Hiszpański system emerytalny – starość nie radość

08.02.2019 | Wojciech Kiermacz
Źródło: imagestockdesign / shutterstock.com
Seniorzy, którzy zgromadzili się na ulicach wielu hiszpańskich miast, chcą wyższych emerytur. Sytuacja jest patowa, bo już teraz rząd wydaje na nie prawie połowę swojego budżetu

„Dla godnych i gwarantowanych emerytur” – z takim szyldem maszerowali uczestnicy styczniowego strajku w Santiago. Chcą cofnięcia reform rynku pracy i systemu emerytalnego z 2011 i 2013 roku oraz gwarantowanej minimalnej emerytury na poziomie 60% średniego wynagrodzenia. Podobnie było w wielu innych krajach Hiszpanii. Może być jednak z tym duży problem.
Czytaj również poprzednie artykuły z serii przegląd systemów emerytalnych

Większość krajów rozwiniętych mierzy się z rosnącym problemem demograficznym. Później się pobieramy, mamy mniej dzieci i żyjemy coraz dłużej. To jednak nic w porównaniu z Hiszpanią. Tam negatywne trendy demograficzne mają przyspieszyć znacznie mocniej niż w innych krajach, nomem omen, Starego Kontynentu.

Kilka faktów o Hiszpanii:
 

  • W 2050 roku na 100 osób w wieku produkcyjnym będzie przypadać 76 osób pow. 65 roku życia. Gorzej będzie tylko w Japonii[1].
  • Dług publiczny wzrósł prawie trzykrotnie w ostatniej dekadzie i obecnie wynosi tyle co PKB Hiszpanii (1,3 bln dolarów)[2].
  • Bezrobocie sięga 15%, a wśród młodych (15-24 lata) ponad 34%[3].


Do powyższych liczb dołóżmy fakt, że hiszpański system jest jednym z najhojniejszych wśród krajów OECD. Na emerytury wydaje 11% PKB (średnia dla krajów OECD to 7,5%), a świeżo upieczony emeryt może liczyć na około 80% swojego dotychczasowego dochodu w formie emerytury – to dwa razy więcej niż w Polsce. Średnia emerytura państwowa w styczniu 2019 roku wynosiła prawie 1130 euro.
 

Jak to działa


Hiszpański system emerytalny to system repartycyjny (pay-as-you-go). Oznacza to, że składki pobierane od pracujących trafiają do puli, z której na bieżąco wypłacane są emerytury obecnym seniorom. Funkcjonują dwa publiczne programy. Pierwszy – nieskładkowy. Finansowany jest z podatków i zapewnia świadczenia ludziom niezdolnym do pracy lub tym, którzy w czasie życia zawodowego wpłacili za mało składek by ubiegać się o emeryturę w pełnej wysokości w ramach drugiego programu. Wspomniany drugi obowiązkowy program finansowany jest ze składek na ubezpieczenie społeczne pobieranych od pracowników i pracodawców. Podstawą do wypłaty emerytury jest przepracowanie minimum 15 lat. Maksymalne świadczenie należy się temu, kto wnosił składki przez co najmniej 35 lat. Pieniądze z tego programu są głównym źródłem dochodu hiszpańskich emerytów.

Funkcjonują dodatkowe plany emerytalne – tak pracownicze, jak i indywidualne. Otwartych jest niespełna 10 mln planów i zgromadzone jest w nim nieco ponad 164 mld euro. To tylko ok. 14% hiszpańskiego PKB i na tym tyle wypada gorzej od reszty krajów OECD, gdzie średnio oszczędności emerytalne stanowią połowę PKB kraju[4].
 

Poniżej średniej
 

W najnowszym rankingu systemów emerytalnych firmy Mercer hiszpański pojawił się po raz pierwszy. Przyznano mu 54,4 pkt. na 100 pkt. – niemal dokładnie tyle samo co polskiemu. Bardzo przeciętna nota to przede wszystkim wina oceny w kategorii „zrównoważony rozwój”. Z rzeczy do poprawy analitycy wskazują na działania zmierzające ku podniesieniu udziału pracowników w dobrowolnych programach np. poprzez automatyczny zapis. Poza tym dobrze było pomyśleć nad tym, jak zachęcić ludzi do pracy również po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Wiek emerytalny wynosi obecnie 65 lata i 6 miesięcy, zarówno dla mężczyzn i kobiet. Do 2027 r. ma stopniowo wzrosnąć do 67 lat. Jednak od dekady średni moment rzeczywistego przejścia na emeryturę jest taki sam (nieco ponad 62 lata), podczas gdy oczekiwana długość życia po osiągnięciu 65 lat stale rośnie (od początku wieku o prawie 3 lata do ponad 19 lat). Obok Mercera również OECD radzi pomyśleć o dodatkowych zachętach, które sprawią, że Hiszpanie będą chcieli pracować dłużej. Obecnie za każdy rok zwłoki ich świadczenie rośnie tylko o +5,4%. „Tylko”, bo średnia dla krajów rozwiniętych to +7,7%.

Od reformy z 2013 roku emerytury przestały być indeksowane o wartość inflacji, a przedstawiony został nowy, „oderwany od rzeczywistości wskaźnik”, który gwarantuje wzrost emerytur minimalnie o 0,25% rocznie. I faktycznie tak było np. 2017 roku. A uzgodniona w grudniu ubiegłego roku rewaloryzacja emerytur o +1,6%, choć znacznie wyższa, wciąż jest wyraźnie poniżej wskaźnika inflacji, który na przestrzeni 2018 roku utrzymywał się powyżej poziomu 2,0%. Na ulicę więc wyszli ci, którzy sprzeciwiają się spadku realnej wartości ich emerytur. Cofnięcie tego zapisu i powrót do indeksacji świadczeń o wartość inflacji to jedno z ich głównych żądań.

Wojciech Kiermacz
Analizy Online

 


[1] Dane ONZ

[2] Dane FRED

[3] Dane FRED za 3 kw. 2018 roku

[4] OECD: Pension at a Glance 2017

 

TAGI:

emeryturaHiszpaniaprzegląd systemów emerytalnych

zobacz także

↑ na górę