Jak wybrać konto oszczędnościowe?
Konto oszczędnościowe jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które z jednej strony nie chcą całkowicie zamrażać gotówki na lokacie, a z drugiej chciałyby, by pracowała ona nieco wydajniej niż jest to możliwe na ROR-ach. Warto jednak uważnie przyjrzeć się pełnym ofertom banków.
Konto oszczędnościowe łączy w sobie cechy lokaty i rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego: oferuje odsetki wyższe niż konto osobiste i umożliwia dokonywanie przelewów. Ostatnio w dodatku możemy natknąć się na oferty oprocentowania nie niższego lub niewiele niższego niż na depozytach. W przypadku lokat stawkę często zawyżają małe banki, które na krótko oferują podwyższone odsetki, by przyciągnąć nowych klientów. Tak stało się np. w październiku i grudniu, gdy Bank Nowy podniósł oprocentowanie zaledwie miesięcznej lokaty do odpowiednio 8,50% i 8,40%, w międzyczasie obniżając je do 8,00%, co jest obecnie poziomem równym najlepszym ofertom kont oszczędnościowych.
Reklama
Wysokie odsetki to nie wszystko
Coraz więcej banków kusi oprocentowaniem rachunków oszczędnościowych na 8%. W październiku była jedna taka oferta, w listopadzie już 10, a w grudniu – 17. Zważywszy na fakt, że RPP przestała podnosić stopy procentowe (trzy posiedzenia z rzędu bez podwyżek), a inflacja lekko przyhamowała, o wyższe oferty może być trudno. Oczywiście 8% w skali roku to poziom daleki od inflacji, lecz pozwala zmniejszyć stratę spowodowaną zmniejszeniem wartości kapitału z powodu wzrostu cen. Dla porównania: z danych NBP wynika, że pieniądze już leżące w bankach na rachunkach bieżących (ROR-ach i kontach oszczędnościowych) średnio oprocentowane były w październiku na 0,7% w skali roku, a na depozytach terminowych – na 4,5%.
Jak więc wybrać konto oszczędnościowe spośród kilkunastu ofert? Możemy oczywiście pójść po linii najmniejszego oporu (w tym wypadku nic w tym złego) i złożyć dyspozycję w banku, w którym już posiadamy ROR. Zdecydowana większość banków i tak tego od nas zażąda. Jeśli jednak jesteśmy gotowi na większy wysiłek, warto zwrócić uwagę na kilka innych aspektów niż tylko wysokość oprocentowania.
Na krótką metę
Zacznijmy od tego, że gros najatrakcyjniejszych ofert (7-8% w skali roku) to promocje, a zatem propozycje ograniczone czasowo. Zazwyczaj promocyjne oprocentowanie obowiązuje przez trzy miesiące, rzadziej przez pół roku. Po tym czasie wraca do standardowej wysokości, i tu już warto przyjrzeć się, jaki jest to poziom, bo jednak 0,5% w skali roku a 2% w skali roku stanowi pewną różnicę. Niekiedy oferta nie jest ograniczona okresem po podpisaniu umowy, lecz konkretną datą. Wtedy najmocniej skorzystają ci, którzy na promocję załapią się jak najwcześniej.
Niekiedy konto oprocentowane jest według zmiennej stopy, zazwyczaj według któregoś ze wskaźników WIBOR minus marża banku. Tu można znaleźć atrakcyjne oferty, ale trzeba uważać na wysokość marży. Na przykład w Toyota Banku Polska na Indeksowanym Koncie Oszczędnościowym do kwoty 100 tys. złotych otrzymamy 7,18% w skali roku, bo oprocentowanie to po prostu równowartość WIBOR-u 3M. Określane jest ono raz na kwartał według stanu z przedostatniego dnia roboczego pełnego kwartału, zatem odsetki na I kw. 2023 poznamy 29 grudnia. Jeśli jednak mamy do dyspozycji wyższą kwotę niż 100 tys. zł, to powyżej tej granicy bank wypłaci nam już tylko 4,18% w skali roku, bo pobierze 3 pp. marży.
Jeszcze więcej liczy sobie Alior Bank na Koncie Oszczędnościowym. Tu zmienna stawka wynosi WIBOR 1M, ale marża to aż 5 pp., summa summarum otrzymamy więc 2% brutto.
Dla drobnych ciułaczy i dla bogaczy
Kolejną istotną kwestią jest limit kwoty objętej promocyjnym oprocentowaniem. W większości wysoko oprocentowanych kont jest on dość wysoki, rzędu kilkuset tysięcy złotych, ale tam, gdzie mamy do czynienia z ofertą nieograniczoną czasowo (np. w przypadku kont prowadzonych z myślą o przyszłości dzieci), limit ten gwałtownie się obniża do zaledwie kilku tysięcy złotych. Tak jest w przypadku Pierwszego Konta Oszczędnościowego w PKO BP (10 tys. zł) czy VeloSkarbonki (to akurat konto dla dorosłych, a limit wynosi 3 tys. zł) w Velobanku.
Z odwrotną sytuacją mamy do czynienia w przypadku wspomnianego wyżej konta w Aliorze. Żeby zeń skorzystać, trzeba mieć przynajmniej 200 tys. zł (poniżej tej kwoty bank płaci tylko 1% w skali roku). Podobnie jest w Santander Consumer Banku: na Rachunku Oszczędnościowym od 200 tys. zł w górę dostaniemy 2% w skali roku, od kwoty między 50 tys. zł a 200 tys. zł – 1,95%, zaś poniżej 50 tys. zł – 1,90%.
Konta różnych płatności
Zazwyczaj, aby skorzystać z oferty konta oszczędnościowego, trzeba założyć w banku (lub już je mieć) konto osobiste. Z niemal 400 dostępnych na polskim rynku ofert tylko 27 nie stawia tego warunku. Dlatego oprócz opłat związanych z prowadzeniem konta oszczędnościowego (o tym niżej) musimy sprawdzić opłaty za prowadzenie rachunku osobistego oraz wymogi wpływu na nie określonej kwoty w miesiącu lub wykonania transferów przy pomocy karty, przelewu internetowego, aplikacji czy blika.
Czasem możliwość skorzystania z atrakcyjnego oprocentowania uzależniona jest od tego, jaki rodzaj konta osobistego w danym banku otworzymy. Na przykład mBank, który obecnie znajduje się w czołówce instytucji oferujących wysoko oprocentowane KO dla posiadaczom mKonta Intesive płaci obecnie w czwartej edycji promocji "eKonta bardzo oszczędnościowego" 8% w skali roku. Właściciele pozostałych rachunków dostaną tylko 7,90%.
Na podobnej zasadzie działa promocja w Aion Banku. Tu też możemy liczyć na 8% w skali roku, o ile zdecydujemy się na Plan All Inclusive. Kosztuje on 49,99 zł miesięcznie. W przypadku o 20 złotych tańszego Planu Smart bank zapłaci nam już tylko 6,5% w skali roku, a w ramach Planu Light (19,99 zł) będzie to 6%.
Przelewy robią różnicę
Nawet jeśli zamierzamy traktować konto jak lokatę, możliwość dokonywania przelewów zachowując sobie na wszelki wypadek, warto sprawdzić, ile one kosztują. Potrafi to być koszt niebagatelny, więc dokonanie nawet kilku przelewów w miesiącu, gdy zabraknie środków na ROR-ze, może nas kosztować kilkadziesiąt złotych.
Najczęściej pierwszy przelew w miesiącu jest darmowy, kolejne potrafią już kosztować 7, 9, 10 złotych od sztuki. Wiele banków oferuje je też za darmo w zależności od metody płatności: np. te dokonane za pomocą aplikacji będą darmowe. Jeszcze inne rozróżniają przelewy wewnętrzne i zewnętrzne; te pierwsze są darmowe lub tańsze, drugie kosztują więcej.
Nie zawsze opłaty za przelewy są wyrażone wprost. Na przykład na Koncie SuperOszczędnościowym w CitiHandlowym nie dostaniemy odsetek za pieniądze znajdujące się na koncie w miesiącu, w którym dokonamy choć jednego przelewu. Z kolei Toyota Bank Polska (Indeksowane Konto Oszczędnościowe) pobierze od nas pierwszego dnia miesięcy 30 złotych opłaty za prowadzenie konta, ale jeśli w danym miesiącu nie będziemy dokonywać wypłat, to kwotę tę otrzymamy z powrotem 10. dnia roboczego kolejnego miesiąca.
09.12.2022
Źródło: fizkes/ Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania