Forum Funduszy: 5 zadań stojących przed branżą funduszy
Fundusze inwestycyjne to wciąż temat obcy wielu Polakom, którzy lubią trzymać oszczędności na lokacie lub inwestować je w nieruchomości. Podczas XV Forum Funduszy paneliści starali się znaleźć odpowiedź na pytanie, jakie zadania stoją przed branżą.
„Ewolucja rynku funduszy – zarządzanie, dystrybucja, koszty; uwarunkowania i wyzwania” – tak brzmiał tytuł panelu, w którym udział wzięli przedstawiciele TFI, KNF-u i kancelarii prawnej, a który poprowadził Michał Duniec, prezes Analiz Online. Uczestnicy po kilkudziesięciominutowej dyskusji sformułowali pięć najważniejszych wyzwań, które stoją w najbliższym czasie przed rynkiem. Są to:
- wprowadzanie zmian z myślą o kliencie i maksymalne uproszczenie procedur oraz komunikacji, np. w kwestii zmian prawnych czy obszerności dokumentacji;
- edukacja klienta, ponieważ większość Polaków nie wie, jak funkcjonują fundusze; popularyzacja programów regularnego oszczędzania;
- „uportfelowienie” klienta, oferowanie mu programów złożonych z różnych klas aktywów, żeby zdywersyfikować inwestycje;
- tworzenie takiego prawa, które ułatwiałoby TFI wprowadzanie nowych instrumentów;
- i wreszcie zmiana modelu dystrybucji i wynagradzania sprzedawców, ale i etyczne postępowanie i samoregulacja branży.
Reklama
Pierwszy z postulatów zgłoszony został przez Sebastiana Buczka, prezesa Quercus TFI. – W Polsce klienci inwestują jednorazowo i patrzą na historyczne stopy zwrotu, czyli wybierają fundusze po okresie ich dobrego performance’u – mówił podczas dyskusji. – Musimy namawiać klientów, żeby inwestowali regularnie. Dodał też, że obecny rok jest dla funduszy pozytywny, choć początek roku zapowiadał się lepiej, bo w styczniu i lutym na rynek napływało po 5 mld zł, natomiast obecnie jest to ok. 1 mld zł. Wciąż jednak jest szansa na całoroczny wynik w postaci 20 mld złotych. – Nasze zadania to dalsza budowa zaufania i koncentracja na stopach zwrotu – podsumował.
Dwa kolejne wnioski wiążą się z kwestią przybliżenia świata funduszy przeciętnemu konsumentowi. Większość Polaków, nawet jeśli ma nadwyżki finansowe, to woli trzymać je na przynoszących realne straty depozytach, albo przekierowuje je w stronę rynku nieruchomości. Dobrze ilustrują to dane HRE Investments, z których wynika, że w I połowie 2021 roku w siedmiu największych miastach Polacy wydali na nieruchomości 20 mld złotych, z czego więcej niż połowę – 11 mld zł – zapłacili gotówką. Wprawdzie, jak szacuje JLL, jedną czwartą tej kwoty wydały zagraniczne fundusze inwestycyjne, kupujące mieszkania na wynajem, ale nawet po odjęciu ich udziału wciąż zostaje prawie 8 mld zł.
Źródłem tych zachowań jest wyniesione z domów przekonanie, że depozyty i domy to pewne, bezpieczne inwestycje, a to wiąże się z awersją do ryzyka. Fundusze natomiast są pojęciem większości oszczędzających obcym i niezrozumiałym, stąd potrzeba edukowania, zgłoszona przez Piotra Kozińskiego, dyrektora Departamentu Funduszy Inwestycyjnych i Emerytalnych w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego. Jednocześnie zaproponował on popularyzację programów regularnego oszczędzania, co ochroniłoby portfel przed spadkami.
– Z badań, co prawda przeprowadzonych dwa lata temu, wynika, że 70% klientów inwestujących w fundusze, także samodzielnie, poprzez platformy, ma jeden subfundusz, a ponad 90% maksymalnie dwa – zauważył Jacek Marcinowski, prezes Santander TFI. – Od 20 lat edukujemy klientów i nie udało się przekonać ich do dywersyfikacji aktywów, a przecież jest ona kluczem do uniknięcia strat. Dlatego zaproponował stworzenie gotowych portfeli zróżnicowanych według profili klientów i oferowanie im jako produktu.
– Cały czas nie zmieniliśmy sposobu komunikacji z naszym klientem, oferujemy mu przestarzały model sprzedażowy, który został zakonserwowany, zarówno przez wprowadzenie MIFID-u, przez który niekiedy nawet wspomnieć klientowi o niektórych rozwiązaniach, a co więcej, przez interpretację, przez którą nasi dystrybutorzy też się zablokowali. To nie jest tak, że my nie mamy produktu, tylko my cały czas chcemy klientowi sprzedać fundusz – zgodził się Marcin Żółtek, wiceprezes zarządu TFI PZU. – Dopóki nie zaproponujemy klientowi trochę portfela, który jest odpowiedni dla niego, to raz kupi fundusz obligacji, potem zmienią się uwarunkowania, to zaproponujemy mu akcyjny, a klient będzie miał poczucie, że znowu stracił.
Zaproponował także zmianę modelu dystrybucji i wynagradzania sprzedawców. Jednocześnie podkreślił, że kluczem jest etyka branży, np. przy wprowadzaniu samoregulacji, takich jak przy success fee.
Natomiast postulatem Artura Zapały, partnera w Kancelarii SPCG, specjalizującej się m.in. w doradztwie prawnym i regulacyjnym dla branży finansowej kluczowym zadaniem jest stworzenie takiego prawa, które ułatwiałoby wprowadzanie nowych instrumentów, co ułatwi dopasowanie oferty do potrzeb klientów.
20.10.2021
Źródło: IZFiA



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania