Jak upadają imperia
Działania prezydenta USA Donalda Trumpa mają jeden wspólny mianownik: silniejszy może wszystko. Konsekwencje takich działań w krótkiej perspektywie czasowej mogą przynieść pewne pozytywne rezultaty. W dłuższej będą katastrofalne dla znaczenia i pozycji Stanów na świecie.
Bloomberg opublikował wywiad z demokratyczną senatorką Jeanne Shaheen, jedną z najbardziej doświadczonych i ponadpartyjnych postaci w Kongresie USA. Rozmowa dotyczy przede wszystkim polityki zagranicznej administracji Donalda Trumpa oraz jej konsekwencji dla pozycji Stanów Zjednoczonych w świecie, ale także kondycji amerykańskiej demokracji. Ta rozmowa może być wstępem do głębszej analizy konsekwencji działań administracji Trumpa.
Grenlandia i NATO
Shaheen wyraża poważne zaniepokojenie sugestiami Białego Domu, że USA mogłyby użyć siły wobec Grenlandii. Podkreśla, że Dania i Grenlandia są wieloletnimi sojusznikami USA, a Stany mają tam już prawo do utrzymywania baz wojskowych na mocy traktatu z 1951 roku. (Notabene USA same zrezygnowały z utrzymywania większości tych baz). Jej zdaniem wszelkie dodatkowe działania powinny odbywać się wyłącznie drogą dyplomatyczną. Już sama retoryka militarna szkodzi NATO i budzi niepokój europejskich sojuszników.
Kongres a prezydent
Senatorka opisuje ograniczone możliwości Kongresu w hamowaniu działań prezydenta, zwłaszcza gdy Republikanie boją się sprzeciwić własnemu przywódcy. Mimo to Shaheen wraz z kilkoma republikanami stara się publicznie krytykować najbardziej ryzykowne decyzje i wymuszać debatę parlamentarną nad użyciem siły.
Jeżeli prezydent nie jest hamowany przez działania Kongresu, to rośnie ryzyko, że władza wykonawcza przekroczy swoje uprawnienia. Wątpliwości co do legalności ceł wprowadzonych przez Trumpa, czy interwencja w Wenezueli mająca na celu aresztowanie prezydenta Maduro, która w opinii prawników była złamaniem prawa międzynarodowego, pokazują, że Trump uważa, że normy prawne go nie obowiązują.
Wenezuela
Shaheen ocenia interwencję USA w Wenezueli jako źle przygotowaną i niejasną strategicznie. Uważa, że USA zastąpiły jednego autorytarnego przywódcę innym, nie przedstawiając planu przejścia do demokracji. Wskazuje na ogromne koszty operacji wojskowej, ryzyko eskalacji oraz fakt, że środki te są wydawane kosztem potrzeb obywateli amerykańskich. To również, potwierdzony słowami samego Trumpa, powrót do polityki podziału świata na strefy wpływu.
Iran
W odniesieniu do Iranu Shaheen popiera silne sankcje i naciski dyplomatyczne, ale ostrzega przed atakami militarnymi, które mogłyby zaszkodzić irańskim protestującym i wzmocnić reżim ajatollahów. Jej zdaniem brak jest jasnej strategii Białego Domu, a decyzje Trumpa często zapadają bez dostatecznych analiz.
Reklama
Chiny i handel
Senatorka obawia się, że groźby nowych ceł (zwłaszcza wobec państw handlujących z Iranem) mogą zdestabilizować relacje z Chinami i światową gospodarkę. Krytykuje nieprzewidywalność prezydenta w polityce handlowej.
Polityka wewnętrzna i kryzys demokracji
Shaheen mówi o frustracji wyborców i słabości Kongresu wobec władzy wykonawczej. Wzywa Demokratów do większego zaangażowania przed wyborami, podkreślając, że zmiana może przyjść jedynie przez aktywność obywatelską.
Współpraca ponadpartyjna
Broni swojej strategii kompromisu z Republikanami, m.in. w czasie długiego shutdownu rządu, argumentując, że najważniejsze było przywrócenie funkcjonowania państwa i ochrona obywateli, nawet kosztem politycznych ustępstw.
Wizja przywództwa
Na zakończenie podkreśla, że Ameryka potrzebuje liderów z doświadczeniem wykonawczym, zdolnych do dialogu i współpracy, a nie polityki konfrontacji. Jej zdaniem styl rządzenia Trumpa jest szkodliwy i może być jedynie historycznym wyjątkiem, a nie nową normą.
Tyle amerykańska senatorka. Warto niektóre punkty rozwinąć.
Grenlandia i możliwe konsekwencje działań Trumpa dla NATO
Najpoważniejszym skutkiem obecnej polityki Trumpa może być dalsza erozja zaufania wewnątrz NATO. Sojusz opiera się na zasadzie kolektywnej obrony i przewidywalności. Jednostronne decyzje USA w sprawie Grenlandii:
- zwiększyłyby napięcia z europejskimi sojusznikami,
- utrudniłyby wypracowanie wspólnej strategii arktycznej,
- stworzyłyby przestrzeń dla Rosji do testowania jedności NATO na północy.
Jednocześnie mogłyby przyspieszyć europejskie inicjatywy obronne niezależne od USA – co z punktu widzenia Trumpa byłoby sprzeczne z jego celem utrzymania dominacji amerykańskiej na świecie i wewnątrz NATO.
Zapowiedź Trumpa wprowadzenia dodatkowych ceł na kraje UE, które popierają Grenlandię i sprzeciwiają się woli Trumpa została źle przyjęta nie tylko polityków z UE, ale również przez rynki finansowe.
Europejskie giełdy tracą. Niemiecki DAX pokazuje jak nerwowo zrobiło się po weekendowych wypowiedziach Trumpa.

Traci również amerykański dolar. Jeżeli Trump chce zrazić do siebie sojuszników, to konsekwencje dla gospodarki USA i rynków finansowych mogą być poważne.

Wykres przedstawia indeks dolara.
UE ma narzędzie, którego może użyć w odpowiedzi na dodatkowe cła, które chce wprowadzić Trump. Unijne narzędzie przeciwdziałania przymusowi gospodarczemu zostało przyjęte w 2023 roku i pozwala UE nałożyć cła na kraj, który takiego przymusu używa, ograniczyć inwestycje UE w takim kraju i ograniczyć możliwość działania firm z takiego kraju na terenie UE. Warto dodać, że umowa dotycząca ceł wynegocjowana z USA w lipcu ubiegłego roku nie została jeszcze ratyfikowana i może nie wejść w życie.
Reakcja rynków to jedno. Zwróciłbym jednak uwagę na to co mówi w podsumowaniu swojego wywiadu pani Shaheen. Taka polityka dla Stanów jest szkodliwa.
Jeżeli imperium w relacjach z sojusznikami używa wyłącznie argumentu siły, a głównym celem polityki jest zapewnienie korzyści gospodarczych finansowych i politycznych, to oznacza to wejście na ścieżkę prowadzącą do upadku. Może nie upadku Stanów Zjednoczonych, ale ich znaczenia na świecie.
W perspektywie dwóch, może trzech lat polityka którą realizuje administracja Trumpa może przynieść pewne korzyści gospodarcze. Cła, czyli ochrona własnego rynku, ochrona własnej strefy wpływu, czy interwencje w zapalnych rejonach świata, może podobać się zwolennikom Trumpa. Natomiast nieprzestrzeganie prawa, wymuszanie ustępstw na sojusznikach, stawianie na pierwszym miejscu finansowych zysków, to droga, która zaprowadzi USA w pułapkę, z której trudno będzie wyjść. Jeżeli liczą się tylko zyski, to nie warto podporządkowywać się wymaganiom kraju, który niedawno był gwarantem bezpieczeństwa. Bo jeżeli liczą się tylko zyski, to wcześniej czy później Ameryka Trumpa będzie skłonna „przehandlować” każdego.
W perspektywie 10 lat USA odczują obecne działania dotkliwie. Pytanie czy jest jeszcze czas, by USA z tej drogi zawróciły? Jeżeli nie zawrócą, to zobaczymy szybki spadek znaczenia Stanów na arenie międzynarodowej. A to również przełoży się na osłabienie amerykańskiej gospodarki i amerykańskich firm.
20.01.2026
Źródło: Bendix M / Shutterstock.com



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania