Fundusz nie opublikował jeszcze struktury aktywów 9 copy ikona ikona check r x Fill 1 filmIcon infografikaIcon wywiadIcon Group 2 ! ! whitesvg/lupaWhite whitesvg/megafonWhite Group 3 Page 1 Group Group location checkBigKontakt Group 4 Fill 1 Group 2 Group DO GÓRY W f Group 8 i Group 3 r v x Group 9

KupFundusz.pl

Odkryj naszą platformę do inwestowania w fundusze. Bez opłat manipulacyjnych!

Content 700x200
Content 300x250

Reklama

Notowania - Fundusze Inwestycyjne Otwarte Porównywarka funduszy i ETF-ów

VeloFunds chce podwoić aktywa. „Potencjał jest bardzo duży”

VeloFunds chce zwiększyć aktywa, wykorzystując m.in. potencjał bazy klientów VeloBanku po integracji detalicznego biznesu Citi Handlowy. Piotr Żochowski, prezes TFI, mówi też o nowych funduszach, planach pod OKI i private assets.

VeloFunds TFI rozszerzyło w sierpniu ofertę o cztery subfundusze: obligacji skarbowych krótkoterminowych, obronności i cyberbezpieczeństwa, medycyny i biotechnologii oraz akcji rynków wschodzących. To jednak dopiero część planów towarzystwa. Po integracji VeloBanku z detalicznym biznesem Citi Handlowy znacząco zwiększył się potencjał dystrybucyjny grupy, a TFI chce możliwie szybko zwiększać skalę działalności. O tym, dlaczego VeloFunds postawiło właśnie na takie strategie, jak zamierza wykorzystać potencjał klientów VeloBanku i czy wejdzie w fundusze indeksowe oraz private assets, rozmawiamy z Piotrem Żochowskim, prezesem VeloFunds TFI.

Reklama

Analizy.pl: W ofercie VeloFunds TFI pojawiły się cztery nowe subfundusze. Dlaczego akurat takie? 

Piotr Żochowski, prezes VeloFunds TFI: Przy tworzeniu nowych funduszy bardzo ważny jest feedback ze strony dystrybucji i odpowiedź na pytanie, czego rzeczywiście potrzebują klienci. Samo stworzenie funduszu nie jest sztuką – znacznie trudniej jest go później sprzedać. Te cztery fundusze są więc efektem rozmów, które prowadziliśmy przede wszystkim z VeloBankiem jako naszym głównym dystrybutorem, ale nie tylko. Mamy również zewnętrznych dystrybutorów zainteresowanych funduszami otwartymi o ciekawych strategiach. Nowa oferta odpowiada na kilka różnych potrzeb.

Zapisz się na Newsletter
Bądźmy w kontakcie! Prosto na Twojego maila będziemy wysyłać skrót najważniejszych informacji ze świata finansów, powiadomienia o nowościach rynkowych, najnowsze oceny i raporty oraz codzienne notowania wybranych przez Ciebie funduszy inwestycyjnych.
Newsletter

Zacznijmy od VeloFund Obligacji Skarbowych Krótkoterminowy. To fundusz, o który pytała sieć dystrybucji, a którego wcześniej nie mieliśmy w ofercie. Chodzi o rozwiązanie z kategorii najbezpieczniejszych funduszy, o bardzo krótkim duration. Można powiedzieć, że jest to fundusz pierwszego wyboru. To odpowiedź na potrzeby masowego klienta bankowego, dla którego może to być pierwszy fundusz albo miejsce, w którym chce stosunkowo bezpiecznie ulokować pieniądze.

Pozostałe nowe fundusze są już funduszami akcyjnymi. VeloFund Obronności i Cyberbezpieczeństwa Globalny wpisuje się w szerszy trend związany z bezpieczeństwem. Celowo skonstruowaliśmy go tak, aby łączył ekspozycję na przemysł obronny z cyberbezpieczeństwem.

Spółki z sektora obronnego mają obecnie swój czas. Wynika to przede wszystkim z faktu, że większość krajów NATO deklaruje zwiększenie wydatków na obronność. Polska jest pod tym względem jednym z liderów. Jest to jednak fundusz globalny, bo na polskiej giełdzie praktycznie nie mamy spółek z tego sektora. Na świecie takich firm jest sporo zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie czy Azji.

Nie chcieliśmy jednak, żeby był to fundusz oparty na „szale jednego sezonu”. Dlatego rozszerzyliśmy jego strategię o cyberbezpieczeństwo, które postrzegamy jako długoterminowy trend. Może określenie „megatrend” byłoby trochę na wyrost, ale cyberbezpieczeństwo prawdopodobnie zostanie z nami już na zawsze.

Generalnie widzę, że strategie wpisujące się w długoterminowe trendy – technologie, innowacje, demografię czy zdrowie – mogą być atrakcyjne dla klientów.

Dlaczego w takim razie nie zdecydowaliście się po prostu na fundusz technologiczny? Technologia jest przecież jeszcze większym trendem.

Ten fundusz już teraz ma w sobie bardzo dużo technologii. Jeżeli spojrzymy na benchmark i spółki, które się w nim znajdują, spokojnie można byłoby mówić również o funduszu technologicznym. Celowo nazwaliśmy go jednak funduszem obronności i cyberbezpieczeństwa, między innymi po to, żeby wyróżnić się na rynku. Funduszy technologicznych jest już dużo. Jest więc w tym również element marketingowy czy sprzedażowy. Nie chcemy tworzyć kopii funduszy, które już istnieją na rynku.

W przypadku nowych funduszy akcyjnych portfel będzie budowany poprzez samodzielną selekcję akcji czy przez ETF-y?

Na początku będą to przede wszystkim ETF-y. Wraz ze wzrostem aktywów chcielibyśmy docelowo dojść do modelu, w którym większość portfela nadal stanowią ETF-y, ale uzupełniamy je akcjami spółek, które naszym zdaniem mają szansę zachowywać się lepiej od benchmarku albo wyróżniają się na tle konkurencji. Tak chcemy zarządzać zarówno funduszem obronności i cyberbezpieczeństwa, jak i funduszem medycyny i biotechnologii.

Dlaczego zdecydowaliście się właśnie na medycynę i biotechnologię?

VeloFund Medycyny i Biotechnologii Globalny wpisuje się w długoterminowy trend związany ze zdrowiem. W portfelu mają znajdować się spółki pracujące nad nowymi lekami, terapiami, rozwiązaniami diagnostycznymi czy technologiami medycznymi. To obszar, który cały czas się rozwija, a po pandemii COVID-19 dodatkowo przyspieszył. Firmy, które pracowały choćby nad szczepionkami, wykorzystują zdobyte technologie także do rozwoju zupełnie nowych terapii.

Niedawno pojawiły się na przykład informacje dotyczące rozwijanej przez Modernę szczepionki przeciwko wybranym typom nowotworów. Takich informacji związanych z rozwojem medycyny będzie zapewne coraz więcej, bo jest to obszar, w który bardzo dużo się dziś inwestuje.

To jest też w pewnym sensie nisza. Funduszy o takiej strategii nie ma na polskim rynku zbyt wiele.

Jest ich kilka. Sam zresztą wcześniej uczestniczyłem w tworzeniu podobnych produktów. To jest trochę suma moich własnych doświadczeń oraz obserwacji tego, o jakie strategie pytają klienci. Oczywiście trzeba przy tym uważać na zjawisko określane w finansach jako familiarity bias. Mamy skłonność do przekonania, że skoro znamy daną firmę, korzystamy z jej produktów i widzimy ją na co dzień, to jej akcje muszą być dobrą inwestycją. A to może być pułapka. Spółka może być już bardzo droga, a popularność produktu nie musi się automatycznie przekładać na atrakcyjność jej akcji.

Jeżeli jednak mówimy o odpowiednio zdywersyfikowanym portfelu i długoterminowych trendach, to widać, że konsumenci przeznaczają coraz więcej pieniędzy między innymi na bezpieczeństwo i zdrowie. Uważamy więc, że w dłuższej perspektywie te obszary mają potencjał.

To również będzie fundusz globalny, z dużym udziałem rynku amerykańskiego?

Tak, choć w portfelu mogą znaleźć się również jakieś polskie spółki. Model zarządzania będzie podobny: rdzeń portfela będą stanowiły ETF-y, a do tego będziemy selektywnie dokupywać akcje spółek, które naszym zdaniem mają szansę zachowywać się lepiej od rynku.

Ekspozycja walutowa będzie zabezpieczana.

Jaka będzie opłata za zarządzanie?

2 procent, czyli tyle, ile w przypadku typowego funduszu akcyjnego. Być może na początku zdecydujemy się na jakąś promocję, ale statut dopuszcza opłatę na poziomie 2 proc. i prawdopodobnie docelowo właśnie taka będzie pobierana.

Na tę opłatę trzeba zarobić wynikiem.

Będziemy się starać.

Z nowych produktów został jeszcze VeloFund Akcji Rynków Wschodzących Globalny. Dlaczego ta strategia?

Ten fundusz domyka naszą ofertę tak zwanych szerokich rynków. Mamy fundusz akcji polskich, amerykańskich i europejskich, natomiast brakowało nam ekspozycji na rynki wschodzące.

Model zarządzania również będzie podobny. Rdzeń portfela będą stanowiły ETF-y, uzupełniane wybranymi przez nas akcjami. Fundusz będzie również zabezpieczał ryzyko walutowe. Jego zadaniem jest przede wszystkim zapewnienie klientowi szerokiej ekspozycji na emerging markets.

Te fundusze mogą być później wykorzystywane również jako komponenty innych produktów. Na przykład portfeli modelowych lub produktów systematycznego inwestowania.

Czyli te cztery nowe fundusze sprawiają, że można już uznać ofertę VeloFunds za kompletną?

Domykają ją w zakresie szerokich rynków akcji. Mamy Polskę, Europę, Stany Zjednoczone i teraz również rynki wschodzące. Oczywiście można byłoby jeszcze wskazać na przykład Japonię. Takie fundusze są na polskim rynku, w pewnych okresach były też modne. Japonia jest jednak dość specyficznym rynkiem, który nie zawsze zachowuje się tak jak pozostałe rynki globalne. Na dzisiaj nie widzę potrzeby uruchamiania osobnego funduszu japońskiego.

Musimy również brać pod uwagę nasze możliwości dystrybucyjne. Po integracji VeloBanku z detaliczną częścią Citi Handlowego te możliwości znacząco się zwiększyły, ale nie chcemy wprowadzać zbyt wielu produktów jednocześnie.

To nie znaczy, że nie będziemy już tworzyli nowych funduszy otwartych. Cały czas o tym rozmawiamy, przede wszystkim z siecią dystrybucji. Kolejne produkty będą się pojawiały, ale prawdopodobnie będą już dotyczyły bardziej wyspecjalizowanych obszarów.

Jakich?

Nie mamy na przykład żadnego funduszu surowcowego i pomysły na taki produkt się pojawiają. Pytanie tylko, czy przy tym, co obecnie dzieje się na rynkach surowców, jest to odpowiedni moment.

Część surowców jest obecnie dość droga. Z drugiej strony funduszu nie tworzy się na rok czy dwa, tylko na wiele lat. Nie wykluczamy więc takiego produktu, ale decyzja musi być dobrze przemyślana.

Musimy patrzeć również na ekonomikę naszego biznesu. Dlatego uruchomienie każdego nowego funduszu poprzedza naprawdę długa dyskusja wewnątrz grupy i z siecią dystrybucji o tym, czy taki produkt rzeczywiście ma szansę się sprzedać.

Wspomniał pan o skali. Jaki poziom aktywów pozwoli VeloFunds działać już w komfortowych warunkach?

Mniej więcej dwa razy tyle, ile mamy obecnie. Dzisiaj jest to około 3 mld zł, więc mówimy o okolicach 6 mld zł. Zobaczymy jak szybko nam się to uda.

Naszym podstawowym celem jest możliwie szybkie zbudowanie aktywów do poziomu, który pozwoli firmie spokojnie funkcjonować. Widzimy przede wszystkim bardzo duży potencjał wynikający z relacji między depozytami zgromadzonymi w banku a aktywami funduszy. Jest przestrzeń, żeby tę proporcję stosunkowo szybko zmieniać i proponować fundusze klientom, którzy dzisiaj trzymają pieniądze głównie na depozytach.

Największa część nowych pieniędzy trafi zapewne nadal do funduszy obligacyjnych?

Prawdopodobnie najwięcej do funduszu obligacji krótkoterminowych, naszego funduszu obligacji oraz VeloFund Konserwatywnego, który jest swego rodzaju hybrydą – ma zarówno obligacje skarbowe, jak i część papierów korporacyjnych.

Jednocześnie od początku roku mamy dodatnią sprzedaż także w funduszach akcyjnych i chcielibyśmy ten trend utrzymać.

Który z funduszy akcyjnych sprzedaje się najlepiej?

Fundusz akcji polskich. Ma dobre wyniki również na tle konkurencji. Myślę, że pomaga też sytuacja na polskim rynku. Klienci widzą i słyszą o kolejnych rekordach indeksów i o tym, że polskie akcje zachowują się dobrze, więc część tego zainteresowania zaczyna przekładać się na sprzedaż.

Skoro mówimy o potencjale wzrostu, integracja VeloBanku z detalicznym biznesem Citi przyniosła bankowi około pół miliona klientów, 21 mld zł depozytów i około 11 mld zł aktywów pod zarządzaniem. Co to oznacza dla VeloFunds?

Nie chciałbym składać konkretnych deklaracji, bo to częściowo pytanie do kolegów z banku. Możemy jednak spojrzeć na samą skalę potencjału.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę wartość depozytów VeloBanku po dołączeniu biznesu detalicznego Citi Handlowego, mówimy o około 70-80 mld zł. Możemy to odnieść do średniej rynkowej, czyli relacji aktywów funduszy do wartości depozytów klientów banku. Na rynku ta relacja wynosi obecnie mniej więcej 12-15 proc. My mamy dziś nieco ponad 3 mld zł aktywów. Więc widać, że potencjał jest duży.

Pytanie oczywiście, ile czasu zajmie nam dojście do większej skali. Jeżeli jako pierwszy punkt odniesienia przyjmiemy po prostu średnią rynkową, widać, że aktywa VeloFunds powinny być wyraźnie wyższe niż obecnie. Nie jesteśmy firmą znajdującą się już na poziomie nasycenia, która może rosnąć mniej więcej w tempie całego rynku.

Ma pan doświadczenie w kierowaniu największym TFI w Polsce. Co z zarządzania tak dużym podmiotem można przenieść do znacznie mniejszego VeloFunds?

Nie zarządzam VeloFunds, próbując kopiować to, co robiłem wcześniej. Oczywiście korzystam z doświadczeń, ale zdaję sobie sprawę, że sytuacja jest zupełnie inna.

W jakim sensie?

Przede wszystkim jest bardzo dynamiczna. Kiedy zaczynałem tutaj pracę i kiedy VeloBank kupował towarzystwo, nie było jeszcze transakcji z częścią detaliczną Citi Handlowego. Po jej przejęciu sytuacja istotnie się zmieniła i musimy dostosowywać działalność do nowych okoliczności.

Co konkretnie się zmieniło?

Pojawił się inny klient. Istotna część aktywów, które przyszły z części detalicznej Citi Handlowego, należy do klientów bankowości prywatnej – i to bankowości prywatnej bardziej zaawansowanej pod względem inwestycyjnym. Ci klienci mają już w portfelach wiele produktów inwestycyjnych, często także aktywa w różnych walutach. Historycznie w Citi duże znaczenie miały euro i dolar, a oferta inwestycyjna była szeroko oparta również na zagranicznych funduszach. Dla nas oznacza to konieczność szukania takich rozwiązań, których ci klienci jeszcze nie mają. Na szczęście mamy pewne strategie, które mogą uzupełnić ich dotychczasowe portfele.

Najważniejsza zasada pozostaje niezmienna: trzeba stworzyć produkt, który klienci będą chcieli kupować, a dystrybutorzy sprzedawać.

A kluczem do sukcesu są później wyniki.

Tak, ale w przypadku nowego funduszu wyników jeszcze nie ma. Trzeba zakładać, że będą. Dlatego bardzo ważny jest również kontekst rynkowy. Nie będziemy wchodzić w coś, w co sami nie wierzymy albo co naszym zdaniem znajduje się już na absolutnym szczycie koniunktury.

Sama liczba funduszy też nie jest dla nas celem. Największe TFI mają ich po kilkadziesiąt, a gdy później spojrzymy, ile funduszy ma przeciętny klient, okazuje się, że statystycznie jest to mniej niż dwa. Zwykle ma najbezpieczniejszy produkt i czasem jeszcze jeden.

My mamy dziś kilkanaście funduszy i uważam, że przy naszej skali to już jest sporo. Teraz najważniejsze jest to, żeby klienci rzeczywiście zaczęli korzystać z większej części tej oferty.

Jak wygląda architektura sprzedażowa VeloBanku? Pozostanie otwarta?

To bardziej pytanie do banku. W private bankingu architektura jest obecnie otwarta, w sposób typowy dla polskiego rynku. To oczywiście nie znaczy, że dostępne jest każde TFI, ale oferta jest dość szeroka. Znajduje się tam kilka krajowych TFI, a także fundusze zagraniczne.

Jeśli chodzi o segment mass market i affluent, sytuacja jest nieco inna. W okresie, kiedy VeloBank nie był jeszcze właścicielem VeloFunds, sprzedawane były tam również fundusze innych TFI. 

A jak wygląda zewnętrzna sieć dystrybucji?

W zewnętrznych sieciach sprzedajemy obecnie przede wszystkim Fundusz Długu Korporacyjnego Rentier FIZ, który ma około 900 mln zł aktywów. Do tej pory jego aktywa zostały zebrane właściwie w całości przez zewnętrzną dystrybucję. Prowadzimy z nimi rozmowy o wprowadzeniu do oferty niektórych naszych funduszy otwartych. Największe szanse ma dziś prawdopodobnie fundusz obronności i cyberbezpieczeństwa, ponieważ jest produktem nietypowym i widzimy zainteresowanie taką strategią. Mamy już także biuro maklerskie VeloBanku. Pierwszą emisję Rentiera za jego pośrednictwem przeprowadzimy prawdopodobnie jesienią.

Na polskim rynku coraz więcej mówi się o ETF-ach i funduszach indeksowych. Czy to może być również kierunek dla VeloFunds?

Na dzisiaj jesteśmy na to po prostu za mali. Przy ETF-ach potrzebna jest odpowiednia skala, ponieważ opłaty za zarządzanie są znacznie niższe. Mam też pewne wątpliwości, czy ETF jest naturalnym produktem dla TFI takiego jak nasze. Dla mnie ETF jest przede wszystkim pewnego rodzaju półproduktem – instrumentem, który można wykorzystywać do budowania innych rozwiązań, na przykład portfeli modelowych. Kojarzy mi się więc bardziej z domami maklerskimi i bardziej aktywnym klientem.

Czy VeloFunds będzie miało OKI?

VeloFunds TFI chce przygotować ofertę OKI. Rozmawiamy o tym w grupie. Ostateczne decyzje dotyczące konstrukcji produktu powinny zapaść w najbliższych tygodniach.

Będziecie dostosowywali do OKI istniejącą ofertę czy stworzycie specjalnie w tym celu nowe fundusze?

Stworzenie nowego funduszu zajmuje sześć-siedem miesięcy, więc czasu byłoby już stosunkowo niewiele. Bardziej prawdopodobne jest wykorzystanie tego, co już mamy. Może to być na przykład produkt bankowy oparty na naszych funduszach, rozwiązanie związane z systematycznym inwestowaniem albo portfele zbudowane z kilku funduszy VeloFunds. Oczywiście w takim produkcie trzeba byłoby odpowiednio ustawić opłaty.

Czyli prace już trwają?

Tak, rozmawiamy o tym. Nie jest tak, że dopiero zaczniemy się zastanawiać, co zrobić. Na dzisiaj jest jednak jeszcze za wcześnie, żeby deklarować konkretną konstrukcję. Główne kierunki już analizujemy i w najbliższym czasie będziemy musieli zdecydować, który z nich wybieramy.

Spodziewa się pan dużego zainteresowania OKI?

Myślę, że OKI będzie się cieszyć dużym zainteresowaniem. Jeżeli mocno zaangażują się w ten produkt największe banki, pojawi się również duża kampania informacyjna i marketingowa, która sama w sobie zwiększy świadomość klientów.

Nie spodziewałbym się natomiast, że oznacza to automatycznie bardzo duży napływ pieniędzy do funduszy akcyjnych. Banki nadal muszą działać w ramach profilu inwestycyjnego klienta wynikającego z MiFID. Dlatego moim zdaniem znaczna część sprzedaży OKI może ostatecznie trafić do produktów o niższym poziomie ryzyka, przede wszystkim funduszy obligacyjnych.

Klient zainteresowany znacznie większą ekspozycją na akcje będzie miał z kolei również możliwość skorzystania z oferty domu maklerskiego.

Wspomniał pan o klientach przejętych z Citi, którzy mają znacznie więcej aktywów walutowych. Rozważacie fundusz walutowy? I druga kwestia: czy po sukcesie Rentiera może powstać kolejny produkt z obszaru private assets?

To są rzeczywiście kierunki, które naturalnie wynikają z naszej obecnej sytuacji. Nie powiem, że nie myślimy o funduszu walutowym. Jeżeli natomiast chodzi o private assets, mamy już private debt w postaci Rentiera. Naturalne pytanie brzmi: co dalej?

Nieruchomości? Venture capital?

Gdyby pojawiło się odpowiednio duże zainteresowanie ze strony bankowości prywatnej, technicznie można byłoby podobne rozwiązania stworzyć. Największą barierą nie jest jednak samo skonstruowanie produktu, tylko płynność i skala.

W private equity klient musi zaakceptować zamrożenie pieniędzy na kilka lat. W funduszach nieruchomości również nie da się zapewnić płynności porównywalnej z Rentierem czy klasycznym funduszem otwartym.

Co ciekawe, gdy klient sam kupuje mieszkanie czy dom, rozumie, że nie sprzeda go następnego dnia. Akceptuje, że może to potrwać kilka miesięcy. Kiedy jednak kupuje fundusz inwestycyjny, bardzo często oczekuje szybkiego dostępu do pieniędzy. Nie chodzi więc wyłącznie o zdolność do ponoszenia ryzyka, ale również o gotowość klienta do zablokowania kapitału na dłużej.

Na rynkach rozwiniętych globalni asset managerzy próbują rozwiązywać ten problem poprzez różnego rodzaju wehikuły semi-liquid. W Polsce dochodzi jeszcze struktura majątku klientów. Istotna część większych oszczędności znajduje się w rękach osób starszych, dla których szczególnie ważne są bezpieczeństwo, przewidywalność i płynność.

Czyli fundusz nieruchomości albo venture capital jest realnym scenariuszem?

Jest to możliwe, ale trudne. Żeby taki produkt miał sens, potrzebna jest odpowiednia skala umożliwiająca dywersyfikację. Jeżeli fundusz nieruchomości miałby mieć na przykład dziesięć obiektów, nawet relatywnie niewielkich, nie może być funduszem o aktywach rzędu kilkudziesięciu milionów złotych.

Podobnie wygląda to w venture capital. Nawet gdybyśmy współpracowali z zewnętrznymi funduszami i w ten sposób budowali dywersyfikację, minimalne kwoty inwestycji instytucjonalnej mogą wynosić po kilka milionów euro.

Muszę też zapytać o ostatnią decyzję KNF. Wcześniej zapadły korzystne dla TFI wyroki WSA i NSA, a kilka miesięcy później doszło do układu z Komisją. Dlaczego zdecydowaliście się na porozumienie?

Jest to układ, czyli rozwiązanie, na które zgodziły się obie strony. Mogę natomiast powiedzieć, że z punktu widzenia dzisiejszego VeloFunds zawarcie układu było korzystne. Co dla mnie bardzo ważne, kończy definitywnie sprawę, która dotyczy dawnej historii naszego TFI. Mamy nowego właściciela, wzmocniony bardzo dobry zespół, rozszerzamy ofertę, jesteśmy po dużej akwizycji w ramach grupy bankowej VeloBanku, więc chcemy się już tylko skupiać na przyszłości i dalszym dynamicznym rozwoju.

****************************************************************

Piotr Żochowski – prezes zarządu VeloFunds TFI od września 2025 r. Z rynkiem finansowym związany od 1996 r. W latach 2011-2022 pracował w PKO TFI – najpierw jako wiceprezes odpowiedzialny za sprzedaż, operacje i ryzyko, a od 2012 do 2022 r. jako prezes zarządu. W latach 2001-2010 był wiceprezesem Pioneer Pekao TFI odpowiedzialnym za finanse, a w latach 2002-2007 pełnił również funkcję regionalnego dyrektora finansowego Grupy Pioneer na Europę Centralną i Wschodnią. Karierę zawodową rozpoczynał w Arthur Andersen jako audytor. W latach 2016-2022 był przewodniczącym Rady Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami. W latach 2023-2026 był członkiem Komisji Rewizyjnej CFA Society Poland.

Jest absolwentem Wydziału Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej oraz Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej, gdzie uzyskał tytuł MBA London Business School. Posiada kwalifikacje CFA i ACCA.

Tylko u nas

01.09.2026

VeloFunds chce podwoić aktywa. „Potencjał jest bardzo duży”

Źródło: PKO TFI

analizy.pl

Napisz komentarz

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Przejdź do logowania

Wszystkie komentarze (0)

tę karę co dostaliście od knf to już zapłaciliscie?

Zuzia | 3 godziny temu

Polecamy

W co zainwestować 100 tysięcy złotych
Reklama
Ranking funduszy inwestycyjnych sierpień 2026
Reklama
Dbamy o twoją prywatność
Strona Analizy.pl używa plików cookies i przetwarza dane w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu i poprawy jakości świadczonych usług oraz w celach analitycznych, statystycznych i marketingowych. Szanujemy Twoją prywatność, dlatego używamy plików cookies tylko za Twoją zgodą. Wybierz Ustawienia, aby zapoznać się ze szczegółami i zarządzać opcjami. Możesz dostosować swoje preferencje w każdym momencie na stronie Ustawienia prywatności. Aby uzyskać więcej informacji zapoznaj się z naszą Polityką prywatności.
×

6 października 2026

Fund Forum
2026

Rozdzielczość Twojego urządzenia jest zbyt niska.
Obróć ekran lub powiększ okno przeglądarki.