, często mają dostęp do tańszych jednostek. Wybierając fundusz warto zatem trzymać rękę na pulsie i dokładnie przyjrzeć się pobieranym opłatom. 

Katarzyna Czupa
Analizy Online

TAGI:

fundusze akcji europejskich rynków rozwiniętych

popularne porady

w co inwestować

↑ na górę