Inflacja w Polsce hamuje
Inflacja w Polsce hamuje. W kwietniu spowolniła do 14,7 proc. w ujęciu rocznym. To odczyt nieco lepszy od oczekiwań. Konsensus prognoz zakładał spadek CPI do poziomu 15 proc. r/r.
W kwietniu inflacja konsumencka w Polsce wyhamowała do 14,7 proc. w ujęciu rocznym z 16,1 proc. r/r w marcu – wynika ze wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS). W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług wzrosły o 0,7 proc.
Reklama
Odczyt okazał się zbliżony do oczekiwań. Konsensus prognoz ekonomistów zakładał, że wskaźnik CPI spadnie do poziomu 15 proc. r/r. i wzrośnie do 0,9 proc. m/m.
- Presja inflacyjna pozostaje mocna, ceny od początku roku zdążyły się podnieść już o ponad 5,5 proc. W kwietniu wskaźnik CPI przybrał jednak wartość o 0,7 proc. wyższą niż w marcu, co oznacza, że podniósł się znacznie słabiej, niż miało to miejsce w pierwszym kwartale. Przyczynił się do tego słabszy niż poprzednie skok cen żywności, które wzrosły o 0,5 proc. m/m. W nadchodzących miesiącach, biorąc pod uwagę tendencje globalne, czy np. kształtowanie się cen nawozów, kategoria ta powinna przyczyniać się do wygasania inflacji. Podobnie jak w poprzednio, obniżyły się ceny paliw i energii – komentuje Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl. - Niezmiennie problemem natomiast pozostaje niebezpiecznie rozpędzona inflacja bazowa. Jej roczna dynamika uparcie nie chce zawracać i prawdopodobnie utrzymała rekordową wartość 12,3 proc. r/r. Szczyt wskaźnika, który ostatni raz obniżył się w połowie 2021 r., jest już blisko. Jednak dynamika przekraczająca 10 proc. będzie utrzymywać się przez kolejne kilka miesięcy – dodaje.
Szczyt inflacyjny w Polsce zanotowaliśmy w lutym, a od marca weszliśmy w okres dezinflacji. Ekonomiści wskazują jednak, że obniżać się będzie zwłaszcza inflacja czynników niebazowych, czemu mocno pomagać ma wysoka baza odniesienia, która – ze względu na konsekwencje ubiegłorocznego rozpoczęcia wojny w Ukrainie – jest obecnie wyjątkowo wysoka.
- Szacujemy, że w maju inflacja spadnie o kolejny punkt procentowy, ale głównie obniży się tempo wzrostu cen żywności. Większość kategorii dóbr i usług, które tworzą inflację bazową, pozostaje na najwyższych poziomach od 2000 r., a perspektywy na wyraźną zmianę trendu są nikłe – wskazują eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego. - Inflacja pozostanie dwucyfrowa przez większą część roku. Spodziewamy się, że na koniec roku dalej będzie zbliżona do 9 proc. Spadek cen żywności i energii będzie znaczący, jednak ceny usług wciąż będą rosnąć w tempie przekraczającym 10 proc. – dodają.
Czytaj także: Czy wybory parlamentarne w Polsce przyspieszą rozpoczęcie cyklu obniżek stóp procentowych?
W kwietniu, po raz siódmy z rzędu, Rada Polityki Pieniężnej zadecydowała o pozostawieniu stóp procentowych w Polsce na niezmienionym poziomie. W efekcie główna stopa referencyjna już od września wynosi 6,75 proc. Decyzja była zgoda z oczekiwaniami rynku, który nie tylko nie spodziewa się już podwyżek, ale wręcz wyczekuje na pierwsze obniżki kosztu pieniądza.
- Na koniec kwartału inflacja powinna wynosić nieco ponad 12 proc. r/r, lecz w grudniu wciąż może być niebezpiecznie blisko wartości dwucyfrowych. Z tego względu nie widzimy przestrzeni do rozpoczęcia przez RPP w 2023 r. obniżek stóp procentowych z obecnego pułapu 6,75 proc. – ocenia Bartosz Sawicki.
- Utrzymanie miesięcznej dynamiki w kolejnych miesiącach przełożyłoby się na roczną inflację rzędu 8,7 proc., co dalej jest poziomem wysokim i dalekim od celu NBP. Skumulowana inflacja za okres pierwszych czterech miesięcy br. to już 5,6 proc. – zauważa Piotr Ludwiczak, zarządzający funduszami VIG/C-QUADRAT TFI.
Zdaniem analityków BNP Paribas, PKB Polski będzie w 2024 – 2025 roku rósł w tempie bliskim potencjału naszej gospodarki. Ich zdaniem, przy inflacji przekraczającej cel NBP może to oznaczać, że skala obniżek w roku 2025 również będzie ograniczona i oscylować może w granicach 100 – 150 pb.
- Choć inflacja będzie szybko zwalniać, sądzimy, że na koniec roku wciąż wynosić będzie około 9 proc. r/r. Przy rosnącej konsumpcji i wysokiej dynamice płac uważamy, że członkowie Rady wstrzymają się więc z obniżkami do przyszłego roku. Projekcja inflacji, która zaprezentowana będzie w marcu 2024 roku i obejmie okres do końca 2026 roku, może przynieść argumenty, aby cykl łagodzenia rozpocząć. Będzie on naszym zdaniem postępował powoli, a na koniec przyszłego roku stopa referencyjna NBP wyniesie 5,50 proc. Czynnikiem, który poza mniejszą presją inflacyjną mógłby skłonić RPP do bardziej zdecydowanego cięcia stóp, jest zakończenie w przyszłym roku wakacji kredytowych, które ograniczają wpływ restrykcyjnej polityki pieniężnej na kredytobiorców hipotecznych – mówi Michał Dybuła, główny ekonomista Banku BNP Paribas.
28.04.2023
Źródło: Shutterstock.com





Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania