Jak inwestować w fundusze obligacji w 2026 r. Koniec złotych czasów?
Ostatnie dni na rynkach dłużnych przypominają scenariusz filmu sensacyjnego. Napięcie na Bliskim Wschodzie, eskalacja konfliktu na linii Iran–Izrael oraz niepewność wokół cieśniny Ormuz sprawiły, że skoczyła cena ropy. Reakcja była błyskawiczna i brutalna: w zaledwie dwa dni indeks obligacji skarbowych TBSP wymazał aż 60% tegorocznej stopy zwrotu.
To relacja z panelu, który odbył się podczas 8. Forum Inwestycji Osobistych 4 marca br. Od tego czasu rynki zanotowały dalsze spadki, o czym piszemy w tekście "Obligacje skarbowe tanieją. Co z funduszami dłużnymi?". Wiele wniosków z panelu wciąż jest aktualne.
Rok 2026 wyznacza kres ery „łatwych zysków” na rynku długu i przejście do fazy wysokiej zmienności, która dla nieprzygotowanych inwestorów może być szokiem. Skalę obecnych turbulencji najlepiej obrazuje fakt, że indeks TBSP w zaledwie dwa dni stracił 60% swojego całorocznego wypracowanego wyniku [w kolejnych dniach po Forum jeszcze o kolejnych kilka procent]. Obecna eskalacja w regionie Bliskiego Wschodu (Iran, Izrael, USA) oraz blokada cieśniny Ormuz stały się katalizatorem gwałtownego przetasowania w wycenach. Napięcia geopolityczne uderzają w rynek długu przede wszystkim kanałem surowcowym i walutowym. Skokowy wzrost cen ropy wymusił natychmiastowe przereagowanie rentowności. Ta bolesna korekta nie jest jednak sygnałem do odwrotu, lecz kluczowym punktem zwrotnym. Pozwala na nowo zdefiniować punkty wejścia i odsiać fundusze zarządzane pasywnie od tych, które potrafią generować „alfę” w środowisku podwyższonego ryzyka.
--------------------------------------------------------------------------------
Strategia „ręki w ogniu”: Kupuj, gdy boli
W obliczu spadków naturalnym ludzkim odruchem jest ucieczka przed bólem. Krzysztof Mazurek z Rockbridge TFI punktuje to zachowanie: „Nauczyliśmy się zabierać rękę jak parzy, a inwestycyjnie powinniśmy ją wkładać wtedy kiedy parzy”. Z perspektywy zarządzającego, obecna „czerwień” na wykresach to nic innego jak promocja. Kiedy cena obligacji spada, jej rentowność (yield) rośnie. Wkładając „rękę do ognia” – czyli kupując przecenione papiery – de facto kupujesz wyższy przyszły dochód po niższej dzisiejszej cenie. Obecna korekta to szansa, by wsiąść do pociągu, który wielu osobom odjechał w ubiegłym roku. A zyski w 2027 roku zależą od tego, co zrobimy z dzisiejszą korektą.
Jeśli boimy się powtórki z 2021 roku, kiedy obligacje traciły po 20%, to prawdopodobieństwo podobnych spadków jest znikome. W 2021 roku stopy rosły gwałtownie z poziomu 0% do 7%, a rentowności 10-latek z poziomu 1,5% do w szczycie nawet do 7%. - Dziś rentowności musiałyby wzrosnąć do poziomów dwucyfrowych (nawet do 12%), a stopy procentowe musiałyby być na poziomie 10% lub wyżej, żebyśmy byli w tym miejscu, co wtedy – uspokaja Tomasz Pawluć z Pekao TFI.
Dzisiaj jesteśmy w zupełnie innym miejscu cyklu – dyskutujemy tylko o tym, kiedy nastąpią obniżki, a nikt nie planuje podwyżek. - To nie jest tak, że tych obniżek w Polsce nie będzie [...]. One będą dowiezione prędzej czy później. Sytuacja, którą mamy dzisiaj, stwarza okazję, żebyśmy kupili jednostki funduszy taniej niż w piątek czy na początku roku – tłumaczy Mariusz Zaród z Quercus TFI.
Choć szok podażowy jest dotkliwy, to warto zwrócić uwagę, że Rada Polityki Pieniężnej (RPP) koncentruje się na inflacji bazowej, a nie na surowcowym komponencie. Przy obecnym momentum dezinflacyjnym w Polsce (poniżej 2%), gospodarka posiada wystarczający bufor, by zaabsorbować ten impuls bez trwałego uszkodzenia cyklu obniżek stóp.
Nowa normalność: 12% to historia, celujemy w solidne 5–8%
Inwestorzy rozpieszczeni dwucyfrowymi wynikami z ubiegłych lat muszą zejść na ziemię. Rok 2026 nie będzie rokiem rekordów, ale wciąż może być rokiem realnych zysków. Rok 2026 będzie rokiem premiującym elastyczność zarządzających. Pasywne trzymanie portfela skarbowego nie powtórzy wyników z lat 2024-2025.
- Można powiedzieć, że są dwie dobre informacje dla inwestujących w fundusze obligacji polskich i jedna zła. Dwie dobre są takie, że stopy zwrotu będą raczej wyższe niż inflacja, a druga, że zdecydowanie wyższe niż lokaty w bankach. Ale zła jest taka, że będą zdecydowanie niższe niż w roku ubiegłym. Na dłuższych skarbowych i uniwersalnych mogą być nawet trzy razy niższe, a na tych krótszych funduszach, w których w ubiegłym roku było między 6 a 7% stopa zwrotu, będą dwa razy niższe – powiedział Grzegorz Chłopek z Michael / Ström TFI.
Fundusze skarbowe krótkoterminowe: Oczekiwana stopa zwrotu 4-5% (Mariusz Zaród). Atutem jest niska zmienność i stabilne spływanie odsetek, co w dobie geopolitycznego niepokoju czyni je bezpieczną bazą portfela.
Fundusze obligacji długoterminowych: Są wrażliwe na geopolitykę i zmiany rynkowe, ale oferują wyższą premię. Prognozy od 5% (mediana) do 8% (najlepsze zarządzanie alfą). Krzysztof Mazurek (Rockbridge TFI) podkreśla, że aktywne zarządzanie duracją powinno pozwolić uniknąć strat i to ono będzie decydowało o wynikach. - Będzie większa rozbieżność, będzie widać kto jak aktywnie zarządza i kto trafnie podejmuje decyzję – podkreśla.
Fundusze obligacji korporacyjnych: Potencjalny lider zestawień. Wynika to ze specyficznej struktury polskiego rynku: banki, borykając się z brakiem popytu na kredyt i chcąc uniknąć podatku bankowego, mają nadmiar gotówki, którą lokują w obligacjach. To tworzy solidny fundament pod wyceny papierów korporacyjnych, oferujących marżę ponad WIBOR przy ograniczonej zmienności.
Mimo że stopy zwrotu mogą być nawet trzykrotnie niższe niż w rekordowych latach ubiegłych (kiedy sięgały 10-12%), fundusze obligacji pozostają bezkonkurencyjne względem lokat bankowych, oferując płynność i wyższą rentowność realną.
Polska jest tania czy droga?
Krzysztof Mazurek z Rockbridge TFI uważa, że polskie obligacje skarbowe są relatywnie drogie, zarówno fundamentalnie, jak i relatywnie. Podczas gdy rentowności w USA czy Wielkiej Brytani od 2022 roku pozostały stabilne, polskie papiery zjechały z 9% do 5,20%. Poza tym mamy w Polsce ogromny deficyt, czyli duże potrzeby pożyczkowe państwa. Dlatego zdaniem Mazurka warto spojrzeć na rynki, gdzie jest trochę lepszy, zdrowszy bilans danego kraju. Zgadza się z nim Grzegorz Chłopek, zwracając uwagę na spodziewaną dużą zmienność na papierach długoterminowych, dodając jednak, że Polska jako jeden z dwóch krajów na świecie ma zapisany poziom długu do PKB w konstytucji.
Jak tłumaczy Chłopek, strukturalnym ryzykiem jest nasycenie sektora bankowego, który posiada już 30-35% aktywów w obligacjach (na Zachodzie jest to 4-5-krotnie mniej). Przy rekordowym deficycie i wydatkach zbrojeniowych, brak popytu wewnętrznego może wymusić wzrost rentowności.
Tomasz Pawluć z Pekao TFI oraz Mariusz Zaród z Quercus TFI uważają natomiast, że polskie papiery nie są drogie. Polska oferuje premię za ryzyko (spread/asset swap) na poziomie RPA czy Meksyku, mimo nieporównywalnie lepszego standingu kredytowego. Argumentem "bezpiecznika" jest konstytucyjny limit długu (60% PKB) – poziom niedostępny dla Japonii (ok. 200%) czy krajów Europy Zachodniej (80-90% lub przekracza 100%). Mamy silny wzrost gospodarczy (4%) i niezależną Radę Polityki Pieniężnej, która trzyma stopy wysoko. Dowodem zaufania jest napływ 14 mld PLN kapitału zagranicznego w samym styczniu.
Rozbieżność ta sugeruje strategię dywersyfikacji geograficznej. Warto posiadać ekspozycję na polski dług ze względu na spread, ale uzupełniać ją rynkami bazowymi, gdzie bilans ryzyk budżetowych jest bardziej przewidywalny.
Obligacje korporacyjne: Nowy król portfela (Alfa)
Zdaniem Grzegorza Chłopka największym zaskoczeniem roku mogą być papiery korporacyjne. Sugeruje, że sytuacja z ubiegłego roku może się całkowicie odwrócić. Podczas gdy w 2025 rządy obligacji skarbowych były niepodważalne, teraz to obligacje korporacyjne mogą dociągnąć wynik portfela (wygenerować tzw. alfę). Dzięki temu, że są one oparte na zmiennej stopie (WIBOR + marża), stanowią świetny portfel renterski. W dobie niepewności co do tempa obniżek stóp przez banki centralne, dług korporacyjny staje się bezpieczną przystanią z dodatkowym „bonusem” za ryzyko emitenta, który może przeważyć szalę zysku na Twoją korzyść.
Trzy filary strategii na rok 2026:
Dywersyfikacja czasu wejścia: W obliczu niestabilnej sytuacji w cieśninie Ormuz, nie należy alokować całego kapitału jednorazowo. Wykorzystywanie korekt geopolitycznych do stopniowego budowania pozycji w funduszach o dłuższej duracji jest racjonalnym podejściem.
Selekcja funduszy "Alpha-Seekers": W środowisku niższych stóp bazowych, kluczowa staje się zdolność zarządzającego do aktywnego timingu rynkowego. Fundusze o udokumentowanej elastyczności w zarządzaniu portfelem skarbowym będą wyraźnie dystansować medianę rynkową.
Realizm i ochrona kapitału: Należy zaakceptować, że wyniki na poziomie 5-8% są obecnie sukcesem. Strategia powinna celować w bezpieczne pobicie inflacji i depozytów, przy jednoczesnym zachowaniu gotowości na gwałtowne zmiany nastrojów globalnych.
Reklama
Forum Inwestycji Osobistych to konferencja poświęcona praktycznemu inwestowaniu w obecnym etapie cyklu rynkowego. Skupimy się na tym, jak budować portfel w warunkach zmieniającego się otoczenia makroekonomicznego, jak łączyć różne klasy aktywów i jak podejmować decyzje inwestycyjne bez uciekania w skrajny optymizm ani nadmierną ostrożność.
Forum Inwestycji Osobistych to wydarzenie dla tych, którzy chcą lepiej rozumieć rynki i świadomie zarządzać swoim kapitałem, niezależnie od poziomu doświadczenia. Bez względu na to, czy dopiero zaczynasz, czy już inwestujesz – tutaj znajdziesz praktyczną wiedzę, eksperckie analizy i inspirację do działania.
10.03.2026
Źródło: Analizy.pl



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania