Koniec niemieckiego wyjątku na rynku maklerskim
Niemcy jako jedyne państwo Unii Europejskiej utrzymały czasowy wyjątek od zakazu payment for order flow, czyli PFOF. Model pozwalał brokerom finansować tani handel wynagrodzeniem za kierowanie zleceń do określonych miejsc wykonania.
Z początkiem lipca na niemieckim rynku maklerskim zakończył się okres przejściowy dotyczący payment for order flow, czyli PFOF. W tym modelu broker otrzymywał od osoby trzeciej wynagrodzenie za wykonanie zlecenia w określonym miejscu obrotu albo przekazanie go do wykonania przez wskazany podmiot. Płatnikiem mógł być na przykład operator miejsca wykonania zleceń, market maker lub dostawca płynności. Dzięki temu część przychodów brokera pochodziła nie bezpośrednio od inwestora, lecz od podmiotu zainteresowanego pozyskaniem strumienia detalicznych transakcji.
Reklama
PFOF był ważnym elementem modelu biznesowego części niemieckich brokerów internetowych. Mechanizm ułatwiał oferowanie transakcji za symboliczną opłatą oraz bezpłatnych planów regularnego inwestowania w akcje i ETF-y. Klient składał w aplikacji zlecenie kupna lub sprzedaży akcji albo ETF-u. Broker przekazywał je do wybranego miejsca wykonania, a w zamian otrzymywał wynagrodzenie od podmiotu trzeciego. Operator miejsca obrotu mógł zarabiać na pobieranych opłatach transakcyjnych, natomiast market maker przede wszystkim na zarządzaniu pozycją i różnicy między ceną kupna i sprzedaży, czyli spreadzie. Konstrukcja i sposób obliczania płatności mogły być różne. Istotą PFOF było to, że wynagrodzenie brokera zależało od skierowania zlecenia do określonego miejsca wykonania lub podmiotu realizującego transakcję.
Głównym zarzutem wobec PFOF był konflikt interesów. Broker powinien podejmować wszelkie wystarczające działania, aby osiągnąć możliwie najlepszy rezultat dla klienta. Przy wyborze sposobu wykonania zlecenia powinien uwzględniać m.in. cenę, koszty, szybkość oraz prawdopodobieństwo wykonania i rozliczenia, a także wielkość i charakter zlecenia. Jeżeli broker jednocześnie otrzymuje wynagrodzenie od określonego miejsca wykonania, powstaje ryzyko, że o wyborze zdecyduje wysokość płatności dla brokera, a nie całkowity rezultat osiągany przez klienta.
W 2021 r. ESMA ostrzegała, że PFOF rodzi istotne problemy związane z ochroną inwestorów, zarządzaniem konfliktami interesów, przejrzystością kosztów i realizacją obowiązku najlepszego wykonania zlecenia. Regulator zwracał również uwagę na reklamy usług określanych jako bezprowizyjne lub bezpłatne, jeżeli klient ponosił inne, mniej widoczne koszty.
Unijny zakaz PFOF został wprowadzony w ramach nowelizacji rozporządzenia MiFIR. Przepisy weszły w życie 28 marca 2024 r. Od tego dnia firmy inwestycyjne działające na rzecz klientów detalicznych oraz określonych klientów profesjonalnych nie mogły przyjmować opłat, prowizji ani korzyści niepieniężnych od osób trzecich za wykonywanie zleceń w określonym miejscu albo przekazywanie ich tam do wykonania. Zakaz nie obejmuje publicznie określonych rabatów ani obniżek opłat pobieranych przez miejsce obrotu, jeżeli korzyść z nich przypada wyłącznie klientowi.
Nowe przepisy nie oznaczały jednak natychmiastowego zakończenia PFOF w całej Unii. Państwo, w którym przed 28 marca 2024 r. działały firmy korzystające z tego modelu, mogło czasowo wyłączyć spod zakazu firmy podlegające jego jurysdykcji. Wyjątek mógł obowiązywać najpóźniej do 30 czerwca 2026 r. i wyłącznie w odniesieniu do klientów mających miejsce zamieszkania lub siedzibę w tym państwie. Z okresu przejściowego skorzystały wyłącznie Niemcy.
Polska bez okresu przejściowego
Polska nie znalazła się na liście państw korzystających z okresu przejściowego. Firmy inwestycyjne podlegające polskiej jurysdykcji zostały więc objęte zakazem PFOF już 28 marca 2024 r. Także niemiecki broker obsługujący klienta mieszkającego w Polsce nie mógł powoływać się na niemiecki wyjątek, ponieważ dotyczył on tylko klientów mających miejsce zamieszkania lub siedzibę w Niemczech.
Na polskim rynku maklerskim bezpośrednia prowizja od transakcji pozostawała standardowym elementem cenników. W ostatnich latach coraz większą popularność zdobywają jednak oferty, w których prowizja za zakup określonych akcji lub ETF-ów wynosi zero.
XTB nie pobiera prowizji od transakcji na akcjach i ETF-ach do łącznej wartości 100 tys. euro obrotu w miesiącu. Po przekroczeniu tego limitu prowizja wynosi 0,2 proc. wartości transakcji. Jeżeli waluta rachunku różni się od waluty instrumentu, broker nalicza koszt przewalutowania w wysokości 0,5 proc.
Zero prowizji przestało być domeną wyłącznie brokerów działających przede wszystkim przez aplikacje. mBank oferuje na maklerskich IKE i IKZE prowizję wynoszącą zero przy transakcjach dotyczących ponad 550 wybranych ETF-ów. DM BOŚ objął promocją z zerową prowizją kupno i sprzedaż ETF-ów oraz innych instrumentów ETP, w tym ETN i ETC, na rachunkach IKE oraz IKZE. Zgodnie z aktualnymi warunkami oferta ma obowiązywać do końca lutego 2027 r.
Broker może pokrywać koszt promocji z własnego budżetu marketingowego albo finansować ją z innych przychodów uzyskiwanych w relacji z klientem.
W analizie kosztów inwestowania w ETF-y należy jednak rozdzielić co najmniej trzy grupy obciążeń. Pierwsza to prowizje i opłaty pobierane bezpośrednio przez brokera za przyjęcie, przekazanie lub wykonanie zlecenia. W ofertach reklamowanych jako bezprowizyjne mogą one wynosić zero, czasami tylko do określonego limitu obrotu albo w odniesieniu do wybranych produktów.
Druga grupa obejmuje koszty związane z zawarciem i rozliczeniem transakcji, w szczególności spread między ceną kupna i sprzedaży oraz koszt przewalutowania. Trzecia grupa to koszty samego produktu, w tym opłaty bieżące ETF-u. Nie są one pobierane z rachunku inwestora jako osobna prowizja, lecz obciążają aktywa funduszu i obniżają jego stopę zwrotu. Na różnicę między wynikiem ETF-u a wynikiem indeksu wpływają jednak również inne czynniki, m.in. sposób replikacji, podatki, przychody z pożyczania papierów oraz koszty transakcyjne funduszu.
Może się więc zdarzyć, że zakup ETF-u na konkretny indeks giełdowy z prowizją wynoszącą zero będzie łącznie droższy niż zakup alternatywnego produktu z niewielką prowizją. Przyczyną może być wyższy koszt przewalutowania, szerszy spread, wyższe koszty bieżące funduszu albo mniej korzystne warunki wykonania zlecenia.
23.07.2026
Źródło: Shutterstock / Maks_lab



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania