Niższy PIT, wyższe rentowności?
Rząd analizuje zmiany w PIT, które mogłyby wejść w życie w 2027 r. Ekonomiści mBanku policzyli ich wpływ na gospodarkę i finanse publiczne. Przy większej skali reformy mogą wzrosnąć deficyt, dług i premia za ryzyko, a w konsekwencji rentowności obligacji.
Rząd jest w decydującej fazie prac nad budżetem na 2027 r. Na początku sierpnia minister finansów Andrzej Domański potwierdził, że resort pracuje nad propozycjami zmian w systemie podatkowym, w tym dotyczącymi progów PIT. Konkretne decyzje nie zapadły, ale jednym z rozważanych kierunków jest podniesienie II progu podatkowego, który od 2022 r. pozostaje na poziomie 120 tys. zł.
Reklama
Punktem odniesienia jest m.in. projekt Polski 2050, złożony w Sejmie 15 kwietnia, zakładający przesunięcie II progu ze 120 tys. do 140 tys. zł. Równolegle w debacie pozostaje podniesienie kwoty wolnej z 30 do 60 tys. zł. Ministerstwo Finansów szacowało, że ta druga zmiana uszczupliłaby dochody z PIT o 58,7 mld zł.
To właśnie nasilająca się dyskusja o obniżeniu PIT skłoniła ekonomistów mBanku do sprawdzenia nie tylko, ile takie zmiany kosztowałyby budżet, lecz także jak wpłynęłyby na PKB, inflację, stopy procentowe, deficyt i zadłużenie. Do symulacji wykorzystali model Oxford Economics.
Im większa ulga, tym większy rachunek fiskalny
mBank przeanalizował trzy warianty. Pierwszy zakłada podniesienie II progu PIT ze 120 do 140 tys. zł, drugi – zwiększenie kwoty wolnej z 30 do 60 tys. zł. Trzeci jest już scenariuszem analitycznym, a nie konkretną propozycją rządu: łączy kwotę wolną 60 tys. zł z przesunięciem II progu aż do 200 tys. zł.
W pierwszym wariancie skutki makroekonomiczne byłyby relatywnie niewielkie. Deficyt sektora finansów publicznych zwiększałby się o 0,2 pkt proc. PKB rocznie, a w 2030 r. dług publiczny byłby o 0,6 pkt proc. PKB wyższy niż bez zmian podatkowych. Wpływ na inflację byłby marginalny.
Znacznie większe konsekwencje miałoby podwojenie kwoty wolnej. Według modelu deficyt byłby większy o 0,8-1 pkt proc. PKB rocznie, a do 2030 r. dług publiczny wzrósłby dodatkowo o 2,8 pkt proc. PKB. Reforma początkowo wspierałaby aktywność gospodarczą, ale kosztem trwałego pogorszenia parametrów fiskalnych.
Najbardziej ekspansywny wariant dawałby największy impuls gospodarce: w 2027 r. poziom PKB byłby niemal o 1% wyższy niż w scenariuszu bazowym. Jednocześnie długookresowa inflacja byłaby wyższa o 0,3 pkt proc., a model wskazuje na stopy procentowe wyższe przeciętnie o 25 pb w cyklu. Deficyt zwiększyłby się o 1,2-1,5 pkt proc. PKB, a dług w 2030 r. byłby wyższy o 4,2 pkt proc. PKB.
Co niższy PIT oznacza dla obligacji?
Obniżenie podatków działa na rynek długu kilkoma kanałami. Jeżeli ubytku dochodów państwa nie zrekompensują niższe wydatki albo inne wpływy, rośnie deficyt, a wraz z nim potrzeby pożyczkowe państwa. W uproszczeniu oznacza to konieczność pozyskania większego finansowania na rynku. Większa podaż długu może wymagać zaoferowania inwestorom wyższej rentowności. Jednocześnie silniejszy impuls fiskalny wspiera konsumpcję i popyt w gospodarce, a więc może zwiększać presję inflacyjną. W najbardziej ekspansywnym scenariuszu mBanku prowadzi to już do wyższej modelowej ścieżki stóp procentowych.
Do tych dwóch czynników – większej podaży obligacji i wyższych oczekiwań dotyczących stóp – dochodzi premia za ryzyko fiskalne. Tego efektu model Oxford Economics bezpośrednio nie uwzględnia, ale sami ekonomiści mBanku wskazują, że przy znaczącym pogorszeniu finansów publicznych inwestorzy mogą zażądać większej premii za utrzymywanie polskiego długu. Bank zwraca też uwagę na ryzyko negatywnej reakcji agencji ratingowych, szczególnie w wariantach obejmujących mocne podniesienie kwoty wolnej.
Jak zauważa mBank, Polska już obecnie ma bardzo wysoki deficyt na tle państw UE. Przy dużych zmianach podatkowych w 2027 r. mógłby on – według ekonomistów banku – znaleźć się w okolicach 8% PKB. W takich warunkach dodatkowa ekspansja fiskalna jest dla rynku znacznie bardziej istotna niż byłaby przy zbilansowanych finansach publicznych. W praktyce najbardziej wrażliwy byłby długi koniec krzywej dochodowości. Rentowności obligacji kilku- i kilkunastoletnich zależą bowiem nie tylko od oczekiwanych stóp NBP, ale także od perspektyw inflacji, podaży długu i premii za ryzyko fiskalne.
Wzrost rentowności oznacza spadek cen obligacji znajdujących się już w portfelach. Dlatego pierwszą reakcją na wyraźne pogorszenie perspektyw fiskalnych mogłyby być słabsze wyniki przede wszystkim funduszy obligacji długoterminowych, których portfele mają wysoką duration, czyli dużą wrażliwość na zmianę rentowności.
Jeżeli pogorszenie sytuacji fiskalnej doprowadziłoby również do osłabienia złotego, pojawiłby się kolejny kanał transmisji. Słabsza waluta podnosi ceny importowanych towarów i może utrudniać proces dezinflacji, szczególnie gdy jednocześnie drogie są surowce energetyczne. To z kolei może ograniczyć przestrzeń do obniżek stóp NBP. Wówczas pierwotny szok fiskalny działa na obligacje dwukrotnie: poprzez większą podaż i premię za ryzyko oraz poprzez bardziej uporczywą inflację i wyższą ścieżkę stóp.
17.08.2026
Źródło: anabaraulia / Shutterstock.com


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania