Fed łapie oddech. Warsh wciąż ma inflację na celowniku
Po wrześniowej podwyżce amerykański bank centralny zatrzymał stopy w przedziale 3,75–4,00%. W FOMC nie brakuje jednak zwolenników mocniejszego przykręcenia śruby. Kevin Warsh dał do zrozumienia, że wyższy koszt pieniądza zaczyna działać, ale droga do opanowania inflacji pozostaje otwarta.
Fed zrobił to, na co rynek był przygotowany. Na zakończonym 28 października posiedzeniu pozostawił stopy procentowe bez zmian. Takiego rozstrzygnięcia oczekiwało 94 ze 100 ekonomistów ankietowanych wcześniej przez Reutersa. Sama decyzja miała więc niewielki potencjał zaskoczenia. Więcej o nastrojach w banku centralnym powiedziały wynik głosowania, kilka zmian w komunikacie i konferencja Kevina Warsha.
Reklama
Za utrzymaniem stóp zagłosowało dziesięcioro członków Komitetu. Dwie członkinie chciały pójść o krok dalej: Lisa Cook z Rady Gubernatorów oraz Beth Hammack, szefowa Fedu z Cleveland, opowiedziały się za podwyżką o 25 pkt bazowych. Wrześniowe podniesienie stóp przeszło jednogłośnie. Tym razem pojawił się spór o tempo dalszego działania.
Gospodarka trzyma tempo. Inflacja też nie odpuszcza
W komunikacie uwagę przyciąga mocniejsza ocena amerykańskiej gospodarki. Jeszcze we wrześniu Fed określał tempo jej wzrostu jako solidne. Teraz pisze już o silnym wzroście. Wskazuje przy tym na odporny popyt krajowy, mocną produktywność i duże nakłady inwestycyjne. Rynek pracy pozostaje stabilny: przyrost zatrudnienia nadąża za zmianami zasobów siły roboczej, a bezrobocie niewiele się zmienia.
W tym obrazie wciąż zgrzyta inflacja. Komitet ponownie uznał ją za podwyższoną. Zapowiedział, że kolejne informacje pomogą ustalić poziom restrykcyjności polityki potrzebny do jej terminowego powrotu do celu 2%. Podtrzymał też deklarację zapewnienia stabilności cen.
Z takiego komunikatu trudno wyczytać ulgę. Silna gospodarka daje Fedowi pole do utrzymywania drogiego pieniądza, a dwa głosy za podwyżką przypominają, że część decydentów najchętniej już teraz mocniej nacisnęłaby hamulec.
Warsh sprawdza, jak działa wrześniowy ruch
Podczas konferencji przewodniczący Fedu wskazał pierwsze efekty poprzedniej podwyżki. Warunki finansowe i kredytowe zaostrzyły się dla części firm i gospodarstw domowych. Warsh zastrzegł jednak, że choć stały się ciaśniejsze, nie jest gotów nazwać ich ciasnymi.
W tej językowej ostrożności kryje się ważny sygnał. Można ją odczytać jako ocenę, że gospodarka zaczyna odczuwać wyższy koszt pieniądza, ale siła tego oddziaływania nadal wymaga obserwacji. Październikowa pauza daje czas na sprawdzenie, jak daleko sięgną skutki wrześniowego ruchu.
Warsh pilnował przy tym, by nikt nie uznał przerwy za rozluźnienie podejścia do inflacji. Podkreślił, że cel wynosi 2% dla wskaźnika PCE i nie ma żadnego łagodniejszego, nieformalnego odpowiednika. Zapewnił również, że polityka i nadchodzące wybory do Kongresu nie odegrały żadnej roli w decyzji.
Szef Fedu zapowiedział także więcej miejsca na strategiczną refleksję. W 2027 r. jedno z ośmiu posiedzeń ma zostać poświęcone wyłącznie strategii polityki pieniężnej, bez głosowania nad stopami i bez komunikatu o decyzji.
Grudzień pozostaje w grze
Po październikowym posiedzeniu scenariusz kolejnej podwyżki nadal leży na stole. Cytowana przez Reutersa Kay Haigh z Goldman Sachs Asset Management oczekuje wznowienia podwyżek w grudniu. To oczekiwanie zarządzających, a nie obietnica banku centralnego.
Dla inwestorów, także uczestników funduszy obligacji, najważniejsze będzie teraz to, w którą stronę kolejne dane przesuną rynkowe zakłady. Gdyby inflacja wymusiła wycenę wyższych stóp, wzrost rentowności ciążyłby cenom obligacji, szczególnie tych o długim terminie zapadalności. Wyraźniejsze hamowanie cen mogłoby przynieść im oddech.
28.10.2026
Źródło: Maxx-Studio / Shutterstock.com


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania