Dariusz Kędziora: obligacje mają dziś dużą poduszkę bezpieczeństwa
Inwestorzy nie muszą trafnie przewidzieć momentu spadku rentowności, żeby zarabiać na obligacjach. Zdaniem Dariusza Kędziory z TFI PZU obecny poziom rentowności daje inwestorom znacznie większą poduszkę bezpieczeństwa niż w latach 2021–2022. – Zmiany rentowności nie zawsze są tak istotne – przekonywał podczas Fund Forum.
Kędziora już na początku wystąpienia zaznaczył, że nie zamierza odpowiadać na pytanie, które często dominuje w dyskusjach o rynku długu: kiedy rentowności zaczną spadać. Jego zdaniem z punktu widzenia inwestora długoterminowego ważniejsze jest to, jaki dochód obligacje mogą wygenerować przy obecnych poziomach rentowności.
Jak tłumaczył, na stopę zwrotu z obligacji skarbowych składają się trzy podstawowe elementy. Pierwszym jest carry, czyli rentowność, z jaką inwestor kupuje obligację. Drugim – roll-down, a więc korzyść wynikająca z przesuwania się obligacji w dół krzywej dochodowości wraz ze skracaniem się jej terminu do wykupu. Dopiero trzecim źródłem wyniku jest zmiana ceny związana ze wzrostem lub spadkiem rynkowych rentowności.
To właśnie ten ostatni element zwykle przyciąga najwięcej uwagi inwestorów. Kędziora podkreślał jednak, że im dłuższy horyzont inwestycyjny, tym większe znaczenie ma dochód wynikający z samego posiadania obligacji, a mniejsze – krótkoterminowe wahania jej ceny.
Inaczej niż w latach 2021–2022
Według przedstawiciela TFI PZU dzisiejszej sytuacji na rynku długu nie należy bezpośrednio porównywać z latami 2021–2022, kiedy gwałtowny wzrost rentowności przyniósł funduszom obligacyjnym duże straty.
Podstawowa różnica to poziom startowych rentowności. W tamtym okresie inwestorzy mieli niewielką poduszkę, która mogłaby amortyzować spadek cen obligacji. Dzisiaj zarówno carry, jak i roll-down są zdecydowanie wyższe.
– Mamy już zdecydowanie wyższą rentowność, która chroni nas przed negatywnymi zmianami rentowności i spadkami cen – mówił Kędziora.
Posłużył się przykładem dwuletniej obligacji o rentowności około 5% i duration w okolicach 1,6. Według przedstawionych przez niego wyliczeń nawet przy wzroście rynkowych rentowności o 100 pkt bazowych po roku inwestycja mogłaby przynieść około 5% zysku. Przy spadku rentowności o 100 pkt bazowych byłoby to około 6,5%.
Co więcej, aby inwestor zaczął ponosić stratę w rocznym horyzoncie, rentowność takiej obligacji musiałaby – według przedstawionej symulacji – wzrosnąć o blisko 700 pkt bazowych.
Pięciolatki też mają bufor
Podobny mechanizm Kędziora pokazał na przykładzie obligacji pięcioletniej, bardziej zbliżonej pod względem duration do portfeli długoterminowych funduszy obligacji.
Przy rentowności około 6,1% i duration wynoszącym około 4 lata, nawet w scenariuszu braku zmian rynkowych rentowności oczekiwana roczna stopa zwrotu wynosiłaby około 7%. Aby inwestycja znalazła się pod kreską w rocznym horyzoncie, rentowności musiałyby wzrosnąć o około 180 pkt bazowych.
Drugą istotną różnicą względem lat 2021–2022 są realne rentowności. W okresie gwałtownego wzrostu inflacji oprocentowanie obligacji pozostawało wyraźnie poniżej dynamiki cen. Obecnie – jak wskazywał Kędziora – realne rentowności są dodatnie.
Według przywołanych podczas wystąpienia wewnętrznych prognoz TFI PZU inflacja nie powinna powrócić do poziomów obserwowanych w latach 2021–2022. Jej maksymalny poziom w przyszłym roku instytucja szacuje na około 4,4%. Przy rentownościach obligacji przekraczających 6 proc. oznaczałoby to utrzymanie dodatniej realnej premii dla oszczędzających.
Reklama
Horyzont ważniejszy niż próba złapania dołka
Zdaniem Kędziory kluczowe dla inwestora jest więc nie tyle przewidzenie kolejnego ruchu rentowności, co odpowiednie dopasowanie instrumentu do własnego horyzontu inwestycyjnego.
Przy krótszych celach mogą to być fundusze dłużne o niskim duration. Przy budowie poduszki finansowej w horyzoncie trzech–pięciu lat można zaakceptować dłuższy termin zapadalności. Jeszcze inaczej można spojrzeć na obligacje w przypadku oszczędzania emerytalnego.
Kędziora podał przykład dziesięcioletniej obligacji kupionej z rentownością 6%. Przy założeniu trzymania jej do wykupu oraz reinwestowania wypłacanych kuponów również przy stopie 6%, łączna stopa zwrotu po dziesięciu latach wyniosłaby około 80%.
– To nie jest hipotetyzowanie na temat tego, co może się stać, czy wzrosną stopy, czy spadną stopy, co się stanie na Bliskim Wschodzie. To jest fixed income, stały dochód – podkreślał.
Kończąc wystąpienie, przedstawiciel TFI PZU zwrócił uwagę, że ryzyka, które obecnie dominują w dyskusjach o rynku – od polityki fiskalnej i inflacji po geopolitykę – znajdują już odzwierciedlenie w cenach obligacji.
Najważniejszy wniosek? W obecnych warunkach inwestor nie musi koniecznie liczyć na gwałtowny spadek rentowności, żeby osiągnąć atrakcyjną stopę zwrotu. Wysokie carry, dodatni roll-down i dodatnie realne rentowności sprawiają, że – w ocenie TFI PZU – obecne poziomy na rynku długu są atrakcyjne.
09.10.2026
Źródło: Analizy.pl


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania