Sell-buy-back - co by było gdyby
Zarządzający funduszami mogą dokonywać transakcji sell-buy-back (SBB), pisze dzisiejszy Parkiet. Taka transakcja oznacza, że TFI może zawrzeć z inną instytucją kontrakt, w którym sprzeda posiadane aktywa, zobowiązując się do ich odkupienia po określonej cenie w określonym terminie. Autorka podaje skrajny przykład, w którym TFI może sprzedać cały portfel funduszu akcji, a gotówkę znów zainwestować na giełdzie i mieć de facto 200% aktywów w akcjach.Autorka przytacza anonimową wypowiedź prezesa jednego ze średnich TFI z której wynika, że stosowanie takiego mechanizmu na dużą skale w odniesieniu do portfela akcji może stwarzać zagrożenie. Jednak nikt z rozmówców nie potwierdza, że takie operacje mają miejsce. Wiceprzewodniczący KNF, Artur Kluczny mówi, że zjawisko stosowania tego typu transakcji nie jest masowe, a sama transakcja stosowana jest w celu zabezpieczenia bieżącej płynności funduszu i występuje również w innych segmentach rynku. Zagrożenia dla wartości aktywów funduszy nie widzi również Marcin Dyl, prezes IZFiA twierdząc, iż nad transakcjami czuwa depozytariusz, który (dodajmy od siebie - niezależnie od tego czy wchodzi w skład tej samej grupy kapitałowej, czy nie) dba o to, aby przeprowadzane transakcje były zgodne ze statutem funduszu. Również zdaniem Roberta Fijołka zagrożenia dla wartości aktywów nie ma, ponieważ w TFI istnieją komórki kontroli ryzyka, które takie transakcje monitorują. Za: Parkiet nr 38 ( 2008-02-14), Natalia Chudzyńska, Zarządzający mają niebezpieczne narzędzia/top
Reklama
14.02.2008



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania