Po 1 proc. od pracownika i firmy. Niemcy szykują swoje PPK
Po 1 proc. wynagrodzenia od pracownika i pracodawcy, indywidualne konta kapitałowe, publiczny fundusz domyślny i wypłata w formie dożywotniej emerytury. Niemiecka komisja emerytalna chce dobudować do państwowego systemu obowiązkowy komponent inwestowany na rynku kapitałowym. Na pierwszy rzut oka rozwiązanie przypomina PPK. Ale są różnice.
Niemiecka komisja do spraw zabezpieczenia emerytalnego przedstawiła 23 czerwca 2026 r. pakiet 33 rekomendacji dotyczących gruntownej reformy systemu emerytalnego. Jedną z najważniejszych jest utworzenie w ramach ustawowej emerytury obowiązkowego komponentu kapitałowego, określanego jako gesetzliche Kapitalrente.
Reklama
Pomysł pojawia się w momencie narastającej presji demograficznej na niemiecki system repartycyjny. Obecna stawka składki na niemieckie ustawowe ubezpieczenie emerytalne wynosi 18,6 proc. podstawy wymiaru, do obowiązującego limitu. Według symulacji Deutsche Rentenversicherung, przy zachowaniu obecnych przepisów wzrosłaby do 20,2 proc. w 2031 r. i 21,1 proc. w 2040 r. Jednocześnie wskaźnik standardowego poziomu emerytury przed opodatkowaniem obniżyłby się z 48 proc. do 46,4 proc. w 2040 r. Kapitałowa emerytura ma częściowo uniezależnić przyszłe świadczenia od liczby osób pracujących i płacących składki. Nie zastąpi systemu repartycyjnego, ale zostanie do niego dobudowana.
Nie jest to jeszcze uchwalone prawo ani gotowy projekt ustawy. Komisja przedstawiła rekomendacje, które muszą zostać przełożone na konkretne przepisy, a ich parametry mogą się jeszcze zmienić.
Po 1 proc. od pracownika i pracodawcy
Komisja proponuje, aby na indywidualne rachunki kapitałowe trafiało łącznie 2 proc. wynagrodzenia. Finansowanie miałoby zostać podzielone po równo: 1 proc. wynagrodzenia pokrywałby pracownik, drugie tyle dorzucałby pracodawca. Byłaby to składka dodatkowa, funkcjonująca obok obecnej składki na niemieckie ubezpieczenie emerytalne.
Nowe obciążenie miałoby być wprowadzane stopniowo, w rocznych krokach po 0,5 pkt proc. łącznie dla wszystkich grup wiekowych, najlepiej od 2028 r. Przy zachowaniu równego podziału oznaczałoby to coroczny wzrost po 0,25 pkt proc. po stronie pracownika i pracodawcy. Pełny poziom 2 proc. zostałby w takim harmonogramie osiągnięty w 2031 r.
Każdy ubezpieczony miałby indywidualne konto pokazujące wartość zgromadzonego kapitału. Nie miałoby jednak charakteru swobodnie dostępnego rachunku oszczędnościowego. Komisja jednoznacznie wskazuje, że zgromadzony kapitał nie podlegałby dziedziczeniu, a świadczenia z części kapitałowej byłyby wypłacane razem z częścią repartycyjną w formie dożywotniej emerytury. Rekomendacja nie przewiduje jednorazowego wycofania całego kapitału ani wcześniejszego wykorzystania środków na dowolny cel.
Już w tym miejscu widać podstawową różnicę wobec polskich PPK. Środki w PPK są prywatną własnością uczestnika, podlegają dziedziczeniu i mogą zostać wycofane przed ukończeniem 60 lat. Zwykły zwrot na dowolny cel wiąże się z ustawowymi pomniejszeniami, ale odrębne zasady obowiązują m.in. w przypadku poważnego zachorowania i wykorzystania pieniędzy na wkład własny. Po 60. roku życia preferowany wariant przewiduje wypłatę 25 proc. oszczędności jednorazowo, a pozostałych 75 proc. w co najmniej 120 miesięcznych ratach.
Składki miałyby być pobierane za pośrednictwem istniejącego systemu obsługiwanego przez pracodawców, a administracja zostałaby scentralizowana. Podstawową możliwością inwestycyjną byłby publiczny, konkurencyjny w skali międzynarodowej fundusz, wzorowany między innymi na KENFO - publicznej instytucji zarządzającej kapitałem przeznaczonym na finansowanie bezpiecznego przechowywania i końcowego składowania odpadów promieniotwórczych. Ubezpieczony, który nie chciałby korzystać z funduszu publicznego, miałby jednak możliwość wyboru spośród ograniczonej liczby certyfikowanych funduszy innych dostawców. Musiałyby one spełniać równie rygorystyczne kryteria dotyczące kosztów, zarządzania i polityki inwestycyjnej.
To również różni projekt od PPK. Na koniec marca 2026 r. PPK prowadziło 16 instytucji finansowych. Pracodawca wybiera jedną z nich dla swoich pracowników, a środki są inwestowane w funduszach zdefiniowanej daty, których struktura portfela zmienia się wraz ze zbliżaniem się funduszu do daty docelowej.
Niemcy sięgają po szwedzki wzorzec
Komisja bezpośrednio odwołuje się do szwedzkiej emerytury premiowej. W Szwecji całkowita składka na państwową emeryturę wynosi 18,5 proc. dochodu stanowiącego podstawę naliczania emerytury. Z tego 16 pkt proc. finansuje część repartycyjną, a 2,5 pkt proc. trafia do części kapitałowej.
Szwedzi mogą wybrać fundusze inwestycyjne, a osoby, które nie podejmą decyzji, korzystają z państwowego rozwiązania domyślnego AP7 Såfa. Niemiecka propozycja jest podobna pod względem umieszczenia kapitałowego elementu wewnątrz powszechnego systemu emerytalnego, choć zakłada składkę wynoszącą 2 proc. i ograniczony katalog alternatywnych funduszy.
Pod tym względem plan jest bliższy szwedzkiej emeryturze premiowej niż polskim PPK. Polski program stanowi odrębny system długoterminowego oszczędzania, a nie część pierwszego filaru ubezpieczeń społecznych.
Skala wpłat może sięgać około 30 mld euro rocznie
W rekomendacjach komisji nie podano wartości rocznych przepływów, jakie wygenerowałaby nowa składka. Skalę można jednak orientacyjnie oszacować na podstawie danych niemieckiego systemu emerytalnego. Według wstępnych danych Deutsche Rentenversicherung za 2025 r. obowiązkowe składki z aktywności zarobkowej wyniosły 284,9 mld euro. Jeżeli nowa składka w wysokości 2 proc. byłaby naliczana od odpowiadającej im podstawy, roczne wpłaty do kapitałowej części systemu mogłyby wynosić około 30,6 mld euro. Jest to uproszczony szacunek, a nie prognoza komisji. Faktyczna kwota będzie zależeć od zakresu osób objętych reformą, podstawy naliczania składki i ostatecznych przepisów.
Pokazuje jednak potencjalną skalę programu: po pełnym wdrożeniu na rynki kapitałowe mogłoby trafiać około 30 mld euro środków rocznie. Nawet przy szerokiej dywersyfikacji geograficznej byłby to znaczący, regularny strumień kapitału, rosnący wraz z wynagrodzeniami i liczbą uczestników.
Na pierwszy rzut oka niemiecka składka może wydawać się niższa. Łącznie wynosiłaby 2 proc., podczas gdy do polskich PPK trafia standardowo 3,5 proc. wynagrodzenia: 2 proc. od pracownika i 1,5 proc. od pracodawcy. Do tego dochodzą dopłaty państwa.
Nie jest to jednak porównanie dwóch identycznych produktów. Niemieckie 2 proc. byłoby dodatkową składką nałożoną na osoby finansujące już ustawowy system emerytalny. Obecnie składka do tego systemu wynosi 18,6 proc., a według prognoz i tak będzie rosła z powodu zmian demograficznych. Pracownik jednocześnie finansowałby więc bieżące świadczenia obecnych emerytów i odkładał część wynagrodzenia na własny kapitał.
PPK funkcjonuje natomiast obok składek na ZUS. Uczestnictwo jest dobrowolne, mimo zastosowania automatycznego zapisu, a zgromadzone pieniądze są wyodrębnione od publicznego systemu ubezpieczeń społecznych. Niemcy proponują więc niższą wpłatę, ale obowiązkową i obejmującą cały okres aktywności zawodowej.
Dlaczego Niemcy wybierają obowiązkowość?
Odpowiedzi należy szukać w nierównym upowszechnieniu dobrowolnych i pracowniczych form zabezpieczenia emerytalnego. W 2023 r. 62 proc. niemieckich pracowników podlegających ubezpieczeniom społecznym w wieku od 25 do 66 lat miało pracowniczy program emerytalny lub korzystało z dotowanej przez państwo prywatnej emerytury. Oznacza to, że znacząca część zatrudnionych nie posiadała żadnego z tych zabezpieczeń. Największe luki występowały wśród osób o niższych dochodach i pracowników małych przedsiębiorstw.
Samymi pracowniczymi programami emerytalnymi objętych było ok. 52 proc. zatrudnionych. W firmach mających mniej niż dziesięciu pracowników wskaźnik wynosił zaledwie 25 proc., podczas gdy w dużych przedsiębiorstwach sięgał 86 proc. Program pracowniczy posiadało tylko 34 proc. osób zarabiających nie więcej niż 2,5 tys. euro brutto. Dane pokazują więc, że uzupełniające zabezpieczenie emerytalne jest znacznie mniej rozpowszechnione wśród osób o niższych wynagrodzeniach oraz pracowników małych przedsiębiorstw.
Powierzenie publicznemu funduszowi potencjalnie bardzo dużej części nowych wpłat rodzi ryzyko politycznego wpływu na decyzje inwestycyjne. Kapitał mógłby zostać wykorzystany do finansowania preferowanych branż, wspierania krajowych przedsiębiorstw albo realizacji celów niezwiązanych bezpośrednio z interesem przyszłych emerytów. Autorzy rekomendacji wyraźnie dostrzegają ten problem. Postulują prawne zabezpieczenie aktywów przed przeznaczeniem na inne cele, niezależność decyzji inwestycyjnych od polityków oraz powierzenie nadzoru profesjonalnemu komitetowi złożonemu z zewnętrznych ekspertów.
Polityka inwestycyjna ma być nastawiona na stopę zwrotu, a środki powinny być możliwie szeroko rozproszone pomiędzy klasy aktywów, sektory i kraje. Komisja odradza polityczne narzucanie udziału konkretnych państw lub branż, dopuszczając jedynie indywidualnie oceniane wyłączenia inwestycji nieetycznych. Byłoby to podejście odmienne od zasad PPK, zgodnie z którymi co najmniej 40 proc. części udziałowej funduszu musi być lokowane w akcje i instrumenty udziałowe spółek wchodzących w skład WIG20 albo w instrumenty pochodne, dla których instrumentem bazowym są te akcje lub indeks WIG20.
Globalna dywersyfikacja ogranicza uzależnienie przyszłej emerytury od sytuacji gospodarczej jednego państwa. Jej polityczne zaakceptowanie może być jednak trudniejsze, ponieważ znaczna część pieniędzy niemieckich pracowników mogłaby być inwestowana poza Niemcami.
Cel: koszty nie wyższe niż 0,1 proc. rocznie
Komisja wyznacza orientacyjny cel: efektywne koszty systemu miałyby wynosić maksymalnie 0,1 proc. kapitału rocznie. Dla porównania ustawowy limit wynagrodzenia za zarządzanie funduszem PPK wynosi 0,5 proc. rocznie, a po spełnieniu określonych warunków może dojść wynagrodzenie za wynik w wysokości do 0,1 proc. Nie są to jednak w pełni porównywalne kategorie. Na koniec marca 2026 r. średnia opłata za zarządzanie funduszami PPK wynosiła 0,37 proc. rocznie. Łączny wskaźnik obejmujący również inne koszty administracyjne lub operacyjne oraz szacowane koszty transakcji wynosił średnio 0,80 proc. rocznie.
Kapitałowa część emerytury nie rozwiązuje natychmiast problemów systemu repartycyjnego. Przez wiele lat pracownicy musieliby jednocześnie finansować świadczenia obecnych emerytów oraz budować kapitał na własną przyszłość. Osoby będące blisko emerytury zapłaciłyby część nowych składek, ale miałyby zbyt mało czasu, aby zgromadzić znaczący kapitał. Dlatego komisja proponuje dla nich mechanizm przejściowy, finansowany z podatków, który miałby utrzymać odpowiedni poziom świadczenia do czasu, aż kapitałowa emerytura zacznie odgrywać większą rolę.
Ostatecznie nie ma więc możliwości uniknięcia kosztu transformacji. Może go ponieść pracownik poprzez dodatkową składkę, pracodawca poprzez wyższe koszty zatrudnienia albo podatnik poprzez finansowanie okresu przejściowego. Korzyści w postaci znaczącego kapitału i wyższych emerytur pojawią się dopiero po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach.
Reforma nie kończy się na rynku kapitałowym
Obowiązkowa składka kapitałowa jest najbardziej interesującym elementem reformy z perspektywy rynku finansowego, ale nie jedynym. Komisja rekomenduje także powiązanie ustawowego wieku emerytalnego ze wzrostem dalszego trwania życia po 2031 r. Dodatkowe lata życia miałyby być dzielone w proporcji dwa do jednego: dwie trzecie przypadłoby na dłuższą aktywność zawodową, a jedna trzecia na dłuższy okres pobierania emerytury. Według obecnych prognoz oznaczałoby to stopniowy wzrost wieku emerytalnego z 67 do około 67,5 roku pomiędzy 2031 a 2041 r.
Kapitałowa emerytura ma być więc jednym z elementów pakietu obejmującego także dłuższą aktywność zawodową, szerszą bazę osób ubezpieczonych i zmiany w finansowaniu świadczeń.
24.06.2026
Źródło: badahos / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania