UniCredit ostrzega przed scenariuszem „sell America”. Ryzykiem nie jest sam wynik wyborów
Demokraci mają duże szanse przejąć Izbę Reprezentantów, a walka o Senat pozostaje otwarta. Zdaniem UniCredit dla rynków większym zagrożeniem niż rezultat wyborów może być jego zakwestionowanie przez administrację Donalda Trumpa. Taki scenariusz mógłby wywołać przejściową wyprzedaż amerykańskich aktywów.
We wtorek, 3 listopada, Amerykanie wybierają wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów oraz 35 spośród 100 senatorów. Sondaże wskazują, że Demokraci mają duże szanse odzyskać kontrolę nad Izbą Reprezentantów, ale wynik rywalizacji o Senat pozostaje niepewny. Wybory odbywają się w połowie drugiej kadencji Donalda Trumpa i mogą istotnie zmienić układ sił politycznych w Waszyngtonie.
Analitycy UniCredit wskazują, że najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada przejęcie przez Demokratów Izby Reprezentantów. Ugrupowanie ma również realną szansę na zdobycie niewielkiej większości w Senacie. Nie oznaczałoby to jednak możliwości swobodnego realizowania programu ustawodawczego. W Senacie przełamanie proceduralnej blokady wielu projektów ustaw wymaga 60 głosów, a prezydent zachowałby prawo weta. Demokraci nie dysponowaliby większością wystarczającą do jego odrzucenia.
Dla administracji Trumpa oznaczałoby to polityczny impas. UniCredit przypomina jednak, że wybory w połowie kadencji prezydenta zazwyczaj mają ograniczony wpływ na rynki finansowe. Tym razem główne zagrożenie może jednak kryć się gdzie indziej.
Reklama
Problem może się zacząć po zamknięciu lokali wyborczych
Analitycy obawiają się, że w razie niekorzystnego dla Republikanów rezultatu administracja Trumpa może zakwestionować uczciwość głosowania. Prezydent deklarował wcześniej, że zaakceptuje wyniki, o ile wybory będą „uczciwe”. Według UniCredit pozostawia to pole do podważania ich wiarygodności, m.in. poprzez zarzuty dotyczące głosów korespondencyjnych, udziału osób nieuprawnionych czy ingerencji zagranicznej.
Nie jest to wyłącznie teoretyczne rozważanie. Jeszcze przed dniem głosowania Departament Sprawiedliwości USA wystąpił do sądów w sprawach dotyczących procedur wyborczych w dwóch stanach. W Kalifornii administracja domagała się odseparowania głosów korespondencyjnych pochodzących od 20 tys. wyborców, co do których władze federalne zgłaszały wątpliwości dotyczące obywatelstwa. Władze stanu podważały wiarygodność przedstawionej listy. Ostatecznie 2 listopada Sąd Najwyższy USA odrzucił nadzwyczajny wniosek administracji. Rozstrzygnięcie dotyczyło środka tymczasowego, a nie ostatecznej oceny całego sporu.
Z kolei na Alasce Departament Sprawiedliwości chciał wstrzymać zatwierdzenie wyników wyborów do Senatu, gdyby przegrał urzędujący republikański senator Dan Sullivan. Powodem były zarzuty, że udział innego kandydata o podobnym nazwisku mógł wprowadzać wyborców w błąd. 1 listopada sąd federalny oddalił pozew, uznając, że administracja nie wykazała możliwości skutecznego rozwiązania problemu za pomocą proponowanego nakazu. Departament Sprawiedliwości wniósł apelację. Te dwa przykłady pokazują, że spory wokół procedur wyborczych trafiły już do sądów.
Coraz więcej sporów wyborczych w sądach
UniCredit zwraca uwagę na wieloletni wzrost liczby postępowań sądowych związanych z amerykańskimi wyborami. Z przywołanych w raporcie danych wynika, że liczba takich spraw niemal potroiła się od spornych wyborów prezydenckich w 2000 r. W cyklu wyborczym 2023-2024 była o 14,3 proc. większa niż w latach 2019-2020.
Analitycy wskazują na kilka przyczyn tego zjawiska. Partie coraz częściej traktują przepisy i procedury wyborcze jako pole politycznej rywalizacji. Rosnąca polaryzacja zwiększa stawkę kolejnych wyborów, a zmiany zasad głosowania wywołują dodatkowe spory prawne. Część pozwów może mieć także cel wizerunkowy, a nie wyłącznie doprowadzenie do korzystnego rozstrzygnięcia sądowego.
UniCredit rozważa możliwość kolejnych skarg, prób opóźniania zatwierdzania rezultatów, a nawet odmowy ich certyfikacji w niektórych stanach. Jednocześnie zaznacza, że prezydent USA nie ma kompetencji do samodzielnego rozstrzygania o przebiegu i ważności wyborów do Kongresu, a sądy i pozostałe instytucje stanowią istotne ograniczenie władzy wykonawczej.
„Sell America”, ale raczej na krótko
Gdyby po wyborach pojawiły się przedłużające się spory o ich legalność, inwestorzy mogliby zacząć kwestionować stabilność amerykańskich instytucji. Według UniCredit taki rozwój wydarzeń mógłby uruchomić przejściowy mechanizm „sell America”, czyli wyprzedaż amerykańskich aktywów w reakcji na rosnące ryzyko polityczne.
Instytut nie przedstawia jednak prognoz skali potencjalnych spadków indeksów giełdowych, kursu dolara czy cen obligacji skarbowych. Nie jest to również jego scenariusz bazowy. Analitycy spodziewają się raczej, że ewentualne napięcia okażą się krótkotrwałe, ponieważ działające w USA mechanizmy kontroli i równowagi ograniczają możliwość podważenia przebiegu wyborów przez władzę wykonawczą.
Co więcej, część strategów widzi w samym zakończeniu głosowania szansę na zmniejszenie rynkowej niepewności. Analitycy Morgan Stanley w komentarzu z 2 listopada ocenili, że wybory mogą usunąć jeden z czynników ciążących amerykańskiemu rynkowi akcji, a trwająca od czerwca korekta zbliża się do końca. Ich zdaniem scenariusz zwycięstwa Demokratów został już w znacznej mierze uwzględniony w cenach.
03.11.2026
Źródło: FOTOGRIN / Shuterstock.com


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania