DGP ujawnia podejrzane transakcje czterech funduszy
13.11.2017 | Wojciech Kiermacz
O dalszym ciągu sprawy podejrzanych transakcji w funduszach zamkniętych Inwestycje RolneLasy PolskieInwestycje Selektywne i Vivante czytamy w poniedziałkowym wydaniu „Dziennika Gazety Prawnej”

Do czterech funduszy przystąpiło około dwóch tysięcy klientów, wpłacając niemal 600 mln zł. Jak czytamy w „DGP” nie mogą wycofać się z inwestycji, bo ich zlecenia umorzeń certyfikatów są w tym roku redukowane przynajmniej o 98%. Gotówka w funduszach się skończyła, a zarządzający tłumaczą, że posiadane aktywa trudno jest szybko sprzedać. Według inwestorów brak wypłat może mieć także inną przyczynę - podejrzewają, że osoby kontrolujące firmę do niedawna zarządzającą funduszami traktowały kapitał inwestorów jak swój prywatny rezerwuar gotówki. I korzystali z niego na szeroką skalę, sprzedając funduszom swoje prywatne aktywa. Według informacji gazety łączna kwota podejrzanych transakcji wynosi ok. 100 mln zł.  

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

- Inwestorzy nadal wiedzą o majątku swoich funduszy, które zarządzają przecież ich pieniędzmi jedynie tyle, ile naszej kancelarii udało się ustalić w toku badania sprawy z rejestrów spółek, ksiąg wieczystych, nieoficjalnych rozmów oraz badania przeprowadzonego przez wywiadownię gospodarczą - tłumaczy Grzegorz Boguski z kancelarii Matczuk Wieczorek i Wspólnicy, która działa w imieniu grupy ponad tysiąca posiadaczy certyfikatów.

Sprawa jest rozwojowa. Z jednej strony trwa śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Generalną w Łodzi na wniosek jednego z byłych dystrybutorów funduszy – Alior Banku. Z drugiej o swoje walczą sami inwestorzy, którzy w czerwcu przegłosowali zmiany statutów czterech funduszy, dające im daleko idące uprawnienia w dostępie do informacji i nadzorze nad zarządzaniem. Jak mówi Grzegorz Boguski, zarządzający do dzisiaj ignorują żądania o większą transparentność.

Otwartość na współpracę zapowiada obecny zarządzający funduszami FinCrea TFI. - (…) inwestorzy mają pełne prawo patrzeć nam na ręce. Mam jednak pewne wątpliwości, czy powinniśmy pokazywać, które konkretnie nieruchomości czy działki posiadamy. To może negatywnie wpłynąć na ich wartość i utrudnić nam zarządzanie – mówi dla DGP Rafał Prądzyński, prezes FinCrea. Według informacji gazety towarzystwo blokuje zmiany w statutach dające inwestorom pełen wgląd w księgi funduszy.

Według ustaleń DGP w latach 2012 – 2016 klienci wpłacili do funduszy łącznie ok. 587 mln zł. W artykule czytamy, że zanim powstały problemy z wypłatami, klienci zdążyli odzyskać 110 mln zł. Pozostałe w funduszach aktywa wyceniane są na około 430 mln zł. Łącznie zatem fundusze straciły 50 mln zł. Na tym może się nie skończyć, bo jak wynika z relacji osób, z którymi rozmawiała DGP - inwestorzy podejrzewają, że ceny, po jakich fundusze przeprowadzały podejrzane transakcje, mogły być zawyżone, bądź wartość przejmowanych aktywów została sztucznie wykreowana. To jeden z wątków sprawy badanych przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi.

Jedną z transakcji, którą bada prokuratura jest ta, w wyniku której właściciela zmieniła firma zarządzająca funduszami. W Investment Fund Management, działającą następnie pod nazwą Meridian Fund Management (MFM), w maju zeszłego roku za 80 mln zł kupiła cypryjska firma Vapour Fund Management. Skąd pieniądze na zakup? Vapour wyemitował obligacje, które objęła jedna ze spółek funduszu Vivante, podaje DGP.

- W Investment Fund Management sprzedawał Piotr Wiśniewski, który stworzył fundusze w strukturach domu maklerskiego W Investments. Po drugiej stronie transakcji stali Artur Jabłoński, Michał Krawczyk i Michał Matynia. Fundusz Vivante objął obligacje Vapour o wartości 47 mln zł. Później strony umowy popadły w konflikt i dalsze płatności zostały wstrzymane – czytamy w DGP.

Dotychczas dług Vapour spłacała firma MFM. Jej dochody pochodziły z opłat za zarządzanie funduszami Inwestycje Rolne, Lasy Polskie, Inwestycje Selektywne i Vivante. Jednak w połowie października - pod naciskiem działającej w imieniu klientów kancelarii - FinCrea TFI, która zlecała MFM zarządzanie funduszami, zlecenie to cofnęła. MFM utraciła dochody i likwiduje działalność.

- Taka transakcja nie mieści się w standardach branży i jest naganna od strony etycznej. Niezależnie od poziomu zabezpieczeń systemowych również na rynku funduszy, przy złych intencjach, mogą pojawiać się przypadki nadużyć i przekrętów - mówi Michał Duniec, prezes Analiz Online.

Jak pisze DGP, w najgorszym położeniu są posiadacze certyfikatów funduszu Inwestycje Selektywne. Ich wycena spadła w tym roku o jedną czwartą. To za sprawą inwestycji w spółkę Winterfox kontrolującą firmy rozpoczynające działalność na rynku chwilówek. Transakcję przeprowadzono tuż przed zeszłoroczną zmianą właściciela firmy zarządzającej. Za 25% udziałów w Winterfoksie fundusz zapłacił 37,5 mln zł. Obecnie wycena tych aktywów spadła do zera, a firma MFM domagała się od sprzedającego, cypryjskiej spółki Monterregi, zwrotu zapłaconej kwoty. W przypadku tej transakcji prokuratura bada m.in., czy po obydwu jej stronach, dzięki powiązaniom kapitałowym i personalnym, nie stał Piotr Wiśniewski. On sam wielokrotnie temu zaprzeczał.

Więcej o transakcjach funduszy przeczytasz w poniedziałkowym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej

Za: Dziennik Gazeta Prawna nr 218 (2018-11-13), Tomasz Jóźwik, Więźniowe funduszy poczekają na swoje

/wk

TAGI:

DM W InvestmentsMeridian Fund Management

zobacz także

13.07.2018
↑ na górę