Rynki wschodzące (w końcu) pokazują siłę
To najlepiej spisujący się pod względem wyników region w tym roku i, według części ekspertów, wciąż niedowartościowany. Jest wiele argumentów przemawiających za dokupowaniem akcji EM do portfela
Tylko w tym roku akcje globalnych rynków wschodzących rosną już o kilkanaście procent. W związku z licznymi wydarzeniami, które dotknęły zwłaszcza dojrzałe gospodarki - brytyjskie referendum, zwlekanie Rezerwy Federalnej w sprawie podwyżki stóp procentowych, Emerging Markets daleko w tyle zostawiły tamtejsze giełdy: amerykańską (+7%), brytyjską (+3,3%) czy niemiecką (-0,5%).


Jan Dehn, ekspert z firmy Ashmore, specjalizującej się w inwestycjach w gospodarkach wschodzących, wskazuje, że dotychczas rynki rozwijające się traktowane były jako bardzo cykliczne. Uzależnione były od nastrojów inwestorów, to znaczy od napływów i odpływów kapitałów do tych gospodarek, a także od cen surowców.
-Ten pogląd jest jednak już coraz mniej prawdziwy. Obecnie, w indeksie MSCI EM ponad 50% składników to akcje spółek wzrostowych, a tylko ok. 20%, spółek cyklicznych – mówi Jan Dehn na łamach brytyjskiego serwisu Trustnet.
Ekspert wskazuje, że niegdyś główną rolę w indeksie pełniły akcje spółek surowcowych, a teraz środek ciężkości przesunął się na firmy technologiczne, bardziej odporne na rynkowe zawirowania (czytaj również: „Spółki technologiczne uchronią przed bessą?”).
W konsekwencji tych zmian, Jan Dehn jest zdania, że akcje EM mogą szybko zmniejszyć dystans do tych z rynków rozwiniętych. Szybciej, niż wskazywałyby na to historyczne wyceny.


Patrząc bowiem przez pryzmat ostatnich pięciu lat, rynki wschodzące w ujęciu globalnym nie rozpieszczały inwestorów stopami zwrotu. W tym czasie, wartość naszych 100 zł zainwestowanych w ETF odzwierciedlający ich wyniki, zmniejszyłaby się do 99 zł. Ta sama inwestycja w akcje z indeksu S&P 500 byłaby warta 182 zł, a w akcje japońskie 186 zł.
Adrian Lowcock, dyrektor inwestycyjny w Architas na łamach Trustnet tłumaczy, że to główny argument przemawiający za tym, że akcje EM są tanie w porównaniu do tych z gospodarek rozwiniętych. Przestrzega jednak, że jest kilka czynników, które wciąż mogą mieć na nie niebagatelny wpływ. Ekspert wskazuje na notowania dolara i spółki zadłużone w amerykańskiej walucie, a także na możliwość spowolnienia gospodarczego w Chinach - największej gospodarce wschodzącej. Poza tym, wciąż pozostaje kwestia silnego uzależnienia wyceny akcji EM od napływów i odpływów kapitału.
Sprawdź wyniki funduszy akcji globalnych rynków wschodzących
Sprawdź wyniki funduszy akcji globalnych rynków wschodzących
Ekspert bardzo pozytywnie podchodzi jednak do tych aktywów. Uważa, że ten rok może zapoczątkować okres, w których wyceny akcji EM zaczną zbliżać się do poziomów notowanych przez walory z krajów rozwiniętych. Zaleca jednak cierpliwość i podejście długoterminowe.
Wojciech Kiermacz
Analizy Online
Wojciech Kiermacz
Analizy Online
Rynek funduszy
Tylko u nas
08.09.2016
Źródło: Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania