Polskie fundusze najdroższe w całej Unii Europejskiej
05.07.2018 | Wojciech Kiermacz
Źródło: Atstock Productions / shutterstock.com
Fundusze oferowane w Polsce są co najmniej dwa razy droższe od konkurentów z Unii Europejskiej – wynika z raportu o dystrybucji detalicznych produktów inwestycyjnych na terenie UE

Zespół specjalistów powołany przez Komisję Europejską przygotował obszerny raport o dystrybucji produktów inwestycyjnych dla klientów detalicznych na terenie Unii Europejskiej. Jednym z poruszonych zagadnień były opłaty w funduszach. Autorzy raportu odwiedzili strony internetowe największych banków, domów maklerskich i supermarketów funduszy, w poszukiwaniu wysokości opłat bieżących. Te dostępne są w tzw. KIID-ach i oprócz rocznej stałej opłaty za zarządzanie zawierają w sobie również inne koszty – m.in. prowadzenia rachunku przez depozytariusza czy koszt funduszy źródłowych w przypadku FoF-ów. Następnie autorzy raportu obliczyli medianę ze wszystkich dostępnych produktów w ramach danej grupy. Wnioski – polskie fundusze oferowane klientom detalicznym są najdroższe spośród wszystkich badanych 14 krajów Unii Europejskiej.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.


Największe różnice występują w przypadku funduszy pieniężnych. Podczas gdy przeciętna opłata bieżąca w tego typu funduszu w Polsce wynosi 0,91% rocznie, wartość przeciętna dla 15 krajów UE wynosi 0,39%. Najniższe opłaty występują w Niemczech i Francji (kolejno 0,10% i 0,16%). Poza Polską dużo pobierają również fundusze oferowane w Rumunii (0,80%).

Nieco lepiej wypadają koszty polskich funduszy dłużnych (1,52%). Te są przeciętnie „tylko” o połowę wyższe od zagranicznych. Nie zmienia to faktu, że i w tej kategorii wypadamy najsłabiej. Wyprzedzamy Włochów (1,30%) i Estończyków (1,35%). Daleko nam do Brytyjczyków (0,66%) i Holendrów (0,68%).

W kategorii funduszy mieszanych z przeciętną opłatą na poziomie 3,26% rocznie zostawiamy innych daleko w tyle. W żadnym innym kraju nie pobiera się przeciętnie więcej niż 3,00%, a nawet 2,00% rocznie. Za nami są znów Włosi (1,87%). Zdecydowanie najmniej pobierają brytyjskie fundusze mieszane (1,02%).

Wreszcie fundusze akcyjne. W Polsce – 4,03% rocznie, w Unii Europejskiej ponad dwa razy mniej, a w porównaniu z Wielką Brytanią – ponad cztery razy mniej. Relatywnie dużo pobierają kraje południowe – Włochy, Hiszpania i Portugalia, a także Rumunia (wszystkie ponad 2,00%).

Wysokie opłaty w polskich funduszach inwestycyjnych to wypadkowa kilku czynników. Po pierwsze, w wielu innych krajach europejskich niskie opłaty są niejako rekompensowane częstszym pobieraniem opłat dystrybucyjnych – na wejście i, rzadziej, na wyjście z inwestycji. Ten model wymaga od klienta podjęcia bardziej świadomej decyzji i zniechęca go do częstych zmian w portfelu. Opłaty dystrybucyjne są powszechnie pobierane nawet na platformach internetowych, które w Polsce zwyczajowo nie nakładają na klientów tych kosztów. To się jednak pomału zmienia i jak piszą autorzy raportu coraz więcej europejskich supermarketów funduszy redukuje opłaty manipulacyjne – czasowo w ramach promocji czy dla wybranych produktów.

Po drugie, Polska jest specyficznym i małym na tle zachodnich rynkiem. Aktywa pod zarządzaniem w polskich funduszach otwartych to niespełna 137 mld zł, podczas gdy w niemieckich ulokowane jest ponad 1 500 mld euro. Zachodnie firmy zarządzające mogą sobie więc pozwolić na niższe opłaty za zarządzanie, bo ciężar kosztów stałych jest dla nich niewielki w porównaniu z funduszami w Polsce. Co więcej, nasze fundusze są przeciętnie droższe również od czeskich czy estońskich, ponieważ tam dystrybuowane są niemal wyłącznie fundusze zagraniczne rejestrowane w Luksemburgu, które kosztowo wypadają lepiej od odpowiedników uruchamianych przez polskie TFI.

Po trzecie, średnią dla Unii Europejskiej zaniżają takie kraje, jak Wielka Brytania czy Holandia, w których wykształcił się inny model dystrybucji niż w Europie kontynentalnej. Weźmy przykład Brytyjczyków, którzy kilka lat temu wprowadzili zbiór nowych praw pod nazwą Retail Distribution Review (RDR). Ich skutkiem było upowszechnienie się niezależnego doradztwa, w którym zakazane zostało pobieranie prowizji od firmy zarządzającej za sprzedaż konkretnych funduszy. Pobieranie tzw. kick-backów, czyli części opłaty za zarządzanie, którą zachowuje dystrybutor w ramach wynagrodzenia od towarzystwa za sprzedaż ich funduszy, to częsta praktyka w innych krajach UE, szczególnie w Polsce. U nas standardem jest pobieranie przez dystrybutora wynagrodzenia od TFI w wysokości nawet 50-70% opłaty za zarządzanie. 

W kolejnych latach polskie fundusze (szczególnie akcyjne i mieszane) mogą nadrobić kosztowy dystans do krajów europejskich. Zgodnie z projektem rozporządzenia Ministra Rozwoju i Finansów w sprawie maksymalnej wysokości wynagrodzenia stałego towarzystwa za zarządzanie funduszem inwestycyjnym otwartym lub specjalistycznym funduszem inwestycyjnym otwartym, opłaty za zarządzanie FIO i SFIO mają być ograniczane do maksymalnie 4,50% rocznie począwszy od 1 stycznia 2019 r. aż do 3,00% od 1 stycznia 2022 r.

Wojciech Kiermacz
Analizy Online


TAGI:

KIIDkosztykoszty i opłaty, promocjeUnia Europejska

zobacz także

13.07.2018
↑ na górę