Trudno powiedzieć, że grozi nam globalna recesja

08.04.2019 | analizy.pl
Źródło: Lightspring / Shutterstock.com
Główne banki centralne nie będą hamować ożywienia gospodarczego, a recesji raczej nie ma na horyzoncie - uważają uczestnicy debaty PAP Biznes „Strategie rynkowe TFI”

„Trudno powiedzieć, że grozi nam globalna recesja. Od dawna obserwowaliśmy synchroniczny wzrost, ale poszczególne tempa tego wzrostu były zupełnie różne. Najważniejsza zmiana zaszła w strefie euro, a zwłaszcza w Niemczech, gdzie dane są dużo słabsze niż oczekiwano, choć tu też trudno powiedzieć, czy mamy do czynienia z groźbą recesji. (...) Duża część strefy euro radzi sobie całkiem nieźle” - powiedział główny strateg Skarbiec TFI Grzegorz Zatryb podczas debaty „Strategie Rynkowe TFI 2019” organizowanej przez PAP Biznes.
„Prawdopodobieństwo recesji istnieje, ale jest ono relatywnie niewielkie. (...) Jednocześnie warto zaznaczyć, że reszta gospodarki globalnej w przyszłym roku będzie wyraźnie słabiej sobie radzić niż obecnie. Gdyby USA weszły w recesję, to będą podstawy do porządnego dołka w globalnej gospodarce, ale do tego momentu Stany będą +ciągnąć+ koniunkturę. Chiny co pewien czas napędzają niepokój inwestorów - tutaj cały czas istnieje ryzyko twardego lądowania - trzeba się z nim liczyć” - dodał.

PMI dla usług i przemysłu – historyczny rozdźwięk

Sławomir Sklinda, zastępca dyrektora departamentu zarządzania aktywami PKO TFI, wskazał na znaczenie rozdźwięku między koniunkturą w sektorze usług i w sektorze przemysłowym.
„Jeśli chodzi o różnicę między wskaźnikami wyprzedzającymi dla usług i przemysłu, to nie zdarzało się w historii tak, by w ramach strefy ekonomicznej jedna gałąź gospodarki bardzo mocno się rozwijała, a druga była w sferze recesyjnej. Drugi kwartał może przynieść odpowiedzi na to czy sektor przemysłowy pociągnie w dół sektor usługowy, czy też sektor usługowy podciągnie sektor przemysłowy, na co gra obecnie rynek akcyjny” – powiedział.

Na podobny problem uwagę zwrócił zarządzający w TFI PZU Paweł Gołębiewski.

„Trzeba obserwować, czy koniunktura w sektorze usług nie osłabi się tak jak w przemyśle. Z drugiej strony, przemysł to 20-30 proc. gospodarki, (...) a dopóki sentyment konsumenta jest silny, można liczyć na bufor, który będzie neutralizował negatywne wydźwięki niższych capexów, czy niższych zamówień eksportowych w przemyśle” – ocenił.

Zdaniem Sklindy ważnym tematem dla rynku jest pojawienie się w Chinach impulsu kredytowego.

„Dyskusja dotyczy tego czy impuls oznacza budowy +autostrad do nieba+, czyli nacisk na inwestycje infrastrukturalne, czy przechodzenie gospodarki w stronę konsumpcyjną. Zwolenników nowych teorii nieco chłodzi fakt, że (…) z obserwacji gospodarek, które są mocno związane z Chinami (…) na razie nie wynika, by zamówienia związane z konsumpcją Chin znacznie odbiły” – powiedział.
 

Banki centralne nie będą hamować ożywienia

Zarządzający zwracali uwagę, że polityka głównych banków centralnych stała się na początku 2019 r. adaptacyjna i taka pozostanie, gdyż m.in. Fed i EBC nie chcą negatywnie wpływać na koniunkturę.

„W końcówce 2018 r. rynek bardzo mocno skupiał się na tym, jaki jest poziom neutralnej stopy procentowej w USA. Kwestia ta wprowadziła dużo niepewności, widać to było po zmienności cen obligacji. Rynek grał na to, że Fed +przestrzeli+ z podwyżkami stóp, nie będzie reagował na napływające dane i będzie dążył do stopy, która wynika z modeli. Przy pierwszych oznakach spowolnienia to wprowadziło zamęt na rynek i duże obawy recesyjne” - wskazał zarządzający w TFI PZU Paweł Gołębiewski.

„Natomiast w styczniu Fed wysłał gołębi sygnał, mówiąc: monitorujemy rynek, może o czymś nie wiemy, ale nie popełnimy poprzedniego błędu, gdy nadmierne podwyżki stóp proc. +zabiły+ cykl. (…) Na rynku widać obecnie odreagowanie, że polityka banków centralnych nie będzie hamującym czynnikiem dla gospodarki. (…) co przełożyło i przełoży się także na sytuację na rynkach w I i II kw br.” - dodał.

Dyrektor zespołu analiz NN Investment Partners TFI Bartłomiej Chyłek ocenił, że Fed w krótkim czasie zmienił nastawienie „z bycia surowym ojcem na łagodną owcę”, przy czym Rezerwa ma większą przestrzeń do działania niż pozostałe banki centralne w innych częściach świata.

„Patrząc na EBC daleko jeszcze do myślenia o podwyżkach stóp procentowych, a za rogiem być może będzie trzeba pomyśleć, by te stopy ograniczać” - dodał.

Fed zbudował sobie bufor do działania w przypadku konieczności rozpoczęcia cyklu obniżek - uważa zastępca dyrektora zespołu zarządzania akcjami Pekao TFI SA Piotr Stopiński.

„Zestaw polityki monetarnej, którą Fed zaprezentował przez ostatnie parę lat – podnoszenie stóp proc. - może być także próbą zwrócenia się ku standardowej polityce, by zakotwiczyć stopy na takim poziomie, by odsunąć w czasie stosowanie narzędzi niestandardowych. Grudniowa podwyżka też była próbą wyciągnięcia stóp proc. na taki poziom, by można było z niego schodzić w razie potrzeby” - powiedział.

Zdaniem Grzegorza Zatryba, europejskiej gospodarce paradoksalnie mogłoby pomóc wyjście z ujemnych stóp procentowych.

„EBC przegapił okienko w 2017, gdy można było to zrobić – wówczas strefa euro urosła o 2,5 proc. rdr. Teraz pojawiają się spekulacje o różnicowaniu oprocentowania depozytów składanych przez banki komercyjne w EBC. To są jednak rozwiązania doraźne. USA mają dużo większe pole do manewru” – powiedział.

Zdaniem Sklindy, dalsze cięcie stóp i niekonwencjonalne działania banków, szczególnie w Europie, zagrażają kanałom transmisyjnym między bankami a realną gospodarką.

„Dzisiaj rynek zakłada, że stopa proc. w strefie euro (depozytowa – PAP) wzrośnie do zera dopiero w marcu 2021 r., co jest negatywne dla całego systemu finansowego, nie tylko banków, ale też firm ubezpieczeniowych, czy koncepcji działania systemów emerytalnych. Jest ryzyko, że ta polityka przestanie działać lub zacznie oddziaływać negatywnie. Warto odnotować reakcję banków po ostatniej wypowiedzi Mario Draghiego, który zasugerował możliwość różnicowania stopy depozytowej dla banków komercyjnych” – dodał.
 

Turcja niepokoi inwestorów

„Turcja szczególnie mnie niepokoi. Sytuacja geopolityczna w tamtym regionie wydaje się być taka, że Izrael nie chce, by któryś z sąsiadujących krajów był silniejszy i zagroził jego bezpieczeństwu w regionie. To się mocno styka z ambicjami obecnego prezydenta Turcji. Mieliśmy przez wiele lat sojusz USA-Turcja, który uległ osłabieniu, a Turcja mocno skręciła w kierunku Rosji. Duże fundusze są aktywne w Turcji, one +ustawiają+ ceny aktywów. Ze strony Turcji jakaś negatywna niespodzianka może się wydarzyć” – uważa dyrektor zespołu analiz NN Investment Partners TFI Bartłomiej Chyłek.

„Ważnym wydarzeniem było to sprzed dwóch tygodni, czyli zamrożenie dostępu do liry. (…) Eksperyment gospodarczy dochodzi do niespotykanej wcześniej fazy. (…) Skłonność do eksperymentowania z rynkami czy systemem finansowym jest tak duża, że w pewnym momencie to nie wypali i może nieść skutki dla gospodarki, co też odstrasza inwestorów zagranicznych. (…) Tego typu niestabilna polityka nie służy napływowi kapitału do kraju” – ocenił Sławomir Sklinda.

W XXI debacie „Strategie rynkowe TFI 2019” zorganizowanej przez PAP Biznes udział wzięli przedstawiciele Pekao TFI, Skarbiec TFI, TFI PZU, NN Investment Partners TFI i PKO TFI. Partnerem merytorycznym cyklu są Analizy Online.

 

TAGI:

Bartłomiej Chyłekdane makroEBCGrzegorz ZatrybPaweł GołębiewskiPiotr StopińskiSławomir SklindaTurcja

zobacz także

↑ na górę