Przegląd prasy (2026-05-28)
Rynki znów tracą cierpliwość do wojny z Iranem, MSCI Poland wciąż poniżej kwietniowego szczytu, zamrożony próg PIT wypycha specjalistów z etatów, banki na GPW nie są drogie, ale tanio już nie jest, a wyniki firm w Polsce rosną w dwucyfrowym tempie - informuje prasa.
Rynki znów tracą cierpliwość do wojny z Iranem
Najnowsze ataki w rejonie Zatoki Perskiej znów pogorszyły nastroje na rynkach i podważyły nadzieje na szybkie porozumienie USA z Iranem. Spadły akcje i obligacje, podrożała ropa, a dolar znów zyskał status bezpiecznej przystani. Ropa Brent podrożała o 3 proc., ponieważ amerykańskie uderzenia na irańskie cele wojskowe oraz nowe sankcje wobec tranzytu przez Ormuz zwiększyły obawy, że konflikt jeszcze się przedłuży. To ważne o tyle, że rynek dopiero co próbował grać pod scenariusz deeskalacji. Teraz znów wraca temat inflacji i ryzyka dłuższego utrzymywania wysokich stóp procentowych. W centrum uwagi znalazł się odczyt wskaźnika PCE oraz coraz bardziej jastrzębie komentarze członków Rezerwy Federalnej. Nawet jeśli rynki wciąż korzystają z boomu AI, to przy tak wysokiej ropie i napiętej sytuacji wokół Ormuzu ich odporność może być coraz trudniejsza do utrzymania.
Za: Bloomberg (2026-05-28), Anand Krishnamoorthy, „Oil Rises on Iran Strikes, Stocks Drop With Bonds: Markets Wrap”
Reklama
MSCI Poland wciąż poniżej kwietniowego szczytu
Warszawska giełda wygląda bardzo mocno z perspektywy lokalnych indeksów, które znów wspinają się na rekordy hossy. Problem w tym, że benchmark najważniejszy dla inwestorów zagranicznych, czyli MSCI Poland, nadal nie zdołał wrócić ponad kwietniowy szczyt. To sugeruje, że obraz polskiego rynku z zewnątrz jest nieco mniej optymistyczny niż ten, który widzą krajowi inwestorzy patrzący na WIG czy WIG20. Artykuł stawia więc ważne pytanie: czy właśnie tu nie kryje się odpowiedź na to, jak długo GPW utrzyma obecną siłę. Jednocześnie autor podkreśla, że MSCI Poland wciąż ma mocne fundamenty w postaci dużego udziału banków, PKO BP i Orlenu, czyli spółek pozostających w silnych trendach wzrostowych. Do tego dochodzą umiarkowane wyceny, które nie wyglądają jeszcze jak klasyczny finał hossy. To oznacza, że scenariusz dalszych wzrostów nadal pozostaje w grze, ale rynek powinien uważnie obserwować, czy zagraniczny benchmark wreszcie potwierdzi siłę Warszawy nowym szczytem.
Za: Parkiet (2026-05-28), Andrzej Pałasz, „Giełda. Warszawski indeks dla zagranicy wciąż poniżej kwietniowego szczytu”
Banki już nie są okazją
Wyniki banków za I kwartał pokazały, że sektor wciąż potrafi pozytywnie zaskakiwać, mimo wyższego CIT, niższych stóp procentowych i większych obciążeń na BFG. Jak wynika z rozmowy z Andrzejem Powierżą, zysk netto raportowany przez banki spadł głównie z powodów podatkowych, podczas gdy wynik przed opodatkowaniem w wielu przypadkach utrzymał się dobrze, a nawet wzrósł. Po stronie plusów były też niższe koszty frankowe i nieco lepszy od oczekiwań wynik odsetkowy, wspierany przez wyższe wolumeny kredytowe i utrzymującą się nadpłynność sektora. Najciekawszy wniosek z wywiadu dotyczy jednak wycen. Powierża podkreśla, że polskie banki nie są dziś drogie w sensie skrajnym, ale przestały być wyraźnie tanie. Po mocnym rajdzie kursów sektor doszedł do poziomu, który można uznać za „fair”, a inwestorzy zaczynają płacić premię głównie za wzrost i za jakość poszczególnych historii, a nie za samo niedowartościowanie. To oznacza, że potencjał do dalszych wzrostów nadal istnieje, ale rynek nie patrzy już na banki jak na oczywistą okazję, tylko jak na dojrzały sektor, który musi dowozić wyniki.
Za: Parkiet (2026-05-28), Dariusz Wieczorek, „Prosto z Parkietu. Banki na GPW nie są drogie, ale tanio już nie jest. Wyceny są fair”
Zamrożony próg PIT wypycha specjalistów z etatów
Utrzymywanie drugiego progu PIT na poziomie 120 tys. zł rocznie coraz mocniej zniekształca rynek pracy. Już ponad 2,4 mln podatników wpada w 32-procentową stawkę, a ponieważ próg nie rośnie wraz z wynagrodzeniami, coraz więcej dobrze zarabiających specjalistów ma silną zachętę do przechodzenia z etatu na działalność gospodarczą i ryczałt. To szczególnie opłacalne w zawodach o niskich kosztach prowadzenia biznesu, takich jak IT, doradztwo czy usługi eksperckie. Artykuł stawia jednak sprawę jasno: rząd nic z tym na razie nie zrobi, bo przy ogromnym deficycie budżetowym zamrożenie progu daje fiskusowi dodatkowe miliardy wpływów. W efekcie państwo godzi się na narastający arbitraż między etatem a B2B, bo potrzebuje pieniędzy bardziej niż porządku w systemie podatkowym.
Za: Puls Biznesu (2026-05-18), Marek Chądzyński, „Podatnicy zakładnikami dużego deficytu w budżecie. Rządu nie stać na odmrożenie progu w PIT”
Rumunia pokazuje, jak szybko fiskalna beztroska zamienia się w kryzys
Rumunia już płaci wysoką cenę za lata tolerowania zbyt dużego deficytu. W Bukareszcie upadł rząd po sporze o niepopularne reformy fiskalne, a według szefa rumuńskiej Rady Fiskalnej źródłem problemu nie były głównie zewnętrzne szoki, lecz wcześniejsze lekceważenie zasad ostrożnościowych, trwałe podwyżki wydatków i brak odpowiedniego zwiększania dochodów państwa. Efekt to deficyt sięgający 7,9 proc. PKB i dług publiczny, który przekroczył już 60 proc. PKB. Autor sugeruje, że to lekcja także dla Polski. W zeszłym roku byliśmy tuż za Rumunią z deficytem 7,3 proc. PKB, a według prognoz Komisji Europejskiej w tym roku to Polska może mieć najwyższy deficyt w całej UE. Przekaz jest więc jasny: jeżeli w okresie relatywnie dobrej koniunktury nie porządkuje się finansów publicznych, to później korekta staje się dużo bardziej bolesna politycznie, społecznie i gospodarczo.
Za: money.pl (2026-05-28), Tomasz Setta, „Rumunia już płaci wysoką cenę. Polska ma jeszcze czas na reformy”
Polski biznes zarabia zaskakująco dobrze mimo słabej Europy
Ignacy Morawski pokazuje, że początek 2026 r. był dla średnich i dużych firm w Polsce bardzo udany. Wynik finansowy ze sprzedaży wzrósł w I kwartale o 22 proc. rok do roku, czyli najszybciej od trzech i pół roku. To o tyle ciekawe, że dzieje się to w otoczeniu dość przeciętnej koniunktury w Europie. Autor podkreśla jednak, że nie należy traktować tej dynamiki jako nowej normy - raczej jako powrót wyników na wyższą, ale jednak bardziej historyczną trajektorię. Najmocniej wyróżniają się sektory związane z transformacją cyfrową i energetyczną, handlem samochodami, wydobyciem surowców, transportem oraz produkcją aut i części. Wspólny mianownik jest prosty: polska gospodarka wciąż znajduje obszary wzrostu, nawet jeśli z zewnątrz wygląda na otoczoną przez stagnację. To dobry sygnał dla rynku, ale też przypomnienie, że siła wyników firm nie rozkłada się równomiernie.
Za: Puls Biznesu (2026-05-28), Ignacy Morawski, „Wyniki firm w Polsce rosną w dwucyfrowym tempie. Oto pięć sektorów ciągnących je w górę”
28.05.2026
Źródło: Pressmaster/ Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania