Fundusz nie opublikował jeszcze struktury aktywów 9 copy ikona ikona check r x Fill 1 filmIcon infografikaIcon wywiadIcon Group 2 ! ! whitesvg/lupaWhite whitesvg/megafonWhite Group 3 Page 1 Group Group location checkBigKontakt Group 4 Fill 1 Group 2 Group DO GÓRY W f Group 8 i Group 3 r v x Group 9

KupFundusz.pl

Odkryj naszą platformę do inwestowania w fundusze. Bez opłat manipulacyjnych!

Content 700x200
Content 300x250

Reklama

Notowania - Fundusze Inwestycyjne Otwarte Porównywarka funduszy i ETF-ów

Prezes PTE PZU: Limity zmuszają OFE do sprzedaży akcji giełdowych liderów

Andrzej Sołdek, prezes PTE PZU, mówi o tym jak chce wykorzystać biznesowo OKI, o niewygodnych ograniczeniach inwestycyjnych dla OFE oraz o tym czego brakuje polskiemu systemowi emerytalnemu.

Piotr Rosik (Analizy.pl): Jak PTE PZU postrzega Osobiste Konta Emerytalne (OKI)? Czy obawiacie się, że ten produkt będzie de facto konkurencją dla IKE i IKZE, zamiast uzupełnieniem?

Andrzej Sołdek (prezes PTE PZU): Patrzymy na OKI optymistycznie. Bardzo się cieszymy, że klienci dostaną kolejny produkt ze wsparciem podatkowym. Ze wszystkich badań wynika, że warunkiem koniecznym do zainteresowania nowym produktem jest właśnie zachęta podatkowa. Tutaj mamy rozwiązanie w postaci zwolnienia z podatku Belki, z limitami do 25 000 zł i do 100 000 zł przy inwestycji w aktywa kwalifikowane. Są to limity atrakcyjne dla oszczędzających, jeżeli spojrzymy na strukturę oszczędzania w Polsce.

Klienci dostają więc nowy, atrakcyjny produkt, dodatkowo korzystny pod względem podatkowym. Oszczędności osób z pierwszego, drugiego, a praktycznie także trzeciego kwintyla mieszczą się w tym zakresie, czyli do 100 000 zł. Nawet powyżej 100 000 zł jest to wciąż atrakcyjne rozwiązanie. Uważamy, że OKI dobrze uzupełnia możliwości zarządzania oszczędnościami.

Ponadto, OKI nie stawia wymagań dotyczących czasu utrzymywania oszczędności, aby skorzystać z ulgi. W OKI mamy też dostęp do środków w każdej chwili.

Dlaczego to jest takie istotne?

Bo działa, udowodniona w teorii ekonomii, prawidłowość - w pierwszej kolejności dbamy o zabezpieczenie na czarną godzinę, budujemy poduszkę finansową. Stąd bierze się skłonność do gromadzenia oszczędności w postaci lokat bankowych. Okazuje się jednak, że bardzo wiele osób utrzymuje je w nadmiernej wysokości. Szacujemy, że rezerwa na „czarną godzinę” powinna odpowiadać wydatkom z 6-12 miesięcy. Środki utrzymywane na lokatach przekraczają ten poziom, co z punktu widzenia zarządzania oszczędnościami nie jest potrzebne.

OKI to instrument, który zapewnia natychmiastowy dostęp do środków, podobnie jak na rachunku, a jednocześnie pozwala zainwestować te pieniądze w instrumenty rynku kapitałowego. To bardzo duża szansa do wykorzystania przez instytucje finansowe. Jako PTE PZU, a szerzej jako Grupa PZU, chcemy zaoferować produkty, które uzupełnią wachlarz możliwości inwestycyjnych klientów i pozwolą im wyznaczyć ścieżkę optymalnego korzystania z różnych zachęt podatkowych. Klienci uzyskają ofertę spółek Grupy PZU dostosowaną do zróżnicowanych profili inwestycyjnych i horyzontu inwestycyjnego.

Trzeba mieć świadomość, dlaczego ulgi podatkowe są ważne. Łatwiej dostrzegamy to, że wyższa stopa zwrotu pozwala nam skuteczniej budować oszczędności. Należy jednak pamiętać, że zyski z inwestycji na rynku kapitałowym są opodatkowane, więc stopa zwrotu netto jest niższa. Jeżeli korzystamy z instrumentów dających szansę na ulgę, to de facto zwiększamy stopę zwrotu. Jest to bardzo istotne, bo w długim terminie działa efekt procentu składanego.

Panie prezesie, czy nie uważa Pan, że z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego to wszystko zrobiło się bardzo skomplikowane? Gdy mówimy o oszczędzaniu czy inwestowaniu na emeryturę, to mamy: IKE, IKZE, PPK, PPE, OIPE. Zaraz pojawi się też produkt, o którym rozmawiamy, również możliwy do wykorzystania w długoterminowym inwestowaniu. Oczywiście po stronie publicznej mamy ZUS. Czy nie ma Pan wrażenia, że tego zrobiło się po prostu za dużo? Gdyby miał Pan niesamowitą moc i mógł od podstaw zaprojektować polski system oszczędzania na emeryturę, czy nie zrobiłby Pan tego prościej?

Powiem tak: nie lubię narzekać. Uważam, że trzeba szukać rozwiązań w ramach tego, co mamy. Wskazałem już, jak przy tych różnych produktach zakomunikować klientowi ścieżkę postępowania, i wydaje mi się, że jest to dosyć proste. Może się wydawać, że mamy kilka skomplikowanych skrótów, ale można je rozszyfrować w bardzo prosty sposób. Jeden komunikat jest tu kluczowy: zmaksymalizuj dopłaty, czyli zacznij tam, gdzie ktoś ci dopłaca, choćby w rozwiązaniach emerytalnych oferowanych przez pracodawcę, na przykład w PPE, czy PPK. Jeżeli uczestniczymy w tym drugim produkcie, to oprócz składki od pracodawcy dostajemy również dopłatę z budżetu państwa. W ten sposób maksymalizujemy nasze korzyści. Jeżeli mamy oszczędności, to w dalszej kolejności, należy wykorzystać indywidualne produkty emerytalne IKZE i IKE. Pierwszy daje nam natychmiastową korzyść polegającą na zwrocie podatku, w drugim korzystamy ze zwolnienia z podatku od zysków kapitałowych.

Ponadto, istotne jest to, jak mówi się klientom o ich oszczędnościach. My radzimy im: zawsze patrz na swoje oszczędności jak na jeden duży portfel, który składa się z różnych elementów. Ważna jest świadomość ile oszczędności zgromadziliśmy i w jakich produktach, ale równie ważne jest to, jak te środki są zainwestowane. Podstawowa zasada mówi, że przy zarządzaniu oszczędnościami powinniśmy optymalizować stopę zwrotu w relacji do ryzyka. Należy to robić w odniesieniu do całego portfela oszczędności, a nie na poziomie poszczególnych produktów, bo wtedy jest to nieefektywne.

Rozwiązaniu problemu rozdrobnienia służy między innymi nasza ostatnia inicjatywa w PTE PZU: udostępniliśmy na naszych stronach Zintegrowaną Informację Emerytalną (ZIE). To narzędzie skierowane do każdego oszczędzającego - zarówno do naszych klientów, jak i do wszystkich innych osób. Każdy może wejść na naszą stronę i z niego skorzystać. Dokładnie instruujemy użytkownika co ma zrobić: zajrzyj na konto w ZUS i uzupełnij nasze narzędzie informacjami z ZUS, zajrzyj na konto w OFE i dodaj informacje z OFE, sprawdź PPK, PPE i tak dalej. Dzięki temu narzędzie pozwala agregować cały portfel oszczędności i zobaczyć, ile ich jest oraz gdzie się znajdują. Udostępnia też symulację wysokości emerytury, jakiej możesz się spodziewać.

A gdyby miał Pan czarodziejskie nożyczki, jaki jeden element naszego systemu emerytalnego by Pan z niego wyciął, usunął? Co według Pana jest szczególnie szkodliwe dla instytucji, oszczędzających, czy też dla całego systemu?

Moim zdaniem właściwym kierunkiem jest rozwijanie, wszelkimi możliwymi sposobami, kapitałowej części systemu emerytalnego. Jeżeli spojrzymy na rozwiązania na całym świecie, oczywistym jest, że powinien istnieć element gwarantujący nam w przyszłości pokrycie podstawowych potrzeb. Przyjmuje się, że taką kotwicą powinien być system bazowy, w którym uczestniczą wszyscy: uniwersalny, powszechny, z gwarancją Skarbu Państwa. W naszym przypadku jest to ZUS.

Patrząc z perspektywy całego portfela emerytalnego, to również jest jego składnik. Składki, które płacimy do ZUS, stanowią część naszego wynagrodzenia. Dzięki nim uzyskujemy zobowiązanie państwa do wypłacania określonego świadczenia emerytalnego po zakończeniu aktywności zawodowej. Jeżeli spojrzymy na to z perspektywy rynku finansowego, jest to instrument bezpieczny, przypominający obligacje. Na część związaną z ZUS możemy więc patrzeć jak na bezpieczną, obligacyjną część portfela, którą należy uzupełnić elementami opartymi na rynku kapitałowym.

Moja rekomendacja jest taka sama jak ta, którą mamy już na poziomie europejskim, w ramach inicjatywy Savings and Investment Union. Bazuje ona na głośnych raportach Draghiego i Letty. Ich autorzy wskazali, że fundamentalne znaczenie dla rozwoju gospodarki i jej innowacyjności ma oparcie się na oszczędnościach emerytalnych. Co to znaczy? Chodzi o kapitałowe oszczędności emerytalne. Wszędzie tam, gdzie to możliwe, twórzmy rozwiązania i zachęcajmy ludzi do oszczędzania na emeryturę z wykorzystaniem rynku kapitałowego. Zgadzam się z tym. Powiązanie efektywnego rynku kapitałowego i systemu emerytalnego daje bezpośrednie korzyści dla ich uczestników, ale zyskują też pośrednio wszyscy dzięki rozwojowi gospodarki. Dlatego gdybym miał możliwość rozwijania systemu emerytalnego w Polsce, dążyłbym do jak największego udziału części kapitałowej.

A co jest możliwe? Mamy nisko wiszące owoce, po które łatwo sięgnąć. O ile część związana z gromadzeniem oszczędności jest już w pewien sposób rozwinięta, o tyle brakuje dojrzałych rozwiązań pozwalających zamieniać te oszczędności na długoterminowe świadczenia emerytalne. Coraz więcej osób osiąga wiek uprawniający do wypłaty z IKE, IKZE, PPK i PPE. Co widzimy? W jaki sposób te oszczędności są konsumowane? Jednorazowo.

To znaczy, że nie wykorzystujemy potencjału zgromadzonych oszczędności, które mogłyby dla nas pracować na rynku jeszcze przez 20–25 lat emerytury. Jednym z rozwiązań zwiększających udział części kapitałowej jest więc zaprojektowanie takiego sposobu wypłaty, który pozwoliłby zgromadzić rozproszone oszczędności w jednym miejscu, a następnie utrzymać je na rynku przez te dwadzieścia kilka lat.

Przypominam, że dalsze zarządzanie tymi pieniędzmi w czasie emerytury pozwala osiągnąć największe zyski w całym okresie naszej aktywności, obejmującym zarówno oszczędzanie, jak i wypłacanie środków. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ mamy wtedy zgromadzone największe aktywa i stopy zwrotu oddziałują właśnie na nie.

Bardzo często podkreślam pewną regułę emerytalną, której świadomość jest wciąż niewielka, dlatego staram się dużo o niej mówić. Mówi ona, że jeżeli oszczędzasz przez 40 lat, a następnie przez 20 lat wypłacasz środki, które pozostają na rynku, to ze 100 zł wypłacanego świadczenia 10 zł pochodzi ze składek, 30 zł z zysków wypracowanych przez 40 lat aktywności zawodowej, a 60 zł z zysków kapitałowych osiąganych w ostatnich 20 latach, czyli w fazie wypłat.

Sugeruje Pan wprowadzenie przez ustawodawcę zmian systemowych, które zmieniłyby zasady wypłat? Czy może jako PTE PZU myślicie już o odpowiednich produktach, które ułatwiałyby bardziej efektywne wykorzystanie zgromadzonego kapitału emerytalnego?

Do tego potrzebna jest zmiana ustawowa. W ramach obecnych definicji tych produktów nie da się tego zrobić w taki sposób. Czego dokładnie potrzebujemy? Punktem wyjścia był problem oszczędności zgromadzonych w różnych miejscach. Logiczne byłoby umożliwienie ich agregowania w jednym miejscu na czas wypłat.

Nie trzeba przy tym wymyślać kolejnych produktów. Wystarczy umożliwić transfery takich oszczędności w ramach PPK, IKE i IKZE oraz dopuścić w tych produktach odpowiedni sposób wypłaty. Klient, przechodząc do docelowego miejsca, w którym chce zgromadzić środki, otrzymywałby również propozycję bardziej elastycznego sposobu ich wypłacania, niż obecnie.

Kiedy pytałem, co wyciąłby Pan magicznymi nożyczkami z polskiego systemu emerytalnego, myślałem, że wspomni Pan o suwaku bezpieczeństwa... Czy uważa Pan go za szkodliwą regulację? Jak on w praktyce wpływa na decyzje zarządzających? Czy należałoby go zmodyfikować czy całkowicie usunąć?

Spójrzmy na Szwecję: tam część kapitałowa pozostaje na rynku również w fazie wypłat. U nas mamy natomiast mechanizm suwaka, który pełni pewną funkcję ochrony wypracowanych oszczędności, ale jest rozwiązaniem nierynkowym: zamieniamy pieniądze obecne na rynku na zapisy w ZUS.

Z punktu widzenia rynku kapitałowego, ale również – co podkreślam – uczestników, dużo korzystniejsze byłoby pozostawienie tych środków na rynku przez kolejne dwadzieścia kilka lat. Dla uczestników oznaczałoby to dywersyfikację źródeł emerytury. Jej wysokość zależałaby nie tylko od sytuacji finansowej państwa, lecz także od sytuacji na rynku kapitałowym.

Jest też szereg korzyści dla gospodarki. Znaczenie rynku kapitałowego dla wzrostu jest udowodnione, dlatego pojawia się rekomendacja, by tworzyć systemy emerytalne oparte na rozwiązaniach kapitałowych. Przynoszą one bardzo dobre efekty makroekonomiczne. Z tej perspektywy jest to właściwe rozwiązanie.

Mam świadomość, że przeszkodą w dojściu do optymalnego rozwiązania jest napięta sytuacja fiskalna, wynikająca po części z sytuacji geopolitycznej i konieczności finansowania wydatków obronnych. To trochę ogranicza przestrzeń do zmian w najbliższym czasie. Możemy jednak sformułować postulat: jeżeli taka przestrzeń się pojawi, warto zastanowić się nad zmianą. Zresztą być może taka przestrzeń pojawi się dzięki zmianom na poziomie europejskim. Tak jak już mówiłem, projekt Savings and Investment Union polega na zwiększeniu roli funduszy emerytalnych w mobilizacji oszczędności. Właściwym rozwiązaniem w jego ramach byłaby zmiana zasad ujmowania kapitałowych oszczędności emerytalnych i wyłączenia ich z kalkulacji długu publicznego.

Jeżeli spojrzymy na wpływ suwaka na zarządzanie samym funduszem, widzimy, że obejmuje on coraz więcej roczników z coraz większymi aktywami. Skala transferów w ramach suwaka systematycznie rośnie, tempo tego wzrostu będzie przyspieszać, a szczyt jest szacowany na 2034 rok. Natomiast już za dwa lata saldo przepływów będzie ujemne, co oznacza konieczność sprzedawania aktywów.

Jakie mamy przepływy w funduszu? Musimy mieć środki na suwak, czyli transfer do ZUS. Wciąż otrzymujemy składkę od blisko 20% klientów na rynku. Czynnikiem łagodzącym presję podażową, czyli konieczność sprzedawania akcji, aby pozyskać środki na suwak, są dywidendy. W ostatnich dwóch latach spółki wypłacały dywidendy o bardzo wysokich stopach. Wynika to między innymi z dużej roli banków na polskim rynku. Przy wysokich stopach procentowych generowały one zyski i dzieliły się wysokimi dywidendami. W ostatnich latach łagodziło to efekt suwaka.

Wyraźnie widać jednak, że myśląc o zabezpieczeniu środków na obsługę suwaka w przyszłości, fundusze zwiększają płynność swoich portfeli. Od początku 2024 roku można zauważyć wzrost udziału środków zainwestowanych za granicą o około 2 pp. To ruch zwiększający płynność portfela, ponieważ rynki zagraniczne zapewniają wysoką płynność, czyli możliwość sprzedaży papierów niemal natychmiast.

Płynnie przeszliśmy do mojego kolejnego pytania. Macie dziś około 48 mld zł aktywów i jesteście jednym z trzech największych „wielorybów” na rynku emerytalnym. Czy polski „akwen” stał się dla was zbyt płytki? Czy uważa Pan, że limit inwestycji zagranicznych powinien zostać zwiększony?

Jeżeli chodzi o limit inwestycji zagranicznych, wciąż mamy dużą przestrzeń. Wykorzystujemy mniej więcej jedną trzecią dostępnego limitu, więc nie widzę konieczności zmiany. Możliwości przebudowy portfela w kierunku większej płynności są nadal duże.

Natomiast na polskim rynku dostrzegamy potrzebę zmiany limitów koncentracji. Zgłaszamy taki postulat zarówno jako PTE PZU, jak i w ramach całej izby zrzeszającej wszystkie fundusze.

Proszę o przybliżenie problemu.

W przypadku największych spółek - pokażę to na przykładzie PKO BP - dochodzimy do maksymalnego limitu udziału instrumentów danej grupy finansowej w portfelu OFE, wynoszącego 10%. Dla największych funduszy oznacza to, że musimy sprzedawać takich liderów, jak PKO BP, aby pozostawać w limicie.

Uważamy, że limit koncentracji powinien zostać podwyższony, aby nasi klienci nie byli pozbawieni możliwości korzystania z rozwoju spółek, które szybko rosną i dostarczają wysokich stóp zwrotu. To przykład zderzenia dynamicznego rozwoju rynku i regulacji. Limit ten został wprowadzony gdy rynek kapitałowy był w początkowej fazie rozwoju. W szczególności rynek obligacji korporacyjnych prawie nie istniał. Dziś, szczególnie w sektorze bankowym, mamy wybór wielu kategorii długu, począwszy od listów zastawnych a kończąc na podporządkowanych obligacjach hybrydowych. Limit 10% aktywów na emitenta dotyczy wszystkich kategorii instrumentów oprócz depozytów i listów zastawnych.

Czy wielkość OFE PZU jest dziś przewagą rynkową, czy ograniczeniem? Czy przy tak dużych aktywach i restrykcjach regulacyjnych pole do aktywnego zarządzania nie jest coraz węższe?

W mojej ocenie wielkość funduszu daje niewątpliwą przewagę, która wprost przekłada się na korzyści klienta. Im większe aktywa OFE, tym niższe opłaty za zarządzanie. Wynika to z określonej w ustawie degresywnej stawki opłaty. Od aktywów powyżej 45 mld zł nie pobieramy już tej opłaty.

Dla procesu zarządzania wielkość funduszu, w odniesieniu do polskiego rynku, jest wyzwaniem. I wraz z zespołem inwestycyjnym chętnie je podejmujemy. Źródłem tworzenia przewagi konkurencyjnej są decyzje dotyczące alokacji aktywów i selekcji instrumentów finansowych. Dodatkowo aktywnie wykonujemy nadzór nad spółkami portfelowymi. Wyniki zarządzania pokazują, że udaje się nam osiągać bardzo dobre wyniki w różnych okresach oceny. Za osiągnięcie najwyższej stopy zwrotu spośród wszystkich OFE w 2025 roku otrzymaliśmy nagrodę Złotego Portfela dla najlepszego funduszu emerytalnego przyznaną przez Gazetę Giełdy i Inwestorów Parkiet.

Czy OFE powinny mieć możliwość inwestowania na rynku prywatnym?

Jeżeli chodzi o private equity, mogę powiedzieć, że szkoda, iż tak późno rozmawiamy o rozszerzeniu możliwości inwestycyjnych OFE. Jest projekt, który wprowadzi taką możliwość. Trzeba jednak mieć świadomość, że dużo lepiej byłoby zrobić to wtedy, kiedy OFE się rozwijały, czyli 10-20 lat temu. Był to wówczas optymalny instrument.

Private equity charakteryzuje się obniżoną płynnością. Na taką inwestycję musimy przeznaczyć pieniądze na około 8–10 lat. Idealnym partnerem finansującym private equity są fundusze emerytalne o długim horyzoncie, ale wtedy, kiedy znajdują się w fazie akumulacji. W fazie deakumulacji jest to wciąż atrakcyjne rozwiązanie, choć w mniejszej skali niż w okresie akumulacji. Z zadowoleniem przyjmuję więc taką szansę, ale szkoda, że nie pojawiła się wcześniej.

Skoro pojawił się temat limitu inwestycji zagranicznych, to zapytam o to jak Pan postrzega sytuację na rynkach akcji. Gdzie widzi Pan większą szansę na dynamiczny wzrost wartości: w Polsce czy na rynkach zagranicznych?

Jeżeli mówimy o długoterminowych oszczędnościach, to namawiam do patrzenia na nie z perspektywy całego portfela. W zarządzaniu podstawową zasadą jest dywersyfikacja portfela i budowanie go globalnie, w oparciu o wszystkie rynki.

Obecnie mamy rynki w różnych fazach hossy, która bardzo sprzyja pomnażaniu oszczędności. Korzyści naszych klientów w ostatnich latach są niebagatelne. Jeżeli policzymy stopy zwrotu za trzy lata, to w otwartych funduszach emerytalnych, w tym w OFE PZU, klienci zanotowali ponad stuprocentowy wzrost. To bardzo wysokie stopy zwrotu, należące do najlepszych na świecie.

Gdybyśmy przeanalizowali tę długą hossę historycznie i zadali to pytanie w kilku momentach w przeszłości, zobaczylibyśmy różne rekomendacje światowych gigantów finansowych. W różnych okresach pojawiały się głosy, że hossa w USA już się kończy i należy przenosić się na rynek europejski czy na rynki wschodzące. Tymczasem przewaga Wall Street utrzymywała się przez wiele lat. Dlatego, jeżeli inwestujemy długoterminowo, to budujmy portfel globalnie. Tak podchodzimy do tego w PTE PZU: mamy ekspozycję na rynek amerykański, europejski i polski.

Wyniki OFE PZU za 2025 rok były bardzo dobre. Co na tym zaważyło?

Mieliśmy właściwą alokację aktywów: byliśmy przeważeni w akcjach. Dotyczyło to również odpowiednio dobranych rynków zagranicznych. Ponadto, dokonaliśmy trafnego wyboru sektorów i spółek do portfela.

Gdyby był Pan przeciętnym potencjalnym klientem PTE, i chciał samodzielnie wybrać fundusz, do którego chce przynależeć, i próbował ocenić wyniki funduszy, to czy porównanie ich z indeksem WIG20 Total Return byłoby prawidłowe? Czy ten indeks byłby odpowiednim benchmarkiem? A może należałoby porównywać ich wyniki z WIG?

Miarą oceny efektywności zarządzającego jest porównanie wyniku do benchmarku. Albo fundusz sam go definiuje, albo przyjmujemy go na podstawie klasy aktywów, w którą fundusz inwestuje. Jeżeli spojrzymy na OFE, to po zmianach z 2014 roku alokacja wynosi mniej więcej 90% w akcjach oraz 10% w obligacjach korporacyjnych i gotówce.

W przypadku OFE PZU benchmarkiem jest stopa zwrotu wyznaczona jako 80% zwrotu z indeksu WIG oraz 20% WIBOR-u powiększonego o marżę kredytową. Inwestujemy bowiem w obligacje korporacyjne, więc nie chodzi o samą cenę pieniądza na rynku międzybankowym, tylko o WIBOR powiększony o premię 50 pb. Jest to dla nas wyznacznik: tyle więcej trzeba zarobić na obligacjach korporacyjnych. Z kolei część akcyjną portfela porównujemy do szerokiego indeksu polskiego rynku.

Wspomniał Pan o tym, że inwestujecie w obligacje korporacyjne. Jak postrzega Pan ten rynek i czy generalnie te aktywa są wyceniane optymalnie z punktu widzenia premii za ryzyko?

Rynek obligacji korporacyjnych rozwija się dynamicznie. Widzimy zwiększającą się szerokość rynku, gdzie poza takimi tradycyjnymi emitentami, jak deweloperzy, banki i spółki windykacyjne pojawiają się podmioty z innych sektorów. Co ciekawe, finansowania w polskiej walucie na naszym rynku szukają też emitenci zagraniczni. Jest też rosnąca różnorodność emisji w zakresie poziomów ryzyka kredytowego. Obserwujemy wzrost wielkości emisji, szczególnie w grupie emitentów średnich, co jest ważne dla nas jako dużego funduszu. Widzimy też instytucjonalny rozwój rynku - w jego organizację angażują się nowe podmioty.

Staramy się z oferty rynkowej wybierać te instrumenty, które w naszej opinii dają właściwą premię za ryzyko. Jest to klasa aktywów pozwalająca dywersyfikować nasz portfel przy obowiązującym zakazie inwestycji w obligacje skarbowe.

Reklama

PTE PZU działa w ramach największego konglomeratu finansowego w regionie CEE. W jakich obszarach – począwszy od IT, przez zarządzanie ryzykiem, po dystrybucję produktów dobrowolnych – przynależność do Grupy PZU generuje dziś największą wartość dodaną dla samego towarzystwa i jego klientów?

Grupa PZU, tak jak Pan powiedział, jest liderem w regionie CEE. Jest to możliwe dzięki bardzo wysokim standardom zarządzania spółką w wielu wymiarach. Zgodnie z regulacjami proces inwestycyjny w PTE PZU musi być realizowany przez zespół wewnętrzny, ale w innych aspektach działalności możemy i korzystamy z kompetencji zbudowanych w Grupie PZU. Na przykład oferowane przez nas produkty IKZE i IKE są dystrybuowane zarówno przez Grupę PZU, jak i Bank Pekao.

Uczestnicy naszych funduszy mają możliwość sprawdzenia w aplikacji mojePZU informacji o saldach aktywów. Za pomocą tej aplikacji w jednym miejscu klienci Grupy PZU mogą też uzyskać takie informacje w zakresie wszystkich posiadanych przez siebie produktów.

Przy nowym produkcie OKI też chcemy wykorzystać potencjał Grupy PZU w zakresie dystrybucji. Będziemy chcieli, żeby klienci mogli sprawdzać w serwisie mojePZU informacje o posiadanych aktywach i w tym samym miejscu zapoznać się z wiedzą o wszystkich produktach OKI w Grupie PZU. Pozwoli to monitorować poziom aktywów zgromadzonych na OKI, co będzie istotne z punktu widzenia klienta przy korzystaniu ze zwolnienia podatkowego.

Gdzie widzi Pan przestrzeń do budowania przewag konkurencyjnych i walki o udziały w rynku?

PTE PZU ma duże doświadczenie i długą historię bardzo dobrych wyników inwestycyjnych w funduszach OFE i DFE. W zakresie dobrowolnych produktów mamy udział w rynku aktywów przekraczający 53%, a udział w aktywach wszystkich podmiotów oferujących IKZE wynosi 8%. To pokazuje, że udało nam się wykorzystać nasze przewagi. Obserwujemy silnie rosnące zainteresowanie indywidualnymi produktami emerytalnymi. Wynika ono z racjonalności zachowań klientów, co ma bezpośredni związek ze wzrostem liczby osób w drugim progu podatkowym. Na zwiększenie świadomości klientów w zakresie potrzeb dodatkowego oszczędzania wpłynęła też aktywność edukacyjna i reklamowa instytucji finansowych. Kolejną szansą na zwiększenie udziałów w rynku już wkrótce będą OKI.

Jaka jest Pańska wizja rozwoju PTE PZU na kolejną dekadę? Czy towarzystwo będzie pełniło po prostu rolę operatora funduszy, czy stanie się doradcą w zakresie wealth management?

Chcemy być liderem na rynku emerytalnym i wspierać naszych uczestników w budowaniu ich kapitału emerytalnego. Przy oszczędzaniu na emeryturę relacja z klientem jest też wieloletnia. Dlatego jesteśmy i będziemy aktywni w edukacji naszych uczestników. Stąd nasze inicjatywy budujące kulturę equity - uświadamianie znaczenia inwestowania bezpośrednio dla oszczędności emerytalnych, ale i też dostrzegalnych efektów tych inwestycji wokół nas.

ZIE uczy spojrzenia na portfel całościowo. I to jest bardzo dobre narzędzie przed startem OKI. Uczestnik dokłada do portfela część oszczędności płynnych. Takie elementy chcemy komunikować w przekazie do naszych obecnych i potencjalnych klientów.

Czy za dziesięć lat OFE nadal będą funkcjonowały w obecnej formule? Czy na rynku OFE jest jeszcze przestrzeń do dalszej konsolidacji?

Bardzo dobre stopy zwrotu OFE sprawiły, że nie ma presji ekonomicznej na konsolidację rynku. Zresztą kilka ostatnich konsolidacji też nie było motywowanych chęcią wycofania się z rynku, a wynikało z przejęć na rynku ubezpieczeniowych podmiotów, które były akcjonariuszami PTE. Tak więc połączenia były konsekwencją zapisów ustawowych stanowiących, że jeden podmiot może być akcjonariuszem tylko jednego PTE. Obecna ilość towarzystw zapewnia też konkurencyjność tego rynku. Dlatego w ciągu najbliższych 10 lat spodziewam się ewolucji na naszym rynku. Coraz większe znaczenie będą miały dobrowolne produkty emerytalne. I widzę duże znaczenie OKI jako uzupełnienia portfela produktów naszych klientów.

Dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję.

Zapisz się na Newsletter
Bądźmy w kontakcie! Prosto na Twojego maila będziemy wysyłać skrót najważniejszych informacji ze świata finansów, powiadomienia o nowościach rynkowych, najnowsze oceny i raporty oraz codzienne notowania wybranych przez Ciebie funduszy inwestycyjnych.
Newsletter

Tylko u nas

05.10.2026

Andrzej Sołdek

Źródło: PTE PZU

Napisz komentarz

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Przejdź do logowania

Wszystkie komentarze (0)

Polecamy

W co zainwestować 100 tysięcy złotych
Reklama
Ranking funduszy inwestycyjnych wrzesień 2026
Reklama
Dbamy o twoją prywatność
Strona Analizy.pl używa plików cookies i przetwarza dane w celu zapewnienia prawidłowego działania serwisu i poprawy jakości świadczonych usług oraz w celach analitycznych, statystycznych i marketingowych. Szanujemy Twoją prywatność, dlatego używamy plików cookies tylko za Twoją zgodą. Wybierz Ustawienia, aby zapoznać się ze szczegółami i zarządzać opcjami. Możesz dostosować swoje preferencje w każdym momencie na stronie Ustawienia prywatności. Aby uzyskać więcej informacji zapoznaj się z naszą Polityką prywatności.

Rozdzielczość Twojego urządzenia jest zbyt niska.
Obróć ekran lub powiększ okno przeglądarki.