Co ze złotym po wyborach?
Mocny złoty to już tylko wspomnienie?
Ostatnie miesiące na rynku krajowej waluty to długoterminowy trend umocnienia się lokalnej waluty przekreślony dynamiczną wyprzedażą. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy, polska waluta regularnie się umacniała, zarówno do dolara amerykańskiego jak i euro. Takiej postawie złotego sprzyjały zarówno wydarzenia lokalne, jak i zmiany na arenie międzynarodowej.
Reklama
W Polsce w tym czasie mieliśmy do czynienia, po osiągnięciu szczytu dynamiki inflacji w IV kwartale minionego roku, z regularnym, metodycznym spadkiem dynamiki wzrostu cen. Ten spadek dynamiki wzrostu cen, obserwowany w zasadzie na całym świecie, doprowadził także do tego, że w tym samym czasie, gdy umacniała się złotówka, doszło do odwrócenia trendu na parze EURUSD i dolar amerykański zaczął się wreszcie osłabiać, dając „oddech” takim gospodarkom jak Polska. Umocnieniu pomagało również relatywnie słabsze spowolnienie gospodarcze niż to obserwowane w pozostałych częściach świata.
Sielanka na złotym zakończyła się w momencie, gdy za euro trzeba było zapłacić 4,40 zł (wieloletni kurs równowagi), a za dolara 3,90 zł. Trend umocnienia przerwała Rada Polityki Pieniężnej, która, zgodnie ze swoją misją powinna dbać o wartość polskiego pieniądza. Ale co się właściwie wydarzyło?
Rada Polityki Pieniężnej na wrześniowym posiedzeniu zdecydowała się obniżyć poziom stóp procentowych aż o 75 p. b., do poziomu 6%. Jednocześnie prezes Narodowego Banku Polskiego na konferencji prasowej po posiedzeniu poinformował opinię publiczną, że Rada swoją decyzją chciała zaskoczyć rynek. I to bez wątpienia Radzie się udało, a inwestorzy ruszyli do wyprzedawania lokalnej waluty, co doprowadziło kurs euro do poziomu 4,6 zł, a dolara do poziomu 4,4 zł. Tak więc Radzie udało się wielomiesięczny trend zanegować nieuzasadnioną decyzją, jednocześnie zaskakując bardzo rynek.
Gospodarka swoją drogą, ale przed nami bardzo ważne wybory.
Rynek walutowy, nie tylko w Polsce, ma to do siebie, że na wyroby parlamentarne czy prezydenckie nie reaguje w krótkim terminie. W efekcie wyborów zdarza się, że dochodzi do zmian trendów na rynkach walutowych, ale są to procesy długotrwałe. Bardzo rzadko zdarza się, że rynki walutowe w efekcie wyborów reagują „natychmiast”.
Tym razem może być jednak zdecydowanie inaczej. Wielu ekonomistów ocenia obecne wybory, jak bardzo ważne z punktu widzenia kierunku w jakim będzie podążała polska polityka i w jakim kierunku będzie podążała nasza gospodarka. Eksperci oceniają, że w przypadku zwycięstwa obecnie rządzących nasz kraj będzie coraz bardziej oddalał się od Unii Europejskiej, marginalizował na arenie międzynarodowej i zamykał. Zwycięstwo obecnej opozycji zaś sprawi, że dotychczasowe trendy w polityce lokalnej i polityce zagranicznej powinny się odwrócić i powinno to mieć miejsce w bardzo krótkim czasie. Dlatego też perspektywa zbliżających się wyborów jest bardzo ważna, nie tylko dla naszej gospodarki jako całości, ale także dla trendów, które ukształtują się po wyborach na polskim rynku walutowym. Tym niemniej perspektywa i ryzyko wydaje się w tej sytuacji być mocno asymetryczne.
Wyniki wyborów, a trend na złotym
Zakładając, że wybory rozstrzygną się w taki sposób, że obecnie rządzący obóz będzie dalej miał możliwość rządzenia, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nasza lokalna waluta znowu wejdzie w trend osłabiania się, zwłaszcza, że kontynuacja prowadzenia polityki fiskalnej w dotychczasowy sposób jest bardzo prawdopodobne. Wydaje się więc, że w takiej sytuacji możemy być świadkami powolnego osłabiania się złotego.
W scenariuszu, w którym w naszym kraju brak będzie stabilności politycznej i będzie próba utworzenia rządu mniejszościowego, wówczas wydaje się, że nasza waluta może być pod jeszcze silniejszą presją i osłabienie, rzędu 5-8% jest bardzo prawdopodobne. Z punktu widzenia makroekonomicznego taki scenariusz jest również najbardziej ryzykowny.
Gdyby jednak w wyniku wyborów udało się stworzyć rząd opozycji, wówczas istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo umocnienia się złotówki. Po pierwsze jest szansa, że nowa władza zacznie choć trochę ograniczać skalę wydatków fiskalnych, które w tym roku były ogromne ze względu właśnie na kompanię wyborczą. Po drugie jest wielce prawdopodobne, że polityka zagraniczna w takim scenariuszu zacznie „zawracać”. W takim scenariuszu istnieje duże prawdopodobieństwo ponownego zbliżenia się z Unią Europejską i ustawienia na nowo polityki zagranicznej. I wreszcie po trzecie – środki z KPO. Jeżeli uda się stworzyć rząd z opozycji, wówczas rynek z dużym prawdopodobieństwem zacznie dyskontować zmiany w polskim ustawodawstwie i pozyskanie przez Polskę miliardów euro. Taki scenariusz może sprawić, że za dolara będziemy płacić nawet poniżej 3,80 zł, a za euro poniżej 4,30 zł. Ten scenariusz również sprawi, że niejako samoczynnie spadnie nieco presja inflacyjna i wówczas kontynuacja trendu obniżek stóp procentowych i pobudzanie polskiej gospodarki będzie bardziej uzasadnione.
/szj
13.10.2023
Źródło: Proxima Studio / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania