Rząd chce badać adekwatność emerytur
Rząd chce zastąpić dwa istniejące obowiązki sprawozdawcze jednym, szerszym przeglądem systemu emerytalnego. Co trzy lata oceniane mają być m.in. finanse systemu, adekwatność świadczeń, demografia i rynek pracy.
Rząd chce uporządkować sposób, w jaki państwo okresowo ocenia polski system emerytalny. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało założenia dużej nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz szeregu innych ustaw. Jednym z jej elementów ma być jeden, stały przegląd systemu emerytalnego przeprowadzany raz na trzy lata.
Sam trzyletni przegląd nie jest nowością. Obecnie funkcjonują dwa odrębne obowiązki tego rodzaju. Jeden wynika z ustawy z 2011 r. związanej ze zmianami w systemie OFE, drugi z ustawy z 2016 r., która przywróciła powszechny wiek emerytalny 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Rząd chce oba mechanizmy zlikwidować i zastąpić jednym. Ciekawsze jest jednak to, co rząd zamierza w ramach nowego przeglądu mierzyć.
Rząd wskazuje, że analiza ma obejmować w szczególności stabilność finansową systemu, adekwatność świadczeń emerytalnych, skutki zmian demograficznych i sytuacji na rynku pracy oraz wpływ obowiązujących regulacji na długoterminowe funkcjonowanie zabezpieczenia emerytalnego. Informacja ma być przedstawiana nie tylko Sejmowi, jak w przypadku obecnych przeglądów, ale również Senatowi. Pierwszy przegląd miałby zostać przeprowadzony po trzech latach od roku wejścia nowych regulacji w życie. Rząd planuje przyjąć projekt w IV kwartale 2026 r.
Pakiet zmian przewiduje też m.in. możliwość automatycznego rozstrzygania części spraw przez ZUS, rozszerzenie dostępu do indywidualnych interpretacji ZUS na wszystkich płatników składek, zmiany dotyczące dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego oraz nowe zasady rozliczania składek w przypadku zakwestionowania przez ZUS tytułu do ubezpieczenia.
Reklama
Rząd chce badać, czy emerytury są adekwatne
Najważniejsze w projektowanych zmianach jest pojawienie się pojęcia adekwatności świadczeń. Jak się można domyślać, intencją jest, aby sprawdzać, czy świadczenie, które otrzymują emeryci, będzie wystarczające w relacji do dochodów osiąganych przed zakończeniem pracy oraz do ich potrzeb na emeryturze.
Na razie nie wiadomo jednak, jak rząd zamierza tę adekwatność mierzyć. Nie wiadomo więc np., czy podstawową miarą będzie stopa zastąpienia, skala ubóstwa emerytalnego czy udział osób otrzymujących świadczenia minimalne. Pełny tekst projektu ustawy, uzasadnienie i ocena skutków regulacji nie zostały jeszcze opublikowane.
Problem, który nowy przegląd ma diagnozować, jest widoczny w prognozach OECD. W raporcie Pensions at a Glance 2025 organizacja policzyła przyszłą stopę zastąpienia dla osoby, która weszła na rynek pracy w wieku 22 lat w 2024 r., przez całą karierę pracuje bez przerw i otrzymuje przeciętne wynagrodzenie. Przy obecnie obowiązujących regulacjach przyszła emerytura takiej kobiety w Polsce ma odpowiadać zaledwie 31,8 proc. jej wcześniejszych zarobków netto. W przypadku mężczyzny będzie to 40,6 proc. Średnia dla państw OECD wynosi odpowiednio 62,4 proc. dla kobiet i 63,2 proc. dla mężczyzn. Wśród krajów OECD niższą prognozowaną stopę zastąpienia dla kobiet ma jedynie Litwa.
Tak duża różnica między kobietami i mężczyznami w Polsce wynika przede wszystkim z różnego wieku emerytalnego. Kobieta może zakończyć aktywność zawodową w wieku 60 lat, mężczyzna w wieku 65 lat. W systemie opartym na zdefiniowanej składce oznacza to jednocześnie mniej lat gromadzenia kapitału i dłuższy oczekiwany okres pobierania świadczenia. OECD zwraca uwagę, że przy silnym powiązaniu wysokości emerytury z sumą zgromadzonych składek podniesienie przyszłych świadczeń wymagałoby przede wszystkim wydłużenia faktycznego okresu pracy lub zwiększenia składek emerytalnych.
Podobny problem pokazuje najnowszy raport Komisji Europejskiej dla Polski. Według KE relacja przeciętnej emerytury brutto do przeciętnego wynagrodzenia spadła z 66 proc. w 2005 r. do 55 proc. w 2024 r. i w kolejnych latach spadek ma przyspieszyć. Komisja wskazuje wprost, że pogarszająca się adekwatność świadczeń zwiększa ryzyko ubóstwa wśród seniorów. W innym ujęciu, opartym na projekcjach z Ageing Report, KE szacuje, że między 2025 a 2040 r. stopa zastąpienia w Polsce obniży się o 22,7 pkt proc. Dla całej Unii Europejskiej prognozowany spadek wynosi tylko 2,8 pkt proc.
31.08.2026
Źródło: ITTIGallery / Shutterstock


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania