Fundusznie opublikowałjeszcze strukturyaktywów9 copyikonaikonacheckrxFill 1filmIconinfografikaIconwywiadIconGroup 2!!whitesvg/lupaWhitewhitesvg/megafonWhiteGroup 3Page 1GroupGrouplocationcheckBigKontaktGroup 4Fill 1Group 2GroupDO GÓRYWfGroup 8iGroup 3rvxGroup 9

KupFundusz.pl

Odkryj naszą platformę do inwestowania w fundusze. Bez opłat manipulacyjnych!

Content 700x200
Content 300x250

Reklama

Notowania - Fundusze Inwestycyjne Otwarte Porównywarka funduszy i ETF-ów

Caspar układa grupę na nowo. "Bez alfy aktywne fundusze nie mają po co istnieć"

Caspar Asset Management ma docelowo stać się giełdowym holdingiem, a działalność zarządzania aktywami jeszcze w 2026 r. ma zostać przeniesiona do Caspar TFI. Grupa chce rosnąć w tempie przekraczającym 10 proc. rocznie, mocniej rozwijać segment długu i klientów zamożnych, a w przyszłości nie wyklucza aktywnie zarządzanych ETF-ów.

O reorganizacji, wynikach funduszy, konkurencji ze strony produktów pasywnych i granicach otwartej architektury F-Trust iWealth rozmawiamy z Piotrem Przedwojskim i Błażejem Bogdziewiczem z zarządu Caspar Asset Management.

Jagoda Fryc: Aktywa Caspar TFI wzrosły w ciągu ostatniego roku o ponad 38 proc., co stawia towarzystwo w ścisłej czołówce pod względem dynamiki. Na ile jest to efekt pozyskiwania nowych pieniędzy, a na ile przenoszenia aktywów z usługi asset management do funduszy?

Błażej Bogdziewicz: Jeżeli spojrzymy na całą grupę, uwzględniając F-Trust iWealth oraz Caspar Asset Management, a jednocześnie wyeliminujemy podwójne liczenie aktywów funduszy, to w pierwszym półroczu wartość środków powierzonych nam przez klientów wzrosła o blisko 16 proc. Na koniec czerwca było to około 4,74 mld zł, wobec niespełna 4,1 mld zł na koniec ubiegłego roku. Rośnie więc cała grupa. Wzrosła również łączna wartość aktywów zarządzanych przez Caspar Asset Management – z około 1,67 mld zł na koniec grudnia do 1,84 mld zł na koniec czerwca.

Sama usługa indywidualnego asset managementu wyraźnie się jednak kurczy. Czy dotychczasowy model Caspar AM jest wygaszany?

Błażej Bogdziewicz: Tak, dobrze pani rozumie kierunek zmian, choć nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów procesu. Będzie on zależał od decyzji regulatora, stanowiska akcjonariuszy i, przede wszystkim, decyzji klientów. To skomplikowane przedsięwzięcie. Docelowo chcemy jednak przenieść działalność zarządzania do Caspar TFI. Towarzystwo ma już zgodę Komisji Nadzoru Finansowego na zarządzanie portfelami instrumentów finansowych, dlatego sama oferta grupy nie zostanie uszczuplona.

Zakładamy, że jeszcze w tym roku Caspar TFI będzie zarządzało całością aktywów. Caspar Asset Management przestanie wówczas bezpośrednio prowadzić działalność zarządzania. Nadal pozostanie domem maklerskim i będzie między innymi świadczył usługę oferowania instrumentów finansowych, ale docelowo chcemy, aby stał się spółką holdingową.

Piotr Przedwojski: Naszym celem jest, aby żaden klient nie otrzymał w TFI gorszej oferty niż ta, z której korzysta obecnie w Caspar Asset Management. Chcemy co najmniej utrzymać dotychczasowy zakres dostępnych rozwiązań.

Czyli nie wygaszacie samej usługi zarządzania portfelami, lecz przenosicie ją z domu maklerskiego do TFI?

Błażej Bogdziewicz: Dokładnie. Klienci nadal będą mogli korzystać z zarządzania indywidualnymi portfelami. Zmieni się podmiot, który będzie tę usługę świadczył. 

Dlaczego w ogóle zdecydowaliście się na taką reorganizację? Chodzi przede wszystkim o koszty, regulacje czy o to, że indywidualny asset management tracił klientów?

Piotr Przedwojski: Powodów jest kilka. Po pierwsze, docelowa struktura będzie znacznie bardziej zbliżona do modeli znanych na rynku. Dotychczasowa organizacja Caspara była nietypowa. Trudno było wskazać w Polsce grupę o podobnej skali działalności i jednocześnie skonstruowaną w taki sam sposób. Po drugie, spodziewamy się lepszej alokacji kosztów. Po trzecie, a być może jest to najważniejsze, grupa będzie miała jaśniejszą i bardziej przejrzystą strukturę. Powinna ona umożliwić szybszy i bardziej stabilny rozwój, a jednocześnie ograniczyć ryzyko organizacyjne i regulacyjne. Dotychczasowa struktura była w dużej mierze wynikiem historii spółki. Sprawdzała się, gdy organizacja była znacznie mniejsza, także pod względem liczby pracowników. Obecnie stała się skomplikowana i trudna w zarządzaniu. Jest również złożona od strony regulacyjnej.

Błażej Bogdziewicz: Caspar Asset Management próbował w praktyce zarządzać niemal całością grupy. Prowadziło to momentami do mikrozarządzania. Taki model może działać w małej organizacji, ale nie jest dobry, gdy biznes staje się większy i poszczególne spółki powinny mieć zarządy w pełni odpowiedzialne za swoje obszary.

Mówicie o przejrzystości, lepszej alokacji kosztów i ograniczeniu ryzyka. Ile konkretnie reorganizacja ma kosztować i jakie oszczędności ma przynieść?

Piotr Przedwojski: Na tym etapie nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów implementacji, dlatego nie chcielibyśmy podawać konkretnych kwot. Wiemy już, do jakiej struktury chcemy dojść, ale sposób przeprowadzenia poszczególnych operacji nadal jest dopracowywany.

Czyli po przeniesieniu zarządzania giełdowy Caspar AM będzie już wyłącznie holdingiem?

Piotr Przedwojski: Nie od razu. Spółka matka ma dziś kilka zezwoleń regulacyjnych. W odniesieniu do zarządzania wiemy już, co chcemy zrobić, ale pozostają między innymi oferowanie instrumentów finansowych, doradztwo inwestycyjne i działalność pośrednictwa. Musimy zdecydować, jaki będzie ich docelowy model. Oferowanie może mieć szansę na samodzielny byt, ponieważ jest to działalność o innym profilu ryzyka i innej charakterystyce biznesowej niż zarządzanie. Doradztwo prowadzimy obecnie w ograniczonym zakresie, ale analizujemy jego rozwinięcie. Uważamy, że może to być absolutnie kluczowy obszar przyszłego rozwoju grupy.

Rozważamy również wejście w segment instrumentów finansowych innych niż tradycyjne akcje i obligacje. Rynek w pewnym sensie nas do tego skłania.

Jakie instrumenty mają panowie na myśli?

Piotr Przedwojski: Na przykład produkty z wbudowanym instrumentem pochodnym, czyli popularne produkty strukturyzowane. Do tej pory praktycznie nie było ich w naszej ofercie, podczas gdy konkurencja takie rozwiązania oferuje. Musimy więc zdecydować, w jaki sposób odnieść się do tego segmentu. Jeżeli rynek rozwija się w tym kierunku, powinniśmy przynajmniej ponownie przeanalizować nasze dotychczasowe decyzje. Trudno będzie kontynuować rozwój grupy bez zaadresowania tego obszaru. Jednocześnie jest to segment wymagający ostrożności. Produkty strukturyzowane mają odmienny profil ryzyka i płynności, a sam rynek jest bardzo niejednorodny. Musimy przyjrzeć mu się bardzo dokładnie i znaleźć sposób, aby zacząć na nim funkcjonować. Nie wiemy jeszcze, w jakiej skali i formule.

Reklama

W 2025 r. zapowiadaliście "powrót do korzeni" i "odzyskanie dynamicznego charakteru firmy". Skoro dynamikę trzeba odzyskać, to znaczy, że wcześniej została utracona. Co właściwie przestało działać?

Piotr Przedwojski: Nie chciałbym oceniać wcześniejszego okresu, ponieważ nie czuję się w pełni uprawniony do komentowania wszystkich decyzji. Sądzę, że liczby w pewnym stopniu mówią same za siebie.

Błażej Bogdziewicz: Mogę natomiast powiedzieć, co zmieniliśmy. Jeszcze podczas wcześniejszych rozmów obowiązywała inna koncepcja organizacyjna. Zakładaliśmy, że to ja będę kierował grupą, a Piotr obejmie stanowisko wiceprezesa. Uznałem jednak, że najważniejszym priorytetem powinno być skoncentrowanie się na działalności inwestycyjnej, poprawie procesu zarządzania i rozwoju produktów. Poprosiłem Piotra, aby przejął większą część obowiązków związanych ze strategią, ładem korporacyjnym i zarządzaniem grupą. Docelowo Piotr ma odpowiadać przede wszystkim za strategię i corporate governance, a ja za działalność inwestycyjną.

W przypadku części produktów mieliśmy problemy z wynikami. Te wyniki wyraźnie się poprawiły i uważamy, że najtrudniejszy okres jest za nami. Istotnie poszerzyliśmy też ofertę, między innymi o fundusze zamknięte wykorzystujące strategie opcyjne. Nie da się przeprowadzić wszystkiego jednocześnie. Ustaliliśmy priorytety i podzieliliśmy kluczowe obowiązki. Dzisiaj ten model jest, moim zdaniem, znacznie lepiej poukładany.

Wciąż mówią panowie głównie o tym, co już zostało zrobione. Jakie są konkretne plany produktowe na kolejne lata? Czy oferta jest już kompletna, czy zamierzacie uruchamiać kolejne fundusze?

Piotr Przedwojski: Najpierw określiłbym cel dotyczący całej grupy. W średnim i długim terminie chcielibyśmy, aby wartość aktywów rosła w tempie przekraczającym 10 proc. rocznie. Krótkoterminowo dynamika może się oczywiście bardzo różnić, ale taki poziom w dłuższym okresie uznalibyśmy za satysfakcjonujący. Jeżeli chodzi o Caspar TFI, to historycznie miało ono dwie główne linie biznesowe. Pierwszą był Caspar Parasolowy FIO, a drugą dedykowane FIZ-y dla bardzo zamożnych klientów.

Docelowo chcemy mieć cztery linie. Pierwszą pozostanie fundusz parasolowy, który wreszcie osiągnął skalę pozwalającą poważniej rozmawiać z zewnętrznymi dystrybutorami. Drugą nadal będą dedykowane FIZ-y dla bardzo zamożnych klientów. Trzecią tworzą niededykowane fundusze zamknięte, oferowane większej liczbie inwestorów. To nowy obszar, który rozwija się dobrze. Czwartą linią będzie zarządzanie indywidualnymi portfelami, przeniesione z Caspar Asset Management do TFI.

Powiedział pan, że czwartą linią biznesową Caspar TFI będzie zarządzanie indywidualnymi portfelami. Co w tej ofercie ma być nowego w porównaniu z usługą świadczoną dotychczas przez Caspar Asset Management?

Piotr Przedwojski: Jedną z istotnych zmian jest poszerzenie możliwości dotyczących miejsca przechowywania aktywów klientów. W dotychczasowym modelu Caspar Asset Management współpracował w tym obszarze z jednym podmiotem krajowym. Obecnie jako grupa możemy prowadzić portfele z wykorzystaniem infrastruktury dwóch instytucji krajowych oraz Interactive Brokers za granicą. Moim zdaniem możliwość utrzymywania aktywów w zagranicznej instytucji jest bardzo ważnym elementem oferty dla zamożnych klientów. Zapewne pozostanie to usługa niszowa, ale część klientów chce trzymać część swojego majątku poza Polską.

Używa pan określenia "zagraniczny depozytariusz". Czy chodzi o depozytariusza w ścisłym, ustawowym znaczeniu tego pojęcia? Polskie fundusze muszą przecież korzystać z depozytariusza spełniającego określone wymogi krajowe.

Piotr Przedwojski: W tym przypadku nie mówimy o depozytariuszu funduszu inwestycyjnego. Chodzi o instytucję, w której przechowywane są aktywa klienta objęte usługą zarządzania indywidualnym portfelem. W przypadku polskich funduszy inwestycyjnych obowiązują odrębne wymogi dotyczące depozytariusza. Inaczej wygląda sytuacja w usłudze zarządzania portfelem. Aktywa klienta mogą być przechowywane w zagranicznej instytucji, a my możemy nimi zarządzać na podstawie udzielonego mandatu. Współpracujemy w tym zakresie z Interactive Brokers, działającym w Europie poprzez podmiot irlandzki.

Czyli ta usługa jest odpowiedzią na potrzeby klientów, którzy nie chcą utrzymywać całego majątku w polskiej jurysdykcji?

Piotr Przedwojski: Tak. Uważamy, że grupa powinna mieć możliwość zaoferowania klientowi rozwiązania, w którym część jego aktywów znajduje się poza Polską. W obecnym stanie prawnym odpowiednią formą jest właśnie zarządzanie indywidualnym portfelem. Dla części zamożnych klientów jest to istotny argument. Dzięki współpracy z Interactive Brokers możemy zaoferować im zagraniczną infrastrukturę przy relatywnie niskich kosztach.

Błażej Bogdziewicz: To rozwiązanie jest również alternatywą wobec usług oferowanych przez instytucje szwajcarskie, z którymi w segmencie najzamożniejszych klientów w pewnym zakresie konkurujemy. W tradycyjnym szwajcarskim private bankingu koszty bywają wysokie. Model Interactive Brokers jest pod tym względem inny. Widzimy zainteresowanie tą ofertą zarówno ze strony nowych klientów, jak i obecnych klientów, którzy zwiększają wartość powierzanych nam aktywów.

Czyli nie planujecie obecnie rewolucji w ofercie?

Błażej Bogdziewicz: Raczej nie. Oferta będzie zapewne stopniowo rozszerzana, ale nie zakładamy radykalnej przebudowy. Dużą część pracy wykonaliśmy już w ostatnim czasie. Analizujemy możliwość oferowania osobistych kont inwestycyjnych, ale w sprawie OKI nie podjęliśmy jeszcze decyzji. Będziemy rozwijać zarówno fundusze otwarte, jak i zamknięte. W ubiegłym roku uruchomiliśmy także nowy fundusz dłużny, dzięki czemu mamy obecnie dwa produkty obligacyjne o różnych profilach ryzyka.

Przez lata Caspar był kojarzony przede wszystkim z akcjami. Tymczasem to właśnie fundusze dłużne zbierały w ostatnich latach największe napływy. Czy zaniedbując ten segment, nie oddaliście konkurencji istotnej części rynku?

Piotr Przedwojski: Jako grupa rzeczywiście zaniedbywaliśmy w ostatnich latach segment instrumentów dłużnych. Chcemy to zmienić. Nie chciałbym szacować, ile konkretnie mogliśmy na tym stracić, bo trudno byłoby to rzetelnie policzyć. W dużych grupach finansowych dług jest jednak zazwyczaj podstawą oferty, szczególnie w grupach bankowych. My również nie zamierzamy tutaj szukać na siłę odmiennej drogi.

Mówicie o dobrych wynikach obu funduszy obligacyjnych. Caspar Obligacji Uniwersalny rzeczywiście wyraźnie wyprzedza średnią swojej grupy. Caspar Obligacji Skarbowy był natomiast tylko nieznacznie powyżej średniej. Lepszy wynik osiągał produkt indeksowy, który z założenia nie próbuje generować alfy. Czy nie oceniacie swoich rezultatów zbyt łagodnie?

Błażej Bogdziewicz: Caspar Obligacji Skarbowy jest produktem bardzo konserwatywnym. Nie próbujemy agresywnie maksymalizować jego stopy zwrotu. Ma być rozwiązaniem dla klientów, którzy szukają alternatywy dla lokaty i chcą uniknąć nadmiernych emocji. Caspar Obligacji Uniwersalny ma bardziej ofensywny profil. Jest przeznaczony dla osób, które chcą na rynku długu poszukiwać wyższej stopy zwrotu i akceptują związane z tym dodatkowe ryzyko.

Piotr Przedwojski: Przy porównywaniu funduszu skarbowego ze średnią grupy trzeba uwzględnić konstrukcję portfela. Według mojej wiedzy znajdują się w nim niemal wyłącznie papiery skarbowe, udział obligacji korporacyjnych jest zerowy albo śladowy, a duracja pozostaje niska. Warto więc znormalizować porównanie o ryzyko kredytowe i ryzyko stopy procentowej. Po uwzględnieniu tych ograniczeń wynik funduszu oceniamy dobrze.

W ofercie macie obecnie dziewięć FIZ-ów, ale tylko dwa z nich są kierowane do szerszego grona klientów. Jaką rolę mają pełnić fundusze zamknięte?

Błażej Bogdziewicz: Rzeczywiście dzielimy je na dwie grupy. Pierwszą tworzą Focus FIZ i US Leaders FIZ. Są to fundusze niepubliczne, ale nie zostały stworzone dla jednej rodziny czy jednego klienta. Mogą być oferowane większej liczbie inwestorów. Drugą kategorią są fundusze dedykowane bardzo zamożnym klientom. To biznes, z którego historycznie wyrósł Caspar: opieka nad majątkami zamożnych Polaków i tworzenie rozwiązań szytych na miarę.

Szczególnie Focus FIZ spotkał się z dużym zainteresowaniem. Fundusz inwestuje na rynkach akcji, a jednocześnie wykorzystuje opcje do zarządzania ryzykiem. Nie jest to sporadyczny zakup pojedynczego zabezpieczenia. Zbudowaliśmy zespół zajmujący się instrumentami pochodnymi, a w portfelu zawieranych jest wiele transakcji opcyjnych. Nie wykorzystujemy opcji wyłącznie do zabezpieczania ryzyka. Kupujemy również opcje call, które pozwalają uczestniczyć we wzrostach rynku.

Wskazuje pan na systematyczny przebieg wyceny Focus FIZ i ograniczanie spadków. Fundusz wyceniany jest jednak tylko raz na dwa tygodnie, co może optycznie wygładzać jego wykres. Ma też krótką historię. Czy nie jest za wcześnie, aby przypisywać ten efekt strategii opcyjnej?

Błażej Bogdziewicz: Oczywiście trzeba uwzględniać częstotliwość wyceny i krótki okres działania. Nie twierdzimy, że fundusz został już sprawdzony we wszystkich możliwych warunkach rynkowych. W dotychczasowych okresach słabości rynku ograniczał jednak skalę spadków i klienci to zauważają. Naszym zdaniem wykorzystanie opcji odegrało w tym istotną rolę.

To nie jest jednak produkt dla typowego klienta detalicznego. Jeden certyfikat kosztuje kilkaset tysięcy złotych, a przecież nie powinien stanowić całego portfela. Potencjalny inwestor musi więc dysponować znacznie większym majątkiem.

Błażej Bogdziewicz: Zgadza się. To nie jest rozwiązanie dla osoby odkładającej po tysiąc złotych miesięcznie. Jest oferowane szerzej niż FIZ dedykowany jednej rodzinie, ale nadal kierujemy je do zamożniejszych klientów. Strategie opcyjne są też trudniejsze do wyjaśnienia niż klasyczny fundusz akcji czy obligacji. Dlatego bardzo ważna jest komunikacja i zrozumienie przez klienta, jak produkt działa.

Na kim chcecie budować rozwój grupy: na szerokim detalu czy na osobach zamożnych i bardzo zamożnych?

Błażej Bogdziewicz: Zdecydowanie koncentrujemy się na klientach zamożnych i bardzo zamożnych. Klienci detaliczni również mogą korzystać z naszych produktów, ale nie zamierzamy konkurować skalą z PKO BP ani budować porównywalnej sieci sprzedażowej. Nie mamy takich ambicji.

Piotr Przedwojski: Na rynek detaliczny chcemy docierać przede wszystkim przez zewnętrznych dystrybutorów. Nie będziemy budowali tysiąca własnych placówek. Jeżeli pozyskamy bankowych partnerów, uzyskamy dostęp do ich klientów. Jeżeli produkt będzie odpowiednio dobry i będzie generował alfę, wcześniej czy później bank lub kilka banków może zdecydować się na jego dystrybucję. W takim modelu można również obniżyć minimalny próg inwestycji do poziomu dostępnego dla zwykłego klienta detalicznego.

Ale każdy bank ma własne TFI, a fundusze dłużne bankowych grup sprzedają się bardzo dobrze. Dlaczego bank miałby wprowadzać do oferty produkt Caspara?

Błażej Bogdziewicz: Warunkiem muszą być bardzo dobre wyniki inwestycyjne. Wynik jest funkcją ludzi, procesu inwestycyjnego oraz pewnego elementu szczęścia lub pecha. Na ten ostatni nie mamy wpływu, ale możemy budować dobry zespół i stale poprawiać proces. Inwestujemy globalnie, więc konkurujemy z dużymi instytucjami, które zatrudniają bardzo dobrych specjalistów i dysponują ogromnymi budżetami. W ubiegłym roku przeszliśmy na zespołowy model zarządzania. Zespół odpowiedzialny za akcje i instrumenty pochodne liczy pięć osób. Współpracujemy też z ekspertem naukowym analizującym sektor ochrony zdrowia. Bez odpowiednich wyników nie przebijemy się do bankowej dystrybucji. Z poprawą wyników i większą skalą produktów możliwość rozmowy z kolejnymi dystrybutorami staje się jednak realna.

Macie w grupie F-Trust iWealth, który utrzymuje otwartą architekturę. Jednocześnie program motywacyjny na 2026 r. zakłada co najmniej 150 mln zł skonsolidowanej sprzedaży netto i 1,5 mln zł skonsolidowanego zysku brutto. Czy taki cel nie tworzy presji, aby klientów dystrybutora kierować do własnych produktów Caspara?

Błażej Bogdziewicz: Cel 150 mln zł nie jest na tyle agresywny, aby wpływał na sposób prowadzenia dystrybucji. W naszej ocenie poprzeczka została ustawiona dość nisko.

Piotr Przedwojski: Skala aktywów związanych z biznesem F-Trust iWealth zbliża się do 4 mld zł, a spółka od kilku lat rozwija się w tempie przekraczającym 10 proc. rocznie. Na tym tle 150 mln zł jest celem umiarkowanym. Program miał przede wszystkim związać ze spółką osoby, które uważamy za kluczowe dla dalszego rozwoju, poprzez możliwość objęcia akcji.

Czy do tych 150 mln zł można zaliczyć środki przeniesione z Caspar AM do Caspar TFI?

Błażej Bogdziewicz: Nie. Intencją jest pozyskanie nowych pieniędzy dla całej grupy, a nie zaliczanie transferów wewnętrznych.

F-Trust iWealth zachowa otwartą architekturę?

Piotr Przedwojski: Tak. Ma bardzo szeroką ofertę, prawdopodobnie jedną z najszerszych w kraju, i nie zamierzamy zamykać jej wyłącznie do produktów Caspara. Dokładny zakres oferty może się zmieniać, bo jest to decyzja zarządu spółki dystrybucyjnej, ale podstawowa zasada otwartej architektury zostanie zachowana.

Jak dziś wygląda dystrybucja samych funduszy Caspara?

Błażej Bogdziewicz: F-Trust iWealth nie jest jedynym dystrybutorem. Mamy również innych partnerów, a duża część aktywów – szczególnie należących do zamożniejszych klientów – trafia do nas w sprzedaży bezpośredniej. F-Trust iWealth pozostaje jednak najważniejszym dystrybutorem, zwłaszcza pod względem ostatniej sprzedaży netto. Rozmawiamy z obecnymi partnerami o zwiększeniu aktywności oraz z potencjalnymi nowymi dystrybutorami, w tym z bankami. Liczymy, że z czasem będzie rosła sprzedaż poza kanałem bezpośrednim Caspara i poza F-Trust iWealth.

Funduszy megatrendów jest na rynku dużo, także w TFI dysponujących potężnym zapleczem sprzedażowym. Kiedy patrzę na podstawową ofertę Caspara, widzę akcje globalne, megatrendy, obligacje i 2 FIZ-y. Jest ona dość pospolita. Nie mówię tego pejoratywnie, ale co właściwie jest waszą niszą?

Piotr Przedwojski: Nie przeszkadza mi określenie naszej oferty jako pospolitej. Nie musi być egzotyczna. Musi być dobra. Nawet największe zaplecze sprzedażowe nie wystarczy na zawsze, jeżeli produkt nie dostarcza odpowiedniej wartości. Ostatecznie kluczowa jest alfa.

Mamy też rzeczywistą sieć doradczą, która pomaga klientom w alokacji aktywów. Doradca musi zdecydować, czy w danym okresie właściwa jest ekspozycja na akcje amerykańskie, chińskie, obligacje czy inne segmenty rynku. Fundusz aktywny lub ETF jest dopiero instrumentem służącym realizacji decyzji alokacyjnej. Najważniejsze pozostaje to, jak podzielić kapitał pomiędzy poszczególne klasy aktywów. Nawet klient inwestujący wyłącznie w ETF-y nadal musi zdecydować, jaki udział portfela przeznaczyć na akcje, a jaki na obligacje. Przy większym majątku taka decyzja zawsze będzie wymagała wiedzy i odpowiedzialności. Popyt na doradztwo nie zniknie wraz z rozwojem produktów pasywnych.

Błażej Bogdziewicz: W przypadku najbardziej zamożnych klientów oferta jest rzeczywiście szyta na miarę. Każdy może otrzymać nieco inną strukturę portfela. Analizujemy potrzeby, sytuację majątkową i oczekiwania wobec ryzyka. Pomagamy także w sprawach wykraczających poza sam dobór papierów wartościowych, na przykład przy tworzeniu fundacji rodzinnych. Relacja z klientem jest bliska. W ofercie dla szerszego rynku, obok wyników, bardzo ważna pozostaje komunikacja. Nie wystarczy pokazać stopę zwrotu. Trzeba wyjaśnić, skąd się wzięła, jakie ryzyko jej towarzyszyło i w jaki sposób podejmowane są decyzje. Naszą wartością jest również dostęp do zarządzających. Klient może z nami porozmawiać i zrozumieć, jak zarządzamy. Jeżeli rozumie i akceptuje przyjęty sposób działania, jest to ważny element długoterminowej relacji.

Przez lata Caspar kojarzył się z podejściem zakładającym brak zabezpieczania walutowego inwestycji zagranicznych. Czy nadal tak jest?

Błażej Bogdziewicz: To wymaga doprecyzowania. Jedynym funduszem przeznaczonym do szerszej dystrybucji, który z założenia pozostaje całkowicie niezabezpieczony walutowo, jest Caspar Akcji Globalny Megatrendy. Caspar Akcji Światowych Liderów stosuje hedging walutowy, o ile dobrze pamiętam, od około dwóch lat. W pozostałych funduszach decyzje są podejmowane indywidualnie. Przykładowo w Focus FIZ poziom zabezpieczenia zmieniamy dynamicznie. W niektórych okresach ekspozycja jest zabezpieczana, w innych nie, a sam poziom hedgingu może się zmieniać.

Caspar Akcji Globalny Megatrendy osiągnął ostatnio bardzo dobre wyniki. Jest obecnie czwarty w grupie od początku roku i zarabił 40 proc. w okresie 12 miesięcy. W perspektywie trzyletniej zajmował jednak dopiero 46. miejsce na 50 funduszy. Na ile ostatni rezultat jest efektem selekcji spółek, na ile zmiany strategii, a na ile niezabezpieczonej waluty?

Błażej Bogdziewicz: Na początku ubiegłego roku zmieniliśmy politykę inwestycyjną funduszu. Wcześniej strategia miała bardziej autorski charakter i klientom mogło być trudno przewidzieć, w jaki sposób będzie inwestowała. Obecnie jest bardziej czytelna. Zgodnie z nazwą koncentrujemy się na najważniejszych megatrendach, przede wszystkim technologii, ale także ochronie zdrowia. To była kluczowa zmiana, która w naszej ocenie przyczyniła się do poprawy wyników od drugiego kwartału ubiegłego roku. Waluta w niektórych okresach pomagała, a w innych szkodziła. Zwykle wzrostom cen akcji towarzyszyło osłabienie dolara, natomiast w okresach spadków dolar się umacniał. W takich warunkach brak hedgingu ograniczał zmienność wyniku. Ubiegły rok był nietypowy. Szczególnie w kwietniu spadkom cen akcji towarzyszyło bardzo silne osłabienie dolara, związane między innymi z obawami dotyczącymi polityki gospodarczej nowej administracji amerykańskiej. Oba czynniki jednocześnie negatywnie wpływały na fundusz. Nie wiem, jak będzie wyglądała przyszłość, ale ruchy o podobnej skali uważam raczej za wyjątek. Klient ma też wybór: część naszych produktów jest zabezpieczona, część pozostaje niezabezpieczona, a w niektórych hedging jest zarządzany aktywnie.

Napływy do ETF-ów rosną, a statystyki dotyczące długoterminowej skuteczności funduszy aktywnych nie są dla branży korzystne. Co musi zaoferować aktywnie zarządzany fundusz, aby klient wybrał go zamiast tańszego produktu pasywnego?

Błażej Bogdziewicz: Musimy pokonywać benchmarki. Jeżeli aktywnie zarządzane fundusze otwarte nie będą tego robiły, to trudno uzasadnić ich istnienie. Jeżeli inwestor może kupić ETF, który osiągnie lepszy wynik niż fundusz otwarty, nie widzę przekonującego powodu, dla którego miałby wybrać ten drugi. ETF jest również pod pewnymi względami wygodniejszy. Inwestor zna cenę transakcji i może kupić lub sprzedać jednostki podczas sesji. W funduszu otwartym składa zlecenie, nie wiedząc jeszcze dokładnie, po jakiej wycenie zostanie ono zrealizowane. Wyniki są więc podstawowym uzasadnieniem istnienia aktywnie zarządzanych funduszy otwartych. Naszym celem jest, aby rezultaty uzasadniały dalszy rozwój parasola Caspara.

Jak idzie wam pokonywanie benchmarków, np. w przypadku funduszu Megatrendów?

Błażej Bogdziewicz: Od zmiany polityki inwestycyjnej pokonujemy porównywane przez nas benchmarki z dużym zapasem. Musiałbym sprawdzić dokładne wyliczenia, ale mówimy o co najmniej kilkunastu punktach procentowych przewagi. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że jest to okres około 15 miesięcy. To wciąż krótka historia. Gdybyśmy utrzymali takie wyniki w dłuższym terminie, byłby to rezultat wyjątkowo dobry, ale prawdziwym sprawdzianem będzie również bessa. Nie chcemy, aby Caspar Akcji Globalny Megatrendy był funduszem wyłącznie na hossę. Oczywiście podczas bessy fundusz akcyjny raczej nie będzie osiągał dodatnich stóp zwrotu, ale zależy nam, aby skala spadków nie była dramatyczna. Naszym celem nie jest koniecznie pierwsze lub drugie miejsce w grupie. Chcemy być w czołówce, ale jeżeli zajmiemy piąte lub szóste miejsce, osiągając przy tym bardziej stabilne wyniki, również będziemy zadowoleni.

Czy w takim razie nie interesują was pomysły popularne dziś w dużych grupach: ETF-y pasywne i fundusze indeksowe?

Piotr Przedwojski: Nie wykluczamy ETF-ów, ale z pewnością nie interesuje nas konkurowanie w produktach pasywnych. To biznes dla BlackRocka i kilku innych największych globalnych instytucji. Nie jesteśmy w stanie rywalizować z nimi skalą ani kosztami. Musimy mieć inną ofertę, generować alfę i dobrze komunikować klientom wartość aktywnego zarządzania. Jeżeli mielibyśmy wejść w ETF-y, rozważalibyśmy raczej produkt aktywnie zarządzany. Na razie jest to jednak poziom koncepcyjny, a nie konkretny projekt.

Przygotowywane przepisy mają umożliwić tworzenie ETF-ów w formie funduszy otwartych, a potencjalnie także dołączanie notowanej klasy jednostek do już istniejącego produktu. Czy Caspar rozważyłby wprowadzenie na giełdę jednego ze swoich funduszy?

Piotr Przedwojski: Jeżeli koszty będą niskie, możliwość dołączenia giełdowego kanału dystrybucji do istniejącego funduszu z pewnością będzie warta analizy. Znaczenie będzie miała nie tylko sama ustawa, lecz także to, czy pozostałe instytucje infrastruktury rynku kapitałowego będą w stanie współpracować z TFI efektywnie i przy rozsądnych kosztach. Trzeba będzie wyliczyć punkt rentowności, czyli poziom aktywów, przy którym taki projekt zaczyna mieć ekonomiczny sens.

Błażej Bogdziewicz: Sam pomysł jest ciekawy, ponieważ TFI ma już znaczną część potrzebnej infrastruktury. Zarządzający może zazwyczaj obsłużyć dużo większe aktywa bez proporcjonalnego zwiększania kosztów. Jeżeli dodatkowe wydatki związane z notowaniem jednostek okażą się rozsądne, taki kanał może mieć sens. W dłuższym terminie ETF-y prawdopodobnie będą przejmowały coraz większą część rynku. Kierunek zmian zaproponowany przez Ministerstwo Finansów i KNF uważamy za właściwy.

Aktywny ETF może jednak wymagać ujawniania składu portfela. Czy zarządzający, który chce chronić swoje pomysły inwestycyjne, rzeczywiście będzie zainteresowany takim rozwiązaniem?

Błażej Bogdziewicz: Dużo zależy od tego, jak często i z jakim opóźnieniem trzeba byłoby publikować skład portfela. Jeżeli fundusz inwestuje w płynne aktywa, ujawnianie pozycji nie musi być dużym problemem. Inaczej jest, gdy istotna część portfela albo wyniku opiera się na mniej płynnych instrumentach. Wtedy wymagany poziom przejrzystości może komplikować realizację strategii.

Piotr Przedwojski: Pozostaje również kwestia success fee. Czy aktywny ETF miałby dla TFI sens bez możliwości pobierania opłaty za sukces? To może być jedno z kluczowych zagadnień. Opłaty zmienne są ważnym elementem przychodów wielu polskich TFI. W ETF-ie ich naliczanie może być trudniejsze. Jeżeli nie zostanie wypracowany sprawny mechanizm performance fee, zainteresowanie aktywnymi ETF-ami ze strony części polskich TFI może być ograniczone.

Zapisz się na Newsletter
Bądźmy w kontakcie! Prosto na Twojego maila będziemy wysyłać skrót najważniejszych informacji ze świata finansów, powiadomienia o nowościach rynkowych, najnowsze oceny i raporty oraz codzienne notowania wybranych przez Ciebie funduszy inwestycyjnych.
Newsletter

Tylko u nas

22.07.2026

Caspar układa grupę na nowo. "Bez alfy aktywne fundusze nie mają po co istnieć"

Źródło: Caspar AM

Napisz komentarz

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Przejdź do logowania

Wszystkie komentarze (0)

Polecamy

W co zainwestować 100 tysięcy złotych
Reklama
Ranking funduszy inwestycyjnych lipiec 2026
Reklama
Dbamy o twoją prywatność
Strona Analizy.pl używa plików cookies i przetwarza dane w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu i poprawy jakości świadczonych usług oraz w celach analitycznych, statystycznych i marketingowych. Szanujemy Twoją prywatność, dlatego używamy plików cookies tylko za Twoją zgodą. Wybierz Ustawienia, aby zapoznać się ze szczegółami i zarządzać opcjami. Możesz dostosować swoje preferencje w każdym momencie na stronie Ustawienia prywatności. Aby uzyskać więcej informacji zapoznaj się z naszą Polityką prywatności.

Rozdzielczość Twojego urządzenia jest zbyt niska.
Obróć ekran lub powiększ okno przeglądarki.