Fundusz pod lupą: Beta ETF mWIG40 TR
Mateusz Mucha bierze pod lupę największy ETF na GPW i pokazuje, jak „czytać” Beta ETF mWIG40TR: od co oznacza Total Return, przez skład i koncentrację spółek, aż po praktykę: koszty, odwzorowanie, płynność i spread. To szybki, konkretny przewodnik po tym, jak podejść do ekspozycji na polskie średnie firmy bez kupowania każdej spółki z osobna.
Wypowiedź Mateusza Muchy (zarządzającego funduszami Beta ETF) otwiera pierwszy w historii cyklu „Fundusz pod lupą” odcinek poświęcony ETF-owi. Prezentowany jest Beta ETF mWIG40TR Portfelowy FIZ (Acc) (PLN) – największy ETF ze stajni Beta ETF i jednocześnie największy (według aktywów zarejestrowanych w KDPW) ETF notowany na GPW w momencie nagrania.
Reklama
Zanim jednak padnie słowo o samym „opakowaniu”, Mateusz Mucha robi krok wstecz i zaczyna od fundamentu: indeksu mWIG40 Total Return. Podkreśla, że wersja TR różni się od klasycznego mWIG40 tym, że dywidendy nie „znikają”, tylko są na bieżąco reinwestowane w skład indeksu. W praktyce – jak pokazuje na danych – to ogromna różnica, zwłaszcza w długim terminie: dochodowy mWIG40TR ma wyraźnie wyższe wyniki niż wersja cenowa, a historia indeksu jest liczona wstecz do końcówki 2009 roku.
Jakie spółki wchodzą w skład indeksu i ETF-a? Obraz jest dość charakterystyczny dla polskiej giełdy: sporo sektorów i niemała dywersyfikacja, ale z mocno zaznaczonym udziałem banków (w niektórych latach bardzo wyraźnym). Zarządzający Beta ETF zwraca też uwagę na dynamikę składu – awanse spółek do WIG20 potrafią w jeden dzień przestawić sektorowe proporcje, a do tego dochodzi koncentracja: top 10 spółek to około 65% indeksu, więc wyniki często „ciągnie” wóz liderów.
Forma prawna samego ETF-a to portfelowy FIZ, a celem jest możliwie wierne naśladowanie indeksu. Replikacja jest przede wszystkim fizyczna (realne akcje w portfelu), a niewielki element syntetyczny (futures) ma pomóc domknąć ekspozycję w specyficznych momentach, np. wokół dywidend, żeby indeks nie „odjeżdżał”. Mateusz Mucha wskazuje też, że o jakości zarządzania mówi nie tylko koszt (opłata/TER), ale i to, jak fundusz radzi sobie z różnicą odwzorowania – a tu znaczenie mogą mieć np. programy pożyczek papierów wartościowych, które potrafią część kosztów „odrobić”.
Na koniecMateusz Mucha skupia się na praktyce inwestowania. Pokazuje, że od 2024 roku rosną obroty i liczba transakcji, a wraz z aktywnością inwestorów spada spread (schodząc poniżej 0,2%), co w ETF-ach ma duże znaczenie. Podkreśla też rolę animatora (DM BOŚ) jako gwaranta, że na rynku wtórnym będzie się kupować i sprzedawać blisko wartości godziwej. Puenta jest prosta: to narzędzie do "złapania" szerokiej ekspozycji na polskie średnie spółki – sensowne i dla inwestora indywidualnego (jako element portfela), i dla instytucji (np. w podejściu benchmarkowym).
16.02.2026



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania