Japonia żegna epokę taniego pieniądza. BOJ szykuje najwyższe stopy od 31 lat
Bank Japonii najprawdopodobniej podniesie w przyszłym tygodniu stopy procentowe do 1,0 proc., czyli najwyższego poziomu od 1995 r. Dla rynków sama decyzja nie będzie jednak największym zaskoczeniem. Ważniejsze będzie to, jak bank centralny opowie o kolejnych ruchach w warunkach słabego jena, rosnących kosztów importu i ryzyka inflacyjnego.
Bank Japonii przez dekady był symbolem ultraluźnej polityki pieniężnej. Gdy większość największych banków centralnych świata po pandemii gwałtownie podnosiła stopy, Japonia jeszcze długo pozostawała wyjątkiem. Teraz ten wyjątek coraz szybciej znika.
Reklama
Bank Japonii jest bliski podniesienia krótkoterminowej stopy procentowej z 0,75 proc. do 1,0 proc. po dwudniowym posiedzeniu zaplanowanym na 15-16 czerwca. Byłby to najwyższy poziom kosztu pieniądza w Japonii od 31 lat. Rynek niemal w pełni wycenił już taki scenariusz, dlatego inwestorzy będą patrzeć przede wszystkim na komunikat po posiedzeniu i wskazówki dotyczące dalszej ścieżki stóp.
Podwyżka coraz bliżej
Oczekiwania są wyjątkowo jednoznaczne. W najnowszym sondażu Reutersa 66 z 70 ekonomistów, czyli 94 proc. ankietowanych, prognozowało, że Bank Japonii podniesie stopę procentową do 1,0 proc. do końca czerwca. Jeszcze w majowym badaniu taki scenariusz wskazywało 65 proc. ekonomistów.
Niedawno bank centralny działał bardzo ostrożnie, obawiając się, że zbyt szybkie zaostrzenie polityki mogłoby zaszkodzić kruchemu ożywieniu gospodarczemu. Teraz punkt ciężkości przesuwa się w stronę walki z ryzykiem inflacyjnym. Znaczenie ma nie tylko sama inflacja konsumencka, lecz także presja kosztowa. Majowe ceny hurtowe w Japonii wzrosły o 6,3 proc. rok do roku, najmocniej od trzech lat. Firmy coraz wyraźniej przerzucają wyższe koszty na ceny, a dodatkowym źródłem presji jest słaby jen i droższy import energii.
Kurs USD/JPY znajduje się w pobliżu poziomu 160, który rynek traktuje jako szczególnie wrażliwy z punktu widzenia ryzyka interwencji walutowej. Słaba waluta podbija koszty importu, a w gospodarce silnie zależnej od importowanych surowców energetycznych szybko przekłada się to na ceny. Dla Banku Japonii oznacza to trudny wybór. Zbyt łagodny komunikat po posiedzeniu mógłby ponownie osłabić jena i wzmocnić presję inflacyjną. Zbyt jastrzębi przekaz mógłby z kolei podbić rentowności obligacji i zwiększyć ryzyko dla gospodarki oraz rynku długu. Dlatego bazowy scenariusz zakłada podwyżkę stóp i dość stanowczy komunikat, ale bez jednoznacznego zobowiązania do szybkiej serii kolejnych ruchów.
Według ankiety Reutersa inflacja bazowa, czyli wskaźnik z wyłączeniem świeżej żywności, miała w maju pozostać w pobliżu 1,4 proc., a więc poniżej celu BOJ wynoszącego 2 proc. Problem w tym, że część tego spadku wynika z działań administracyjnych, w tym subsydiów łagodzących koszty energii. Jednocześnie inne miary presji cenowej, w tym nowe wskaźniki trendu inflacyjnego analizowane przez BOJ, pokazują silniejszą presję bazową. Do tego dochodzą drożejące paliwa, słaby jen oraz napięty rynek pracy.
Nieobecność Uedy komplikuje komunikację
Dodatkowym czynnikiem jest nieobecność gubernatora Kazuo Uedy, który przebywa w szpitalu z powodu leczenia zakażonej torbieli wątroby. Według Reutersa opuści on posiedzenie 15-16 czerwca, a komunikacja po decyzji spadnie na jego zastępców. Formalnie nie powinno to zmienić kierunku polityki. Pozostali członkowie rady BOJ również sygnalizowali narastające obawy inflacyjne. Dla rynków znaczenie będzie miało jednak to, czy zastępcy Uedy zdołają przekazać wystarczająco jasny i wiarygodny sygnał dotyczący dalszej ścieżki stóp. Z sondażu Reutersa wynika, że ponad trzy czwarte ekonomistów spodziewa się kolejnej podwyżki w IV kwartale, a dwie trzecie ankietowanych zakłada, że stopa BOJ dojdzie do 1,50 proc. w II kwartale 2027 r.
W przyszłym tygodniu BOJ ma również omówić program ograniczania skupu obligacji. To drugi ważny element posiedzenia, obok samej decyzji o stopach. Bank centralny będzie musiał znaleźć równowagę między normalizacją polityki pieniężnej a stabilizowaniem rynku długu, który stał się bardziej wrażliwy na informacje o inflacji i podaży obligacji.
12.06.2026
Źródło: Matt Trommer / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania