Odpalamy nowe analizy.pl! Start już wkrótce!

„Dystrybutorzy odwrócą się od funduszy” - prezesi TFI komentują propozycję KNF

23.02.2017 | Wojciech Kiermacz
Propozycja KNF w sprawie opłat w funduszach odniesie skutek odwrotny do zamierzonego – taki wniosek można wyciągnąć z wypowiedzi zapytanych przez nas prezesów TFI

Przypomnijmy, że w czwartek 16 lutego odbyło się spotkanie w sprawie wdrożenia unijnej dyrektywy MiFID II. Po dwóch stronach zasiedli przedstawiciele TFI i departamentu funduszy inwestycyjnych Komisji Nadzoru Finansowego. Regulator przekazał wstępny projekt zmian w modelu dystrybucji. Według medialnych doniesień zakłada on:

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

  • Ograniczenie maksymalnej opłaty za zarządzanie do 2%
  • Ograniczenie maksymalnego kick-back’u, czyli tej części z pobieranej opłaty za zarządzanie, która przekazywana jest do dystrybutora, do maksymalnie 0,5% aktywów
  • Limity w opłatach dystrybucyjnych - przy wpłacie oszczędności do funduszu maksymalnie opłata mogłaby wynieść 5%, a opłata wyjściowa  - 2%.

Czytaj również: „KNF chce ograniczenia opłat” oraz „Na obniżeniu opłat zyskaliby klienci

Propozycja KNF wywołała dużo emocji w branży. Tomasz Korab, prezes zarządu Eques Investment TFI mówi wprost, że jest ona niebezpieczna dla rynku. - Ma uleczyć bolączki, które zostały wskazane przez same TFI w ankiecie przekazanej do KNF. Niestety lekarstwo, które nadzorca chce zaaplikować, może tylko zaszkodzić – mówi Tomasz Korab.

Idąc po kolei – ograniczenie opłaty za zarządzanie, zdaniem prezesa Eques Investment TFI, wyeliminuje najciekawsze i najbardziej skomplikowane fundusze. – Są one kosztowne w prowadzeniu, wymagają rozbudowanych zespołów, doradztwa zewnętrznego, wykorzystania nowoczesnych systemów wspomagania decyzji, to wszystko kosztuje, a 2% to w licznych przypadkach zwyczajnie za mało. Zostaną produkty proste i sztampowe i to dopiero narazi branżę na „atak” z zagranicy przed którym KNF, jak deklaruje, chce nas uchronić – mówi Tomasz Korab.

Zdaniem prezesa skutek może być taki, że środek ciężkości przesunie się w kierunku ETF-ów, czyli pasywnych funduszy, a to właśnie ciekawe rozwiązania, autorskie fundusze, indywidualne strategie, to nisza dla krajowego rynku.

Tomasz Tarczyński, prezes zarządu Opoka TFI, również jest zdania, że skutki projektu KNF zaszkodzą rynkowi funduszy. - Jeśli intencją regulatora jest rozbicie jakiś oligopoli rynkowych i obniżenie opłat wzorem rynku telekomunikacyjnego, to musi mieć też świadomość, że proponowane w takim kształcie regulacje obejmą też takie towarzystwa jak Opoka TFI. Nie jesteśmy afiliowani z żadną grupą kapitałową, nikt nie zmusza naszych dystrybutorów by sprzedawali ani klientów by inwestowali w nasze fundusze  -  tłumaczy prezes Opoka TFI.

Ograniczenie opłat za zarządzanie to jedno, ale równie kontrowersyjny dla zapytanych przez nas prezesów TFI jest pomysł ograniczenia przychodów dla dystrybutorów.  - Będę powtarzać jak mantrę - jeśli dystrybutorzy nie będą otrzymywać odpowiedniego wynagrodzenia za sprzedaż funduszy i późniejszą obsługę uczestników, zrezygnują i zajmą się oferowaniem innych produktów. Pytanie czy osoby, które zgłaszają pomysły dotyczące opłat zrobiły analizę, co stanie się na GPW i na polskim rynku obligacji korporacyjnych i kto poniesie za to konsekwencje, jeśli dystrybutorzy wycofają z funduszy aktywa rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych – mówi Sebastian Buczek, prezes zarządu Quercus TFI.

Dla Tomasz Koraba szczególnie szkodliwe jest połączenie ograniczenia kick-back’ów z maksymalną opłatą dystrybucyjną. - To wprost zachęta do mieszania w portfelu klienta. Ten doradca zarobi najwięcej, którego klienci będą tańczyć jak wahadło. Kto nie będzie mieszał klientom w głowie i w portfelu ten nie zarobi albo weźmie się za oferowanie czegoś innego, np. obligacji korporacyjnych, not strukturyzowanych itd.  Już w tej chwili obserwujemy takie zjawisko. Klienci są zachęcani do zmiany funduszu zbyt często. TFI wskazały na ten problem, a KNF proponuje terapię arszenikiem. Pacjent tego nie przeżyje – mówi prezes Eques Investment TFI.

Co w takim razie proponują zapytani przez nas przez nas przedstawiciele TFI? Tomasz Tarczyński jest za swobodną konkurencją w branży. Jest zdania, że jeśli na rynku występują jakieś oligopole, czy to wśród TFI czy wśród dystrybutorów, to powinien się tym zająć nie KNF a urząd antymonopolowy.

Za wariantem wolnorynkowym jest również Tomasz Korab. Zwraca równocześnie uwagę na konieczność uczynienia rynku bardziej przejrzystym.  - Wolna i pełna konkurencja jak ryba wody potrzebuje pełnej informacji i to należy zrobić. Należałoby zobligować wszystkich dystrybutorów do wskazywania, ile dostają za sprzedaż. Jeśli klient zobaczy, że dystrybucja jest kosztowna będzie już wystraczająco zachęcony do poszukania tańszych kanałów – internetu, sprzedaży bezpośredniej, niezależnych doradców - mówi prezes Eques Investment TFI.

Według Sebastiana Buczka strategicznie ważne są dwa kierunki. Po pierwsze musi być duża konkurencja pomiędzy funduszami, tzn. wiele podmiotów powinno konkurować ze sobą stopami zwrotu i opłatami. Tylko wówczas jakość oferowanych produktów będzie się poprawiać. Po drugie inwestorzy muszą mieć pełną wiedzę co do tego, ile, za co i komu płacą. W szczególności dotyczy to sytuacji, gdy klient przychodzi do dużego banku, gdzie zamiast najlepszych rozwiązań rynkowych oferowany jest produkt własny TFI z grupy kapitałowej tego banku. Wówczas, jak twierdzi prezes, można mieć wątpliwość co do tego, czy doradca oferuje najlepszy produkt, czy też kieruje się marżą grupy, dla której pracuje.

- To jednak tylko moje zdanie. Liczę na to, że branża na czele z Izbą Zarządzających Funduszami i Aktywami wypracuje w najbliższych tygodniach wspólne stanowisko, które zostanie publicznie zaprezentowane – mówi Sebastian Buczek.

Wojciech Kiermacz
Analizy Online

TAGI:

KNFOpłata manipulacyjnaOpłata za zarządzanieSebastian BuczekTomasz KorabTomasz Tarczyński

zobacz także

↑ na górę