Amundi TFI: Priorytetem jest wzrost organiczny, ale mamy pieniądze na zakupy
„W kontekście naszego biznesu powodzenie grupy Credit Agricole w Polsce jest niezwykle istotne. Na tym etapie rozwoju Amundi Polska TFI i Credit Agricole stawiają na wzrost organiczny, ale jeśli na rynku pojawią się jakieś okazje, oczywiście im się przyjrzymy” – mówi Laurent Marty, prezes zarządu Amundi Polska TFI.
Piotr Rosik (Analizy.pl): Aktualnie Amundi Polska TFI zarządza aktywami o wartości ponad 3 mld zł. Ale przecież należycie do największej europejskiej firmy inwestycyjnej, to chyba Was nie zadowala że jesteście w środku stawki TFI - daleko za liderami z grup bankowych? Jakie macie ambicje na polskim rynku, jaki cel? Jak przyrosły Wam aktywa w 2025 roku, jaki jest plan na 2026?
Reklama
Laurent Marty (prezes zarządu Amundi Polska TFI): Zanim odpowiem, zróbmy krótką retrospekcję. Jak Pan wspomniał, Amundi to duża grupa finansowa zarządzająca około 2,4 bln euro. Jesteśmy obecni w wielu krajach, ale dlaczego właściwie przyszliśmy do Polski? Amundi jest częścią grupy Credit Agricole. Jesteśmy co prawda samodzielną spółką giełdową, ale naszym głównym akcjonariuszem jest grupa CA mająca 68% naszych akcji. Zdecydowaliśmy się wejść na polski rynek w 2014 roku. Współtworzyliśmy bank Credit Agricole w Polsce, który rozwijał się na bazie zakupionego Lukas Banku. Chcieliśmy rozwijać w Polsce model bankowości uniwersalnej. Lukas Bank zajmował się głównie pożyczkami gotówkowymi, a naszym celem było rozwinięcie innych usług, takich jak inwestycje z logo Amundi. Dlatego pojawiliśmy się w Polsce: aby towarzyszyć bankowi Credit Agricole w rozwoju tego modelu biznesowego.
Zaczynaliśmy w Polsce od zera, z zerowego poziomu aktywów. Na koniec grudnia 2025 mieliśmy tymczasem 3,3 mld zł aktywów. Uważam, że dynamika wzrostu Amundi w Polsce jest bardzo dobra. W zeszłym roku mieliśmy prawie 900 mln zł wpłat netto do naszych funduszy – to oznacza ogromny wzrost wartości naszych aktywów w 2025 roku, o 50%! Jeśli spojrzy Pan na rynek, to on jako całość urósł o 35%.
To pokazuje dużą dynamikę wzrostu Amundi Polska TFI. Mamy duże ambicje na rok 2026. Spodziewamy się utrzymania poziomu napływów z 2025 roku. Opieramy nasz wzrost na ścisłej współpracy z Credit Agricole Bank Polska, ale chcemy też rozwijać nasz biznes z nowymi partnerami, takimi jak Esaliens, z którym niedawno podpisaliśmy umowę o współpracy strategicznej.
A co z celami długoterminowymi? Jak one wyglądają?
One są powiązane z towarzyszeniem grupie Credit Agricole. Mamy dość duże ambicje. Planujemy bardzo dynamiczny wzrost w ciągu najbliższych kilku lat.
Czy może Pan przedstawić jaki udział w dystrybucji jednostek funduszy Amundi Polska TFI mają poszczególne kanały sprzedaży? Rozumiem, że gros jednostek jest sprzedawana poprzez Credit Agricole?
Odpowiedź jest bardzo prosta. Skupiamy się głównie na bankowości detalicznej, współpracując ściśle z grupą Credit Agricole. Poprzez nią realizujemy około 96% naszej sprzedaży. Skromny na razie udział ma Esaliens. Reszta sprzedaży jest realizowana w ramach relacji z Santanderem i mBankiem, ale to margines.
Czy jeśli chodzi o sprzedaż poprzez Credit Agricole, to doszliście już do sufitu?
Nie, z całą pewnością nie. Uważam, że w grupie Credit Agricole drzemie wielki potencjał. Wdrożyła ona nowy segment Prime, dedykowany różnym grupom klientów, z dedykowanymi doradcami i ofertami. Widać, że działa to bardzo dobrze, ale myślę, że jesteśmy dopiero na początku pięknej drogi. Oczywiście, to jest tak, że w kontekście naszego biznesu powodzenie grupy Credit Agricole w Polsce jest niezwykle istotne. Na tym etapie rozwoju Amundi i Credit Agricole stawiają na wzrost organiczny, ale jeśli na rynku pojawią się jakieś okazje, oczywiście im się przyjrzymy.
Niedawno oferta produktowa Amundi Polska TFI poszerzyła się o trzy nowe subfundusze: Amundi Obligacji Polskich Uniwersalny, Amundi Stabilnego Wzrostu oraz Amundi Stars Akcji Amerykańskich. Jak ocenia Pan sprzedaż jednostek tych subfunduszy w pierwszych miesiącach?
Jesteśmy bardzo zadowoleni ze sprzedaży tych trzech funduszy. Ewidentnie była ona powyżej naszych oczekiwań. Ten stawiający na polskie obligacje okazał się dużym sukcesem, subfundusz stabilnego wzrostu również. W przypadku funduszu akcji amerykańskich mieliśmy skromne założenia, bo wiedzieliśmy, że będzie to trudne zrobić dobry wynik, ale i tak sprzedaż była bardzo dobra. Chodziło nam o rozszerzenie oferty i przede wszystkim o zaoferowanie większej dywersyfikacji klientom.
A jak skomentowałby Pan fakt posiadania przez francuską grupę finansową funduszu akcji amerykańskich w ofercie? Czy to sygnał, że Amundi uważa, iż Europa przegrała wyścig gospodarczy z USA?
Na pewno nie. Absolutnie nie o to chodzi. [śmiech] Jeśli chce się tworzyć globalną alokację portfela, nie można pominąć papierów wartościowych z USA. Chodzi o dywersyfikację. Moim zdaniem posiadanie amerykańskich akcji w ofercie jest obowiązkowe, jeśli chce się proponować klientom gamę produktów i rozwiązań inwestycyjnych o zasięgu globalnym. Kiedy buduje się portfel, zależnie od profilu inwestora, nawet jeśli nie jest się nastawionym optymistycznie do akcji amerykańskich, trzeba je mieć, ponieważ stanowią one 50% globalnego rynku akcji. Nie można ich po prostu pominąć. Można ich mieć mniej, niż wynikałoby to z wagi rynkowej, ale po prostu trzeba je mieć.
Dlatego uruchomiliśmy ten fundusz. Nie dlatego, że jesteśmy nastawieni wyjątkowo optymistycznie do akcji amerykańskich, tylko dlatego, że ich posiadanie jest niezbędne do budowy portfela zdywersyfikowanego globalnie.
Jeśli chodzi o wyniki funduszy Amundi TFI za ostatnie miesiące, to relatywnie słabo spisuje się Amundi Stabilnego Wzrostu. Dlaczego?
Ten subfundusz uruchomiliśmy w zeszłym roku. „Żyje” on dopiero rok. Mieliśmy pewną lukę operacyjną w lipcu 2025 , ponieważ po uruchomieniu subfunduszu nie mogliśmy od razu zainwestować wszystkich środków. Stąd różnica w jego zachowaniu w porównaniu do konkurencji. Podobny problem mieliśmy z funduszem akcji amerykańskich, ale on radzi sobie dobrze, odrobił już tę stratę z początku działalności. To młodziutkie fundusze i jest za wcześnie by wyrokować, czy one są udane czy nie. Obniżyliśmy opłaty za zarządzanie w tych subfunduszach, aby być bardziej konkurencyjnym.
Proszę pamiętać, że w przeciwieństwie do konkurencji, w Amundi nie stosujemy dźwigni finansowej i jest to nasza świadoma decyzja inwestycyjna. Inwestujemy 100% portfela, ale nie lewarujemy pozycji. Wedle naszych wewnętrznych zasad stosowanie dźwigni jest zabronione.
Na polskim rynku inwestycyjnym rośnie popularność funduszy pasywnych i ETF. Dlaczego Amundi Polska TFI nadal stawia na aktywne zarządzanie? Wiele funduszy Amundi w Polsce opiera się na strategiach typu master-feeder lub funduszach funduszy. A inwestorzy coraz częściej pytają: po co płacić 1-2% opłaty za zarządzanie w TFI, skoro można kupić taniego ETF-a z właściwie taką samą ekspozycją, a pobiera on o wiele niższe opłaty? Co Pan na to? Czy w obliczu tego trendu wrócicie do tego „tematu”? Mieliście przecież kiedyś rozwiązania dla ING Banku Śląskiego.
To podchwytliwe pytanie. Oczywiście Amundi jest wielkim graczem na rynku ETF-ów. Jesteśmy nr 1 jeśli chodzi o europejskie podmioty zarządzające aktywami w tym segmencie. Posiadamy szeroką gamę ETF-ów, które są wykorzystywane przez wszystkie banki w Polsce.
Dlaczego jako Amundi Polska TFI proponujemy fundusze otwarte i zarządzane aktywnie? Ponieważ w nie wierzymy. Jeśli spojrzy Pan na nasz fundusz akcji amerykańskich – to rzeczywiście struktura master-feeder, ale dzięki temu oferujemy polskim inwestorom najlepszą wiedzę ekspercką, dostarczaną przez ekspertów Amundi z całego świata. Ten fundusz pokonuje rynek. Jesteśmy przekonani o jakości naszych zarządzających. Z naszych analiz wynika, że dostarczamy klientowi wynik lepszy niż rynek i lepszy niż to, co może dać ETF. To jest oczywiście nasz cel. Nie mówię, że udaje się to wszędzie i zawsze, ale taki jest cel proponowania naszych najlepszych strategii. Fundusze aktywne mogą pokonać rynek i to jest ich główna zaleta. Oczywiście, można inwestować pasywnie, ale wtedy tylko replikuje się indeks i nic więcej.
Na ten moment nie mamy planów poszerzania oferty TFI o tego rodzaju fundusze. Kiedyś mieliśmy kilka takich rozwiązań dla banku ING, ale wycofaliśmy się z nich, bo nie odniosły sukcesu pod względem sprzedażowym, pomimo dobrych wyników inwestycyjnych. Być może było na nie zbyt wcześnie. Zgadzam się, że fundusze indeksowe, pasywne i ETF to dobry sposób na inwestowanie, ale obecnie nie mamy ambicji wprowadzania do oferty TFI takich funduszy.
Jak Amundi Polska TFI radzi sobie z rosnącą konkurencją ze strony fintechów i platform robo-advisory w Polsce, które oferują niższe opłaty za zarządzanie aktywami? Czy planujecie jakieś zmiany w modelu opłat, aby utrzymać udział w rynku?
Obecnie nie planujemy żadnych zmian, jeśli chodzi o wysokość opłat. Oczywiście, bardzo uważnie przyglądamy się temu, co robią fintechy i robo-doradcy. Jestem Francuzem, bardzo uważnie obserwuję tamtejszy rynek i widzę, że tam takie podmioty mocno namieszały na rynku, chyba jeszcze bardziej niż w Polsce. Nad Wisłą nie jest to jeszcze tak mocno odczuwalne, ponieważ polskie banki są bardzo zdigitalizowane i oferują podobny rodzaj usług co fintechy. Zobaczymy, co się wydarzy w przyszłości, ale nie sądzę, by fintechom było tak łatwo zdominować polski rynek, skoro banki już teraz oferują wiele dobrych rozwiązań inwestycyjnych.
W jaki sposób Amundi Polska TFI wykorzystuje technologie AI i Big Data w swojej działalności operacyjnej?
Może Pana zaskoczę, ale Amundi opracowało własne narzędzie AI, korzystające wyłącznie z naszych danych. Zostało ono udostępnione we wszystkich krajach grupy. Jest to głównie narzędzie pomagające nam w tłumaczeniach czy tworzeniu czatów. W grupie toczą się duże dyskusje nad zwiększeniem efektywności dzięki sztucznej inteligencji, ale myślę, że jesteśmy na samym początku tej historii. W Polsce jesteśmy na to jeszcze zbyt małym podmiotem. Używamy jej jako narzędzia wspomagającego, ale nie do automatyzacji procesów.
W styczniu tego roku Esaliens TFI oraz Amundi Asset Management zawarły umowę o strategicznej współpracy marketingowej i biznesowej. Partnerstwo realizowane będzie z udziałem Amundi Polska TFI i ma dotyczyć przede wszystkim rozwoju oferty inwestycyjnej oraz emerytalnej na polskim rynku. Chodzi o Wasze know-how w zakresie funduszy lifecycle. Proszę powiedzieć bliżej o tym partnerstwie i wyjaśnić jakie korzyści ma z niego Amundi TFI? I czy jesteście otwarci na kolejne takie partnerstwa?
To bardzo ważny krok dla nas. Zdecydowaliśmy się na współpracę z Esaliens, ponieważ są dużym graczem na rynku i uzupełniają naszą ofertę. Esaliens to niezależny podmiot skupiający się głównie na systemach emerytalnych, takich jak Pracownicze Plany Kapitałowe, Indywidualne Konta Emerytalne, Pracownicze Programy Emerytalne. W Amundi Polska nie posiadamy obecnie tej specjalistycznej wiedzy, ponieważ skupiamy się na ofercie dla bankowości detalicznej. Nasze działania są komplementarne. Esaliens otworzy przed nami nowe rozwiązania w obszarze emerytalnym. Proszę pamiętać, że Amundi jest potęgą w systemach emerytalnych we Francji, a my możemy wnieść naszą wiedzę do Esaliens i odwrotnie. Będzie to układ korzystny dla obu stron, to jest win-win, ponieważ damy Esaliensowi dostęp do naszej globalnej wiedzy w zakresie obligacji, akcji czy długu prywatnego.
Na polskim rynku TFI obserwujemy powolną konsolidację. Jak Amundi TFI stosunkuje się do fuzji i przejęć? Czy rozważacie ekspansję poprzez akwizycje lokalnych graczy, aby wzmocnić pozycję? Wspominał Pan, że będziecie się przyglądać potencjalnym podmiotom wystawionym na sprzedaż.
Tak, jak już mówiłem, oczywiście będziemy się przyglądać okazjom, gdy będą się pojawiały. Bardzo ważne są dla nas kanały dystrybucji. Jesteśmy ściśle powiązani z grupą Credit Agricole. Jeśli grupa zdecyduje się na ekspansję w Polsce, na przykład kupując bank, my podążymy za nimi i przejmiemy TFI z tej przejętej grupy, jeśli będzie taka potrzeba. Na ten moment priorytetem jest wzrost organiczny, ale mamy środki finansowe na ewentualne zakupy, choć nie kupimy niczego bez dokładnej analizy.
Czy może Pan zdradzić wyniki finansowe Amundi TFI za ostatnie lata i założenia na 2026 rok?
Nie będę wchodził w szczegóły. Mogę jedynie powiedzieć, że jesteśmy rentowni od 2024 roku, a nasze przychody rosną bardzo szybko, podobnie jak wyniki. Wchodzimy w nowy etap rozwoju naszego TFI.
Amundi jest znane w Europie z obsługi wealth management. Jak to wygląda w Polsce? Zamierzacie rozwijać się w tej niszy?
W mojej opinii to bardzo interesujące pytanie. Jako grupa Amundi dostarczamy na całym świecie rozwiązania inwestycyjne, w tym usługi technologiczne dla banków i innych podmiotów zarządczych, oferując narzędzia do zarządzania portfelami. Obecnie nie robimy w Polsce nic specyficznego w tym obszarze, ale chcemy rozwijać tę aktywność, skupiając się na usługach dla banków, a konkretnie dla private bankingu. Mamy do tego dedykowaną część grupy: Amundi Technology.
Czy Pana zdaniem brak tzw. nominee accounts w Polsce - mamy w zamian agenta transferowego - jest dobre dla rozwoju naszego rynku funduszy i funkcjonowania lokalnych TFI? Przypomnijmy, że chodzi o tzw. konto nominowane, czyli rozwiązanie, w którym papiery wartościowe lub jednostki uczestnictwa w funduszach są zapisane na nazwę pośrednika, a nie na nazwisko inwestora indywidualnego, co powoduje m.in. efektywne rozdzielenie majątku inwestorów od majątku brokerów.
Szczerze mówiąc, nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie. W mojej opinii, z mojej perspektywy jako przedstawiciela branży, system indywidualnych rejestrów dla każdej osoby prywatnej jest pewnym obciążeniem i ograniczeniem. System kont zbiorczych byłby łatwiejszy w zarządzaniu, ale skoro w Polsce jest tak, jak jest, to sobie z tym radzimy. Nie jest to dla nas wielki problem.
A co jest dla Pana, jako prezesa TFI, największym problemem polskiego rynku funduszy?
Ograniczenia regulacyjne i prawne. Rozpoczynając pracę w Polsce byłem zaskoczony faktem, iż nie wszystkie przepisy prawa europejskiego zostały przetransferowane. Przykładem jest ELTIF – specyficzny format funduszy inwestujących w aktywa niepubliczne [z ang. European Long-Term Investment Funds, czyli Europejskie Fundusze Inwestycji Długoterminowych – przyp. red.]. W Polsce nie możemy ich promować, czego nie rozumiem, bo w innych krajach Europy jest to w pełni możliwe. Byłoby lepiej, gdyby na polskim rynku można było działać w pełnej zgodności z unijnymi zasadami.
Na koniec porozmawiajmy o tym, co dzieje się na rynkach kapitałowych. Widziałem Państwa prognozy na 2026 rok, stawiacie jako grupa Amundi na akcje, złoto i obligacje. A ja zastanawiam się czy ten optymizm analityków, do którego i wasi analitycy dołączyli, nie jest przypadkiem jakimś sygnałem kontrariańskim? I jak Pan zapatruje się na polskie akcje?
Zacznijmy od końca. Polskie akcje radziły sobie naprawdę świetnie w ostatnich latach. W zeszłym roku to już naprawdę kapitalnie, bo przecież indeks szerokiego rynku WIG urósł o 47%. To był jeden z najlepszych wyników na świecie. Nasz dyrektor inwestycyjny uważa, że polski rynek ma wciąż duży potencjał, ale jesteśmy wobec niego neutralni, choć umiarkowanie optymistyczni.
Jeśli chodzi o rynki globalne, wciąż pozytywnie oceniamy perspektywy dla złota ze względu na trend dedolaryzacji, który naszym zdaniem jest faktem i on będzie trwał. Jesteśmy też bardzo optymistycznie nastawieni do rynków wschodzących. Mniej optymizmu mamy wobec USA ze względu na politykę Donalda Trumpa i spadek wiarygodności tego rynku. Uważamy, że skorzystają na tym głównie kraje rozwijające się.
Dziękuję za rozmowę.
Laurent Marty – Prezes zarządu Amundi Polska TFI. Rozpoczął karierę zawodową w 1992 roku w grupie BNP Paribas. W 1997 roku dołączył do Centralnego Departamentu Ryzyka BNP Paribas jako analityk finansowy. Na początku 2000 roku przeszedł do BNP Paribas Asset Management, gdzie zarządzał siecią detaliczną. W 2002 roku rozpoczął pracę w Crédit Agricole Asset Management (CAAM), gdzie pracował jako dyrektor regionalny sieci banków regionalnych. W 2006 roku stał się członkiem zespołu Dystrybucji Zewnętrznej i odpowiadał za portfel klientów instytucjonalnych, bankowych i ubezpieczeniowych. W 2010 roku zintegrował zespół ds. kluczowych klientów na Europę w CAAM. W 2012 roku jako dyrektor ds. rozwoju sprzedaży dołączył do LCL Gestion - działu Amundi odpowiadającego za obsługę sieci LCL. Od 1 stycznia 2022 roku jest prezesem Amundi Polska TFI. Jest absolwentem Ecole Supérieure de Commerce de Tours (ESCEM). Ukończył również Program Zarządzania Aktywami Francuskiego Stowarzyszenia Zarządzania (AFG).
13.02.2026
Źródło: Amundi TFI



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania