Fundusze dłużne dadzą zarobić
To dobry czas na polskie obligacje skarbowe, ale zmiennokuponowe – twierdzą zarządzający funduszami. I przekonują, że nawet przy umiarkowanej ścieżce podwyżek stóp procentowych w kolejnych kwartałach, stopy zwrotu funduszy dłużnych w perspektywie 12 miesięcy będą dodatnie.
Inflacja w sierpniu zamiast się obniżyć, wzrosła powyżej 16 proc. Gospodarka wprawdzie hamuje, ale polityka fiskalna w okresie przedwyboczym pozostanie ekspansywna, co nie ułatwi RPP walki z rosnącymi cenami. To zdaniem ekspertów argument za podwyżką stóp procentowych o 50pb.
Reklama
- Z dużym prawdopodobieństwem inflacja bazowa z przytupem zbliża się do poziomu 10 proc. Oznacza to, że zaczynają tu oddziaływać efekty drugiej rundy. Konsekwencją tego będzie większa uporczywość inflacji i większy wysiłek ze strony instytucji monetarnych do opanowania spirali cenowo-płacowej. W naszej ocenie RPP nie ma wyjścia i powinna podnieść stopę we wrześniu, aby być konsekwentną w komunikacji z rynkiem. Nie oczekujemy jednak ruchu większego niż 50pb. Brak działań ze strony Rady może się skończyć awaryjnym podnoszeniem stóp w przypadku znacznego osłabienia się złotego, kiedy inwestorzy zagraniczni stwierdzą, że w Polsce walka z inflacją schodzi na drugi plan – mówi Fryderyk Krawczyk, dyrektor inwestycyjny VIG/C-Quadrat TFI. Wtóruje mu Izabela Sajdak, zarządzająca funduszami BNP Paribas TFI.
- W kolejnych miesiącach presja cenowa powinna się utrzymywać na podwyższonym poziomie, a szanse na spadek inflacji w tym roku są coraz mniejsze. To oznacza, że ścieżka inflacyjna po raz kolejny przesuwa się w górę. Kontrakty FRA wyceniają docelowy poziom stóp w Polsce blisko 8 proc. za sześć miesięcy. Ostatnie wypowiedzi członków RPP wskazują, że najnowszy odczyt inflacji może być dla większości decydujący. Spodziewam się więc podwyżki o 50 pkt baz. oraz zmiany tonu komunikatu – ocenia Izabela Sajdak.
- Wzrost głównej stopy NBP do 7 proc. wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na wrzesień. Docelową stopę widzimy nadal bliżej 7,5 proc. – przewiduje z kolei Mikołaj Stępniewski, zarządzający funduszami Investors TFI.
Czy zatrzymamy inflację?
Zdaniem ekspertów ekspansywna polityka fiskalna rządu stymuluje inflację, a sprowadzenie jej do celu zajmie dłużej niż nam się wydaje.
- W przyszłym roku zostanie utrzymana ekspansywna polityka fiskalna z uwagi na przyszłoroczne jesienne wybory. To sprawia, że na placu boju z inflacją RPP będzie osamotniona i ten rozdźwięk między polityką fiskalną i monetarną będzie utrudniać sprowadzenie inflacji do celu. W moje ocenie zakładanie, ze inflacja zniknie z uwagi na efekty bazy oraz spowolnienie gospodarcze w ciągu 18 miesięcy jest błędne. Im dłużej polityka fiskalna i monetarna będą działać przeciwstawnie, tym dłużej zajmie nam proces opanowania inflacji. Czym dłużej będzie trwał obecny rozdźwięk tym finalne koszty i czas potrzebny do opanowania inflacji będzie dłuższy i bardziej destrukcyjny dla przyszłych perspektyw rozwoju. Jestem przekonany, że w 2024 obie polityki będą działać już w jednym kierunku, natomiast proces opanowania inflacji będzie bolesny – wskazuje Filip Nowicki, zarządzający funduszami Superfund TFI.
W środę rząd przyjął projekt budżetu na 2023 r., z deficytem na poziomie 65 mld zł, który nie uwzględnia jeszcze kosztów rekompensat związanych z wysokimi cenami energii. Mikołaj Stępniewski wskazuje jednak, że sama ekspansja fiskalna związana z rekompensatami wysokich cen energii nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle większości krajów UE, a brak ujęcia tych wydatków w budżecie sugeruje, że być może zostaną one poniesione przez BGK/PFR, bądź jej źródłem finansowania będą w istotnej części bazować na coraz popularniejszym na świecie windfall tax od podmiotów będących beneficjentami obecnej sytuacji (np. PKN Orlen).
- Częściowo na pewno zwiększy to przyszłoroczny deficyt budżetowy, ale ostatecznie jego założenia wydają się realne, szczególnie w kontekście raczej konserwatywnie przyjętej inflacji na przyszły rok na poziomie 9,8 proc. – wskazuje Mikołaj Stępniewski. Dodaje jednak, że ogólna polityka gospodarcza (nie tylko p. fiskalna ale też np. wakacje kredytowe) dolewa oliwy do inflacyjnego ognia.
- Do realnego opanowania inflacji, rozumianego jako jej powrót do celu NBP, niezbędna będzie sprzyjająca sytuacja na rynku surowców i energii. Przy obecnym policy mix, ten scenariusz wydaje się mało prawdopodobny w horyzoncie kilku najbliższych lat, co nie oznacza, że inflacja nie wróci do niższych niż obecnie poziomów w kolejnych kwartałach – wskazuje Mikołaj Stępniewski.
Fryderyk Krawczyk uważa z kolei, że o ile założenia do ustawy budżetowej są realne, to sama ustawa nie uwzględnia wielu aspektów wydatkowych, których ryzyko wystąpienia jest wysokie, m.in. przedłużanie tarcz, dodatkowe środki na obronność, rekompensaty cen energii i gazu.
- Ponadto wchodzimy w rok wyborczy, gdzie tradycyjnie pojawią się jakieś dalsze programy socjalne. Niestety nie prowadzi to do optymistycznej oceny sytuacji fiskalnej. Potencjalnie niższe dochody budżetowe i znacznie wyższe wydatki będą wymagały większych potrzeb pożyczkowych netto. Pytanie, kto będzie nabywał polski dług staje się zasadne – wskazuje Fryderyk Krawczyk. I dodaje, że zagraniczni inwestorzy są zniechęceni wysokim poziomem inflacji, brakiem koordynacji polityki monetarnej z fiskalną oraz ewentualnie dalszym osłabianiem się krajowej waluty.
- Niestety wszystkie te elementy i ryzyka wskazują na jedno: prawdopodobnie podwyższona inflacja zostanie z nami na dłużej, a jej opanowanie zajmie znacznie więcej czasu, a w konsekwencji będzie bardziej bolesna dla konsumentów i poziomu oszczędności w gospodarce. Nie wróży to niczego dobrego i raczej o szybkiej odbudowie gospodarki po ewentualnym spowolnieniu czy recesji możemy zapomnieć – uważa Fryderyk Krawczyk.
Fundusze dłużne wyjdą na plus
W sierpniu rentowności papierów skarbowych znów rozpoczęły marsz w górę, co ponownie negatywnie odbiło się na wynikach funduszy dłużnych. Te, które podczas wakacyjnego rajdu czerwcowo-lipcowego zyskiwały najwięcej, w sierpniu najmocniej traciły (na dzień 30.08. najgorsze traciły od 2-4 proc.) Zdaniem ekspertów z TFI, sytuacja na rynku obligacji skarbowych w kolejnych kwartałach pozostanie nerwowa. Mimo to w perspektywie roku fundusze dłużne powinny wyjść plus.
- Już dziś portfele obligacji skarbowych pracują na bieżących rentownościach około 6-8 proc. rocznie, więc nawet przy umiarkowanej ścieżce podwyżek stóp procentowych w kolejnych kwartałach, stopy zwrotu w perspektywie 12 miesięcy będą dodatnie. W naszej ocenie to świetny czas na obligacje skarbowe, ale zmiennokuponowe. To co dziś cenią zagraniczni inwestorzy na naszym rynku, to na pewno to że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej i mamy silną i zrównoważoną gospodarkę i to działa na naszą korzyść w porównaniu z takimi krajami jak Meksyk czy Brazylia – zauważa Flip Nowicki z Superfund TFI. Ekspert dodaje, że w stosunku do rentowności, jakie oferują obligacje innych krajów wspólnoty europejskiej nasze papiery są relatywnie atrakcyjne, co – jego zdaniem – widać, bo ostatnich miesiącach pojawił się większy zagraniczny popyt.
- Wydaje się jednak, że jest sporo do poprawy, żeby to zagraniczne zainteresowanie było wyższe. Przede wszystkim transparentność budżetu, już dziś wiemy, że przyjęty projekt budżetu nijak ma się do rzeczywistości oraz komunikacja RPP. Dziś te problemy oraz głęboko ujemne realne stopy procentowe, które ograniczają perspektywę umacniania się polskiej waluty sprawiają, że dla części zagranicznych inwestorów polski rynek nie jest atrakcyjny – mówi Filip Nowicki.
Również Fryderyk Krawczyk uważa, że w obecnym otoczeniu inwestycje w obligacje oparte o zmienny kupon wydają się atrakcyjne, a wysokie bieżące dochodowości pozwolą funduszom w nie inwestującym generować przyzwoite stopy zwroty w kolejnych kwartałach.
- Nawet ewentualny większy niż oczekuje rynek wzrost rynkowych stóp procentowych nie powinien się bardzo negatywnie przekładać na wyceny tego segmentu rynku dłużnego. Po pierwszym szoku, kiedy startowaliśmy z poziomu „zerowych” stóp, rynek już się otrząsnął. Jedynym ryzykiem na horyzoncie dla tej subklasy dłużnej jest ewentualna reforma wskaźnika WIBOR, która ciągle jest wielką niewiadomą. W przypadku obligacji o stałym kuponie i długim terminie zapadalności, to obecnie wydaje się nam, że powtórzenie rajdu wakacyjnego jest mało prawdopodobne – mówi Fryderyk Krawczyk. I dodaje, że majaczące na horyzoncie ryzyka oraz niepewność związana z okresem zimowych nie będzie pozytywnie wpływała na ten segment w najbliższych miesiącach.
- To czego możemy być pewni, to podwyższonej zmienności i gwałtownych zmiany sentymentu inwestorów. Do utrwalenia się trendu spadku rentowności (wzrostu cen) obligacji potrzebujemy wiary inwestorów, że dezinflacja jest trwałym elementem krajobrazu, a rząd i RPP trzymaj rękę na pulsie. Z drugiej strony, aby nie skupiać się tylko i wyłącznie na ryzykach, obecne poziomy rentowności są znacznie atrakcyjniejsze niż te sprzed roku i są w stanie amortyzować szoki rynkowe. Oznacza to jedno, że nawet w przypadku negatywnego rozwoju sytuacji na rynku dłużnym, prawdopodobieństwo powtórzenia sytuacji z ostatniego roku jest niskie – uspokaja ekspert VIG/C-Quadrat TFI.
Z drugiej wskazuje, że Polska jest krajem, który nie radzi sobie z walką z inflacją, a polityka fiskalna oraz monetarna są ze sobą całkowicie sprzeczne. A to wszystko nie buduje to zaufania do naszego rynku.
- Na pewno w globalnym spektrum inwestycyjnym na rynkach dłużnych można znaleźć kraje, które oferują znacznie lepszy profil zysku do ryzyka. Bez szerszego zainteresowania polskimi obligacji ze strony inwestorów zagranicznych ciężko jest sobie wyobrazić kolejną silną hossę na krajowym długu skarbowym – dodaje Fryderyk Krawczyk.
Mikołaj Stępniewski zauważa natomiast, że z perspektywy inwestorów zagranicznych wysokie nominalne rentowności w Polsce stały się argumentem za zamykaniem historycznego niedoważania Polski w portfelach po raz pierwszy od wielu lat, o czym świadczy niemal nieprzerwany napływ środków z tej grupy na krajowy rynek od początku roku.
- Zawsze można wskazać potencjalnie atrakcyjniejsze miejsca, ale spośród najbardziej porównywalnych krajów w regionie to właśnie polskie obligacje wydają nam się najbardziej atrakcyjne, co w drugim kwartale br. miało m.in. odzwierciedlenie z realokowania środków z Czech i Węgier na krajowy rynek – wskazuje Mikołaj Stępniewski. I dodaje, że w drugim półroczu tego roku powinniśmy mieć do czynienia z przesileniem na polskim rynku obligacji skarbowych, co pozwoli funduszom osiągać bardzo dobre wyniki w kolejnych okresach.
Również Izabela Sajdak z BNP Paribas TFI przekonuje, że - ze względu na aktualne rentowności polskiego długu - stopy zwrotu funduszy obligacji skarbowych w perspektywie roku będą atrakcyjne.
- W zależności od poziomu akceptowanego poziomu ryzyka klienci mogą wybierać między funduszami papierów dłużnych długoterminowych oraz o średniej duracji poniżej trzech. Takie produkty wydają się dobrym sposobem na dywersyfikację ryzyka. Potencjalne stopy zwrotu również są obiecujące. Czynnikami wspierającymi polski dług z perspektywy inwestorów zagranicznych z pewnością byłoby zakończenie konfliktu w Ukrainie oraz rozwiązanie sporu z UE w sprawie Krajowego Planu Odbudowy – mówi ekspertka.
01.09.2022
Źródło: SergeyP / Shuterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania