Giganci odbudowują pozycje w złocie
Po spadku ceny złota z niemal 5600 do okolic 4000 USD za uncję część największych globalnych zarządzających zaczęła ponownie zwiększać ekspozycję na kruszec. Ich zdaniem krótkoterminowym zagrożeniem pozostają wyższe stopy procentowe w USA, ale długoterminowe argumenty za złotem nie zniknęły.
Najwięksi globalni zarządzający ponownie patrzą przychylniej na złoto. Jak wynika z rozmów Bloomberga z przedstawicielami kilkunastu firm zarządzających łącznie aktywami o wartości 27 bln USD, wszystkie albo zwiększały w ostatnich tygodniach ekspozycję na kruszec, albo utrzymywały pozycje odpowiadające pozytywnemu scenariuszowi dla jego ceny.
Do zakupów wróciły m.in. Amundi, Pictet Asset Management, Robeco i Fidelity International. Europejski gigant Amundi, który zwiększył zaangażowanie w złoto w sierpniu, zakłada możliwość wzrostu ceny kruszcu do 5000 USD za uncję do końca roku. Zarządzający wskazują jednak, że najbliższe miesiące mogą pozostać bardzo zmienne, przede wszystkim za sprawą polityki amerykańskiej Rezerwy Federalnej.
Powrót dużych inwestorów następuje po jednej z najmocniejszych korekt na rynku złota od lat. Pod koniec stycznia cena kruszcu ustanowiła historyczny rekord na poziomie 5594,82 USD za uncję. Później nastąpiła gwałtowna przecena. W czerwcu złoto zeszło nawet poniżej 4000 USD. Od czerwcowego minimum kruszec odrobił jednak część strat. 4 września rano cena spot oscylowała wokół 4470 dolarów za uncję, a więc była mniej więcej 12 proc. powyżej czerwcowego dołka, ale jednocześnie wciąż około 20 proc. poniżej styczniowego rekordu. To właśnie skala wcześniejszej przeceny skłoniła część zarządzających do ponownego zwiększania pozycji. Po zejściu ceny w okolice 4000 USD rynek przestał wyglądać na tak przegrzany jak na początku roku, podczas gdy wiele fundamentalnych czynników wspierających popyt na złoto pozostało w mocy.
Reklama
Fed może przeszkodzić złotu
Największym krótkoterminowym problemem pozostaje jednak polityka pieniężna w Stanach Zjednoczonych. Prezes Fed Kevin Warsh w sierpniowym wystąpieniu w Jackson Hole wyraźnie zaakcentował utrzymujące się ryzyka inflacyjne. Podkreślił, że bank centralny musi mieć przekonanie, iż inflacja bazowa zmierza w stronę 2-proc. celu w odpowiednim tempie, a jeśli tak się nie stanie, Fed będzie musiał działać. Po jego wystąpieniu rynek zaczął znacznie mocniej wyceniać możliwość kolejnej podwyżki stóp procentowych.
W ostatnich dniach jednak członek Fed Christopher Waller zasugerował, że jeżeli inflacja będzie dalej słabła, stopy mogą we wrześniu pozostać bez zmian. Po tych wypowiedziach wycena prawdopodobieństwa podwyżki stóp na najbliższym posiedzeniu Fed spadła w okolice 50 proc. Złoto odpowiedziało w czwartek wzrostem o ponad 2 proc.
Duzi zarządzający patrzą jednak dalej niż na najbliższe posiedzenie Fed. Jednym z najważniejszych argumentów za utrzymywaniem złota w portfelach pozostaje popyt banków centralnych. Według World Gold Council w II kwartale banki centralne i pozostałe oficjalne instytucje kupiły netto 288,9 ton złota, o 62 proc. więcej niż rok wcześniej i ponad pięciokrotnie więcej niż w I kwartale. Był to najwyższy wynik odnotowany kiedykolwiek w drugim kwartale roku. Największym raportowanym nabywcą była Polska. Tempo zakupów zwiększały również Chiny.
W całym pierwszym półroczu zakupy netto wyniosły 345 ton i były najniższe od 2022 r. Słabszy wynik był przede wszystkim efektem sprzedaży złota przez część banków centralnych w pierwszych miesiącach roku. Mimo to strukturalny argument pozostaje aktualny: wiele banków centralnych od kilku lat zwiększa udział złota w rezerwach, próbując zmniejszać koncentrację aktywów w dolarze i amerykańskich obligacjach skarbowych.
Złoto wraca też do portfeli inwestorów finansowych
Pierwsze oznaki odbudowy popytu widać również w funduszach ETF. Po czerwcowych odpływach w lipcu globalne fundusze ETF zabezpieczone fizycznym złotem pozyskały netto 3 mld dolarów. Ich zasoby zwiększyły się o 23 tony, do 4068 ton, a wartość aktywów wzrosła do 530 mld dolarów. Pod koniec sierpnia apetyt inwestorów jeszcze się zwiększył. Według danych LSEG Lipper fundusze złota i metali szlachetnych przyciągnęły w tygodniu zakończonym 26 sierpnia 4,21 mld USD, najwięcej od sześciu miesięcy.
Według BNP Paribas Asset Management korelacja kruszcu z ryzykownymi aktywami, w tym akcjami, wyraźnie osłabła. Dla inwestorów budujących portfele wieloaktywowe to istotne, bo oznacza możliwość ponownego wykorzystania złota jako źródła dywersyfikacji. Do tego dochodzi tzw. debasement trade, czyli poszukiwanie aktywów, które mogą chronić kapitał przed spadkiem realnej wartości pieniądza i ryzykiem związanym z szybko rosnącym zadłużeniem publicznym. Ray Dalio, założyciel Bridgewater Associates, wskazywał niedawno, że inwestorzy obawiający się kryzysu zadłużeniowego powinni ograniczyć udział obligacji i rozważyć nawet kilkunastoprocentową ekspozycję na złoto.
Powrót apetytu na metale szlachetne był w sierpniu bardzo widoczny również w wynikach funduszy dostępnych w Polsce. Cena złota wzrosła w ubiegłym miesiącu o 9,1 proc., a srebra o 15,9 proc. Fundusze inwestujące bezpośrednio na rynku metali szlachetnych zarobiły średnio 13,3 proc. Jeszcze mocniej rosły strategie inwestujące w akcje producentów złota i srebra – średnio o 29,9 proc.
Mocny sierpień nie zdołał jednak jeszcze całkowicie zatrzeć wcześniejszej przeceny. Fundusze rynku metali szlachetnych pozostawały po ośmiu miesiącach roku średnio 5,9 proc. pod kreską. Lepsza była sytuacja funduszy akcji producentów złota i srebra, które od początku roku zarabiały przeciętnie 12,7 proc.
04.09.2026
Źródło: SORASIT SRIKHAM-ON / Shutterstock.com


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania